Dzień 10. Powrót protein

10Dzień 10. Faza 2. diety przyspieszającej metabolizm

Śniadanie: łosoś (100 gram) na rukoli skropiony cytryną, ze świeżo zmielonym pieprzem, kawałek papryki
II śniadanie: kilka plastrów szynki bez azotanów, kawałek ogórka
Obiad: zupa z kurczaka (120 gram) z cebulą, fasolką szparagową, selerem naciowym i przyprawami
Podwieczorek: kilka plastrów szynki bez azotanów, kawałek papryki
Kolacja: kapusta zasmażana z kurczakiem
Oraz: 2,5 l wody, 3 kawy zbożowe, herbata miętowa

Dziś jestem na nogach od 5.45, ponieważ właśnie wtedy mój syn postanowił radośnie zacząć dzień. Czyli jak nie urok, to przemarsz wojsk, a i tak odkąd mam dzieci, towarzyszy mi silne poczucie, że już nigdy się nie wyśpię.

Dziś faza 2. mocno proteinowa, najmniej lubiana, jednak mam wrażenie, że w tej właśnie fazie chudnie się najbardziej. To taki jakby zaostrzony Dukan. Zaostrzony, bo tam można było zdaje się jeść jajka, nabiał. Za to co drugi dzień były zabronione warzywa. I tak w kółko. Cóż to za przekoszmarna dieta była, w porównaniu z nią dieta przyspieszająca metabolizm to raj, jeśli chodzi o różnorodność, smaki i przede wszystkim zdrowie.

Jestem po zakupach w ekosklepie Organic Farma Zdrowia i stwierdzam, że to ostatni raz, kiedy kupiłam sklepową szynkę bez azotanów. To jednak za drogo wychodzi, następnym razem wezmę filet z indyka, zamarynuję go w przyprawach, może w musztardzie i upiekę. I to będzie moja wędlina bez azotanów.

Oczywiście na wędlinie się nie skończyło, w moim koszyku znalazły się jeszcze 2 opakowania tahini (jest promocja, a humus to mój hit 3. fazy), chleb esseński oraz komosa czerwona. Wszystko super, jednak rachunek przyprawił mnie o palpitacje serca… W moim notatniku zapisałam punkt: „stworzyć menu diety przyspieszającej metabolizm, które nie rujnuje kieszeni”.

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.





Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Małgośka

    Jestem po drugim dniu diety proteinowej. Rano, kiedy stanęłam na wadze, stwierdziła, że po raz kolejny spadła o 60dkg. W sumie w ciągu 11 dni – 3,2 kg. Bez głodu, z poczuciem równowagi w organiźmie.
    Dziś kolejny raz faza 3.
    Na śniadanie – chleb żytni esseński plus hummus naturalny plus sałatka z ogórak, cukinii, pomidora, cebuli czerwonej, listków bazylii, cytryny, soli i pieprzu i odrobiny oliwy z oliwek.
    Ponieważ wstałam przed 6 – o 9 – przekąska – pół awokado z solą. A po niej mała kawa bez mleka z ksylitolem. Kawę wypiłam też wczoraj. Spadek wagi ośmielił mnie, choć nie wiem co będzie dalej. Muszę dużo pracować głową, a bez kawy głowa nie chce działać.
    Na obiad będzie kurczak w ziarnie sezamowym z warzywkami.
    Podwieczorek – orzechy nerkowca
    Kolacja – jeszcze nie wiem, może łosoś, albo inna rybka.

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      Bardzo dobre wyniki, gratuluję 🙂

    • Zielonygroszek

      Małgośka co za za kurczak w ziarnach sezamu? Daj przepis 🙂

      Ja na sniadanie miałam : 3 białka na twardo i 3/4 małej papryki, inka
      Na drugie sniadanie planuje suszone mieso
      Na obiad filet w przyprawach duszony w bulionie i wodzie, z sokiem z limonki, suszona papryka i suszonym czosnkiem, fasolka szparagowa z ziołami prowansalskimi
      Przekąska suszone mieso
      A na kolacje jeszcze nie wiem, moze jakaś salatka z dozwolonych warzyw+ mieso z obiadu

