5 tydzień diety. Na fali

5tWaga po 5. tygodniu: – 1,2 kg. W sumie od początku diety: – 6,5 kg.

5. tydzień diety minął lekko, łatwo i przyjemnie. Doszłam do takiej wprawy planowaniu, gotowaniu, komponowaniu posiłków, że mam wrażenie, że mogłabym odżywiać się tak przez cały czas. Miałam co prawda z okazji zakończenia 28 dni w jakiś sposób zaszaleć, zjeść coś spoza diety, wypić prawdziwą kawę. Jednak nie zrobiłam tego, bo uznałam, że to się w ogóle nie opłaca – pewnie od jednorazowego skoku bym nie przytyła, ale mógłby zahamować chudnięcie. Na stronie H. Pomroy wyczytałam, że dwie łyżeczki cukru dziennie mogą zatrzymać proces utraty wagi na 3-4 dni. Bez sensu. Chcę osiągnąć mój cel wagowy jak najszybciej. Jedynym wyskokiem było wypicie kawy bezkofeinowej. Przetrwałam nawet urodziny dzieci z tortami, a nawet zrobiłam sernik chałwowy, który jak zawsze zebrał wysokie noty. Nie było jednak to wielkie poświęcenie, bo jakoś nie ciągnęło mnie do słodkości, no może trochę do sernika, bo znam jego smak i doskonale wiem, jak bardzo jest dobry 😉
Biorę tabletki na alergię, choć to chemia, ale bez nich nie dałabym rady, bo wszystko kwitnie, a budzenie się o świcie nadal trwa i działa mi na nerwy.

Odkrycia tygodnia:

  • Ksylitol jest zdecydowanie lepszy od stewii! Stewia ma smak trochę mdły, natomiast ksylitol produkowany z brzozy smakuje tak, jak cukier rafinowy, do którego smaku jesteśmy chcąc nie chcąc przyzwyczajeni.
  • Czekoladowa owsianka z pomarańczą – rewelacja. Będe to jeść także po zakończeniu diety.
  • Fakt, że niepicie alkoholu jest tanie 😉 Czasem ze znjomymi z pracy chodzimy na piwo czy wino. Mimo chwilowej (!) absytnencji alkoholowej wybrałam się na taką imprezę, gdzie zamówiłam… herbatę miętową. I tym razem rachunek był miły dla oka, jak i dla kieszeni – 7 zł 😉

A tutaj cała moja historia odchudzania na diecie przyspieszającej metabolizm

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.





Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Riverina

    Ewo gratuluje wytrwałości i spadku wagi. Załuję, ze jednak dość często tę dietę łamałam. Na Twoim przykładzie widać, ze wierność diecie przynosi rezultaty. Ja, zeby jej nie łamać powinnam zaprzestać spotykania się z ludźmi, bo zawsze mnie coś skusi.
    Miłego dnia.

  • Mago

    Dzisiaj zaczęłam 4 tydzień diety. Jestem zadowolona z rezultatów : dobrze się czuję i schudłam 4 kg. Jak dotąd nie złamałam zasad diety. Jednak z trwogą zastanawiam się co dalej? Czy pozostać na diecie 5 tydzień? Czy zastosować 4 fazę? Pewnie powrócę do kawy z mlekiem (kawy inki -naturalnej nie piję już pół roku), koktajli owocowych na jogurcie, maślance i do wypieków mojej mamy (w niewielkiej ilości). No i boję się, że przytyję. Na pewno będę jadła śniadanie do 30 min po obudzeniu. Ale nie wiem jakie jeść przekąski owocowe, orzechy czy białkowo-warzywne. Mam chaos w głowie.
    Ewo, może załóż nową zakładkę, w której Panie będą dzielić się informacją o tym co jedzą po zakończeniu diety Pomroy i czy przypadkiem nie zaczęły przybierać na wadze. Może razem opracujemy nową dietę, nowy sposób żywienia aby ustrzec się przed tyciem-korzystając z własnych doświadczeń i obserwacji.

