Czy dieta przyspieszająca metabolizm działa i czy jest po niej efekt jojo?

Woman shot from a birds eye view looking down holding scale an an appleOdpowiedź na list czytelniczki

Widzę po polubieniach mojego fanpage’a na Facebooku, że dietą przyspieszającą metabolizm interesuje się bardzo dużo młodych dziewczyn. I właśnie ostatnio dostałam list od młodej czytelniczki. Postanowiłam zamieścić na blogu odpowiedź na zawarte w nim pytania z myślą o innych czytelniczkach, które dopiero zaczynają – że tak to nazwę – przygodę z odchudzaniem. Tak to niestety wygląda – na jednej diecie nigdy się kończy i jak znam życie, w kolejnych latach będą ogłaszane coraz to nowe diety cud.

Żyjemy w czasach obfitujących w przetworzoną, pełną cukru i chemii żywność, i tak jak w okresie mojego dzieciństwa w zasadzie nie było otyłych dzieci (znałam dosłownie jedno), tak obecnie nadwaga wśród polskich dzieci i młodzieży to narastający problem. Nie jest łatwo!

List czytelniczki
„Mam 20 lat i prawie tyle samo kilogramów do zrzucenia :(.
Przy wzroście 174  cm ważę 80 kg, od jakiegoś czasu śledzę Twojego bloga, zanim kupiłam książkę Pomroy przeczytałam każdy Twój post. Pozwoliłam sobie napisać bo mam pytanie. Otóż: czy ta dieta naprawdę działa i nie ma po niej jojo? Tak bardzo chciała bym wierzyć, że jestem w stanie schudnąć z tych moich 80 do 64 bez katorgi, ale boje się, że to kolejna bujda, stworzona przez kogoś tylko dla zarobku… Wiem że pisałaś o tym w swoich postach ale musiałam zadać to pytanie.”

Moja odpowiedź:
Witaj, dieta z całą pewnością działa, bo została tak ułożona, że przyspiesza przemianę materii, nie jest to więc żadna dieta cud, bo opiera się na zwykłej wiedzy medycznej o działaniu naszego metabolizmu. Wiem też, że działa, bo wypróbowałam ją na sobie, a mam prawie 20 lat więcej niż Ty, więc chudnąć jest mi dużo trudniej.

Co do efektu jojo – to, czy wystąpi, zależy wyłącznie od Ciebie. Jakieś tam Twoje nawyki żywieniowe doprowadziły do tego, że ważysz 20 kg za dużo – nie wiem jakie, może jesz dużo słodyczy, ciastek, pieczywa, fast foody czy coś w tym stylu. Gdybyś odżywiała się racjonalnie, zdrowo, w odpowiednich ilościach, z całą pewnością nie wystąpiłaby nadwaga. Po co to piszę? Otóż jeśli schudniesz na diecie przyspieszającej metabolizm 20 kg (bo wierzę, że tak się stanie), a następnie wrócisz do swoich poprzednich nawyków żywieniowych, to kilogramy mogą wrócić – nie tak szybko i nie od razu, bo metabolizm jeszcze przez jakiś czas będzie hulał na maksa, ale w końcu, jeśli nie będzie systematycznie wzmacniany dobrym, zdrowym jedzeniem – padnie.

Jednym słowem, jeśli chcesz utrzymać wagę, musisz zmienić nawyki na zdrowsze. Dieta przyspieszająca metabolizm w tym bardzo pomoże, bo już w trakcie jej stosowania znikają zachcianki, odzwyczajamy się od pewnych smaków i zaczynamy lubić inne. Ja np. kompletnie odzwyczaiłam się od nabiału, który wcześniej jadłam w sporych ilościach. Teraz zupełnie mi go nie brakuje, choć wcześniej byłam oburzona, że Pomroy nie uwzględniła go w swojej diecie.

Zapewne kiedy słyszysz o zmianie nawyków, budzi się w Tobie wewnętrzny opór i myślisz „jak to, mam zrezygnować z tego, co lubię i jeść samą sałatę?” Otóż nie, nawyk to coś takiego, że jesz to co lubisz i to ci smakuje. Jednym słowem – nie jest to żadne wyrzeczenie.

Zapewne są dania niezbyt korzystne dla wagi, które uwielbiasz, może są to pączki, a może pizza. Nie musisz z nich rezygnować raz na zawsze. Wystarczy, że – już po zakończeniu diety – nie będziesz ich jeść codziennie, a np. raz w tygodniu. Jeśli przez cały tydzień będziesz jeść regularne posiłki złożone z chudego mięsa, warzyw, owoców itd, do tego pić dużo wody i trochę się ruszać, zjedzenie kawałka czy kilku pizzy w weekend na pewno nie zrujnuje Twojej sylwetki. Natomiast jeśli dzień w dzień będziesz jeść np. duże ilości białego pieczywa, na przekąski batoniki itd, to nie ma opcji, żeby nie skończyło się to przybraniem na wadze.

Pamiętaj też, że dietę przyspieszają metabolizm można powtarzać w celu podtrzymania rezultatów, np. przez tydzień w miesiącu czy przez miesiąc raz na kwartał. To tak, jakby podsycać ogień w piecu, a tym ogniem jest nasz metabolizm. Ta dieta to świetne narzędzie do kontrolowania i utrzymywania stałej wagi.