      Nie cierpię fazy 2…

  • Małgośka

    To przepis z książki Haylie.
    Na 6-8 porcji:
    450-675 g piersi z kurczaka, bez skóry
    4 łyżki oleju z ziarna sezamu (ja zastosowałam oliwę z oliwek)
    1/2 szklanki posiekanej czerwonej cebuli
    2 łyżki zmielonego czosnku,
    1 łyzka mielonego imbiru
    1/4 łyżeczki pokruszonych płatków czerwonej papryki
    1 łyżeczka pokruszonych płatków czerwonej papryki
    1 łyżeczka zmielonej świeżej kolendry lub suszonej natki pietruszki
    1i 1/2 szklanki posiekanych brokułów,
    1 i 1/2 szklanki posiekanej cukinii,
    1 i 1/2 szklanki poszatkowanej białej kapusty,
    sól morska, świezo zmielony pieprz
    1/4 szklanki prażonego sezamu
    4 szklanki ugotowanej komosy ryżowej, ciepłej. Ja zrobiłam ryż brązowy.
    Pokrój kurczaka na 2-3 centymetrowe kawałki, odstaw. Rozgrzej dużą, nieprzywieralną patelnię, wlej na nią 3 łyżki oleju (oliwy). Połóż cebulę, smaż 5-7 minut, aż będzie miękka, dodaj czosnek, imbir, smaż jeszcze minutę.
    Dodaj kurczaka, płatki papryki (dodałam paprykę czerwoną drobno pokrojoną i troszkę ostrej w proszku) i kolendrę ( ja dałam natkę suszoną). Rumień mięso kilka minut, dodaj brokuły, smaż 2 minuty, cukinię i kapustę, smaż, aż warzywa zmiękną. W razie konieczności dodaj jeszcze jedną łyzkę oliwy.
    Dopraw solą i pieprzem, posyp ziarnem sezamu. Podawaj z ryżem (albo komosa jak masz)
    Zrobiła tak: najpierw wstawiłam ryż, bo się długo gotuje, przygotowałam wszystkie składniki, potem w kolejności z przepisu wrzycałam na patelnię. W moimencie, kiedy ryż był miękki, reszta byłą gotowa. całośc trwała ok 35 minut. Jedzenie pyszne, a smakowity zapach długo unosił się po domu nie przeszkadzając.
    Smacznego!

  • zielonygroszek

    ale dziwne, bo z przepisu na jedna porcje przypada tylko (ok) 80 g mięsa, a powinno byc na obiad 120 g. Robilas dokladnie z tych proporci? na ile czesci podzielilas ten obiad?

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      Jak się zrobi 6 porcji z 675 gram kurczaka, to wyjdzie mniej więcej OK 😉

  • zielonygroszek

    no jesli 675 g podzielic na 6 to tak, ale jak na 8 to juz nie 😛

  • Agnieszka

    Podejście ekonomiczne tez jest ważne 🙂 ja rozumiem jak ktoś generalnie jest ekoodchylony, to ceny pewnie tak nie szokują. Ale jak ktoś eko mija z powodów ekonomicznych szerokim lukiem i nagle kupuje maleńki sloiczek masła migdalowego za 15zl, chleb essenski 18. Łososie może nie eko akurat, ale dwie paczki dziennie.… i te papryki, których zjadam po trzy dziennie, a tanie nie są, u mnie miedzy 11 a 12zl za kilo. Nie liczyłam, ale sadze, ze dla moich potrzeb diety moja „dzienna racja” zywnowsciowa podrazala kilkukrotnie. Jednak serek ziarnisty z bułeczka żytnia jakby nie było wychodzi taniej. No ale na nim nie chudlam, a na lososiu chudnę 🙂

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      Niestety, najtańsze są węglowodany. Droga u Ciebie ta papryka, ja kupuję w Tesco po 8,8 zł/kg.

  • Gargammel

    Ja również jestem teraz w fazie drugiej (3 dzień diety) i również mi nie przypadła do gustu. Moje pierwsze wrażenia na temat diety: nieustannie trzeba planować, co się zje(trochę uciążliwe), ale wydaje się być bardzo skuteczna. Niestety, u mnie obciąża portfel, końcówka zimy to nie najlepszy okres na rozpoczęcie takiej diety, jednak mam nadzieję, że wytrwam do końca 🙂 Macie jeszcze jakieś pomysły na śniadania i przekąski do drugiej fazy? 🙂

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      Końcówka zimy z jednej strony nienajlepsza, ale z drugiej – za chwilę będzie wiosna i bardzo przyjemnie będzie przywitać ją z lżejszą wagą 🙂
      Śniadania i przekąski 2. fazy – wszystko, co można tu wykombinować to białka jaj, wędlina bez azotanów, łosoś, tuńczyk, kurczak. I do tego warzywa, grzyby. To wszystko, co mamy do dyspozycji.