    • 4. faza na początek koniecznie.
      Na pewno gdzieś będę gromadzić informacje o fazie 4., zajmę się tym jak sama na nią przejdę, a na razie jest założony tag „faza 4.” i pod tym linkiem tego tagu będą pokazywały się wszystkie wpisy dotczące tej fazy: http://szybkaprzemiana.pl/faza-nr-4/

  • Asia R

    W piątym tygodniu straciłam 1, 2 kg, waga wskazała 59,6 jestem taka zadowolona waga ruszyła w dół wreszcie. W tygodniu zaczęłam brać witaminę d3,oraz potas bo miałam skurcze. W tym tygodniu poznałam smak ksylitolu jest lepszy niż stevia kupiłam firmy zielony listek nie wiem czy jest z brzozy czy kukurydzy bo nic nie pisze na opakowaniu. Z przyjemnością gotuję wypróbowałam przepis z polędwiczkami z kolorowym pieprzem. W trzeciej fazie czuje się euforycznie. Do środy dalej dieta a później wyjazd do Zakopanego trochę się boje zamienić moje dobre jedzonko ale mam już strategię będę jeść zdrowe przekąski a z podanych dań wybierać to co dla mnie najlepsze. Pozdrawiam jestem szczęśliwa.

  • Witam.
    Po pięciu tygodniach diety, dziś rano, waga wskazała (od ubiegłego tygodnia) +0,5 kg. Nie muszę chyba dodawać, że załamałam się widząc 60,6 kg. A zatem, od początku diety, po tych pięciu tygodniach ubytek wagi wynosi 1,9 kg!
    No, chyba nikt mi nie powie, że to normalne.
    Co prawda w trakcie tego 5. tygodnia trzy razy zobaczyłam upragnione „5” na początku wagi, ale w trzeciej fazie przybierałam, przybierałam, aż zobaczyłam znowu „6”.
    Jeśli chodzi o przestrzeganie zasad diety, to nie mam sobie nic do zarzucenia (oprócz jedzenia ryb, ale to jest mój problem moralny).
    Nie wiem, co robić dalej…
    Przemęczę się jeszcze na pewno do zakończenia drugich 28 dni i jeżeli będę tak chudła „piorunująco”, to się głęboko zastanowię, co robić dalej.

    Pozdrawiam ze smutkiem,
    Isabela.

    P.s. Ewo. Dobrze, że nie zamieściłaś jeszcze mojej opinii o diecie w zakładce. Mam prośbę – nie rób tego jeszcze. Dziękuję.

    • Isabela,
      to chyba niestety jest tak, że nie ma diety, która podziała dosłownie na każdego, zawsze znajdą się wyjątki. Jak do tej pory były zgłaszane na blogu ze 2-3 przypadki braku efektów. Przykro mi, że trafiło akurat na Ciebie. Może jest jakaś przyczyna, której nie znamy, jakieś niuanse hormonalne. Rozumiem Twoje rozczarowanie, nie wiem, czy będzie jakimś pocieszeniem to, że zrobiłaś coś dla siebie – zdrowo się odżywiałaś, wartościowymi produktami. Twojej opinii nie zamieściłam jeszcze, bo zwyczajnie zabrakło mi czasu. Pozdrawiam

  • Isiabelka

    Isabela, po pierwsze – nie łam się:) Proponowałabym sprawdzać wagę co tydzień, a nie codziennie, to raz, a dwa – ubytek prawie 2 kg to wcale nie jest mało. Trzy, jeśli czujesz, że się męczysz, to może po prostu odpuść tę dietę (nie popadając jednocześnie w nagłe obżarstwo), starając się zdrowo odżywiać i stosując zasadę „ŻP”:). Cztery, nie rozumiem, dlaczego Ewa nie miałaby zamieszczać także nie do końca „ach-ochowych” opinii o diecie. W mojej ocenie, w końcu chyba chodzi o dzielenie różnych (różnych) opinii, a nie tylko o kółko wzajemnej adoracji?? Ta dieta jest w sumie jeszcze mało popularna i do końca też nie wiadomo, czy jest to „super dieta”. Wystarczy przypomnieć bum na dietę Dukana… Dla jasności: nie jestem przeciwniczką diety przyspieszającej metabolizm, tylko jedną z jej „testerek”. Jej skuteczność zweryfikuje czas:) Pozdrawiam serdecznie

  • Marta-Sara

    Isabela – nie załamuj się! Zobacz, że Asia R dopiero w 5 tygodniu zaczęła tracic poważne kilogramy. Moze musisz jeszcze bardziej rozhulac metabolizm, a może brakuje Ci pewnych witamin…?

