Moja opinia o diecie przyspieszającej metabolizm

Co tak naprawdę sądzę o diecie przyspieszającej metabolizm? Zacznę od początku. W lutym 2014 wpadła mi w ręce książka Haylie Pomory, a dwa tygodnie później założyłam blog na temat diety. Powód tej decyzji był bardzo prosty – w całym polskim internecie nie było kawałka informacji na temat tej diety, a każdy, kto przeczytał książkę wie, ile generuje ona pytań w trakcie lektury. Poza tym pomyślałam, że jeśli zacznę publicznie opisywać moje zmagania z wagą, trudniej będzie mi się w razie czego wycofać 😉

A young woman using a Laptop while cooking.

Zobacz także: 6 rzeczy, których nauczyła mnie dieta przyspieszająca metabolizm

Mój plan był taki – schudnę z Pomoroy, a wagę będę podtrzymywać z dietą Montignaca, planowałam nawet założyć osobny blog nt. diety z niskim IG, ale dziś już wiem, że tego nie zrobię (o powodach poniżej).

Zalety diety przyspieszającej metabolizm:

Przyspieszenie metabolizmu skutkujące dość szybkim i trwałym zrzuceniem zbędnych kilogramów

Na innych dietach nie udało mi się osiągnąć mojego celu wagowego (dobicie do 58 kg), na tej – tak (tutaj moja historia odchudzania). Jedną z przyczyn jest fakt, iż dieta przyspieszająca metabolizm jest świetna do długotrwałego stosowania. Zawiera wszystkie niezbędne składniki i grupy produktów, nie ma uczucia głodu, można ją przerwać, np. na czas wakacji, a potem powrócić. Innym słowem, można ją stosować do skutku, zachowując przez cały czas dobre samopoczucie.
Poza tym nie tylko schudłam, ale także udało mi się rozruszać przemianę materii, która mocno u mnie spowolniła na skutek stosowania diety niskowęglowodanowej. W tym momencie zachowałam zdrowe nawyki (o tym za chwilę), ale pozwalam sobie na różne wyskoki i osiągnęłam stan, kiedy mogę bez konsekwencji zjeść kawałek ciasta czy wypić lampkę wina.

Trwała zmiana nawyków na zdrowe, zanik zachcianek na niezdrowe jedzenie

Dzięki diecie porzuciłam mój wieloletni zły nawyk – picie kawy na czczo. Zamiast tego jem wczesne śniadanie, maksymalnie pół godziny od pobudki. Jem 5-6 razy dziennie, obowiązkowo co 3 godziny. Zawsze mam przy sobie zdrowe przekąski. To są dla mnie zupełnie nowe zwyczaje. Początkowo bardzo nie podobało mi się, że na diecie nie można jeść nabiału, w tym momencie po zakończeniu diety mogę go jeść, ale jakoś tak wychodzi, że w czasie zakupów moja ręka automatycznie sięga jabłka, płatki owsiane czy łososia, a nie po jogurt czy ser.
Kiedy skuszę się na coś słodkiego, kawałek ciasta czy czekolady całkowicie zaspakaja moją chęć na słodycze. Czuję, że więcej nie chcę, nie potrzebuję. Wcześniej, każde spróbowanie czegoś słodkiego tylko wzmagało mój apetyt na więcej. Prawdopodobnie organizm długotrwale pozbawiony węglowodanów domagał się o swoje. Pamiętam, że kiedy byłam kiedyś na diecie Dukana, akurat trafił się tłusty czwartek. I kiedy postawiono przede mną tacę pączków, po prostu poległam na całej linii, zatracając jakikolwiek umiar…

Dużo energii i bardzo dobre samopoczucie

Kiedy Pomory w książce obiecywała wyrzut endorfin i wzrost ogólnej radości życia, podchodziłam do tego bardzo sceptycznie, na zasadzie „eh, ci Amerykanie i ich hurraoptymizm”. Okazało się, że wystarczyło, że odstawiłam kawę (tak!), żeby wyeliminować towarzyszące mi wciąż uczucie chronicznego zmęczenia, a potem było już tylko lepiej.
To właśnie pita w nadmiarze kawa wpędza nas w spiralę zmęczenia (więcej na ten temat). Dodatkowo jedzenie naprawdę zdrowego jedzenia i wyeliminowanie chemii sprawia, że nagle odzyskujemy energię życiową. Problemy, które wcześniej wydawaly się nie do przejścia, jakby tracą znaczenie.

