Dzień 16. A jednak działa

16Dzień 16. Faza 1. diety przyspieszającej metabolizm

Śniadanie: pół szklanki płatków owsianych, małe jabłko, stewia, cynamon
II śniadanie: pomarańcza
Obiad: Potrawka z kurczaka, batata, cukinii i marchewki, 1/2 szklanki ryżu brązowego, jabłko
Podwieczorek: pomarańcza
Kolacja: to samo, co na obiad, bez owocu
Oraz: 2 l wody, 3 kawy zbożowe, 2 herbaty miętowe
Wysiłek fizyczny: bieganie

Dziś spory spadek na wadze (stała od piątku i zastanawiałam się, czy w ogóle jeszcze ruszy). Co ciekawe, w zeszłym tygodniu również duży spadek nastąpił z poniedziałku na wtorek. Przypadek czy stała tendencja? Efekt układu faz diety, gdzie w fazie 3. następuje spalanie tłuszczu? To się okaże, bo może to tylko zbieg okoliczności. Choć chyba jednak wolę powolne spadanie wagi, bo oglądanie codziennie przez kilka dni tych samych cyferek na wyświetlaczu wagi jest odrobinę frustrujące.

Muszę przyznać się do małego „przestępstwa”. Dziś w czasie picia kawy zbożowej, w pewnym momencie przestała mi smakować i postanowiłam dolać do niej trochę mleka. Niedużo, tak ok. 3 łyżki mniej więcej. I jaki był efekt? Wylałam ją do zlewu. Dodatek mleka sprawił, że zyskała przeokropny, nieznośny mleczno-tłusty smak, choć mleko miało tylko 2% tłuszczu. Najwyraźniej zmieniły mi się preferencje smakowe, bo wcześniej szczodrze nalewałam mleka do kawy, i to takiego 3,2%. Już nie 1. raz stwierdzam, że po odstawieniu cukru i chemii zaczynam wyraźniej odczuwać smaki, np. papryka czy pomidory stają się słodkie jak landrynki. W ogóle jedzenie dużo lepiej smakuje, wyraźnie czuć jego naturalny smak, wszystko staje się pyszne.

A żeby mi na diecie nie było zbyt lekko i łatwo, jutro czeka mnie wyzwanie. Idę na całodniową konferencję, gdzie będzie wyżywienie, ale oczywiście go nie tknę. Muszę mieć swoje. Pechowo składa się, że jest to akurat 2. faza, gdzie są toporne przekąski. Łatwo jest zabrać ze sobą w torebce owoce czy orzechy, gorzej z łososiem czy wędliną. Wymyśliłam, że 2-fazową zupę z kurczaka, pieczarek i warzyw, którą właśnie ugotowałam, zjem na śniadanie oraz na kolację. Na przekąski wezmę wędlinę, a na obiad wędzonego łososia. Nie ma innego wyjścia.

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.




Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Zielonygroszek

    A ja mam kryzys…na tyle, ze zastanawiam sie czy nie przerwać…od tej nieszczęsnej soboty nie spada tak jak powinno, czasem mam 64.8 czasem 64, od zeszłego tygodnia nie zeszło poniżej 64 a tak liczyłem na to. Pewnie wina tego wieczoru przy wódce…nie mam juz chleba essenskiego, na sama myśl o jutrzejszym dniu juz mi słabo 🙁 znów chciałam sie napić kawy, ale nie chce jeszcze bardziej namieszać. Przerwać czy nie…?

    • Jasne, że nie przerywać :). Waga może stać w miejscu z wielu przyczyn. Najpopularniejszą wśród kobiet jest zatrzymywanie wody przez organizm przed miesiączką, stres, zmiana natężenia wysiłku fizycznego czy chociażby zmiana diety lub odstępstwa od niej. Waga może również zacząć się podnosić jeżeli nabierasz masy mięśniowej – centymetry wówczas lecą szybko, a kilogramy albo stoją w miejscu albo rosną. Waga potrafi czasami nieźle oszukać 🙂

      Także nie przejmuj się strzałką, która nie chce ani dygnąć… Z doświadczenia – najlepszym sposobem na mierzenie postępów dity/ćwiczeń są pomiary talii na wysokości pępka oraz bioder i zdjęcia figury (w bieliźnie) raz na miesiąc. Te spadki i różnica w wyglądzie – to dopiero motywacja 🙂

      • zielonygroszek

        Dzięki. Woda na pewno nie-pije jej sporo w ciagu dnia. Okres akurat sie skończył w sobotę. Wg mnie to przez ta wódkę w sobotę… Wczoraj mi cały dzien niedobrze było, wiec jednak wątroba odczuła. Wieczorem po herbacie zwracałam, dziś tez sie kiepsko czułam. Na szczęście juz mi przeszła ochota na przerywanie diety:) dzięki dziewczyny.