  • grazka

    mam pytanie czy udziec z indyka jest dozwolony ?
    bo w książce jest tylko pierś i bekon u nas nie dostępny
    a nogi drobiu generalnie są mięsami tłustymi ?

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      Dobre pytanie, faktycznie w książce jest wymieniona pierś, chude mielone i bekon. Z piersi też można zrobić wędlinę.

  • Małgośka

    Do Zielonego Groszka – wyszła duża patelnia – zjadło 6 osób.

  • Agnieszka

    Dziś byłam skłonna walnac dietą w cho… Głową tak mnie boli, ze szok. Czy to brak kofeiny odezwał się po 10 dniach, czy spada ciśnienie?. Nie wiem, w każdym razie marzylam o espresso i ciasteczku, choć jednym, maleńkim… 🙁
    Rano zjadlam omleta z 3 białek, szpinaku i łososia. Na drugie śniadanie sałatka z selera naciowego, papryki i 60g wędliny bez E. Zglodnialam znów za szybko, a ponieważ dzień był poza domem, stanelam wobec dylematu co zjeść? Wybralam woreczek miksu salat i zjadlam po drodze 😉 W domu kurczak w kapuscie ala bigos. Potem znowu papryka i wedlina. A na koniec ziolene warzywa na patelnie z wydlubana kukurydza i 100g łososia. Niby głodna wreszcie nie jestem, ale jakoś wręcz mi niedobrze… Chyba właśnie obrzydzam sobie wędzonego łososia na długo…

    • Chyba było dziś coś z ciśnieniem, bo też strasznie chciało mi się spać popołudniu. A głowa może boleć np. od zbyt małej ilości wypitej wody.

  • agnieszka

    Dziś rozpoczynam 2. fazę, trochę się boję, bo nie lubię mięsa, ale muszę dać radę. Po pierwszej fazie mam spadek o 800 gram i jak dla mnie to doskonały wynik zważywszy na menu 1. fazy i na okres, w którym jestem( lada dzień @), a ja wtedy nie chudnę, a wręcz tyję. W tym pierwszym tygodniu ważę się codziennie, żeby sprawdzić, jak waga się rozkłada w każdej fazie.

    • 800 gram tylko w 2 dni to rzeczywiście świetny wynik, gratuluję. Może zamiast mięsa ryba? Mnie pomagał przetrwać wędzony łosoś.
      Ja tam ważyłam się codziennie 🙂 Ciekawość była silniejsza niż zasada, że nie powinno ważyć się codziennie 😉

  • agnieszka

    Dzięki:)
    Też postawię na ryby, no i kupiłam doskonałą wędlinę, która będzie podstawą mojego menu w tych dniach.

  • AsiaR

    Ja tez dzis 10 dzien, czyli drugi raz 2 faza.
    Pewnie znow bedzi emi brakowac owocow, bo obfitosci ich w fazie 1. No, ale….
    Dobrze, ze wakacyjnie jestem zaganiana, to nie ma co jak myslec.
    Ale….. mam problem jednak z czasem posilkow. Wiadomo wakacje, spi sie dluzej. I ja kwstaje o godz. 9:30, czy 10. To po pol godzinie sniadanie, i po rozlozeniu posilkow co 3 godziny to ja kolacje jadam bardzo pozno. I zastanawiam sie, czy kolacja o 22 czy 22:30 to nie za pozno.
    Mial ktos podobnie?

  • To może skróć przerwy między posiłkami tak, żeby kolacja wypadła najpóźniej o 19.00. Ja bym tak zrobiła.

  • asia r

    witam w kolejnym dniu i w kolejnej fazie ,wczoraj byłam na godzinnym fitnessie i dziś na wadze waga wzrosła 600g, co za absurd, w nocy śniło mi się że złamałam dietę koszmar.dziś na śniadanie zjadłam tuńczyka z cytryną i pieprzem cayeńskim /z papryki/,na przekąskę 3 plasterki indyka upieczonego na soli z musztardą meksykańską,oraz ogórek,na obiad powtórzę to co na przekąskę ,na kolejną przekąskę zupa z warzyw z indykiem,na kolację zjem kapustę zasmażaną.Dziś mam wyjazd więc kapustę zjem w drodze.Druga faza najbardziej daje mi siły ,jutro spróbuję poćwiczyć siłowe ćwiczenia.