Brak uczucia głodu, atrakcyjny jadłospis

Często myślimy kategoriami, że ograniczanie jedzenia to jedyna metoda zrzucenia zbędnych kilogramów. Błąd! Na diecie nie można być głodnym, głód spowalnia metabolizm. Dlatego na naszej diecie je się często – co 3 godziny, oprócz posiłków głównych także przekąski. Dodatkowo menu jest zachęcające, bo znajdziemy w nim sporo owoców (takich jak np. gruszki, brzoskwinie, ananasy, mango), wędzonego łososia, kasze, ryż brązowy, orzechy, awokado itd.

Poznawanie nowych produktów, nowych smaków

Dzięki diecie w mojej kuchni pojawił się humus (dla mnie hit), masło migdałowe, olej kokosowy, pataty (słodkie ziemniaki), dynia piżmowa, chia, mleka roślinne i wiele innych produktów. Muszę też wspomnieć o kokosowym curry oraz risotto z kurczakiem. Są tak dobre, że aż ciężko uwierzyć, że pomagają w chudnięciu. Warto też dodać, że odstawienie białej mąki, cukru, chemicznych dodatków itd. sprawia, że wyostrza nam się zmysł smaku i zaczynamy odczuwać naturalny smak jedzenia. Wszystko zaczyna niesamowicie smakować.
Zobacz także: 15 najlepszych dań diety i 10 kolejnych najlepszych dań diety

Możliwość rozwinięcia umiejętności kulinarnych

Ta zaleta jest jednocześnie wadą na liście mankamentów diety 😉 Trzeba gotować samemu i kropka, ale to jest… fajne. Zawsze lubiłam gotować, ale brakowało mi czasu, a przede wszystkim motywacji. W tym momencie stanie przy garach to wielka przyjemność i relaks. Masz świadomość, że robisz coś dla siebie, coś co ci służy. Z kolei osoby, które wcześniej nie gotowały, często przyznają, że zaczęło im to sprawiać przyjemność.

Wady diety przyspieszającej metabolizm

Konieczność samodzielnego przygotowywania posiłków

W czasie 1. i 2. fazy diety nie używamy tłuszczu, więc raczej nie zjemy niczego „na mieście”. Może się to udać dopiero w 3. fazie. Musimy więc planować posiłki i wcześniej przygotowywać je w domu.

Konieczność porzucenia kawy i herbaty

Nigdy nie sądziłam, że rzucę – na jakiś czas – kawę. A jednak. Teraz znów piję kawę (bez porównania mniej niż kiedyś), bo lubię i już, ale przez kilka miesięcy nawet jej nie tknęłam. Początki były trudne, ale potem czułam się lepiej niż kiedykolwiek. Polecam taki eksperyment, bo skutki są zaskakujące.

Faza nr 2 (wysokobiałkowa, beztłuszczowa) dla niektórych jest trudna

Akurat ja znosiłam ją raczej bez problemu (choć było kilka wyjątków), ale są osoby, które nie są nią zbyt zachwycone.
Zobacz: Jak przetrwać 2. fazę diety przyspieszającej metabolizm? część 1., część 2. i część 3.

Budzenie się o 5.30 rano

Nie jest to powszechne zjawisko, oprócz mnie zaledwie kilka osób się na to skarżyło (choć niektóre były z tego zadowolone, bo czuły się wyspane). Mnie jednak ten objaw uboczny diety dał się we znaki. W związku z posiadaniem dwójki małych dzieci i pracą zawodową i tak chodziłam wciąż niewyspana i dosłownie szlag mnie trafiał, gdy budziłam się bladym świtem np. w weekend. Jedyne pocieszenie było takie, że po jakimś czasie od wstania czułam przypływ energii (bez kawy!).

Zdrowe jedzenie bez chemii nie jest tanie

Produkty ekologiczne, bez dodatków chemicznych są droższe od zwykłych. W ogóle za zdrowe, dobrej jakości jedzenie przeważnie zapłacimy więcej. Jednak dietę przyspieszającą metabolizm można przeprowadzić także w taniej wersji – zobacz Tani jadłospis diety przyspieszającej metabolizm

Dieta przyspieszająca metabolizm miała być dla mnie dietą na chwilę, a wszystko wskazuje na to, że będzie dietą na całe życie, bo wprowadziła w nie wiele dobrego.

I na koniec pytanie do Was – czy mielibyście ochotę dorzucić jakieś punkty do powyższej listy zalet i wad diety? Jakie są Wasze odczucia na temat stosowania diety?

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.




Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 4 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm i innych zdrowych diet.