Ważne jest też, aby po osiągnięciu wagi kontrolować sytuację, ale bez stresu i wpadania w paranoję. Ja sama np. uwielbiam piec ciasta, ale ostatnimi czasy cukier zastępuję w nich ksylitolem. Oczywiście odrobina cukru jeszcze nikogo nie zabiła, ale wolę zachować czujność, żeby nie obudzić się pewnego dnia cięższa o 10 kg (już to przerabiałam i nie chcę powtórki). To samo dotyczy Ciebie – w momencie, kiedy zachowasz wymarzoną wagę, musisz zachować czujność i pilnować, żeby nie „popłynąć”.

Powodzenia!

Ewa



About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Dorota

    Dziewczyny moje kochane… jak poświąteczne wskazania wagi? U mnie podskoczyła do 64,3, ale praktycznie tydzień nie byłam na diecie i nie liczyłam każdego grama którego jadłam 🙂 od wczoraj jestem z powrotem na diecie i wiem, że pozbędę się tego balastu szybciutko 🙂 mogę śmiało potwierdzić, że dieta działa 🙂 a jak u Was? coś tu się cichutko zrobiło 😉 pozdrawiam!

    • Ja na wszelki wypadek nie ważę się 🙂 Jeszcze jutro trochę szaleństwa, a potem powrót na bezpieczne dietetyczne tory 🙂 Pozdrawiam.

  • Asia

    Przed samymi świętami stanęłam na wagę i cud nie pamiętam kiedy ważyłam 59,5 może to nie duży spadek wagi bo ok 4 kg ale wcześniej się głodziłam i nic a teraz jem jem… w święta dałam sobie trochę luzu jeszcze jutro sylwester i takie menu że żal nie jeść ale o Nowego Roku wracam bo warto super samopoczucie, brak gazów, dużo energii… to super dieta. Zachęcam wszystkie niezdecydowane bo warto i jeszcze raz dziękuję za ten super blog Ewciu!!!!!!!!!!!!!

    • Asiu, wiem, jakie to uczucie zobaczyć po wielu latach na wadze 5-tkę z przodu 🙂 Gratuluję!

  • Marta-Sara

    Witam Sylwestrowo – wszystkiego chudego i dobrego w Nowym Roku 🙂
    Dużo zdrówka! Miłej i bezstresowej zabawy
    Na dietę wracam albo od piątku – po 1 dniu z każdej fazy, albo od poniedziałku według faz.

  • Dorota

    Ja życzę Wam kochane Pomroyki samych chudych dni w tym Nowym Roku, żeby kolejne fazy diety szły gładko aż do uzyskania wymarzonej wagi, no i co oczywiste życzę osiągnięcia wymarzonej sylwetki. Lato 2015 będzie nasze :-)))
    A propos wagi – dziś na wadze 62,7 czyli -1,6 kg po 3 dniach powrotu do diety. Bardzo mi się to podoba 😀 pozdrawiam!

    • Dziewczyny, dziękuję za życzenia i również życzę udanego pod każdym względem roku 2015! Lato z całą pewnością będzie nasze, bo trzymamy rękę na pulsie 🙂

  • Nuviel

    Wydaje mi się, że tutaj ta dieta jest trochę gloryfikowana. Otóż zaczęłam dietę początkiem października i ciągnęłam aż do pierwszego tygodnia świąt. Schudłam zaledwie 4kg (a mam co zrzucać) mimo że sie trzymałam zasad. Na początku kilka niewielkich błędów popełniłam, bo np zjadłam marchewkę w 2giej fazie albo dorsza itp, ale to były max pierwsze 3 tyg, żadnych gorszych błędów nie popełniałam. Jestem też zdrową osobą, jem dobre suplementy i nie mam jeszcze 30stki. Po dwóch tygodniach normalnego, zdrowego jedzenia przytyłam 5 kg!!!! A nie jadłam żadnych fast foodów czy czekolad. Pierogi miałam z mąki gryczanej, sernik jaglany bezglutenowy, bez nabiału i bez jajek a pierniczki na mące orkiszowej słodzone ksylitolem. Jadłam wg fazy 4tej!!! Wydałam bardzo dużo pieniędzy na wszystkie produkty organiczne i co…. NIC! Mam wrażenie, że na początku schudłam tylko dlatego, że odstawiłam cukier…. Wygląda na to, że na tej diecie jest sie albo całe życie albo sie grubnie więcej niż przed dietą…. Jestem zawiedziona i załamana bo już kupiłam The Burn i wogóle sie zastanawiam, czy powinnam podejmować ten wielki wysiłek diety. No ale większośc pań tutaj chudnie. Ja sama nie wiem co robić…..