  • 10 dzień diety.

    Hurra! Waga spada, jak szalona!

    Ze schodów (bo ze mnie od początku diety spadło aż 0,3 kg)!!!

    Po wczorajszych ćwiczeniach kardio (brzuchy, skakanka, rower) waga – podobnie jak u asi r) pięknie poszła w górę!

    Mój metabolizm przyspieszył, jak budowa wschodniej obwodnicy Wrocławia.
    Nic tylko się upić z radości,

    Isabela.

    • Dziewczyny, codzienne ważenie się jest niczym kibicowanie polskiej drużynie piłki nożnej – prowadzi do frustracji. Jeśli waga skacze w górę i w dół, to najlepiej ważyć się raz w tygodniu. Nie jest możliwe, żeby po dniu diety i ćwiczeń przytyć (jeśli jadłyście zgodne z fazą, nie byłyście głodne, piłyście dużo wody itd), powód skoku wagi musiał być inny. Trzymam kciuki, powodzenia!

      • Ewa,

        jem, ćwiczę i piję zgodnie z fazami. Przestrzegam wszystkich zasad rygorystycznie.
        Głodna nie jestem, a jeśli ze dwa razy poczułam dotyk głodu, to jadłam dozwolone w danej fazie warzywa.

        Martwi mnie, bo to mój 10. dzień i całkowity ubytek wagi przez te 10 dni to tylko 0,3 kg.
        Jestem zdrowa, badania zrobione przed dietą.
        Wagi do ważenia siebie i jedzenia kupiłam przed dietą, więc nie mogą się mylić. Zresztą po sobie widzę, że nic mi nie spada (tzn. trochę spadło, a potem przybyło).

        Jaki zatem jest powód?
        Chyba jeden – dieta na mnie nie działa…
        Nie przerwę jej jednak, ale nie da się ukryć, że straciłam nadzieję…
        Pozdrawiam,
        Isabela.

  • Marta-Sara

    Może to tylko zatrzymanie wody w organiźmie…?
    Trzymajcie się
    U mnie dziś waga stoi, ale czasem też wzrastała. Próbuję przekroczyć kolejny magiczny kg w dół…

    • Może i zatrzymanie wody? Nie wiem.
      Dużo piję, właściwie nie solę (śladowe ilości), ruszam się, nie jem mięsa, ryb tez nie (tzn. na tej naszej diecie jem ryby, ale tylko zalecane).
      Fakt, stosuję HTZ (plastry), ale z minimalną dawką hormonów.
      Ech… szkoda gadać…

      Życzę Ci Marto-Saro powodzenia w zrzucaniu ostatnich kilogramów i nie ukrywam, że bardzo zazdroszczę.
      Nie będę już się więcej tu żaliła, bo mogę wystraszyć potencjalne kandydatki do stosowania tej diety.

      Pozdrawiam,
      Isabela.

  • Marta-Sara

    Witaj Isabelo,
    u mnie dzis też +0,6 🙁
    jeszcze przyszło mi jedno do głowy – STRES
    on hamuje zrzucanie kilogramów, a być może też powoduje odkładanie tłuszczu na sytuację kryzysową. Ja wczoraj miałam stresujące popołudnie:
    1. córka
    2. powódź w bardzo bliskiej okolicy, nieprzejezdne (porwane) drogi i chwilowo zamknięty most do najbliższego miasteczka. Na szczęście mieszkam wyżej i ok.2,5 km od samej rzeki, ale odcięcie od świata też może być groźne.

    Braniem hormonów się nie przejmuj, bo to mus. Na pewno niejedna blogowiczka zażywa pigułki, a wiele z nas chorowało podczas diety (nawet z antybiotykami), bo to już 5 miesięcy. Suplementy sa polecane przez Pomroy.

    Czasami chudnie się dopiero po 2 tygodniach (tak było napisane w książce), wcześniej się tłuszcz odblokowuje. Co do wody, to widzę ile mi jej schodzi od wieczora do rana…. Kilka razy sie wazyłam wieczore i rano – o 1 kg wiecej! Do WC chodze przewaznie po 3-4 razy!

    wszystkim życzę wytrwałosci!

