Moja opinia o diecie przyspieszającej metabolizm

Co tak naprawdę sądzę o diecie przyspieszającej metabolizm? Zacznę od początku. W lutym 2014 wpadła mi w ręce książka Haylie Pomory, a dwa tygodnie później założyłam blog na temat diety. Powód tej decyzji był bardzo prosty – w całym polskim internecie nie było kawałka informacji na temat tej diety, a każdy, kto przeczytał książkę wie, ile generuje ona pytań w trakcie lektury. Poza tym pomyślałam, że jeśli zacznę publicznie opisywać moje zmagania z wagą, trudniej będzie mi się w razie czego wycofać 😉

A young woman using a Laptop while cooking.

Zobacz także: 6 rzeczy, których nauczyła mnie dieta przyspieszająca metabolizm

Mój plan był taki – schudnę z Pomoroy, a wagę będę podtrzymywać z dietą Montignaca, planowałam nawet założyć osobny blog nt. diety z niskim IG, ale dziś już wiem, że tego nie zrobię (o powodach poniżej).

Zalety diety przyspieszającej metabolizm:

Przyspieszenie metabolizmu skutkujące dość szybkim i trwałym zrzuceniem zbędnych kilogramów

Na innych dietach nie udało mi się osiągnąć mojego celu wagowego (dobicie do 58 kg), na tej – tak (tutaj moja historia odchudzania). Jedną z przyczyn jest fakt, iż dieta przyspieszająca metabolizm jest świetna do długotrwałego stosowania. Zawiera wszystkie niezbędne składniki i grupy produktów, nie ma uczucia głodu, można ją przerwać, np. na czas wakacji, a potem powrócić. Innym słowem, można ją stosować do skutku, zachowując przez cały czas dobre samopoczucie.
Poza tym nie tylko schudłam, ale także udało mi się rozruszać przemianę materii, która mocno u mnie spowolniła na skutek stosowania diety niskowęglowodanowej. W tym momencie zachowałam zdrowe nawyki (o tym za chwilę), ale pozwalam sobie na różne wyskoki i osiągnęłam stan, kiedy mogę bez konsekwencji zjeść kawałek ciasta czy wypić lampkę wina.

Trwała zmiana nawyków na zdrowe, zanik zachcianek na niezdrowe jedzenie

Dzięki diecie porzuciłam mój wieloletni zły nawyk – picie kawy na czczo. Zamiast tego jem wczesne śniadanie, maksymalnie pół godziny od pobudki. Jem 5-6 razy dziennie, obowiązkowo co 3 godziny. Zawsze mam przy sobie zdrowe przekąski. To są dla mnie zupełnie nowe zwyczaje. Początkowo bardzo nie podobało mi się, że na diecie nie można jeść nabiału, w tym momencie po zakończeniu diety mogę go jeść, ale jakoś tak wychodzi, że w czasie zakupów moja ręka automatycznie sięga jabłka, płatki owsiane czy łososia, a nie po jogurt czy ser.
Kiedy skuszę się na coś słodkiego, kawałek ciasta czy czekolady całkowicie zaspakaja moją chęć na słodycze. Czuję, że więcej nie chcę, nie potrzebuję. Wcześniej, każde spróbowanie czegoś słodkiego tylko wzmagało mój apetyt na więcej. Prawdopodobnie organizm długotrwale pozbawiony węglowodanów domagał się o swoje. Pamiętam, że kiedy byłam kiedyś na diecie Dukana, akurat trafił się tłusty czwartek. I kiedy postawiono przede mną tacę pączków, po prostu poległam na całej linii, zatracając jakikolwiek umiar…

Dużo energii i bardzo dobre samopoczucie

Kiedy Pomory w książce obiecywała wyrzut endorfin i wzrost ogólnej radości życia, podchodziłam do tego bardzo sceptycznie, na zasadzie „eh, ci Amerykanie i ich hurraoptymizm”. Okazało się, że wystarczyło, że odstawiłam kawę (tak!), żeby wyeliminować towarzyszące mi wciąż uczucie chronicznego zmęczenia, a potem było już tylko lepiej.
To właśnie pita w nadmiarze kawa wpędza nas w spiralę zmęczenia (więcej na ten temat). Dodatkowo jedzenie naprawdę zdrowego jedzenia i wyeliminowanie chemii sprawia, że nagle odzyskujemy energię życiową. Problemy, które wcześniej wydawaly się nie do przejścia, jakby tracą znaczenie.