    • Alice

      Ja mam podobne wrażenie jak Nuviel, przerobiłam cały cykl tej diety i 1,5 może 2 kg , które schudłam w pierwszym tygodniu, wróciły pod koniec 4 tygodnia – jak to możliwe, skoro trzymałam się kurczowo wskazówek? Pomijam fakt, że jedzenie produktów stricte zgodnych z wytycznymi diety, (szczególnie teraz zimą, kiedy „dozwolone” warzywa są strasznie drogie i powiedzmy prawdę – zapewne nie bez toksyn) jest mało zachęcające. Do tego na skutek tej diety nasiliły mi się zaparcia. Zawsze miałam z nimi problem, ale nigdy do tego stopnia, że nie wypróżniam się od ponad tygodnia ai brzuch mam większy niż miałam w 5 miesiącu ciąży. Brakuje mi w diecie naturalnych składników jak suszonych śliwek, generalnie suszonych owoców, jogurtów z dobrymi kulturami bakterii, siemienia lnianego w każdej fazie, które były pomocne w moim problemie. Na zrównoważonej diecie przy drastycznym ograniczeniu słodyczy chudłam czasem więcej niż na diecie, która podobno jest rewelacyjna. Na koniec dodam, że po powrocie do niektórych produktów sprzed diety ważę więcej niż przed dietą. I po co mi to było…

      • Pewnie jest trochę tak, że na każdego dieta inaczej działa, każdy ma też trochę inne oczekiwania i szkoda oczywiście, że są osoby, których oczekiwania pozostały niespełnione. Zgadzam się, że gwałtowne porzucenie zasad może skutkować przybraniem na wadze, ale też powrót do zasad skutkuje bardzo szybkim zrzuceniem nadwyżki (namawiam do takiego eksperymentu). Piszę o diecie z mojej perspektywy – dzięki niej schudłam dość szybko, tyle ile chciałam, co nie udało mi się na innych dietach i trzymam wagę już prawie pół roku, dzięki powtórkom. Uważam, że na pewno warto spróbować, z wielu powodów.

      • Riverina

        Dziewczyny, to aż nie do wiary, o czym piszecie. Mnie kg prawie wróciły w grudniu( dieta cały luty i później cały czas faza 4 plus ok 1l wina / miesiąc i trochę słodyczy, typu ciastko z kremem – 2 -3 razy w tygodniu), ale z bardzo określonego powodu- miałam zapalenie zatok i kręgosłupa przez ok 5 tygodni, wzięłam ogromną ilośc leków i prawie się nie ruszałam. No i doszły tabletki od cukrzycy. Co więcej nie powtarzałam ścisłej diety już później ani razu,mimo solennych obietnic. Już myślałam, ze wszystko stracone. Od świąt byłam w Stambule, dopiero wrociłam, tam jadłam to, co oni,więc połowicznie wg zasad Pomroy, ale znacznie więcej chodziłam, i okazało się, ze cała ta nadwyżka z listopada i grudnia spadła. czyli metabolizm się naprawił. Dlatego zachecam was do kontynuowania diety. Ja np wogóle nie kupowałam chleba esseńskiego, tylko ziarnisty żytni z Lidla, podobnie mleko kokosowe po 4 zł, a nie 12, nie kupowałam jedzenia organicznego, bo jest bardzo drogie i uważam, ze w Polsce przereklamowane, upraszczałam sobie życie jak mogłam, bo nie żyje się dla jedzenia, tylko odwrotnie, a dieta zadziałała. Oczywiście chciałabym schudnąc wiecej, ale wymaga to o wiele więcej wysiłku i czasu, a chyba nie za bardzo chce mi się to robić.
        Nuviel, nie wydaje mi się, ze do tej diety są potrzebne jakieś dodatkowe suplementy, ona jest bardzo zrównoważona. Wszystkie dodatkowe środki mogą spowalniać dietę, chyba, ze wiesz, ze czegoś Ci naprawdę brakuje. Piszesz też o dużej ilości słodyczy, które jesz. To nie ma znaczenia, ze z ksylitolem. Od słodkiego trzeba się odzwyczajać, a nie utrzymywać ten nałóg. Na pewno nie jest do końca zbadane, jak działa ksylitol, ja nie widzę różnicy, ani w wyglądzie, ani w smaku, nawet gdyby to był zwykły cukier, to bym nie wiedziała, ze go używam, takie podobne.
        Możesz mieć podobnie jak ja insulinooporność, albo jakieś inne paskudztwo metaboliczne i to utrudnia chudnięcie, ale przecież nie jest źle, bo waga Ci spada. Na pewno jest problemem przejscie później na inną dietę, i jeśli nie odpowiada Ci jedzenie wg Pomroy, to faktycznie rozważ, czy jest sens się męczyć. Bo mnie wiele potraw bardzo pasuje, a już szczególnie owsianki , fasola i kasze, które mogę jeść ciągle.Wytworzyły mi się nowe nawyki, smaki, i uważam, ze np świąteczne całkowite odstępstwa od zasad nie będa już szkodziły.

  • Eowina

    Ja też czytam negatywne opinie dziewczyn i się nad nimi zastanawiam. Sama zaczęłam ścisłą dietę od 1 stycznia, wcześniej zrobiłam sobie „wprowadzenie”, więc nic nie mogę powiedzieć o efektach, ale wydaje mi się, że „winne” mogą być trzy kwestie.