        • No tak, najpierw poprzez dietę urządziłaś SPA swojej wątrobie, a potem zaprzęgłaś ją do ciężkiej pracy przy trawieniu alkoholu – nic dziwnego, że się zbuntowała 😉

  • Ida

    Nie przerywać 😉
    Zdarzyło się odstępstwo? Trudno. Czasem może się zdarzyć każdemu 😉
    Ale lepiej kontynuować, bo może jednak się coś zmieni?
    To fakt, że oglądanie tej samej wagi codziennie jest frustrujące, ale… będziesz zdrowsza i może tak jak u Ewy będzie nagły spadek?

    Jak przerwiesz to się tego nie dowiesz 😉

  • Zielonygroszek

    No wlasnie troche mi szkoda tych ponad 2 tygodni. Muszę zacząć robic cos innego do jedzenia bo na smazonego w wodzie kurczaka juz nie moge patrzeć…narazie sie trzymam, byle do piątku i fazy 3…ale juz prawie pożarłam bułkę z dżemem jak robiłam córce na sniadanie…juz miałam zaparzyć kawę i wypić normalnie z mlekiem. Dzis jest mi bardzo cieżko, ciśnienie nie takie, buro za oknem chodzę głodna ciagle:(

    • Nie ma sensu poddawać się właśnie teraz, kiedy już bliżej niż dalej. Poza tym Twój cel jest blisko, może jutro, może za 2 dni, spadnie poniżej 64. Co do jedzenia, spróbuj czegoś nowego. Ja np. wczoraj upiekłam pierś kurczaka z musztardą w folii – smakowała inaczej, niż duszona na wodzie. Albo zrób sobie takiego indyka, którego zdjęcie mi kiedyś przysłałaś. Albo poszukaj u Pomoroy jakiegoś fajnego przepisu, który Cię zainspiruje. Nie chcę namawiać do złego, ale może małą kawę wypij po jedzeniu, nic się nie stanie, a może humor sobie poprawisz. Ja chciałam się poddać już 1. dnia, ze względu właśnie na brak kawy i gdyby nie blog, który jest rodzajem zobowiązania, to nie wiem, jak by się to skończyło.

  • Zielonygroszek

    Moim celem jest 58 kg natomiast poniżej 64 chciałam miec na początku tygodnia by cel był bardziej realny. Teraz muszę odpokutowac za sobotnie szaleństwa…robię na obiad kurczaka z kapusta z Teojego przepisu a na kolacje łososia na parze. Znów nie spojrzałam do książki zanim kupiłam-w 1 fazie nie wymieniony na końcu książki. Ale trudno, muszę go dzis zjeść bo bedzie do wyrzucenia. Dzieki za słowa otuchy!!

  • venes

    To na pewno przez wódkę, ja jestem opuchnieta do środy jak w sobotę coś wypiję, tak że zważ się dopiero w piątek też miałam kryzys w pierwszym tygodniu kiedy waga mi stała ale już w drugim ubyło 2kg. Myślę że wszystkie powinnyśmy dotrwać do końca aby potem porównać nasze wyniki.
    Co go Twojej wagi (Zielony groszek) 64 kg – to moje marzenie, mam nadzieję że zdąże przed wakacjami…..

  • Zielonygroszek

    Venes na pewno sie uda 🙂 a bedziesz ciagnąć ta dietę do skutku czy cos innego? Ja chyba nie nadaje sie na dłużej niż 28 dni, ale jeszcze zobaczę-moze przedłużenia o tydzień. Wszystko zależy od spadków. Pocieszylas mnie z tym, ze spadło mino picia alkoholu. Ile razy ci sie na tej diecie zdarzyło?

