Dzień 12. Humus i kokos

12Dzień 12. Faza 3. diety przyspieszającej metabolizm

Śniadanie: kromka chleba esseńskiego, 2 łyżki humusu, pomidor
II śniadanie: 2 łyżki humusu, seler naciowy
Obiad: koksowe curry z kurczaka, 2 łyżki komosy
Podwieczorek: 1/4 szklanki orzechów
Kolacja: jajko sadzone na oliwie z pestek winogron, pomidor, 2 łyżki komosy
Oraz: 2,5 l wody, 3 kawy zbożowe, 2 herbaty miętowe

Po minionych 4 dniach sporych ograniczeń, trudno jest mi nie myśleć o fazie 3, jako fazie smakołyków i kulinarnej rozpusty. Sama się dziwię, że chciało mi się gotować wczoraj o 22.30. Normalnie w tej sytuacji po całym dniu pracy i rozmaitych zajęć bywam tak wykończona, że nie mam sił nawet przestąpić progu kuchni. Ta dieta chyba naprawdę daje jakąś dodatkową energię.

Kokosowe curry z kurczaka okazało się rewelacyjne – kawałki kurczaka w kremowym, aromatycznym sosie na bazie mleczka kokosowego i pomidorów, i do tego zatopione w sosie listki szpinaku.  Będę jeść to danie nawet po zakończeniu diety, a w weekend wrzucę przepis.

Dziś znów nie uwzględniłam owoców, które można w tej fazie dodać do śniadania i obiadu, ale po pierwsze zapomniałam (kompletnie nie mam zwyczaju jedzenia owoców po posiłku, prędzej sery), a po drugie nie sądzę, żeby ich brak miał jakikolwiek wpływ na wynik.

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.





Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Zielonygroszek

    Oj tak-potwierdzam. Zawsze cieżko było mi wstać rano, przedstawialam budzik kilka razy a teraz wstaje po pierwszym dzwonku:-)
    Wstałam dzis o 6 by zrobic sobie obiad (ten kurczak w sezamie, ale jest dość mocno zmodyfikowany-miałam indyka, nie miałam cukinii, dałam samego brokula) zobaczymy jak w smaku. Ewa daj zna jak smakował ten w kokosie. Uwielbiam kokosa i wiorki i na pewno musi buc dobre.
    Na drugie zjadłam w samochodzie seler z hummusem własnej roboty-bardzo smaczny

  • Kokosowe curry jest przepyszne! Nie czuć smaku kokosa, bo jest zdominowany przez pomidory, ale calość jest bardzo smakowicie kremowa.

  • Ania

    Gratuluję nowego wyglądu bloga, super 🙂 Mam pytanie: czy do lunchu na III fazie można jeść ziarna? nie mam tego w rozpisce, a widzę u Ciebie komosę. Może czegoś nie doczytałam.

  • Można zjeść 1/4 szklanki ziaren do posiłku w 3. fazie. Przepis na curry jest autorstwa Pomroy, łącznie z dodatkiem komosy.

  • venes

    Ja tez gratuluję nowej oprawy bloga!
    Zjadłam na śniadanie też ten chleb esseński z humusem i pomidorem, ale jakoś mi ten humus nie podchodzi – coś się jeszcze z nim robi czy mam jeść taki czysty jak kupiłam?

    • Spróbuj zrobić sama – jest prosty i smaczny (puszka cieciorki + 4-5 łyżek tahini + ząbek czosnku + trochę wody). A ten kupny spróbuj podrasować, np. posyp papryką, pieprzem.

      • venes

        Dziękuje bardzo za przepis, dodam jeszcze że moja waga w końcu ruszyła – napisze w pn o postępach pozdrawiam;)

  • Ania

    Miałam na myśli konkretnie lunch, bo że do śniadania i kolacji można dać ziarna to widziałam ale przy lunchu właśnie nie, stąd zrodziło się moje pytanie. Dziękuję za odpowiedz 🙂

    • Śniadanie, kolacja i lunch rządzą się tymi samymi prawami, to posiłki główne, co innego przekąski – mają być mniejsze.