    Asia R – gratulacje i uważaj na wakacjach 😉

    Mnie znów trochę przybyło, bo wyłamuje się z diety, ale nie są to jakieś straszne plusy.
    Myślę, że jak w październiku (również po wyjeździe) przejdę na miesiąc diety, to powinnam dojść – mam nadzieję – do 54Kg
    Dziś 56,5, a to co powiedzmy mam jako coś, co osiągnęłam, to 55 kg. Czyli +1,5 kg, a jadłam przeróżne rzeczy, w tym słodycze/ciasto, jest chłodniej i nie daję rady pić tyle wody…w ogóle trochę mniej piję. Jakoś też zapuśliłam się z jedzeniem ton warzyw…ech

    A ten tydzień mam cały w nietypowych wyjazdach – co nie ułatwia szablonowego jedzenia. Z plusów – moje córki wzięły dziś do szkoły: młodsza tylko jabłko, winogrona i wodę, starsza: jabłko, winogrona, ogórka i herbatę 🙂 bez kanapek – jeżeli ja na takim jedzeniu wytrzymujhę do obiadu, to i one dadzą radę. Wczoraj miałyśmy tylko po jabłku i wodę. Niestety dziś zaraz po szkole jedziemy do innego miasta, więc musze wziąć im kanapki i owoce, bo nie mam gotowego obiadu. Coś ciepłego zjemy po powrocie, a ja wieczorem.

  • Dziewczyny,

    wszystkim Wam bardzo dziękuję za komentarze i ciepłe słowa oraz otuchę. Będę ważyła się co poniedziałek, bo jak dzisiaj rano zobaczyłam +0,2 kg w stosunku do wczorajszej wagi, to mi się humor zepsuł na cały dzień.
    Póki co, na pewno dotrwam do końca drugich 28 dni, no a potem zdecyduję co dalej, jak zobaczę wagę końcową.
    Isiabelka, moja opinia o diecie po zakończeniu 28 dni była bardzo pozytywna, ale w pierwszym puncie napisałam „chudnę”, a to od tygodnia nie jest już prawdą, bo od tygodnia właśnie tyję i to systematycznie. Póki co, nie męczy mnie ta dieta absolutnie (no, jedzenie ryb jednak mnie dołuje psychicznie), ale brak efektów. To już jednak 6. tydzień diety, a rano ważyłam 60,8 kg, czyli ubyło mnie do dziś tylko 1,7 kg.

    Marta-Sara. Nie wiem, czy mi brakuje witamin, ale biorę dodatkowo wit. D3 (raz dziennie) i bardzo chciałabym ważyć, tyle co Ty:)

    Ewa,
    ja nie mam pretensji, że nie zamieściłaś mojej opinii, tylko ten pkt 1 póki co nie jest niestety prawdą, Reszta tak. Z przyjemnością zobaczę swoją opinię, gdy osiągnę końcowy cel. Ale czy osiągnę? Wiem oczywiście, że nie każda dieta jest dla każdego, ale nie ukrywam od pierwszego wpisu, że bardzo liczyłam na przyspieszenie metabolizmu i spadek wagi o 8 kg.

    No nic, walczę dalej. Za chwilę trening kardio i dam wycisk swojemu brzuchowi wstrętnemu!
    Pozdrawiam wszystkie Panie serdecznie. Obiecuję, że dam znać, czy coś się u mnie pozytywnego zdarzyło.
    Isabela.

    DODANE 16.09:
    Dziś rozpoczęłam 8. tydzień diety i uśmiecham się „ubyta” o 4,1 kg:)
    Po kilku momentach zwątpienia (ale nie przerywania diety) oświadczam uroczyście, że dieta działa i na mnie (54 lata, 156 cm wzrostu, waga początkowa 62,5 kg) i podtrzymuję Ewo swoją o diecie opinię, którą (jeśli chcesz) możesz już zamieścić we właściwej zakładce.