Brak uczucia głodu, atrakcyjny jadłospis

Często myślimy kategoriami, że ograniczanie jedzenia to jedyna metoda zrzucenia zbędnych kilogramów. Błąd! Na diecie nie można być głodnym, głód spowalnia metabolizm. Dlatego na naszej diecie je się często – co 3 godziny, oprócz posiłków głównych także przekąski. Dodatkowo menu jest zachęcające, bo znajdziemy w nim sporo owoców (takich jak np. gruszki, brzoskwinie, ananasy, mango), wędzonego łososia, kasze, ryż brązowy, orzechy, awokado itd.

Poznawanie nowych produktów, nowych smaków

Dzięki diecie w mojej kuchni pojawił się humus (dla mnie hit), masło migdałowe, olej kokosowy, pataty (słodkie ziemniaki), dynia piżmowa, chia, mleka roślinne i wiele innych produktów. Muszę też wspomnieć o kokosowym curry oraz risotto z kurczakiem. Są tak dobre, że aż ciężko uwierzyć, że pomagają w chudnięciu. Warto też dodać, że odstawienie białej mąki, cukru, chemicznych dodatków itd. sprawia, że wyostrza nam się zmysł smaku i zaczynamy odczuwać naturalny smak jedzenia. Wszystko zaczyna niesamowicie smakować.
Zobacz także: 15 najlepszych dań diety i 10 kolejnych najlepszych dań diety

Możliwość rozwinięcia umiejętności kulinarnych

Ta zaleta jest jednocześnie wadą na liście mankamentów diety 😉 Trzeba gotować samemu i kropka, ale to jest… fajne. Zawsze lubiłam gotować, ale brakowało mi czasu, a przede wszystkim motywacji. W tym momencie stanie przy garach to wielka przyjemność i relaks. Masz świadomość, że robisz coś dla siebie, coś co ci służy. Z kolei osoby, które wcześniej nie gotowały, często przyznają, że zaczęło im to sprawiać przyjemność.

Wady diety przyspieszającej metabolizm

Konieczność samodzielnego przygotowywania posiłków

W czasie 1. i 2. fazy diety nie używamy tłuszczu, więc raczej nie zjemy niczego „na mieście”. Może się to udać dopiero w 3. fazie. Musimy więc planować posiłki i wcześniej przygotowywać je w domu.

Konieczność porzucenia kawy i herbaty

Nigdy nie sądziłam, że rzucę – na jakiś czas – kawę. A jednak. Teraz znów piję kawę (bez porównania mniej niż kiedyś), bo lubię i już, ale przez kilka miesięcy nawet jej nie tknęłam. Początki były trudne, ale potem czułam się lepiej niż kiedykolwiek. Polecam taki eksperyment, bo skutki są zaskakujące.

Faza nr 2 (wysokobiałkowa, beztłuszczowa) dla niektórych jest trudna

Akurat ja znosiłam ją raczej bez problemu (choć było kilka wyjątków), ale są osoby, które nie są nią zbyt zachwycone.
Zobacz: Jak przetrwać 2. fazę diety przyspieszającej metabolizm? część 1., część 2. i część 3.

Budzenie się o 5.30 rano

Nie jest to powszechne zjawisko, oprócz mnie zaledwie kilka osób się na to skarżyło (choć niektóre były z tego zadowolone, bo czuły się wyspane). Mnie jednak ten objaw uboczny diety dał się we znaki. W związku z posiadaniem dwójki małych dzieci i pracą zawodową i tak chodziłam wciąż niewyspana i dosłownie szlag mnie trafiał, gdy budziłam się bladym świtem np. w weekend. Jedyne pocieszenie było takie, że po jakimś czasie od wstania czułam przypływ energii (bez kawy!).

Zdrowe jedzenie bez chemii nie jest tanie

Produkty ekologiczne, bez dodatków chemicznych są droższe od zwykłych. W ogóle za zdrowe, dobrej jakości jedzenie przeważnie zapłacimy więcej. Jednak dietę przyspieszającą metabolizm można przeprowadzić także w taniej wersji – zobacz Tani jadłospis diety przyspieszającej metabolizm

Dieta przyspieszająca metabolizm miała być dla mnie dietą na chwilę, a wszystko wskazuje na to, że będzie dietą na całe życie, bo wprowadziła w nie wiele dobrego.

I na koniec pytanie do Was – czy mielibyście ochotę dorzucić jakieś punkty do powyższej listy zalet i wad diety? Jakie są Wasze odczucia na temat stosowania diety?

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.




Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Lena

    Plusy są i to jakie 🙂
    Mój chłopak jest wdzięczny Tobie i Haylie Pomory, bo w końcu jemy razem kolacje. wcześniej starałam się nie jeść po 18.00. Sam mi nawet kupił książkę, wcześniej kupiłam sobie ebooka ale ciężko mi było „kartkować” i szukać przepisów. Wyostrzył mi się zmysł smaku i zapachu. Papryka ma dla mnie nowy, cudownie słodki smak.
    Kolejny plus to taki, że przepisy smakują nawet mojej drugiej połowie:)
    Niestety jestem okropnym „cukrojadem” i życia sobie nie wyobrażam bez czekolady albo sezamka, ale wytrzymałam już 3 tygodnie i wytrzymam jeszcze ten ostatni (zostały mi jeszcze tylko 4 dni). Z pewnością wiele przepisów zostanie w moim jadłospisie. Słodycze zostaną okazjonalnie i w małych ilościach.
    Jedyny grzeszek jaki popełniłam to herbata. Jakoś ziołowe mie nie przypadły do serca więć piłam herbatę Rooibos i Yerba Mate.
    Ogólnie przez przez całą dietę czułam się dobrze, faza 2 nie należała do moich ulubionych dopóki nie odkryłam rosołu z kury z warzywami mmmm pycha.
    Pomimo, że kończę już dietę dalej będę z przyjemnością śledzić Twój blog. Bardzo Ci dziękuję że jesteś, wspierasz i dodajesz otuchy. Od poniedziałku zaczynam fazę 4. Pozdrawiam i polecam.

  • kysza

    Ewo, absolutnie zgadzam się z tym wszystkim, co napisałaś. Tylko jedno małe sprostowanie dotyczące apetytu na słodycze – jeden cykl to prawdopodobnie za mało, żeby odzwyczaić się i przestać rzucać na słodkości. Niestety w przykry sposób doświadczyłam tego na sobie. Próba przejścia do fazy czwartej po zakończeniu pierwszego cyklu zakończyła się porażką i niekontrolowanym rzutem na słodkości. Mam nadzieję, że po kilku cyklach to się rzeczywiście w końcu uspokoi! Trochę przykre jest też dla mnie to wcześniejsze budzenie się (jestem niestety w tej grupie 🙁 . I na pewno ma to związek z tą dietą. W dni, kiedy odpuściłam, znowu spałam jak anioł – do późnych godzin! Lubię spać, więc tego mi najbardziej brakuje.

    • Cóż, ja przeszłam chyba więcej niż 3 cykle, więc opinia o słodyczach dotyczy czasu dłużego niż 28 dni. Kiedy zrobiłam sobie przerwę w diecie po paru tygodniach (ze względu na wyjazdy), też miałam 2 takie dni, kiedy poległam – znalazłam się w obcym kraju (Włochy), gdzie non stop stawiano przede mną stosy doskonałych ciastek. Jadłam do oporu i przyznaję się do tego publicznie 🙂 Co ciekawe, nie poniosłam jakichś większych konsekwencji, wróciłam na dietę, pozbyłam się nadwyżki w ciągu ok. tygodnia i spokojnie chudłam sobie dalej. Nie to, żebym namawiała do takiego postępowania, po prostu piszę, jak było 🙂
      Co do wcześniejszego budzenia się – to najgorszy jest sam moment pobudki, potem znów pojawia się energia. W sumie nie miałabym nic przeciwko takiemu budzeniu się, gdybym prowadziła trochę spokojnieszy tryb życia. Ale jestem w ciągłym biegu ze względu na pracę zawodową, dwójkę małych dziecki i cały dom do ogranięcia.

  • kysza

    Ewo, troche mnie uspokoiłas i dałaś nadzieję, że może w końcu kiedyś przestanie mnie nosić za tymi słodkościami. Mój organizm zbuntował sie po dwóch dniach „nadużywania” i od razu wagowo poszło sporo w górę. Po trzech dniach stosowania rygorów znowu jest obniżka. Trudne jest życie grubasa 🙂

