Dzień 2. Dalszy szok dla organizmu.

2Dzień 2. Faza 1. (wtorek)

Śniadanie: płatki owsiane (3/4 szklanki) + małe jabłko + cynamon + szczypta stewii
II śniadanie: 3 mandarynki
Obiad: kapusta z kurczakiem a la bigos, fasolka szparagowa (cała mrożonka), pół szklanki brązowego ryżu
Podwieczorek: gruszka
Kolacja: sałatka z tuńczyka w sosie własnym, papryki, pół szklanki brązowego ryżu, sos ze zmiksowanego pół ogórka, ząbka czosnku, musztardy, octu balsamicznego i stewii
Oraz: 2 l wody, 2 herbaty miętowe, 2 kawy zbożowe
Wysiłek fizyczny: bieganie

Zamiast dotychczasowej porannej kawy – znów płatki w jabłkiem. Porcję płatków z jabłkiem zrobiłam większą niż wczoraj, ale nie zjadłam do końca, bo sytość przyszła szybko. Może to kwestia częstego jedzenia małych porcji.
Nadal jednak uważam, że śniadania w diecie H. Pomroy są małe. Co, ciekawe, w książce autorka bardzo często podkreśla, że faza 1. to taka faza, w której w ogóle nie czujemy, że jesteśmy na diecie, faza wielkiej obfitości i nasycenia składnikami odżywczymi itp. Potem wyczytałam na jej stronie internetowej to, co i tak przeczuwałam – na tej diecie nie wolno być głodnym. Wszelki głód należy zwalczać warzywami dozwolonymi w danej fazie, można je dodawać do wszystkich posiłków, a także jeść poza porami posiłków. Pomroy poleca w 1. fazie bataty, bo są bardzo sycące. Dziwiłam się, czemu na liście dozwolonych warzyw są bataty, bo mają wysokie IG i nawet wyraźnie słodki smak, ale skoro autorka diety tak twierdzi, to pozostaje tylko się zgodzić 🙂 Żałuję, że nie wykorzystałam tych warzyw, bo mam akurat kilka w lodówce.

Dzisiejszy obiad wyszedł naprawdę obfity, kurczak ten co wczoraj + opakowanie fasolki szparagowej + pół szklanki brązowego ryżu. Nie byłam w stanie zjeść do końca.

Odstawienie od kawy nadal odczuwam, ale jakby odrobinę mniejsze niż wczoraj. Wyczytałam, że objawy odstawienia kofeiny trwają 3-4, po czym nadchodzi wspaniałe bezkofeinowe samopoczucie… Czekam z niecierpliwością 😉
Podsumowując te 2 dni, gdyby nie brak kawy, byłoby całkiem OK.

A propos wagi – nie zważyłam się wczoraj, więc waga startowa, dzisiejsza to: 69,5 kg (przy wzroście 167 cm).
Absolutny mój rekord, nigdy nie ważyłam tyle (nie licząc ciąż, ale to co innego)… I to stało się w ciągu ostatnich 3 miesięcy, Jeszcze w grudniu ważyłam 62 kg. Po prostu przestałam restrykcyjnie pilnować tego, co jem i od razu waga poszła do góry. Dlatego zaczęłam szukać informacji, jak trochę choć podkręcić przemianę materii, bo widzę, że nie jest dobrze.
Cel: 10 kg

Jutro faza 2. – zupełnie inny zestaw dań już czeka w lodówce…

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.





Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.