    • Isabela,
      dodam jeszcze, że z tego co czytałam różne wypowiedzi Pomroy, zastoje wagi są czymś normalnym, zdarza się to często właśnie w pierwszych tygodniach diety. Nie wiem, czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem trochę jeszcze nie diecie pobyć i próbować jeszcze trochę podkręcić metabolizm, nie od razu oczywiście, ale np. po wakacjach. Ja teraz jestem na takiej quasi diecie, przestrzegam faz (czasem całkiem, czasem częściowo) i ostatnio mam takie zjawisko, że godzinę po nawet obfitym posiłku robię się strasznie głodna, zupełnie jakby moja przemiana materii pracowała na pełnych obrotach. Na diecie byłam jakieś 4 miesiące, potem półtora na diecie inspirowanej właściwą dietą.
      Z tym, że w Twoim przypadku z tego co pisałaś, nie do końca podpasowało Ci jedzenie, a to też jest bardzo ważne, żebyś dobrze czuła się z daną dietą. Więc nie ma się co zmuszać, jeśli masz inne pomysły na chudnięcie.
      Daj znać, jak już będziesz wiedziała, co dalej z Twoją opinią. Pozdrawiam

  • Dorota

    Przyszedł czas na moje podsumowanie dłuższego piątego tygodnia (dłuższego, ponieważ zaczynałam dietę w piątek i kończyłam 28-dniowy cykl również w piątek a chciałam zacząć od poniedziałku fazę I więc przez 3 weekendowe dni miałam kolejno po jednej fazie). Nie wiem czym to było spowodowane, ale przez te 3 dni miałam potworne bóle głowy.

    Waga na dzień dzisiejszy 64,3 kg co daje ubytek w tym tygodniu -0,9 kg a od początku diety -4,4 kg 🙂
    Waga jeszcze czasem sobie podskakuje na chwilę, ale potem i tak spada. Przestałam przybierać na wadze o 0,5 czy nawet 0,8 kg po 1. fazie a to znaczy, że mój organizm zaczął sobie radzić z tym co spożywam i metabolizm przyspieszył. Oczywiście nie spoczywam na laurach, tylko jutro zaczynam grzecznie tydzień 6 i gnam po 5 z przodu na wadze 🙂 pozdrawiam i nie poddawajcie się!

    • Dorota, gratuluję 🙂 Oby tak dalej.

    • Monika

      Gratulacje Dorota, nieźle. Ja dziś też zaczynam 6 tydz. Dziś waga pokazałała od pt. – 1 kg. wiec w sumie od początku diety -4kg. Fajnie. Oby tak dalej w tyg. schodziło po kg 🙂 to by mi się bardzo podobało 🙂

  • Dorota

    Dziękuję 🙂 Monika no i czym Ty się tak stresowałaś? Waga pięknie spada przecież 🙂 i ja Tobie gratuluję!

    • Monika

      Jestem w totalnym szoku, ponieważ w ogóle po sobie nie czułam tego, że zeszło kg.
      Dzięki!
      Dziś faza 1 lubię ją bardzo, za owoce, za ziarna…. jest wg mnie lepsza niż 3 nawet!

  • Kasia

    Dorota super!!!!

    • Dorota

      Dziękuję 🙂

  • Malaga

    Witajcie Dziewczyny! Z tego co widzę, to piszecie o swoich wrażeniach na zakończenie 5 tygodnia. Nieco wyłamię… Ja dzisiaj rozpoczynam 5 tydzień. Jestem po 4 pełnych tygodniach restrykcyjnego trzymania diety. Co prawda zdarzyło mi się kilka pomyłek tj. kalafior w pierwszej fazie, pomidor w drugiej, ale nie sądzę aby takie rzeczy miały bardzo duże znaczenie na tempo mojego chudnięcia. Generalnie jestem załamana. Po pierwszym tygodniu było -1,2kg (ucieszyłam się bardzo), po 3tyg tylko 0,4kg (Ewa, pisałaś że możliwy jest chwilowy zastój, więc załamałam się, ale umiarkowanie). Po 4 tygodniu… +0,4kg!!!!!!! Porażka totalna! 🙁 Zaczynam wątpić, czy aby w przypadku mojej osoby ta dieta zadziała:( Faktem jest, że czuję się lepiej niż przed dietą, ale… Dzisiaj psychicznie padłam! 🙁 Aura za oknem też jakoś nie sprzyja pozytywnemu myśleniu:(
    Czytałam te wszystkie porady, dot. tego co robić gdy waga się zatrzymuje, ale w moim przypadku już nie wiem co jeszcze bardziej mogę poprawić! Ewo ratuj!!! Dziewczyny, jeśli mogłybyście mnie jakoś wesprzeć w tej mojej „depresji” to będę bardzo wdzięczna mogąc czerpać z Waszego doświadczenia! Buuu….:'(