    Może być tak, jak pisze Ewa, że dieta na kogoś działa, a na inną osobę nie. Ja daję jej 28 dni i jeśli wynik będzie satysfakcjonujący, będę kontynuowała, a jak nie, idę do dietetyczki po indywidualną dietę. Przecież nie ma sensu być na diecie, gdzie jedzenie nieodpowiada, są problemy z zaparciami itp., a efekt jest mizerny. Trzeba poszukać czegoś innego i już.

    Druga sprawa jest taka, że DPM to dieta, czyli w jakiś sposób zmiana sposobu odżywiania, i ilościowa, bo jednak ograniczenia porcji są, i dotycząca typów produktów i jak z każdej diety trzeba z niej wychodzić stopniowo, powoli zwiększając ilość jedzenia i powoli dodając nowe produkty. Np przy ograniczaniu kalorii w innych dietach stopniowo dodaje się np po 50-100 kcal tygodniowo i obserwuje wagę. Jak się będzie jadło nawet zdrowe rzeczy, ale od razu dużo więcej i dużo nowych, jest możliwe, że kg będą wracały. Takie jest moje zdanie, ale może się mylę i tutaj mam prośbę do Ewy: czy mogłabyś przygotować wpis, w którym dość dokładnie opisałabyś, jak wychodziłaś z diety? Jak zwiększałaś sobie wielkość porcji, jak dodawałaś produkty. Myślę, że dla wielu osób taki wpis byłby pomocny.

    Trochę zgadzam się też z Riveriną, że mogło być tak, że jadłaś Nuviel za dużo słodyczy. Czy na ksylitolu czy nie, to wciąż słodycze i trzeba je jeść z umiarem. Poza tym piszesz tylko o węglowodanach, a gdzie białko? Według mnie w fazie 4 nie powinno się jeść produkty ze wszystkich faz, a nie tylko np dużo owoców, ziaren, czy „zdrowych słodyczy”, a piszesz tylko o produktach węglowodanowych. W ciągu dnia trzeba zjadać i białko, i węgle i zdrowe tłuszcze, bo jak się będzie jadło dużo węgli i tłuszczu, a mało białka, nawet zgodnych z fazą, to moim zdanie będzie jojo.

    Trochę dużo tu napisałam, ale niestety jestem po jojo i wiem, co zrobiłam źle. Trochę też czytałam nt zapotrzebowania organizmu na składniki odżywcze i wg mnie dieta w teorii jest sensowna, tylko trzeba umiejętnie z niej wyjść, Jak zadziała na mnie w praktyce – dam znać 🙂

    • Nuviel

      Cześć ziewczyny! Zrobiłam rachunek sumienia i musze przyznać, że naprawde nie wiem co mogłam zrobić źle w diecie.
      Co do świąt to nie jadłam dużo słodyczy z ksylitolem. Zjadłam np. kawałek sernika jaglanego rano a popołudniu może 3-4 pierniczki. Pozatym zdrowe, zróżnicowane odżywianie np: zapiekaną dyni z ciecierzycą, rybka, troszkę mięcha i kupa warzyw. ALE… zaraz po wpsie Ewy na temat Stewii i Ksylitolu wyrzuciłam swoją stewie bo za dużo badziewia miała w środku i od tego czasu nie jadłam nic słodkiego (tu w Holandii gdzie mieszkam nie da sie znaleźć żadnego ksylitolu, a wszystkie stewie są z jakimiś dodatkami). Więc byłam na cukrowym głodzie od 5tego grudnia, może to tak na mnie podziałało, jak nagle zaczęłam jeść coś słodkiego z ksylitolem i na dodateg wg. fazy 4tej. A może faktycznie nie na każdego tak to działa. Ja mam mega wymagającą pracę, może stres (który myślałam, że mam pod kontrolą) mi chudnięcie zastopował??

      Riverina – bardzo podoba mi sie Twoje podejście mimo przeciwności losu.
      Dzisiaj wróciłam z Polski do Holandii i w skrzynce znalazłam książke The Burn. Chyba jednak wrócę do DPM na jeden cykl a potem spróbuję jędną z tych diet w nowej książce Pomroy. Być może to pomoże. Pozdrawiam 🙂

  • Monika

    Witajcie dziewczyny w Nowym Roku, wszystkiego najlepszego dla Was!
    U mnie po diecie, fantastycznie, byłam przerażona tym, że przechodzę na 4 fazę. w święta, po wpisach niektórych z Was, bałam się, ze szybko mi przybędzie kg. I tak po świetach przytłam 0,3kg, czyli prawie nic. Natomiast ważyłam się dzisiaj rano i o dziwo schudłam jeszcze kg. Chyba naprawdę mój metabolizm się rozhulał na dobre :)))

    • Monika, gratuluję, właśnie o to chodziło 🙂

    • Dorota

      Monia gratuluję!!! :-))) a co jesz? Pochwal się 4-fazowym jadłospisem 😉 w święta miałaś sporo odstępstw? pozdrawiam!

