9. tydzień diety. Walka trwa

9t1Waga po 9. tygodniu: – 0,8 kg. W sumie od początku diety: -8 kg.

W tym momencie ważę 62 kg i ta waga to pewna granica. W ciągu ostatnich 6 lat (od ostatniego porodu) kilkakrotnie udawało mi się ją osiągnąć, a często także utrzymać dzięki diecie niskowęglowodanowej (która nota bene zdewastowała mój metabolizm). Ale dosłownie 1-2 razy udało mi się, przez sekundę, ważyć trochę mniej niż 62 kg. Dalsze chudnięcie może więc być trochę trudniejsze, ale wcale mnie to zniechęca, bo jestem zdecydowanie bliżej celu niż parę tygodni temu, kiedy przez własną głupotę dopuściłam do tego, żeby ważyć prawie 70 kg.
Zresztą już teraz czuję satysfakcję. Powiedzmy sobie szczerze – ważąc parę kilo mniej cokolwiek by się założyło, zdecydowanie lepiej się wygląda. Ja tę różnicę już widzę. To fajne uczucie – wiedzieć, że zrobiło się coś wartościowego dla siebie, nie tylko dla wyglądu, ale także dla zdrowia i samopoczucia.

Jednak dziś daleka jestem od euforii – znów obudziłam się bez sensu bladym świtem i tradycyjnie nie udało mi się zasnąć… To zdecydowanie najbardziej uciążliwa wada diety przyspieszającej metabolizm  (choć raczej rzadko spotykana u osób ją stosujących).
Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu napiszę o przekroczeniu mojej „magicznej granicy wagowej” 😉

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.





Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Asia R

    Dziś koniec 9 tygodnia waga 59,4 ale wczoraj było 58,9 jestem coraz bliżej końca mojego odchudzania, inni mówią ze wyglądam bardzo szczupło w piątek byłam na maratonie fitnessu i dałam radę ale to był za duży stres dla mojego organizmu, jednak lepiej się czuje po ćwiczeniach umiarkowanych. W ostatnich 2 tygodniach zdarzało mi się dwa razy zjeść więcej np masła migdalowego ale dalej walczę.

    • Dorota

      Asiu a napisz czy u Ciebie przez całe 9 tygodni waga skakała do góry a potem spadała? Ja się póki co nie denerwuję, ale na przykład dzisiejsza waga jest identyczna jak w 5. dniu diety więc pewnie przyjdzie czas załamania i zniechęcenia.
      Gratuluję świetnego wyniku 🙂

  • Ja też skończyłam dziś 9. tydzień diety, Ubyło mnie całe 5,5 kg i to jest szczęście niepojęte – ważę 57 kg! Wchodzę we wszystkie spódnice i sukienki, które leżały odłogiem długi, długi czas, jestem cały czas uśmiechnięta, pełna energii i sama siebie nie poznaję:) Pływam, tańczę, spaceruję, jeżdżę na rowerze, chodzę na masaże relaksujące. Po smutku i depresji oraz chwilach załamania i zwątpienia z początków diety nie ma ani śladu.
    Zamierzam pozbyć się jeszcze 1,5 kg i zacząć 4 fazę (bardzo tęsknię za kozim serem).

    Ewo, kolejny raz przyjmij moje słowa pełne wdzięczności:)

    Dziewczyny, ta dieta działa pod warunkiem, że się jej kurczowo trzymamy,
    Ja przywiesiłam sobie na ścianie w kuchni takie motto: „Konsekwencja jest kluczem do sukcesu” i trzymałam się diety, jak pijany płotu. Ani razu sobie nie odpuściłam, nawet w najtrudniejszych momentach.
    Opłaciło się stokrotnie!

    Pozdrawiam i wszystkim Paniom życzę wytrwałości.
    Isabela.

    • Gratuluję!!

      • Jest czego gratulować i to też Twoja zasługa! Będę Cię wielbić i wychwalać jeszcze nie raz:-)

    • Dorota

      Ogromne brawa za efekty i wytrwałość. Nawet już nie liczę ile razy coś mnie kusiło, ale nie poddałam się, więc mam cichą nadzieję, że i mnie spotka zasłużona nagroda 🙂 pozdrawiam!

  • Asia R

    Dorota u mnie waga często się zatrzymała na tydzień, ja przybieram w fazie 1,w fazie 2 chudne a stabilizacji, nadchodzi w fazie 3. Zdarza mi się złamać dietę w fazie 3, ale po jednorazowym grzeszku trzymam dietę dalej bo dobrze się czuję, do tej pory pozbywać się 5,7 kg i dalej walczę. Obserwuje swój organizm jak reaguje na zmiany, teraz tracę coraz mniej bo dochodzę do mojej granicy 58 kg.

    • Dorota

      U mnie niemal identycznie. Liczę na to, że minimalna tendencja spadkowa się utrzyma, bo mimo tego, że nie denerwuję się, że mi 0,5 kg przybyło to wolałabym zobaczyć pół kilo mniej a nie więcej na wadze 😉 gratuluję i powodzenia!