    • słoneczna szarotka

      Hej Malaga!!!
      A ja dziś stchórzyłam i się nie zważyłam…:(
      Wczoraj przesadziłam z tłuszczami i bałam się co pokaże waga…
      Nie załamuj się!!! Tak Cię proszę!!!
      Jestem na tej diecie z Tobą, więc razem damy radę!!!
      Miesiąc temu napisałaś mi, że jeżeli nie my to kto!!! więc tego się trzymamy!!!
      Tu wyżej Isabela pisze o takiej samej sytuacji jak Twoja też jej skoczyła waga, ale była twarda!!! I wygrała!!! NAS TEŻ TO CZEKA!!!
      NIECH MOC BĘDZIE Z NAMI!!!
      Ps. Może uda Ci się zrobić coś przyjemnego dla siebie… jakiś sport? albo ciuch?
      Bardzo serdeczno-słonecznie pozdrawiam!!!

      • Malaga

        Dzięki Słoneczna… 🙂 Podtrzymujesz mnie na duchu, a dzisiaj takie wsparcie bardzo mi potrzebne! Postanowiłam być na diecie na pewno do Świąt więc niezależnie od efektów będę konsekwentna:/ Z tym ciuchem to póki co się wstrzymam, bo jak zacznę znów coś mierzyć to dół gwarantowany:) W ramach robienia czegoś dla siebie to…zrobiłam krem z dyni:))) piekielnie ostry mi wyszedł bo przyprawiałam „na oko”, ale i tak pyszny:) A sport? OBOWIĄZKOWO! 🙂
        Dzięki, że jesteś Słoneczna Szarotko!!!!!:)

    • Malaga, było już na blogu kilka przypadków podobnych do Twojego, ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby waga potem nie ruszyła. Jestem pewna, że to przejściowa sytuacja. Trzymam kciuki!

      • Malaga

        No cóż, bardzo się cieszę, że już dzisiaj mogę Ci przyznać rację, Ewo! 🙂 Co prawda jeszcze nie wchodzę na wagę (dopiero w poniedziałek:)), ale „objętościowo” czuję się dużo lepiej! I energii jakość więcej…:) mimo że pogoda za oknem nie sprzyja:(. Dziękuję za wszelkie słowa wsparcia, bo one naprawdę dodają skrzydeł:)

    • Dorota

      Ja się poddałam i przez 3 dni jadłam przeważnie niedozwolone rzeczy. Ku mojemu zdumieniu czułam się okropnie po tych wszystkich „pysznościach” na które niby czekałam i z miłą chęcią wróciłam do diety. Teraz przestrzegam jej jeszcze mocniej (znów nie piję kawy i ograniczyłam spożycie ksylitolu). Waga na początku mnie przeraziła – przed odstępstwami 63,5 kg, po 3 dniach odstępstw waga 64,8 kg a po 1 i 2 dniu fazy 1. waga 63,3 🙂 czyli jeszcze mniej. Nie namawiam do odstępstw, ale akurat u mnie podziałało jak kubeł zimnej wody (okazuje się, że wcale nie tęskniłam za tostami, wolę produkty z diety) i póki co nie planuję dalszych wpadek. Powodzenia w przezwyciężaniu trudności!

      • Malaga

        Ja planuję drobne odstępstwa na Święta:) Jeszcze trochę muszę poczekać, ale też przyznaję, że aż tak bardzo nie tęsknię za niedozwolonymi rzeczami:) Z utęsknieniem czekam na kolejne fazy, bo mam już swoje ulubione potrawy z diety, których nie mogę się doczekać:)
        Dorota, cieszę się że w Twoim przypadku te trzy dni szaleństwa nie poskutkowały totalnym zaprzepaszczeniem dotychczasowego wysiłku. Nie ukrywam, że ja ogromnie się boję tego przejścia na 4 fazę, nie mówiąc już o jakiś większych szaleństwach. No ale wiem, że to skutek moich dotychczasowych doświadczeń (tych przed dietą). Cokolwiek zaczynałam jeść, momentalnie zaczynałam puchnąć i przybierałam kilka kilogramów. Mam nadzieję, że po tej diecie będą to już jedynie przykre wspomnienia:)
        Dorota, POWODZENIA i życzę siły w pokonywaniu kryzysów!…:)