  • Monika

    Dziękuję, dziękuję ! 🙂 co jadłam hmmm to co na wigilii, pierogi, śledzie, salatka jarzynowa , majonezem, rolada ze szpinakiem i lososiem i serkiem smietankowym, rybe smazona. Jadlam makowiec, ciasto inne, ale nie w duzych ilosciach. Pilam alkohol wiadomo nie codziennie jakies tam drinki, ale nie smakują mi wcale…. ale generalnie lubie dania z diety i codziennie jem to co na diecie ale w różnych konfiguracjach. Dodatkowo pije codziennie kawę co ciekawe nauczylam sie pic czarna, z mlekiem juz srednio mi smakuje! , potwierdzam wszystko co pisała Ewcia, że zmieniają sie nawyki, ze chce sie byc na tej diecie, bo jest fajna i zdrowa. Zachęciłam już dwie osoby do jej stosowania. Stosuja i sa zachwycone. Ewa jestes „wielka” 😉 Dzięki po raz kolejny za bloga.

    • Dorota

      Ja zrobiłam na święta ciasto migdałowe dla fazy 4, ale jakoś dziwnym trafem zjadłam go najmniej a najwięcej biszkopta z budyniem i sernika he he 🙂 kawę (niestety z mlekiem gdyż czarna do mnie nie przemawia) piję tylko w ostatni dzień fazy III a tak cały tydzień tylko gorzkie herbatki ziołowe, jak i czasem owocową albo earl grey z ksylitolem. Pozbyłam się prawie całej nadwyżki ze świąt no i oczywiście dzisiaj kończy się pierwszy dzień milionowej fazy II 😉
      Nie zostawiaj nas Monia, pisz coś częściej 🙂 tak samo nie wiem co ze słoneczną szarotką się stało… może się odezwie. Odzywajcie się Pomroyki! Nawet jak Wam się noga powinęła ! 🙂

  • Monika

    Pewnie, że nie zostawię 🙂
    Myślę, że od przyszłego tygodnia zrobię powtórkę z diety przez tydzień. I znowu wrócę do fazy 2, ale powiem szczerze, ze trochę tęsknię za łososiem i indyczkiem na soli z musztardą, pewnie do momentu jak nie wejdę w fazę 2 hehe

    • Dorota

      Cieszę się, że nas nie zostawisz w potrzebie 🙂
      Zastanawiam się czy będziesz się trzymać diety w 100% wiedząc, że już właściwie nie musisz 😉 a to nie jadasz już łososia ani indyka na soli? Przecież spokojnie można jeść w 4 fazie 🙂 i masz świętą rację – po diecie będę omijać produkty z 2 fazy szerokim łukiem he he 🙂 i pomyśleć, że kiedyś uwielbiałam łososia, brokuła i tuńczyka a teraz mam problem żeby to przełknąć.

      • Ja miałam przerwę w diecie i chęcią wróciłam właśnie do indyka i łososia, na którego nie mogłam już patrzeć, a teraz znów mi bardzo smakuje (zwłaszcza ten wędzony na ciepło z Biedronki).

        • Monika

          Tak nie jem indyka, ani łososia,
          Spokojnie dziś już waga poszła do góry 0,8kg. :)) Więc nie jest tak, że nie muszę. Trzeba się kontrolować., na tę chwilę wydaje mi się, że jest to łatwiejsze niż przypuszczałam, ale wiecie nie chcę zapeszać 🙂
          Myślę, że własnie ten jeden tydzień w miesiącu, jak zrobię dietkę, to będzie ok, i tak jak Ewa pisze, z chęcią wrócę do łososia, indyka Ale zobaczymy 🙂

          • Dorota

            No ja uwielbiałam łososia na ciepło z Biedronki i schab na soli, ale po tylu tygodniach diety, w 2 fazie ratuję się łososiem wędzonym na zimno (prawie nowe smaki he he) a schab na soli jadam tylko w 3 fazie na śniadanie do kanapek. Ograniczam te produkty do minimum. Można powiedzieć, że uwzięłam się na to danie chili z kurczakiem (lub mięsem mielonym z szynki o zaw. tł. poniżej 7%) i dynią/batatem. Jem to danie w 1 i 3 fazie i obawiam się tego dnia kiedy ta najpyszniejsza potrawa na świecie mi się znudzi.
            Wszystko może się znudzić jak się je zbyt często – kiedyś jedliśmy z moim lubym codziennie omlety na śniadanie. I tak bite 3 miesiące a potem już patrzeć nie mogliśmy he he 🙂

  • asia r

    witam ja skończyłam dietę z wagą 59 kg ,w święta jadłam dużo i słodko ,obecnie ważę 64 kg,stosuję dietę ale nie mogę zejsc z tych kilogramów zastanawiam, czy preparat z alkoholem etylowym który przyjmuje 2 razy dziennie po 5 ml może zaburza moj metabolizm.pozdrawiam