    • venes

      Na tej diecie nie piłam alkoholu i mam nadzieję wytrzymać do końca, ale normalnie mam straszny problem z wodą po imprezie alkoholowej – słyszałam że wtedy najlepiej jeść dużo ananasa i białko tak jak pisz Pomroy też pomaga w pozbyciu się wody i wydaleniu procentów

  • Małgośka

    Zielonygroszku, nie poddawaj się. Ja też po dwóch pysznych ciasteczkach szwagierki stanęłam na chwilę w miejscu, potem, najprawdopodobniej z powodu stresu, poszłam w górę o pół kilo. Dopiero po 3 dniach wyrównało się. Myślę, że ciągle jeszcze nasz metabolizm jest bardzo chwiejny. Myśle, że organizm próbuje stosować stare metody. Ale w sumie wyniki są ok. Poza tym uważam, że jest to bardzo zrównoważona dieta – rzadko się zdarza, żebym czuła wielką ochotę na coś. Posiłki co 3 godziny – to też świetny nawyk. Nie jestem głodna, czuję się świetnie.
    Poza tym myslę, że ta dieta to tak naprawdę własciwy sposób odżywiania, który warto stosować po jej zakończeniu też. Pewnie nie tak restrykcyjnie, ale w ogólnych założeniach – tak.

  • venes

    Ja też nieźle ją znoszę nie wiem czy to efekt taki jak zawsze gdy robię jakąś dietę pierwszy raz ale zawsze wtedy jestem dokładna i się bardzo staram, np. na Dukanie za pierwszym razem schudłam 7kg ale każda nowa próba nic nie przyniosła.
    Zgadzam się jednak z tym, że w ogóle nie jest się głodnym i nie mam ochoty na nic innego na razie.
    Czuję się jednak trochę słaba – szczególne podczas ćwiczeń, może dlatego Pomroy zaleca tylko 3 razy w tygodniu

  • asia r

    witajcie wczoraj biegałam po boisku ok 50 min ,dziś się nie waże bo zawsze po ćwiczeniach ważę więcej .na śniadanie zjadłam 1/2 szklanki kaszy jaglanej z 1/2 jabłka startego oraz z stewią,cynamonem.na przekąskę zjadłam mango /chyba ostatnie w tej diecie było pyszne/na obiad mam przygotowaną kapustę z indykiem a la bigos,na drugą przekąskę ma czerwonego grejfruta na kolację przygotuję sobie potrawkę z indyka,batata,cukini,marchwi,1/2 szkl. ryżu brązowego,oraz woda 2,5 l,i cherbata rumianek,może filiżankę kawy orkiszowej ,wczoraj po biegu szybko mój organizm się zregenerował to nie samowite.

  • Dorota

    Dzień 16/28 faza I (waga znowu do góry)

    Pobudka 9.10
    Śniadanie 9.40 – pół szklanki płatków owsianych + pół szklanki truskawek + ksylitol
    II śniadanie 13.15 – pomarańcza
    Obiad 16.00 – pół szklanki ugotowanego brązowego ryżu + 120 g gotowanej piersi z kurczaka + dużo gotowanego brokuła i pomidor
    Przekąska 18.30 – pomarańcza 1 i 1/2 (zapomniałam zabrać do obiadu a nie było mnie w domu więc jak wróciłam to zjadłam dodatkową połówkę pomarańczy za obiad)
    Kolacja 21.10 – potrawka (dynia, pieczarki, cebula, czosnek) + udko gotowane bez skóry + pomidor + ogórek

    Woda 2,4 l

    Czy mogę w ogóle jeść udka na tej diecie a jak tak to kiedy?
    Pozdrawiam!

  • Dorota

    Czyli kolejna pomyłka, ale teraz już będę wiedzieć. Dziękuję 🙂

  • słoneczna szarotka

    Dzisiejszy jadłospis bardzo podobny do wczorajszego…
    6.30- owsianka z gruszką, cynamonem i imbirem dodatkowo pomidor
    10- jabłko z marchewką i sokiem z cytryny (bałam się, że będę głodna:( )
    13- gulasz z cebuli, dyni, przecieru pom. ryżu dzikiego i ciecierzycy
    16- grapefruit
    bieg ( 1godz.20min)
    19- zupa dyniowa z ciecierzycą dodatkowo pomidory i marchewka

    Mało dziś piłam, tylko 1litr wody z cytryną, 2 kawy zbożowe, rumianek…
    Nie wiem czemu, ale w tej fazie dopada mnie kryzys… dobrze, że jutro już faza 2, tylko,że nie będzie owoców… 🙁 coś trudno mi dogodzić…