        • Dorota

          Skąd ja to znam – zaczynasz jeść normalnie tzn. wychodzisz z diety i waga rośnie. Tak jak i Ty liczę na to, że ta dieta uchroni mnie przed taką sytuacją. Najważniejsze, że wiem co zrobić jak mi się noga powinie 🙂 dziękuję i trzymam kciuki za Ciebie! 🙂

      • Monika

        To zaszalałaś :)) ZNaczy przez 3 dni jadłaś to na co miałaś ochotę tak?
        Tak jak dziewczyny piszą, boją się przejsć na 4 fazę ja również, ale w sumie to 4 faza jedzenie tego co dozwolone w dowolnych kombinacjach 🙂
        U mnie ku mojemu zdziwieniu dziś na wadze w stosunku do wczoraj – 0,5 kg. aż się zdziwiłam, bo nie bardzo czuję po sobie, znowu mam wrażenie, że jestem jakaś taka nabita, chociaż waga tego nie potwierdza. Zostało 1,4 kg. do osiągnięcia celu.
        Ostatnio to nawet nie próbuję zapamiętać ile chudnę przez tydz. 🙂
        Powodzenia i dobrze, że jesteś!

        • Dorota

          To fajnie Monia!! 0,5 kg w dół to już naprawdę fajny wynik 🙂 przez 3 dni jadłam głównie niedozwolone rzeczy i wypiłam strasznie dużo kawy z mlekiem, tosty z serem, ciasto, drożdżówki itp. Miałam już dość w tym trzecim dniu, a jak niby miałam się czuć po glutenie, laktozie i cukrze… to niesamowite dla mnie, ponieważ przy innych dietach jeśli chociaż raz się poddałam to już tak zostawało i opychałam się dalej świństwami a tu – zatęskniłam za owocami, za makaronem z brązowym ryżem ze spaghetti, za chili z kurczakiem i dynią. Autentycznie ucieszyłam się, że znowu wróciłam na dobre tory, że nie poddałam się całkowicie 🙂 następnym razem to po prostu zrobię jakieś ciacho z 4 fazy i pewnie będzie 100 razy pyszniejsze i zdrowsze od tego za czym ja niby tęskniłam 🙂

          • Monika

            To faktycznie zadziwiające, że zaczęłaś tęsknić za dietą, hehe 🙂
            I prawidłowo, pyszne ciasto marchewkowe, na które przepis podała Wiśka, mam ochotę robić je co tydzień 🙂 Może taka przerwa, też korzystnie wpłynie na Twój metabolizm, kto wie? 🙂
            Trzymaj się !

          • Ja też warcam na dietę z ulgą. Mam poczucie, że na pewno jem to, co powinnam i nie muszę się zastanawiać, co zjeść – wszystko jest z góry ustalone 🙂

  • Marta-Sara

    Hej,
    przedstawię się tym, które mnie jeszcze nie znają 🙂
    Byłam na diecie ścisłej 6 tygodni od początku marca – do Świąt i zrzuciłam 6 czy 7 kg.
    Potem żywiłam się w zasadzie w faz diety, ale miałam minimalne odstępstwa – i niestety nie chudłam…
    Jakoś od połowy lipca czy od początku sierpnia znów miałam miesiąc diety.

    We wrześniu byłam prawie 3 tyg. na wakacjach i starałam się jak mogłam jeść wg diety. O fazach jednak zapomniałam już drugiego dnia – było to nierealne.
    Jadłam zazwyczaj tuńczyka na obiad i rybę w oleju na kolację. Rano często płatki owsiane. Mało warzyw, zazwyczaj codziennie był minimum 1 dozwolony owoc, czasem więcej porcji lub większe porcje, np. melona.
    Wzięłam chrupkie pieczywo żytnie oraz wafle ryżowe, ale miałam tez odstępstwa pszenne. Do tego masło, jogurty – choć starałam się naturalne, tam często naturalne też są słodzone 🙂 Do picia woda i kawa inka. Pod koniec wyjazdu byłam zmuszona pić kawę, bo zasypiałam w aucie.