  • Iwona

    Czytam bloga i zastanawiam się. Oczywiście zgadzam się z wszystkimi zaletami diety- zdrowa, zrównoważona etc…etc….Natomiast jednej rzeczy jestem pewna: nie ma takiej diety, która pozwala wrócić do starych, polskich nawyków żywieniowych bez efektu jo-jo. Tak naprawdę nie jest do dieta ale styl odżywiania, który wymaga stałej, radykalnej zmiany nawyków żywieniowych. Nie ma cudów!!! Niech nikt nie myśli, że schudnie na tej czy innej diecie nawet 20 kg po czym wróci do starego stylu żywienia i utrzyma wagę. Uważam, że jeśli ktoś nastawia się na takie podejście do diety to w ogóle nie powinien jej rozpoczynać, bo szkoda dla organizmu będzie większa niż bez niej. Po pierwsze nastąpi niebezpieczne rozregulowanie metabolizmu, który jak najbardziej „ruszy” ale niestety potem organizm głupieje i dochodzi do sytuacji, w której wielu ludzi doprowadza się do skrajnej otyłości, która bardzo często jest właśnie wynikiem okresowego, co podkreślam OKRESOWEGO stosowania niezliczonej ilości diet. Rozpoczęcie tej diety oznacza przyjęcie jej na zawsze.

    • Zgadzam się, kuchnia polska to nie jest np. kuchnia śródziemnomorska, która pozwala zachować przez długie lata zdrowie i szczupłą sylwetkę, a myślenie, że jeśli po diecie wrócimy do tych starych nawyków, które doprowadziły do nawagi, to tym razem nie przytyjemy, jest dużą naiwnością.
      W moim przypadku wygląda to tak, że na diecie jestem przez tydzień w miesiącu, w celu podtrzymania wysokiego metabolizmu. Przez pozostały czas uważam oczywiście na to, co jem, ale pozwalam sobie też na wino, ciasto, czekoladę itd. Nie katuję się, kiedy mam na coś ochotę, to sięgam po to.
      Dzięki rozkręconemu metabolizmowi mogę sobie na to pozwolić bezkarnie. Z tradycyjnej kuchni polskiej zrezygnowałam już wieki temu, zdecydowanie bardziej pociąga mnie np. humus czy kurczak curry, niż kajzerka z szynką lub schabowy z ziemniakami.

      Zwracam też uwagę, że jest różnica między dietą, która metabolizm przyspiesza, a taką która go spowalnia.
      W przypadku, gdy stosujemy dietę typu Dukan czy 1000 kalorii, a następnie wracamy do niezdrowych nawyków, działamy w schemacie: spowalniam metabolizm (nawyki) – jeszcze bardziej go spowalniam (dieta) – spowalniam metabolizm (nawyki) – jeszcze bardziej go spowalniam (znów dieta) itd.
      W przypadku diety przyspieszającej metabolizm wygląda to tak: spowalniam metabolizm (nawyki) – przyspieszam metabolizm (dieta) – spowalniam metabolizm (nawyki) – przyspieszam metabolizm (dieta) i tak dalej.

  • Olga

    Proszę wybaczyć, ale w odniesieniu do Pani komentarza dot. postu Iwony chcę zwrócić uwagę, że ta dieta w fazie zarówno 1, jak 2 jest bardzo niskoenergetyczna. Po analizie przykładowego dziennego menu fazy 1 okazuje się, że zawiera ono zaledwie 550 kcal, więc o połowę mnie niż dieta 1000 kalorii czyli skoro dieta 1000 spowalnia metabolizm to czy 550 działa inaczej?

    • Na diecie przyspieszającej metabolizm kalorii się w ogóle nie liczy, a jedynie spożywa określony rodzaj produktów (czyli nie ilość, ale wartość odżywcza produktów ma znaczenie), ale OK, możemy policzyć przykładowe dzienne menu – wyliczenie poniżej.
      śniadanie – szklanka kaszy jaglanej ugotowanej 188 kcal, jabłko średnie 94 kcal (można, jeśli ktoś chce czy czuje się głodny, zjeść dowolną ilość warzyw, np. dyni, marchwi, pomidorów itd)
      II śniadanie – pomarańcza 106 kcal
      obiad – szklanka ryżu brązowego ugotowanego 181 kcal, filet z kurczaka 120 gram – 155 kcal, batat gotowany 150 kcal, cukinia 72 kcal, pomidor 26 kcal, (warzyw może być więcej) jabłko 94 kcal
      podwieczorek – gruszka 70 kcal
      kolacja – puszka tuńczyka z wody 100 kcal, szklanka ugotowanego pęczaku 179 kcal, ogórek 15 kcal, 2 pomidory 52 kcal (warzyw może być więcej)
      Wychodzi 1482 kcal wersji wyżej podanej, jeśli ktoś ma ochotę – może dodać sobie dowolną ilość dyni, słodkich ziemniaków, groszku, itd i kalorycznie przekroczyć 2000 kcal i będzie to w 100% zgodne z zasadami diety. Poza tym w fazie 1. można jeść wysokokaloryczne owoce jak np. mango, ananas i tego typu owoce również są bardzo dobre dla metabolizmu.

      Bardzo ważną zasadą diety jest to, żeby nie być głodnym, jeśli odczuwamy głód, jemy więcej warzyw – ich ilość jest nieograniczona, im więcej tym lepiej. Właśnie na tym polega idea diety – trzeba po prostu jeść: często i wartościowe produkty.

      Dietę przetestowałam na sobie i polecam z czystym sumieniem – nie tylko zrzuciłam 12 kg, ale utrzymuję tę wagę (dzięki powtórkom) pozwalając sobie na wiele odstępstw.

