Dieta bez diety – czy można schudnąć nie stosując żadnej diety?

Na pytanie postawione w tytule od razu odpowiem twierdząco – tak, na pewno można, jednak czy zawsze jest to możliwe i czy każdy może osiągnąć w ten sposób swoje cele wagowe?

dieta bez diety

Do takich rozważań skłoniły mnie znalezione w internecie poglądy i materiały, z których wynikało że:

  • najlepsza dieta to taka, o której nie wiemy, że na niej jesteśmy,
  • wszelkie diety są bez sensu, bo i tak po ich zakończeniu rzucimy się na tuczące jedzenie i wrócimy do starej wagi i to z nawiązką,
  • wystarczy jeść regularnie, wybierać zdrowe produkty, unikać mąki i cukru, dołączyć aktywność fizyczną, a kilogramy będą same spadać.

Częściowo się z tym zgadzam, a częściowo … nie. Każdy z tych wniosków oczywiście jest w dużym stopniu prawdziwy, jednak moim zdaniem:

Te punkty opisują raczej pewne zdrowe nawyki, które tak naprawdę powinno się kultywować przez cały czas.

  1. Wiele diet faktycznie do niczego dobrego nie zaprowadzi, a mam tu na myśli szczególnie diety bardzo niskokaloryczne,  bezwęglowodanowe, opierające się tylko na kilku produktach czy na gotowych odżywkach. Sądzę, że „antydietyzm” w dużym stopniu odnosi się właśnie do tego rodzaju diet. A przecież są też diety takie jak Montignac czy DASH, o których złego słowa nie można powiedzieć.
  2. Dieta bez diety to świetna opcja dla młodych osób, którym naprawdę niewiele trzeba, aby kilogramy zaczęły spadać. Mają z racji wieku sprawną przemianę materii, a nawet jeśli już wcześniej stosowali diety , to i tak jest im łatwiej naprawić metabolizm niż osobom w starszym wieku.
  3. W nawiązaniu do powyższego punktu, podam przykład z własnego doświadczenia: w czasach wczesnej młodości, kiedy zauważyłam dwa nadprogramowe kilogramy, po prostu zaczynałam jeść odrobinę mniej i już po tygodniu czy dwóch widać było rezultaty. Któregoś razu, tuż po 30-tce zapragnęłam zrzucić jakieś 3-4 kg. W tym celu jadłam lżej, np. zupy warzywne, zrezygnowałam ze słodyczy, ostatni posiłek o 18-ej itd., a dodatkowo wszędzie chodziłam na piechotę. I co? I nic. Nie schudłam w ten sposób nawet pół kilo. Przy takim postępowaniu w wieku 20 lat z pewnością kilogramy poleciałyby w dół na łeb, na szyję.
  4. A co z osobami z chorobami tarczycy i innymi powodującymi przybieranie na wadze? U przypadku takich osób nie wystarczy po prostu zdrowo jeść.
  5. I wreszcie, czy dieta bez diety może być skuteczna w przypadku osób ze sporą nadwagą, z problemami w zrzucaniu zbędnych kilogramów? W ich przypadku, gdyby tylko wystarczyło zdrowo jeść, z pewnością skorzystaliby z takiego rozwiązania. Jednak najczęściej trudności z rozsądnym jedzeniem, z zachowaniem prawidłowej wagi to symptom zupełnie innego rodzaju trudności, które zidentyfikować i rozwiązać, żeby w ogóle była mowa o osiągnięciu prawidłowej wagi ciała.

A jakie jest Wasze zdanie – czy próbowaliście schudnąć bez diety? Z jakim rezultatem?

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.




Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Isiek

    mam niedoczynność tarczycy – męczę się na maksa
    pot mnie zalewa jak bym miała menopauzę a to nie ten wiek – ćwiczę więcej niż niejedna nastolatka fitness siłownia rower i nie wiele to daje – może to że już nie tyję

    • Paczaj Ka

      Mam PCO i tak samo…. 6 razy w tygodniu zalewam się potem i nawet biegac zaczełam, chociaż się tego zarzekałam i co? i nic… jedynie waga nie rośnie.

  • Rosa Rosita

    Cześć dziewczyny, mam tak samo jak Wy:( Kiedyś wystarczyło, że przestawałam jeść słodycze i bezproblemowo stopniowo tłuszcz znikał. Teraz nie dość że już 35 latek minęło, to jeszcze niedoczynna tarczyca. Wszystko już uregulowane hormonami a waga zablokowała się i nic nie działa. Od dawna ograniczałam jedzenie, ćwiczyłam intensywnie ale to był tylko gwoźdź do trumny. Najwięcej przytyłam chodząc na siłownię. Mówię tu o tłuszczu, a nie o mięśniach. Z moich obserwacji wynika, że jakiekolwiek gwałtowne działania kończą się „zemstą” organizmu.
    Jestem teraz drugi tydzień na szybkiej przemianie (Ewo, blog jest genialny!) ale tu też mam schody. Nie daję rady jeść np. 1,5 porcji ciemnego ryżu czy innych ziaren w fazie 1. Chciałabym pozbyć się 12-15kg więc powinnam ale przez gardło mi nie przechodzi. Żołądek się buntuje. Efekt przeczyszczający mam prawie codziennie, choć nie potrzebuję;)
    Na dodatek w pierwszym tyg zeszło 1,2 kg i „pięknie” wróciło w drugim tygodniu. Nie chcę być czarnowidzem, ale nie podoba mi się to jak moje ciało reaguje. Jest szansa że będzie lepiej? Czy to efekt tego, że latami jadłam wg zasady „jedz połowę” i metabolizm do tego stopnia siadł? Chudnę tylko w 2 fazie.