    A teraz efekt: tylko +1 kg 🙂 (za 3 tygodnie)
    A po tygodniu w domu mniej więcej wg zasad wróciło do 57 kg.

    Ale niestety przez kolejnych kilka tygodni nie żywiłam się wg diety i miałam odstępstwa, z dnia na dzień większe….i doszło mi do 59,5 kg.
    Teraz robię drugi tydzień i po tygodniu zrzuciałm ok. 1 kg. Wczoraj się ważyłam i chyba znów ok. 0,5 kg ubyło, więc jest dobrze.

    Podsumowując: nie tyje się natychmiastowo, ale wracając do starych nawyków metabolizm znów spowalnia. Więc odstępstwa na andrzejki czy Święta nie powinny być tragiczne w skutkach, jeżeli po tych kilku dnach powróci się na dietę 🙂

    Planuję dociągnąć wg 3 faz do Świąt.

    • słoneczna szarotka

      Hej Marta-Sara!
      To co piszesz, daje nadzieję na przyszłość!!!
      Ja jestem na początku, tzn. kończę 5 tydzień, ale nie mam takich spadków jak Ty :(, ale nie poddam się, pewnie mój metabolizm potrzebuje więcej czasu, dostał bardzo w kość…
      Przede mną kilka odstępstw, ale wiem też, że chcę wracać na dietę, bo mam jasny i upragniony cel…
      Gratuluję powrotu na dietę i spadków wagi!

    • Ja właśnie tak funkcjonuję – mam okresy odstępstw i okresy diety, i zawsze po powrocie na dietę błyskawicznie zrzucam to, co przybyło. Do tej pory nie mogę uwierzyć, jakie rzeczy mogę jeść bez żadnych konsekwencji, co jeszcze np. rok temu nie było możliwe. Czuję się jak za starych dobrych czasów, kiedy jadłam na co miałam ochotę, a waga stała w miejscu.
      A że metabolizm zwalnia po powrocie do starych nawyków, nie ma co się dziwić, to nie jest perpetum mobile, które wprawione w ruch będzie już wiecznie funkcjonować. Trzeba o niego dbać, żeby hulał na wysokich obrotach.

      • słoneczna szarotka

        Też tak chcę…!!! 😉

  • Malaga

    Cześć Dziewczyny! Powoli zbliżam się do końca 5tygodnia (1faza – 2dni, 2faza – 3dni, 3faza -m 3dni), na początku którego pisałam załamana, że przytyłam 0,4kg, a od początku ubyło mi tylko 1,2. W tym tygodniu poczułam, że moje ciało faktycznie zaczęło się zmieniać (konkretnie kurczyć :)) wiec dzisiaj rano, trochę nadprogramowo, postanowiłam wejść na wagę. Uff…okazało się, że to nie tylko złudzenie! Waga pokazała 2,1kg mniej (od początku 3,3kg)!!!!!!! Huraaaaa!!!
    Dzielę się tym z Wami z dwóch powodów:
    1. Żeby podziękować za wsparcie, które od Was otrzymałam,
    2. Dać nadzieję tym dziewczynom, które są w kryzysie i póki co nie widzą spadku wagi.
    Dla mnie niesamowitym odkryciem tej diety jest fakt, że można jeść i nie tyć, co więcej…jeść i chudnąć!:) Energia mimo pogody – JEST! Moc – JEST! Chęć do życia(a z tym bywało różnie)- JEST! W takim razie życzę NAM WSZYSTKIM konsekwencji i wiary w to że te nasze zmagania mają sens! :)))

    • słoneczna szarotka

      Malaga gratulacje!!!
      Bardzo się cieszę!!!
      Ja też już dziś się zważyłam…u mnie tylko 0.9 kg po 12 dniach, a od początku 3kg… Nie jest to ogromny sukces, ale jest…i na chwilę obecną to jest dla mnie najważniejsze!!!
      Powodzenia w kolejnym tygodniu! 🙂 I może choć trochę słońca… 😉

      • Dorota

        Brawo za sukces 🙂

    • Dorota

      Wielkie gratulacje za konkretne efekty 🙂 oby tak dalej! Pozdrawiam!