  • Gaja

    Zamierzam zacząć od niedzieli (żeby skończyć w wielką sobotę). Mam 60 lat i prawie 40 lat diet. Po urodzeniu dzieci chudłam z dużej nadwagi w 2 tygodnie (20+lat), potem szereg diet dla towarzystwa i ciekawości bo miałam w talii 58 -59 cm (ok. 30+), i po tych dietach strasznie dziwnych (lata 80-90) to tak sobie zniszczyłam przemianę materii, że już zawsze musiałam uważać na to co jem. Folgowanie sobie (wakacje, święta, imprezy) kończyły się maksymalnym jojo. I tak jest do dziś. Umiem utrzymać wagę, ale nie mogę już zrzucić ok. 10 kg nadwagi. Dlatego myślę, że ta dieta pozwoli mi ruszyć z miejsca. Przeczytałam książkę ( a 40 lat czytania i szukania nie poszło na marne, więc wiedzę mam), i stwierdzam, że rzadko coś mnie w teorii tak przekonało, jak Pomroy, pomimo pewnych uproszczeń. Wiem, że powrotu do jedzenia jak niektóre z was opisują nie ma. Dziwię się tylko, że po 28 dniach normalnego jedzenia macie jeszcze ochotę na taką ilość niezdrowych węglowodanów. Myślę, że to jest kwestia nawyków i wewnętrznego przekonania, człowiek może sobie wszystko wmówić. Moje największe zwycięstwo to rzucenie palenia po 40 latach w ciągu 1 dnia, bez żadnej wpadki nie palę już 7 lat. Co to ma wspólnego z odchudzaniem? Myślę, że dużo. Tym samym sposobem (pozytywnej, a nie negatywnej motywacji) odzwyczajam się od niektórych produktów spożywczych. Od lat nie jem przetworzonych produktów, wieprzowiny, kurczaków nieekologicznych, wędlin, puszek, pszenicy, kukurydzy, słodkich jogurtów itd. Muszę powiedzieć, że jak czasami w towarzystwie czy na wakacjach zjem coś takiego, to strasznie mi nie smakuje. Mam dwóch rozpoznanych wrogów: słodycze (prawdziwa surowa czekolada, lody bez konserwantów, ciasta domowe z dobrych produktów, daktyle, figi …) i wytrawne wino. Ze słodyczami robię porządek obecnie (nie po raz pierwszy, ale mam nadzieję, ze ostatni). Już wiem, ze nie ma co się oszukiwać słodzikami , nawet stewią czy ksylitolem. Nie jem już żadnych słodyczy ok. 3 tygodni, nie mam na nie ochoty od paru dni i czekam, aż zacznie mnie od nich odrzucać. Pracuję nad tym. Dzisiaj na śniadanie zrobiłam sobie koktail z miksowanej czerwonej pomarańczy, mandarynki i grapefruita – był za słodki, musiałam domiksować cytrynę. Bardzo chciałabym taki stan utrzymać. Moja dieta skończy się przed Wielkanocą, mam nadzieję, ze tym razem szybka przemiana materii nie pozwoli mi zaczynać wszystkiego jeszcze raz. c.d.n

    • Gaja, dziękuję za bardzo ciekawy komentarz 🙂 Pozdrawiam.

      • Nuviel

        Już po raz któryśtam widze, że ktoś pisze że „nie ma co się oszukiwać ze słodzikami typu ksylitol czy stewia”. W zupełności się NIE zgadzam. Nie każdy ma takie szczęście, że nie ma ochoty na słodycze. Wielokrotnie ta chota niszczy całą dietę bo człowiek sie łamie albo sie zle czuje. Uważam, że należy sie odzwyczajać od słodyczy stopniowo i to właśnie za pomocą rzeczy typu ksylitol lub suszone owoce (jeśli ktoś nie jest na tej diecie). Mi ciężko było sie opanować na początku, wiec porobiłam sobie sporo czekoladowych brownie ze słodkich ziemniaków i inne rarytasy dozwolone na diecie. I sobie nie żałowałam. W 3cim tygodniu diety zauważyłam, że coraz rzadziej sięgam po te „dozwolone słodkości” a w drugim cyklu moja dieta jest już bardzo zbilansowana i tylko od czasu do czasu sobie cos slodszego skubne. Długość odzwyczajania się od słodkiego moze trwać dłuzej dla innych osób, ale w związku z tym, że dieta zawiera dużo warzyw, owoców i nawet spaghetti można sobie zjeść wydaje mi sie, że to kwestia czasu aby zmienić kubki smakowe. Lepiej zacząć diete z ksylitolem niż łamać się co chwila i sięgać po wypakowane cukrem i białą mąką słodkości (zwłaszcza jeśli ktoś jest w stresie).