    • Marto-Saro,

      stres u mnie odpada (wiodę sobie od jakiegoś czasu spokojne życie, no i mam urlop), ale może to zatrzymywanie wody jednak występuje. Poczytałam wczoraj na ten temat sporo i dziś kupiłam sobie (oczywiście po konsultacji z farmaceutą:) tabletki hydrominum i herbatę z rumianku. Pokrzywę i skrzyp piję już od dawna. Wlewam w siebie 2,5 l wody niegazowanej niskosodowej i kilka herbat dziennie. Toaletę odwiedzam średni co 1/2 godz. (a bywa, że i częściej).

      Co do tych tabletek to masz rację, przecież nie ja pierwsza i nie ostatnia pakuję w siebie hormony:) Widocznie mój tłuszcz potrzebuje więcej czasu, żeby się odblokować. Nie da się jednak ukryć, że jestem niecierpliwa i chciałaby przynajmniej równomiernego spadku wagi, a nie wahań.

      Dziękuję Ci za słowa otuchy, to bardzo dla mnie ważne:))

      Pozdrawiam,
      Isabela.

  • Riverina

    Ja niestety musiałam przez 2 miesiące ponownie brać hormony i waga od razu poszła w górę o 3 kg. Dopiero teraz po odstawieniu hormonów, po 4 dniach spadła o 1,5 kg. Nie chcę tu winić za wszystko hormony, ale miałam wcześniej hTZ przez 3 lata i nie mogłam zrzucić nawet grama, choć akurat też nie tyłam jakoś specjalnie. Dopiero ok 6 mies po odstawieniu zaczęłam Pomroy i waga ładnie spadała. Teraz miałam przerwę 3 mies od maja, ale wróciłąm na regularną dietę i mam nazdieję, ze wytrwam, bo jak pisałam wielokrotnie moją słabością są słodycze, obecnie lody. Zgadzam się w pełni, że cukier hamuje chudnięcie, a nawet w połączeniu z hormonami powoduje tycie , mimo diety, gdyż odżywiałąm się zgodnie z 4 fazą i nie powinnam przytyć.

  • Marta-Sara

    Jeszcze sobie pomyślałam, że pewien zastój może być w jelitach. Oczywiście nie zatwardzenie, na tej diecie to na szczęście niemożliwe (chyba?), ale może sobie jakoś 2-3 dni przestać „bokami”. Raz doktor mi mówił, że nawet do 2 tygodni to jest norma, a bywa, że i dłużej. Brałam kiedyś tabletki z błonnikiem, pektynami z jabłka i czymś tam jeszcze, które miały mnie odchudzić, znaczy oczyścić ze złogów jelitowych właśnie. Zrzuciłam jakieś 3 kg w miesiąc, a bardziej puszyści mają podobno do 15 kg! Myślę, że jeżeli taki problem kogoś dotyczy, to na tej diecie powinno wzruszyć również zawartość jelit, bo jemy bardzo dużo owoców (ze skórkami) i tony warzyw oraz pijemy hektolitry wody.

    Od hormonów specem nie jestem, ale wiem, że większość osób je biorących tyje. Dotyczy to ostatnio również mojej córki, która bierze leki na alergię i podobno ma też astmę. Sterydy wziewne (*2) + do nosa + tabletki na noc + szczepionka odczulająca codziennie. I robi się już okrągła na buzi oraz na brzuchu (w przeciwieństwie do mnie uda ma szczupłe, choć podobno to mniej zdrowy typ tycia). Niestety lubi słodycze, a nie przepada za woda do picia.
    Także obserwacje Riveriny pewnie są prawdziwe… Ale może nie dla każdego 🙂

    Riverino życzę wytrwałości bez słodyczy i lodów. Spróbuj robić jakieś smoothie z kostkami lodu, a 2 dni bez tego powinnaś wytrwać.

    Isabelo, mam nadzieję, że waga jednak zacznie spadać. Pomroy pisze, że każdemu prędzej czy później spada 🙂

  • Riverina

    Marto-Saro dzięki za dobre słowo 🙂
    Wytrwalam bez lodów nawet już 5 dni i wczoraj też nie kupiłam! Lecę znów na tydzień urlopu i muszę chociaż wrócić do wagi sprzed maja, choć miałam zakusy na to, zeby schudnąc wiecej. Ale te lody….