  • Agnieszka

    W ostatnią niedzielę zakończyłam 28 dzień diety. Prze te kilka dni starałam się jeść dość podobnie jak na niej ale z pewnymi ustępstwami a więc mleko w owsiance, makrela zamiast łososia itp. Ale nadal bez kawy, herbaty tylko owocowe lub ziołowe, 5 posiłków. Natomiast dzisiaj … tłusty czwartek, zobaczymy jakie przyniesie efekty 😉 Póki co przez te 4 tygodnie z kawałkiem schudłam 4 kg no i, co najbardziej cieszy, zgubiłam 6 cm w talii a brzuch zrobił się prawie całkiem płaski. Pełnia szczęścia nastąpi jak na metrze krawieckim zobaczę z przodu „6” a na wadze „5”, mam nadzieję, że to już całkiem niedługo 🙂 Świetna dieta, polecam wszystkim, moja mama i najstarsza córka już też na niej chudną 🙂

    • Agnieszka, a możne zechciałabyś napisać opinię o diecie do zakładki Opinie o diecie? Podesłałabym pytania.

      • Agnieszka

        oczywiście, bardzo chętnie 🙂

        • Wysłałam maila 🙂

          • Agnieszka

            Już odpowiedziałam na ankietę. Co do zalet diety to dodam jeszcze, że jak wspomniałam wczoraj był tłusty czwartek zwieńczony zjedzeniem 3 pączków. A co na to obecny mój metabolizm?? Hmmm… Kolejny centymetr ubył z talii 🙂

  • Goja

    Cześć. Jestem po 28 dniu diety (10 kg i mniej) i kontynuuję. Wprawdzie ostatni tydzień cyklu i jeszcze kolejne dwa jestem na wyjeździe, ale uprosiłam kuchnię o dietę bezglutenową, więc co się da to jem – zgodnie z fazami, a jak się nie da to się dożywiam „biedronkowo”. Efekt jest taki, że ostatni tydzień cyklu spadek 0,4 kg, a przez tygodnie 4,1 kg na minusie. Jestem zachwycona 🙂 Ewo, mimo, że mam książkę, to bez Twojego bloga i komentarzy „pomroyek” byłoby ciężko. Dziękuję Autorce i „dietowym” koleżankom, które tu wpisują swoje pomysły i mobilizują do gubienia kolejnych kilogramów. Nie wiem jak centymetrowo, bo się nie zmierzyłam, ale weszłam w spodnie, które czekały w szafie na lepsze czasy. I się doczekały. Przede mną jeszcze conajmniej 4 kg do zrzucenia. I jestem dobrej myśli. 🙂 Dzięki i gratuluję Ewo wiedzy i pomysłu.

  • izabelakusz.pl

    wczoraj minął mi 28 diety, straciłam 5 kg, łącznie 18 cm w obwodach, ale co najważniejsze po analizie składu ciała: straciłam 3% tkanki tłuszczowej, zbudowałam 2 kg mięśni i nawodniłam organizm o 2%. Od dziś wracam do maślanek, kefirów i jogurtu naturalnego, ponieważ zawierają bakterie, których przy mojej chorobie jelita mi notorycznie brakuje. Ale nie zarzucę diety, podjęłam w sobotę wyzwanie, biorę udział w maratonie spalania tłuszczu przez kolejny miesiąc. Trzymajcie za mnie kciuki:)

  • Magda K.

    Jeszcze jeden tydzień bez kawy z mlekiem a eksploduję!! Kawa może być z cykorii (już ją polubiłam). Pozostałe ograniczenia nie robią na mnie wrażenia 🙂 ALE JA CHCĘ KAWY Z MLEKIEM!!! I co teraz?

    • To wypij tę kawę, jedna kawa niczego nie zmieni, a może pozytywnie podziała na Twoje morale 🙂

      • Magda K.

        Ale ja tak bym chciała ściśle trzymać się zasad 🙁 Bo wszyscy tak ładnie chudną a ja powolusiu. I nie chciałabym robić odstępstw. Mieć ciastko i zjeść ciastko…Buuu! Ale jak w kiecce luźno się zrobiło to się pycho śmieje… 😉