        PS: Wcale nie chudę szybciej jedząc mniej dozwolonych słodkości. Myśle, że dieta jest na tyle zróżnicowana, że można sie stopniowo na niej odzwyczajać od złych nawyków żywieniowych. Na pewno do nich nie wróce, bo zawsze można zrobić drowszą wersję naszej Polskiej kuchni jak pierogi z mąki gryczanej lub bigos wg przepisu Ewy (na tym blogu) lub sernik bez sera (zastąpiony np serem z nerkowców lub białą fasolą). Tych przepisów jest mnóstwo w internecie. Nawet znalazłam ostatnio pizze gdzie ciasto jest zrobione z kalafiora……jeszcze nie próbowałam:)

        • Nuviel, dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami, myślę, że Twój przykład pomoże innym osobom zmagającym się z uzależnieniem od słodyczy.

  • Gaja

    Pisałam o „moim” oszukiwaniu się słodzikami, bo tak to odbierałam i zawsze w końcu ulegałam słodyczom. Próbowałam też jeść tylko słodycze naturalne: miód, suszone owoce, surowa gorzka czekolada i to nie dużo, też poległam. Nie wiem czy obecna moja metoda odzwyczajania się od słodkiego smaku zakończy się sukcesem? Piszę o tym bo dojrzałam do tego, że autentycznie chcę nie jeść już cukru. Ale to jest nałóg jak każdy inny. Z papierosami mi się udało, bo nigdy już nie zapaliłam i obecnie nie mogę pojąć jak poprzednio mogłam to robić, bo czuję wstręt do tytoniu. Ale słodycze to jest jedzenie, a nie można nie jeść, nawet gdyby nie było to tak przyjemne, a jest bardzo. Wiem, że jest to silne uzależnienie wykształcone najprawdopodobniej w dzieciństwie. Obserwuję moją 12-letnią wnuczkę, która nie jadła słodyczy do 3 roku życia. Jak poszła do przedszkola, to na początku przynosiła cukierki itp. w kieszeniach, bo ich nie mogła przełknąć. Potem powoli trochę się przyzwyczaiła do słodkiego smaku. Ale do dziś nie jest w stanie zjeść całego ciastka, zawsze zostawia przynajmniej połowę, bo jak mówi jest „zasłodzona”. Ja niestety, jak mi smakuje mogę (chciałabym powiedzieć mogłam) zjeść dużo. Może się dziwicie, że tak się rozpisuję o tych słodyczach, ale to oprócz wina (ale tu jest łatwiej) mój podstawowy problem z dietami. Nie lubię potraw mącznych, tłustego mięsa, panierek, fast-foodów (lata pracy!), mogę żyć nawet bez chleba razowego, kasz, wędlin, uwielbiam wszystkie warzywa bez wyjątku, a moje postanowienie żeby na 60-tkę chociaż waga pozostała 50+, jak na razie nieosiągalne. Ostatnia nadzieja w diecie Pomroy!
    P.S. Tyle piszę o moich zmaganiach, bo sama chcę uwierzyć, ze tym razem się uda raz na zawsze.

    • Źródłem takiego uzależnienia od słodkiego smaku może być (choć nie musi) faktycznie dzieciństwo. Dlatego nie powinno się nagradzać ani pocieszać dzieci słodyczami, bo takie połączenie smaku słodkiego z pozytywnymi emocjami jest mega trudne do odkręcenia.

  • Turja

    Nałóg nałogiem, jest też kwestia metabolizmu. Osoby z wolnym metabolizmem częściej sięgają po słodycze a te z szybszym po słone lub wytrawne dania. Ja mogłam żyć na słodyczach i gdyby to było możliwe jeść od rana do nocy, nadal je kocham i na pewno z nich w 100% nie zrezygnuje. Na diecie nawet odmawiam torty urodzinowe, ale jak już dotrę do wymarzonej wagi nie będę popadać w takie skrajności. Po 2 miesiącach diety mogę tylko powiedzieć, że teraz jak mam chwile słabości i nachodzą mnie myśli o jedzeniu to chętniej sięgnęłabym po bułkę z subwaya albo pizzę niż czekoladę czy pączka. Oznacza to, że metabolizm przyspieszył. Moge tylko na koniec dodać, że ja, która wybiera kanapkę z majonezem nad czekolade to jest apokalipsa i koniec swiata 😛

  • wwwwwrrrrona

    Po dwoch latach od tego posta, podbijam temat. Bylam w bardzo podobnej sytuacji jak autorka listu ( 30 lat a nie 20, ale wzrost i waga identyczne). Przeszlam na normalna diete i katorge na silowni. Z 79 kg, w przeciagy 6 tyg spadlam do 74kg. Potem waga ani nie drgnela przez 2-3tygodnie. Bylam bliska poddania sie, juz zaczely sie wkaradac brownie, wpadalam do starbucksa. Przeczytalam o diecie i postanowilam sprobowac. Jako, ze juz wczesniej dosc zdrowo sie odzywialam ( bez cukru, nie jadlam przetworzonego jedzenia), wiec nie byl to dla mnie szok. Produkty juz wcesniej kupowalam organiczne. Po 10 dniach diety przyspieszjacej metabolizm – 2kg mniej! Pomimo kilku pomylek jak jablka w fazie 3 albo pomidory w fazie 2, no i lyk kawy od cxasu do cxasu. Nie przetrenowuje sie, a wczesniej na silowni bylam 6x w tygodniu, czekam na dalsze efekty, bo jem zadziwiajaco duzo a chudne!