  • Dorota

    Dzień 10/28 faza 2, dzień 1
    Pobudka 10.00
    Śniadanie 10.30 – sałatka (łosoś wędzony, sałata, ogórek, papryka, sól, pieprz)
    Obiad 14.00 – 120 g gotowanej piersi z kurczaka, sałatka (kapusta pekińska, papryka, ogórek, sól, pieprz)
    II śniadanie 16.45 – miało być, ale na uczelni miałam tylko 3 minuty przerwy, więc tylko skubnęłam sałatki i jak wróciłam do domu o 18.30, to połączyłam II śniadanie z podwieczorkiem i wyszło tak: 120 g piersi z kurczaka, sałatka (kapusta pekińska, ogórek, pomidor, przyprawy). Zalałam to wszystko wywarem z piersi z kurczaka z zieloną pietruszką (żeby zjeść coś ciepłego, gdyż ciągłe zimne sałatki mnie dobijają).
    Kolacja 21.30 – puszka tuńczyka z wody, ogórek, papryka, przyprawy.

    Woda 2,5 l

    Z jednej strony podoba mi się faza II, bo jestem najedzona i chudnę, ale z drugiej monotonia mnie wykańcza. Na kolejny tydzień muszę pokombinować z przepisami 🙂

  • Monika

    Dorotko, jeżeli mogę wtrącić swoje 3 grosze to pomidor w 2 fazie niedozwolony. ALe to pewnie tak jak z moim brokułem 🙂 Zatem nic się nie przejmuj!

  • Dorota

    Dzięki za czujność 🙂 nie zjadłam wczoraj żadnego pomidora tylko dopisałam go chyba automatycznie he he.. to znaczy zapewne dlatego, że bardzo bym go chciała sobie zjeść, ale nie mogę. Jem tylko ogórka i paprykę, także na szczęście był to tylko błąd przy wpisywaniu 🙂

  • Monika

    Mam kolejne pytanie 🙂 Czy np. na przekąskę mogę zjeść wędzoną szynkę wieprzową jak najbardziej bez azotanów, bo robiona/ wędzona przez moich teściów?

    • W 2. fazie jako przekąskę proteinową jak najbardziej (o ile jest chuda).

      • Monika

        Jest chuda, znaczy bez tłuszczu :), tzn. że w 1 i 3 fazie raczej do kolacji na chlebie esseńskim to nie bardzo?

        • Chleb na kolację odradzam. Jeśli już to w 1. fazie. W fazie 3. ziarna na kolację są opcjonalne, i to tylko 1/4 szklanki.

          • Monika

            Rozumiem, dzięki za odp.

  • Monika

    Mam takie pytanie, z tych głupszych 🙂 może powinnam pić mniej wody? Bo pije ostatnio ok. 3 l. dziennie, a powinnam 2l. Ale to chyba im więcej tym lepiej, prawda?

  • Aminta

    Jak fajnie, że poruszyłyście temat szynki wieprzowej wykonywanej własnoręcznie, ja cały czas byłam przekonana że można w 2. fazie tylko schab i kurczaka z takich domowych wędlin. W końcu będę miała jakieś urozmaicenie w 2 fazie bo u mnie szynka wędzona, wykonywana przez mojego brata jest stałym elementem lodówki 🙂

    Dzisiaj jakoś z rozpędu kupiłam wątróbkę drobiową z nadzieją że jutro zjem ale zajrzałam do książki a to dopiero w 3. fazie, eh… 2. faza jest zdecydowanie najgorsza, tym bardziej że nie jadam żadnych ryb – po obejrzeniu pewnego filmu dokumentalnego tak mi się zrobiło.

    Chciałam się z Wami dziewczyny jeszcze podzielić patentem na smażenie w fazie 1 i 2 bez używania tłuszczu,(może wiele z Was też tak robi jak ja ale może komuś się przyda) Smażenie jednak jest najszybszym sposób przygotowania mięsa i najbardziej ekonomicznym bo nie widzę większego sensu rozgrzewania wielkiego piekarnika żeby upiec dwa kawałki piersi. A więc wymyśliłam sobie tak, że na patelnię wylewam odrobinę oleju, rozprowadzam go równomiernie a na to kładę kawałek papieru do pieczenia i na takiej powierzchni smażę kurczaka – zamarynowany z odrobiną octu wychodzi mięciutki i soczysty.