    • Jeśli ilość ziaren jest dla Ciebie za duża, jedz pojedynczą porcję, nic na siłę.
      Jeżeli mało jadłaś w ostatnich latach, to faktycznie metabolizm może być spowolniony, a taki krótki okres stosowania diety to za mało, żeby był pełny efekt – taki osiąga się po kilku tygodniach.
      Myślę, że jest duża szansa, że będzie lepiej, Twój organizm po wielu dietach i ograniczaniu jedzenia nie ufa Ci i spodziewa się kolejnego podstępu, lecz kiedy zrozumie, że ten typ odżywiania mu nie zagraża, uspokoi się i będzie lepiej reagować. Powodzenia!

      • Rosa Rosita

        Dziękuję za słowa wsparcia:) Żeby tylko ukł. pokarmowy mi się uspokoił. Dzisiaj rano musiałam jednak wziąć coś przeciwbiegunkowego. Wydawało mi się, że osoby na tej diecie skarżą się czasem na zaparcia w 2 fazie, a ja taki dziwoląg. Martwi mnie to, bo rano biorę hormony tarczycy i nie chciałbym żeby one przelatywały bez wchłaniania się. Daję sobie pełen 4-tygodniowy cykl na stabilizację. Jeśli się nie zaaklimatyzuję trzeba będzie zrezygnować.

        • Autorka diety często podkreśla, że każda zmiana sposobu odżywiania, nawet przejście na dużo zdrowszą dietę może powodować przejściowe problemy – system trawienny musi się przyzwyczaić do zmian. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie wszystko OK.

  • Agnieszka

    Ja od dłuższego czasu zdrowo się odżywiam, dużo ruszam, odstawiłam słodycze, a na wadze nic mniej. Mam 32 lata i chyba faktycznie w tym wieku takie zmiany juz nie wystarczą, aby pozbyć się kilka kilo. Nie jestem osobą, która ma nadwagę, to kwestia zrzucenia kilku kilogramów, aby poczuć się lepiej. Od poniedziałku startuje z dięta prezentowaną na tej stronie. Zobaczymy czy coś ruszy 🙂

    • Agnieszka, trzymam kciuki!

    • Mam jeszcze kilka pytań. Bardzo prosiłabym o odpowiedzi.

      – czy fasolkę szparagową traktujemy jako źródło białka i jemy zamiast np. mięsa lub ryby do obiadu/kolacji? („120 gramów mięsa lub 180 gramów ryby lub pół szklanki ugotowanych roślin strączkowych (np. fasoli lub soczewicy) we wszystkich fazach. „)
      – dużo ćwiczę i czasami piję odżywki białkowe WPC, czy one są kompletnie zakazane na tej diecie, czy jednak można je dodać do któregoś z posiłków zamiast porcji protein?

      • Fasolka szparagowa zalicza się do warzyw i można ją jeść bez ograniczeń w każdej fazie. Gotowe odżywki niestety nie wchodzą w grę, białko musi pochdzić z produktów naturalnych.

      • Dziękuję za odpowiedzi 🙂 ja już po ostatnim posiłku (faza 1 dz. 1), jestem troszkę przerażona ilością kalorii, bo wyszło około 1100 kcal. Czy to, aby nie za mało? Myślę, że nawet warzywami zrobionymi bez tłuszczu nie dobiję do jakiejś rozsądnej ilości około 1600 kcal zachowując porcje mięsa, ryby, strączków, zbóż itp. Zaraz idę na siłownie i będę robić trening kardio głównie, tak jak zalecane. Mam nadzieję, że po przyjściu nie rzucę się na jedzenie.

        • Agnieszka, w tej diecie nie liczy się kalorii – znaczenie mają składniki odżywcze, a nie kalorie jako takie. A propos warzyw, w 1. fazie dozwolonych jest wiele sycących warzyw, np. dynia, pataty, buraki, marchew, które można jeść bez ograniczeń. Kiedyś wyliczyłam, że takimi warzywami można spokojnie dobić do nawet do 2000 kcal dziennie (w połączeniu z pozostałymi produktami diety).

          Po powrocie z treningu spokojnie możesz jeszcze zjeść przekąskę, zwłaszcza jeśli od ostatniego posiłku minęło więcej niż 3 godziny, a jeszcze nie kładziesz się spać.

          Jeśli więcej ćwiczysz, polecam wpis: http://szybkaprzemiana.pl/chcesz-zjesc-deser-na-diecie-cwicz-wiecej/

          • Tak rozumiem, że się nie liczy kalorii, ale chciałam sprawdzić, aby nie schodzić poniżej jakiejś liczy, bo uważam, że nie chodzi tu o głodzenie się. Myślę, że pataty będą dobrym rozwiązaniem 🙂 Już dziś mi się nie uda ich kupić, ale na kolejny tydzień diety lepiej się przygotuję z zakupami 🙂 Dziękuję za podesłany link o deserach. Wychodzi na to, że wczoraj popełniłam błąd, bo zjadłam wafle ryżowe dla zabicia głodu. Lepszym rozwiązaniem w tym dniu byłby owoc.

          • To naprawdę drobny błąd 🙂

  • Natalia

    witaj 🙂 ważę 100kg przy 164cm wzrostu, mam 16 lat. miałam ostatno straszny okres i niestety pocieszałam się jedzeniem – zaznaczam, że się nie tłumaczę. chce coś ze sobą zrobić. czytając piąty punkt wnioskuje, że sama sobie z tym nie poradzę.. mogłaby mi Pani udzielić jakiś wskazówek ?