    • Dorota

      To tak jak u mnie – cieszyłam się na fazę 1. bo jest dozwolona moja ukochana dynia, ale po dwóch dniach męki z wzdęciami (chyba po owocach), cieszę się, że nadchodzi kolejna faza 🙂 pierwszy raz nie kupiłam łososia na 2. fazę, bo powoli zaczynam mieć go dosyć. Upiekłam schab na soli i to będzie moja baza na nadchodzące 2 dni 🙂 do tego warzywka i deser w postaci musu czekoladowego (zaczynam dostrzegać jakieś pozytywy tej 2. fazy).
      A już wypasione śniadanka przygotuję sobie w 3. fazie, bo zamiast chleba esseńskiego wprowadzam chleb żytni pełnoziarnisty 🙂 jeszcze tylko muszę zobaczyć co na to panna waga he he 🙂 pozdrawiam i głowa do góry!

      • słoneczna szarotka

        Łosoś jeszcze mi się nie znudził, ale na jutro oprócz rybki, zamarynowałam polędwiczkę wieprzową w occie winnym i soli, zamierzam ją udusić z kapustą ciekawe co mi wyjdzie…
        W czasie 2 fazy czuję się najlżej…
        Mus czekoladowy (u mnie z karobem) też będzie mi umilał życie…;)
        Tobie również powodzenia!!! Fajnie, że jesteś!

        • Malaga

          Witajcie Dziewczyny!
          Dzisiaj u mnie dzień 17:) Jestem po dwóch dniach spędzonych poza domem i oprócz aktywności fizycznej (niestety 0) udało mi się ściśle przestrzegać diety. Czuję się super! Między innymi chyba też dlatego, że ostatnio nie mam czasu na myślenie o jedzeniu:) Trzeci tydzień, a organizm już nauczył się „pór karmienia” i sam powoli wysyła sygnały, ze trzeba go dokarmić. Bardzo mnie to cieszy, bo przed dietą potrafiłam nie jeść kilka dni, a później…hm…bywało różnie:( W tym tygodniu postanowiłam trzymać się z dala od wagi, ale…póki co czuję się rewelacyjnie! Oczywiście sporo centymetrów jeszcze muszę się pozbyć, aby z zadowoleniem patrzeć w lustro ale…najważniejsze, że widzę efekty:) W tym tygodniu też po raz pierwszy czułam, że I faza nie była dla mnie czasem mega puchnięcia, co nie ukrywam że mocno mnie ucieszyło:) Teraz muszę jeszcze popracować nad urozmaiceniem posiłków. Mimo, że staram się przestrzegać listy dozwolonych produktów to widzę, że są one dość monotonne. Łosoś mi się jeszcze nie przejadł (wręcz przeciwnie:)), ale pomyślałam sobie, ze jeśli dalej tak pójdzie to organizm zacznie się buntować i waga stanie w miejscu! Muszę się zmobilizować i zacząć korzystać z Waszych rewelacyjnych przepisów. Czasami bardzo żałuję, że nie starcza mi czasu na takie wymyślne menu:( ale mam nadzieję, że wszystko przyjcie z czasem:) Generalnie bardzo się cieszę i dziękuję, że jesteście taką moją GRUPĄ WSPARCIA! Nawet nie sądziłam, że aż w takim stopniu będzie mi potrzebna:) POWODZENIA (NAM WSZYSTKIM)!:)

          • Dorota

            Aż uśmiech się pojawia na twarzy jak się czyta Twój pozytywny wpis 🙂 gratuluję efektów, dobrego samopoczucia i samozaparcia! 🙂

          • Malaga, to dobre wieści, nadal trzymamy kciuki 🙂

      • Monika

        Dorota a jak u Ciebie wagowo?
        I co dalej robisz? Idziemy ? przechodzimy na fazę 4. Zadałam to pytanie Ewie, co ona by zrobiła. Brakuje mi 2,5 kg. Szczerze trochę się boję przechodzić na 4 fazę, ale z drugiej strony kawusia…. herbatka :))

        • Dorota

          Monika, u mnie zdecydowanie więcej brakuje do celu i co dziwne waga spadła po 1. fazie. Wcześniej pisałam, że jeśli waga nie ruszy do końca 8-go tygodnia to przechodzę na fazę 4. która jest bardzo kusząca 🙂 ale w takim razie kiedy waga zaczęła spadać to ja jeszcze sobie pobędę na ścisłej diecie. Na pewno mam cel 58 kg, ale przy wzroście 164 cm to 54 kg też będzie dobrze (czyli zostało na pewno 6 kg do zrzucenia a może i więcej). To wszystko zależy od tego jak będę się czuła ważąc 58 kg (jeśli dobrze to tak zostanie a jeśli niedobrze to dalej będzie dieta). A jak Ty się czujesz Monika? w swoim ciele? Lepiej? Czy uważasz, że 2,5 kg mniej sprawi, że poczujesz się dużo lepiej? Pozdrawiam!