  • Agnieszka

    Tu chciałam tylko powiedziec, ze blog jest pieeekny 🙂 Oraz ze uwielbiam fazę trzecią, a adekwatny komentarz zaraz zamieszczę we właściwym dniu 🙂

  • zielonygroszek

    ja do domowego hummusu dodaję jeszcze sok z polowy cytryny. Reszta tak jak ewa pisze (no i sol i pieprz)

  • Agnieszka

    Od wczoraj humor mi się poprawil, 0,5kg mniej na wadze, czyli tamten eksces wagowy musiał mieć związek z megapodaza soli w lososiu 😉 A dziś – nie dość, ze piękna wiosna, to jeszcze 3 faza 😉 Rano owsianeczka z orzechami i odrobina jabłka, kurcze, przeoczylam i nic innego nie miałam. Plus papryka. Drugie śniadanie orzechy i pomidorki. Obiad sałatka z nasionami, cieciorka i tunczykiem w oliwie, taka mniejsza puszeczka. Plus dwie łyżki komosy. Podwieczorek hummus z selerem naciowym. A na kolacje będzie …. [jupi] indyk w sosie curry z mleczkiem kokosowym. Megasmakowite, mega. 🙂
    Ps. Mam prośbę, czy może mi ktoś zważyć ile wazy 1/4 szklanki orzechów? Jednak się zastanawiam czy nie jest ich za dużo? Wolalabym ważyć…

    • 1 szklanka orzechów włoskich = 100 g
      Mnie osobiście 1/4 szklanki orzechów wydaje się bardzo mało 🙂 To garść zaledwie.

  • Agnieszka

    No i przewazylam te ilosc , która uwazalam za 1/4 szklanki i zonk. Wyszło 50g, dwa razy za dużo 🙁 ajaj, to sobie dziś dogodzilam, a jutro juz dojde do ładu z ilościami..

  • Zielonygroszek

    Na tej stronie http://allrecipes.pl/porady/21/przeliczniki-kuchenne.aspx jest napisane ze szklanka posiekanych orzechów włoskich to 125 g, wiec 1/4 z tego to nieco ponad 31 g wiec taka „normalna” garść. (Tutaj przykładowe zdjecie http://www.ilewazy.pl/garsc-orzechow-wloskich ). Tez miałam z tym problem dziś (miałam laskowe) i miałam wrażenie, ze zjadłam za duzo. Ale trudno, dobre było a orzechów nie jadlam ani razu na tej diecie (nie wiem czemu)

  • asia r

    rozpoczyna się faza 3 super.Dziś na śniadanie zjadłam 2 łyżki humusu i pomidor oraz jeden krążek ryżowy z brązowego ryżu,/chlebek esseński jest bardzo drogi/,na przekąskę 2 łyżki masełka migdałowego z 1 gruszką,na obiad pół puszki tuńczyka w oleju z ogórkiem,papryką czerwoną oraz sos z łyżki oliwy z pestek winogron i 1/4 łyżki octu jabłkowego,na przekąskę 2 łyżki humusu, z 1/2 papryki,ogórkiem,na kolację indyk w kokosie i curry hura. dziś wstałam o 5.30 mam energię do działania ,jest znośnie,piję 2,5l wody,3 cherbaty rumianek.Kupiłam kawę orkiszową z cykorią czy ja mogę ją pić z wodą?

  • asia r

    dzięki Ewo pozdrawiam serdecznie.

  • Marta-Sara

    asiu r,
    krążki ryżowe jadłam regularnie w 3. fazie, ale one są dozwolone tylko w fazie 1. (Podobno ryż, zwłaszcza dmuchany ma wysokie IG). Podobnie jak gruszki – tylko faza 1. Przekąski z owoców też 1. faza.

    Ale grunt to 0 stresu 🙂
    Jak piszę też często jadłam chlebek ryżowy w fazie 3., bo do żadnego ekosklepu nie dotarłam. U mnie w markecie jest świetnie zaopatrzona półka z dozwolonymi dla nas produktami, poza chlebem esseńskim.
    Ostatnio znalazłam makaron owsiany, jest z jajkami, więc na fazę 3. nada się bardziej niż na 1. Ale z drugiej strony przy naszych ilościach, to pewnie i w 1. fazie może być.