  • słoneczna szarotka

    Ponownie faza 2.
    Właściwie ją lubię…;)
    Dużo lżej się czuję, w pierwszej fazie nie jem mięsa i ryb, więc dziś z przyjemnością sięgnę po nie…
    Wczorajszy dzień bez porażek na szczęście! 😉 biegałam popołudniu, dlatego wieczór był łatwiejszy do przeżycia.
    Dziś:
    6.30 zszatkowany por, czerwona papryka 3 białka – jako omlet
    Mam nadzieję, że wszystkie się trzymamy!
    Wagę omijam szerokim łukiem, poczytałam sobie historię Isabeli i trochę mnie pocieszyła…

    • Słoneczna Szarlotko,
      wszystko, co napisałam, jest prawdą. Początki były straszne, bo chudłam bardzo wolno, a przybieranie na wadze nie było incydentalne. Wczoraj minął mi 3 miesiąc na naszej diecie, na której dalej jestem, bo chcę jeszcze schudnąć 1 kg (chociaż tak naprawdę, nie muszę:)
      Osiągnęłam właściwie, to co zaplanowałam sobie w lipcu, wyglądam jak za młodych lat, nie mam depresji „brzuchowej”, wchodzę w sukienki i spódnice, które czekały od dawna na mnie w szafie i jestem ciągle uśmiechnięta (tzn. uśmiech powrócił, bo z natury jestem pogodna, ale wielki brzuch i kilka kilo więcej znacząco wpłynęły na moją smutną twarz i niechęć patrzenia na siebie w lustrze).

      Nie można się poddawać i ulegać pokusom – to wiem na pewno.
      Przypomnę Ci dewizę, która wisi do dziś w mojej kuchni „Konsekwencja jest drogą do sukcesu”. Ja byłam konsekwentna i mam efekty.

      Trzymaj się więc, a w trudnych chwilach czytaj w kółko historie dziewczyn (moją też:) bo to bardzo pomaga (mnie pomagało i wierz mi, że czytałam właściwie codziennie).

      Pozdrawiam i nie daj się, a niedługo będziesz cieszyć się, tak jak ja i wiele, wiele dziewczyn!
      Isabela.

      • słoneczna szarotka

        Isabelo! 😉
        Bardzo dziękuję za słowa otuchy!
        Wiem, że nie ma innej drogi dla mnie, przeszłam przez różne diety łącznie z głodówkami intensywnie biegając i ćwicząc, póki trzymałam dietę i trenowałam, było super, do momentu gdy zaczęłam tyć z niczego, nie mówiąc o sytuacji gdy zjadłam cokolwiek…
        W dwa i pół miesiąca 7kg. do góry, więc dużo żalu i zmęczenia sobą…
        Jestem wdzięczna Tobie Ewo! i wszystkim Wam Dziewczynom, że piszecie, że mówicie o sobie, o swoich sukcesach, trudnych momentach…
        Dzięki!!!

        • słoneczna szarotka

          Isabelo!
          Będziesz moim guru, bo też mam kilka sukienek, które czekają!;)
          Podziwiam Cię, za Twoją wytrwałość, konsekwencję a przede wszystkim za hart ducha!
          Też tak chcę! i zrobię to!!! Mam nadzieję…;)

          • Dziękuję za miłe słowa 🙂
            Jeśli tego chcesz, to zrobisz to na pewno.
            A sukienki powieś sobie gdzieś na widoku i niech i one będą dla Ciebie natchnieniem i wsparciem.
            Naprawdę warto przejść dietę. Jestem teraz w pracy obiektem zazdrości koleżanek, które dokuczały mi, że przytyłam (zawsze byłam szczupła, a nawet chuda), a same też przybrały tu i tam i biegają za ciężkie pieniądze do dietetyczek. A ja nie:-) Ja poradziłam sobie sama (w sensie, że bez dietetyczek).
            I pomyśleć, że jeszcze w sierpniu wylewałam na blogu Ewy krokodyle łzy, że tak słabo idzie mi chudnięcie.
            No i na koniec Ci powiem, że wcale nie jest mi łatwo na tej diecie, bo nie jem mięsa prawie całe swoje życie, ale dla kogoś, kto chce osiągnąć sukces niepodobieństwa żadnego na świecie nie ma 🙂
            Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Nie daj się!
            Isabela.

        • Ja również dziękuję Tobie Szarotko i innym dziewczynom za miłe słowa, które pojawiają się w komentarzach. Trzymam za Was kciuki!