        • Moim skromnym zdaniem tak blisko końca możesz pić kawę i herbatę (nie przesadzając), aż tak wielkiego wpływu na chudnięcie to one nie mają. Najbardziej liczy się to, co i jak jesz. Ja jak zrobiłam sobie przerwę na wyjazdy 3-tygodniową i potem wróciłam na dietę, to piłam już niewielkie ilości kawy, i tak sobie schudłam „do końca”.

  • Monika

    Jak się czuję, szczerze, ja po sobie jakoś bardzo nie widzę tego, że zrzuciłam 5kg. a myslałam, że przy wzroście 162, 5 kg to dużo i że będzie bardziej widać. Nadal mam brzuch, w spodniach delikatniej luźniej. Myślę, że jak zejdę do 54 kg to tak będę się lepiej czuła.
    Niestety nie jest mi dane chudnąć jak Ewa, w tym cylku /drugim/ jak do tej pory schudłam tylko 1,5 kg., gdzie Ewcia na tydzień chudła po 1 kg.
    Nienawidzę fazy 2, strasznie nie pochodzi mi jedzenie wędliny z samego rana, bo ja zamieniłam śniadanie z przekąską. Chciałabym jeszcze pobyć na diecie, ale jak dalej tak pójdzie to te 2,5 kg. będę jeszcze chudła przez 3 m-ce. A nie wiem czy dam radę. Widocznie mój metabolizm się jeszcze nie naprawił.

    • Dorota

      Ja też chudnę po parę gram (przez te prawie 4 tygodnie drugiego cyklu jest na razie -1,3 kg), ale widocznie jeszcze mam zszargany metabolizm, że organizm nie spala bardzo szybko. Tłumaczę to sobie tak, że jak latami dręczyłam metabolizm dietami to nie mogę wymagać cudu, aby po ośmiu tygodniach spalać tak jak ktoś kto nigdy nie był na diecie. Ewcia miała tyle szczęścia, że chudła tak pięknie, a my nie i nie ma co ubolewać nad tym tylko walczyć 🙂
      Jak nie znosisz wędliny to możesz też zjeść jakieś inne proteiny, np. ugotowana soczewica czy fasola. Albo zacznij od słodkiego deseru w postaci musu 🙂
      Jak czujesz, że nie dasz rady, to zrób sobie przerwę i zobaczysz jak to będzie. Pamiętam, że Pomroy pisała, żeby się nie denerwować, ale jak tu się nie denerwować jak przechodzisz na fazę 4 i masz wrażenie, że znów przytyjesz.
      A z drugiej strony jak czujesz, że będziesz się lepiej czuła tracąc te 2,5 kg to warto zawalczyć i się przekonać, ale raczej nic na siłę 🙂

      • Faktycznie nieźle chudłam, co pewnie miało związek z tym, że dieta niskowęglowodanowa wykończyła mój metabolizm, który odżył. Ale powiem szczerze, że nawet gdybym chudła wolno, to nie dałabym za wygraną – to była dla mnie dieta ostatniej szansy. Już tyle razy wcześniej się nie udało, że prawie straciłam nadzieję, że możliwe jest schudnięcie w moim przypadku. Poza tym dieta przyspieszająca metabolizm – jak rzadko która – idealna jest do długiego stosowania – jest urozmaicona, smaczna, nie grożą żadne niedobory. Kolejny plus – towarzyszy jej naprawdę fajne samopoczucie.

  • Monika

    To fakt, że jest urozmaicona, że lepiej sie człowiek na niej czuje….ALe też przyznacie, że jest trochę męcząca. Nie dam za wygraną, zejdę do tego poziomu 54 kg.
    Dziewczyny ile tej fasoli /białej?/ można zjeść na przekąskę, bo widzę jakieś światełko w tunelu.
    Nie mam czasu na robienie musu rano, szykuję dzieci do szkoły, sobie do pracy. ALe musik zjadam na podwieczorek.
    Ewciu gdzieś w komentarzu napisałaś o BMI że jak zbliża się do 21 to juz jest ciężko chudnąć, a u mnie tak właśnie jest. Wynosi teraz 21,6. Ale chcę udowodnić sobie, ze zejde do wymarzonej wagi 🙂
    No właśnie, narzekam, narzekam, ale głównie w 2 fazie /bo jej nie cierpię/ ale boję się też przejść na 4 fazę 🙂

    • Monika, jesteś szczupła, chcesz być jeszcze szczuplejsza – nic dziwnego, że idzie powoli 🙂 Ktoś, kto ma z czego (ja miałam) chudnie dużo szybciej. Powodzenia!