    A jak nazywa się ta kawa orkiszowa z cykorią i gdzie kupiłaś?
    Pozdrawiam 🙂

  • Dorota

    Dzień 12/28 faza III
    Pobudka – 6.30
    Śniadanie 7.00 – pół szklanki płatków owsianych + ksylitol + 1/4 szklanki orzechów nerkowca + pół brzoskwini + pomidor z solą i pieprzem
    II śniadanie 11.20 – pomidor + 25 g orzechów nerkowca
    Obiad 14.30 – przepyszne risotto z kurczakiem i pęczakiem (nie miałam jeszcze humusu to dodałam tylko łyżkę tahini i 2 łyżki oleju z pestek winogron, 480 g kurczaka, cebulę, czosnek, dwie papryki, szklanka ugotowanego pęczaku – to mam na 4 porcje a właściwie już na 3, ponieważ moja druga połówka również się zajadała)
    Podwieczorek 17.20 – 25 g nieprażonego słonecznika łuskanego bez soli + pomidor
    Kolacja 20.20 – miały być pyszne nuggetsy z frytkami z patata, ale coś nie wyszło he he 🙂 skończyły mi się orzechy nerkowca a z nimi miałam robić te nuggetsy więc tylko doprawiłam mięso przyprawami i wrzuciłam do piecyka razem z patatami z łyżką oleju i przyprawach. Do tego łyżka majonezu domowego. Frytki się nie upiekły na chrupiąco, wyszły bardziej ugotowane niż pieczone a majonez domowy to nie ukrywajmy – nie jest winiary he he, ale nie narzekam. Kolacja była pyszna i znów moja druga połówka mówi: ale masz super jedzenie na tej diecie! Zazdroszczę! 🙂 i się poczęstował 🙂

    Woda 2,2 l

    Powodzenia! 🙂

    • Frytki z patatów są bardziej miękkie niż chrupiące, ale uważam, że i tak są pyszne. Brawo za dodawanie warzyw do śniadania i przekąsek.

      • Monika

        I pewnie u mnie tu jest pies pogrzebany, że tak słabo mi idzie, bo tych warzyw za dużo nie dodaję :/

        • Dorota

          Spróbuj znaleźć z tej listy dozwolone warzywo, które lubisz i podjadaj je w ciągu dnia. Ja uwielbiam pomidory, co zresztą widać w 3 fazie jak się nimi zajadam. Ubolewam, że 2 faza ich zabrania, ale wtedy są ogórki zielone więc to nimi się „opycham” albo papryką. Kupiłam seler naciowy, ale zapomniałam jak go nie cierpię więc po pierwszym kęsie wylądował w śmieciach. Jeśli coś mi nie smakuje to staram się tego nie jeść. Wczoraj jadłam przekąskę w samochodzie, w trasie i dało się wrzucić do woreczka garść orzechów oraz pomidora 🙂
          Uwielbiam dynię – w pierwszej fazie mam duży garnek zupy dyniowej i sobie podjadam jak mam ochotę.
          Próbuj i zajadaj się smacznymi warzywkami 🙂

  • Monika

    Dziś kolejny dzień, waga stoi w miejscu, po dniach proteinowych.
    Ja myślę, ze za mało jem. dlatego z tą wagą mi tak opornie idzie, jeszcze mięsa to zjadam tyle ile potrzeba, płatków też, ryżu, wszystkiego, ale warzyw nie :/

  • Dorota

    Spróbuj wprowadzać małe porcje, np. kawałek papryki, pomidora, ogórka. Do obiadu ugotuj brokuła czy kalafiora jeśli oczywiście lubisz. Warzywa czynią cuda w naszym organizmie 🙂

  • Monika

    Tak własnie mi się wydawało, będę się starała. Ja własnie jadam małe porcje warzyw, do posiłku pół papryki, pół ogórka, lub zamiennie…

  • Kasia_N

    🙂 dzień dobry 🙂 U mnie dzień diety dzień 12 🙂 Idzie mi coraz lepiej. Produkty poszczególnych faz już prawie ogarnięte. Żyję bez kawy 🙂 I niewiarygodne, ale w ogóle mi jej nie brakuje. Oczywiście mam na nią ochotę tak dla smaku, towarzystwa… ale to tylko tyle. Zadziwiające jak organizm „oczyszcza się” z żywieniowych śmieci. Po jednym z bardziej intensywnych treningów pomyślałam sobie – kawałek czekolady zostanie mi wybaczony… – i jedząc ten kawałek prawie że czułam chrzęszczący cukier w zębach. Nie zjadłam do końca. Robiąc kiedy indziej kanapkę synowi do szkoły – podgryzłam żółty ser… nie smakował mi. Nie wiem czy to siła wewnętrznego przekonania, czy nabieramy innych smaków, ale cieszę się, że przynajmniej teraz nie kuszą mnie rzeczy, bez których życie wydawało mi się niemożliwe. No i dziś, po wielu miesiącach, znów zobaczyłam 5 na wadze :):) bezcenne.