  • słoneczna szarotka

    Jestem w trakcie szóstego tyg…

    Dziś na śniadanie zainspirowana, Ewo, Twoimi przepisami na łososia z rukolą zrobiłam sobie na śniadanie sałatkę właśnie z rukoli, świeżego ogórka, czerwonej papryki, koperku i łyżeczki musztardy francuskiej… Łosoś był wędzony. Bardzo, bardzo mniam… 🙂
    Na obiad planuję gęsty krem z brokuła i szpinaku z 3 białkami może być w dwóch wersjach:
    – surowe białka roztrzepane i wlane do gotującego się kremu
    – białka z ugotowanych jajek na twardo
    U mnie dziś ta pierwsza wersja… już nie mogę się doczekać, a świadczy o tym fakt, że pominęłam przekąskę… ;),
    na którą planuję pierś z kurczaka usmażoną na patelni i papierze (będę to robić po raz pierwszy-zobaczę co mi z tego wyjdzie) podaną na liściu kapusty pekińskiej z musztardą i ogórkiem zielonym
    Druga przekąska to możliwe, że mus czekoladowy (u mnie karobowy… próbowałam też robić mus cytrynowy ale do mnie nie przemówił…;))
    Na kolację ugotuję bigos ze słodkiej kapusty i pewnie zjem go z kurczakiem… 😉

    Tak się dziś rozpisałam, bo już dawno nie opisywałam swojego menu i trochę zatęskniłam za tym…mam nadzieję, że nie zanudziłam Was!!!

    Serdecznie pozdrawiam Nas Wszystkie!!!
    I trochę słońca w każdym mieście… !!! 😉

    • Dorota

      Zapowiada się smacznie 🙂 pozdrawiam!

    • Szarotko, bardzo fajne menu. Pozdrawiam rownież.

  • Agnieszka

    a mój 10-ty dzień jest totalną porażką. Od rana zapowiadał się świetnie, imieniny a więc tu życzenia, tam życzenia ale potem posypało się wszystko jak domek z kart, najpierw bardzo bolesna decyzja, potem kolejne paskudne wiadomości, na to wszystko małoletnie dziecko z moją ulubioną czekoladą w prezencie no i uległam obrzydliwie zjadając prawie całą sama. Uhhhh ;[[[[ Ale moja najstarsza córka dołączyła do diety, bo miewa problemy z utrzymaniem wagi po udziale w programie Konrada Gacy. Schudła bardzo ładnie, ponad 30 kg i przy swoim 178 waży tylko kilka kg więcej ode mnie ale miewa drobne wzloty i upadki więc chce popracować nad metabolizmem. No i jadłyśmy imieninową kiszona kapustę 🙂

  • Agnieszka S.

    Witam 🙂

    Jestem Agnieszka i dziś jest 10 dzień mojej „diety”. Dlaczego napisałam „diety” a nie diety? Ponieważ czuję się jakbym nie była na żadnej diecie! 😀 Skłamałabym mówiąc to w pierwszym tygodniu. Wtedy byłam jeszcze „zielona” w tej kwestii, ale dziś czuję się bardzo pewnie ( do dnia dzisiejszego książkę przeczytałam kilka razy!) i jestem przeszczęśliwa! Jem sporo i mimo to ubywa mi centymetrów! Tak, ja się mierzę a nie ważę, ponieważ moja waga jakiś czas temu zakończyła swój żywot 😉 Wczoraj zamówiłam nową, mimo że miesiącami żyłam bez.

    Ewa, Twój blog jest świetny. Korzystam z niego regularnie. A talże z przepisów Waszych czyli czytelniczek :-* Mam też pierwszą książkę po niemiecku, ponieważ tu mieszkam i łatwiej mi robić zakupy z listą niemieckich próduktów. Natomiast Niemcy są daleko za nami jeśli chodzi o „Książkę kucharską” i musiałam ją zamówić w polskiej księgarni, bo tu najzwyczajniej jej nie ma 😉

    Trzymam za Was i Wasze cele kciuki! :-*

    • Witaj Agnieszko!
      Świetny patent z mierzeniem zamiast ważenia – waga oszukuje i potrafi nieźle sfrustrować. Trzymam kciuki za Twoje wyniki! Pozdrawiam.

  • Caroline Caroline

    Czy na śniadanie nie jest dozwolone 180g ryby? Jezelin 100 wystarczy, to byloby idealnie – bo ciezko zjesc na sniadanie cala puszke tunczyka 🙂

    • Tak, dozwolona ilość to 180 gram, ale dla mnie za dużo w przypadku tak tłustej ryby, więc jadłam 100 gram – można się tym najeść po dziurki w nosie.