    • Dorota

      Monika skoro na główną porcję protein jest pół szklanki ugotowanej fasoli to na przekąskę prawdopodobnie 1/4 szklanki, ale to niech jeszcze Ewcia potwierdzi czy dobrze rozumuję 🙂

      • Dorota

        P.S właśnie obliczyłam moje bmi – wyszło 23,79 więc jeszcze mam co zrzucać 🙂

        • Monika

          Acha, ok ale jeszze poczekam na Ewę.
          Toz to tez prawidłowe BMI

          • Dorota

            I na tym polega problem – BMI w normie a tłuszcz wylewa się bokami… także dużo pracy jeszcze przede mną 😉

      • Chodzi o to, że chcesz zamiast mięsa jeść strączkowe, tak jak robią to osoby na diecie wegetariańskiej? W takiej sytuacji jadłabym szklankę na posiłek główny i pół szklanki na przekąskę.

        • Monika

          Tak, o to mi chodzi, bym nie musiała jeść na przekąskę, którą zamieniłam ze śniadaniem, mięsa/wędliny. Dzięki Ewciu, będę jadła pół szklanki fasolki.

  • Monika

    Właśnie u mnie też ten tłuszcz na brzuchu, chyba będę musiała poćwiczyć trochę mięśnie brzucha, by się tego pozbyć :))

  • Magda K.

    Wczoraj (i dziś) szklanka ugotowanych płatków owsianych (a mogą być żytnie?) ze szklanką malin, sałatka z pomidora i ogórka. Na przekąski jabłka bo teraz sezon i są pyszne. Na obiad zupa minestrone ze szklanką ugotowanego ryżu, do tego grejpfrut a na kolację kurczak zapiekany z brokułem w przyprawach i szklanka ryżu polana bulionem z warzywami (marchew, cebula czerwona i seler naciowy). Grzechów i odstępstw żadnych – chyba że w powyższych posiłkach coś jest nie tak. Ale chciałam podzielić się i wypytać o inne konsekwencje diety niż smak i chudnięcie 😉 – czy ktoś ma rewolucje hmmm toaletowe, szczególnie po fazie 3?? Nie boli brzuch, nic niepokojącego we flaczkach się nie dzieje, ale wizytuję w toalecie tak często jak jeszcze nigdy :/ Czy to normalne?? Na marginesie – przed dietą, problem był takich rozmiarów, ze lubiłam jak lekarz musiał przepisać mi antybiotyki – wiecie o co chodzi :/
    Czy to konsekwencja diety, że włosy jakby mniej z głowy lecą? Czy to przez dietę ciut za lekko śpię i wystarcza mi mniej godzin snu niż dawniej? I budzik nie robi takiego spustoszenia w głowie jak kiedyś Czy to brak nabiału i pszenicy i cukru spowodowało, że mam gładszą cerę?
    Dziwne…Jeżeli takie są konsekwencje tej diety to faza 2 nie jest absolutnie żadnym problemem!

    • Magda, żyto nie jest dozwolone na diecie w ogóle, Twoje menu jak najbardziej OK.
      Co do spraw żołądkowych, każda zmiana diety, nawet na dużo zdrowszą, może mieć skutki uboczne, system trawienny musi się do zmian przyzwyczaić.
      Jeśli chodzi o sen, to faktycznie dieta jak najbardziej poprawia jakość snu, wiele osób podkreśla, że zdecydowanie lepiej śpi (udaje się nawet zwalczyć bezsenność), co ma związek m.in. z odstawieniem kawy.
      Wcześniejsze budzenie się zdarza się raczej rzadko, jeśli czytałaś moje relacje, wiesz, że ja akurat budziłam się o 5.30 i nie byłam zbyt szczęśliwa z tego powodu… Ale energii miałam przy tym mnóstwo.
      Poprawa stanu włosów, cery to wynik wyeliminowania przetworzonych produktów, chemicznych dodatków itd.