  • Riverina

    Kyszo, ja wielokrotnie pisałam o swoim problemie ze słodyczami, takze po zjedzeniu czegoś tradycyjnie słodkiego mam niekontrolowany apetyt w ogóle, a na słodycze w szczególnosci. I to w kółko burzy efekty diety. Ale przyszło mi do głowy, ze ja po prostu muszę jeść słodycze, tyle, ze z ksylitolem, choć to bardzo drogie rozwiazanie. Zrobilam sobie powidła śliwkowe z ksylitolem do wafli ryżowych i tym będę się ratować. Widziałam też czekoladę z ksylitolem za ok 10 zl, mozna ją jeśc właściwie we wszystkich fazach. Moze dlatego moją ulubioną fazą jest pierwsza, bo w niej jest dużo węglowodanów? Nie wiem, jak to sprawdzić, bo robiłam wyniki i dosłownie wszystkie mam dobre ( w wieku 53 lat), i cukier i cholesterole, i wszystkie inne, więc to dowodzi, ze ta dieta jest wspaniała dla organizmu, i mogłabym się tak odżywiać bez problemu, gdyby nie ten brak słodyczy nie do ogarnięcia. Normalnie w domu nic słodkiego, w sensie z cukrem nie mam, ale wystarczy, ze ktoś mnie poczęstuje lub gdzieś na szkoleniu lub konferencji- nie potrafię odmówić. A później- wiadomo. Dlatego spróbuję z tym regularnym dostarczaniem sobie ksylitolu, może to jakoś zahamuje apetyt na słodycze.

  • kysza

    Riverino, bardzo dziekuję za radę. Muszę rzeczywiście cos wypróbować, bo to tragedia z tymi słodyczami. Poszukam tego ksylitolu. Mam problem o tyle, że u mnie w domu dziecko bez nutelli ani rusz. Smaruję nią pieczywo przynajmniej raz dziennie, a wtedy trudno nie posmakować 🙁

  • Riverina

    Kyszo, a nawet odrobina cukru hamuje utratę wagi i powoduje niekontrolowany apetyt. Nie wiem, czy u wszystkich, ale u osób z prawdopodobną insulinoopornością ( wszyscy w mojej rodzinie mają cukrzycę, poza mną na razie) tak się dzieje. Nie wiem do końca, jak smakuje nutella, ale chyba można coś podobnego zrobić z pasty sezamowej, kakao i stewii, moze trochę zmiksowanych orzechów jeszcze? I przez 3 dni mozesz to jeść w duzych nawet ilosciach. Zrobiłam dziś powidła ze śliwek ze stewią, mają trochę dziwny smak, bo dodałam tej stewii na oko, ale myślę, ze ogarnę temat, zeby dostarczać słodkie do organizmu, skoro tak się tego domaga.

    • Nutella to samo zło 😉 U nas raz babcia kupiła dzieciakom, jak zobaczyłam skład, to złapałam się za głowę, reklamowana jako zdrowa, ze zdrowiem nie ma nic wspólnego. Kiedy skończyło się opakowanie, domagali się następnego, ale nie kupiłam i zapomnieli 🙂

  • Smoczyca

    O co chodzi z tym wcześniejszym budzeniem ??? czy ma to związek z dietą i jeśli tak, dlaczego?

    • Pewnie ma to związek z tym, że w czasie stosowania diety uwalnia się bardzo dużo energii. Ale jak pisałam nie zdarza się to jakoś często.

      • Smoczyca

        JA DZIŚ JESTEM W POŁOWIE CZWARTEGO TYGODNIA DIETY I TAK SOBIE DZIŚ MYŚLĘ,. ŻE CHYBA JESTEM ROZCZAROWANA. EFEKTY JAKIEŚ TAM SĄ, NA PEWNO NIE W POSTACI UTRATY KILOGRAMÓW ALE NIESTETY NIE DZIĘKI DIECIE A REGULARNYM ĆWICZENIOM. NIGDY NIE MIAŁAM TAKICH PROBLEMÓW ZE SCHUDNIĘCIEM JAK TERAZ ZWŁASZCZA, ŻE PRAKTYCZNIE W OGÓLE NIE JEM WĘGLOWODANÓW I ZERO SŁODYCZY A TŁUSZCZE TYLKO 3 FAZA I MINIMALNIE. W FAZIE 1 JEST SPORO OWOCÓW, PO KTÓRYCH JA JEDNOCZEŚNIE JESTEM ZA SZYBKO GŁODNA I MAM WZDĘCIA. ZASTANAWIAM SIĘ, CO MAM ROBIĆ DALEJ, PO ZAKOŃCZENIU JEDNEGO CYKLU- ZOSTAĆ DALEJ NA TEJ DIECIE CZY MOŻE ZROBIĆ TYDZIEŃ MIESZANY A PÓŹNIEJ KONTYNUOWAĆ CZY MOŻE ZASTOSOWAĆ JAKĄŚ INNĄ DIETĘ? POPROSZĘ O PORADĘ, JAK RUSZYĆ WAGĘ I ZGUBIĆ TKANKĘ TŁUSZCZOWĄ, KTÓREJ MAM W NADMIARZE NA BRZUCHU I UDACH. DODAM, ŻE MAM 43 LATA, WIĘC TO TEŻ NIE SPRZYJA ODCHUDZANIU.
        POZDRAWIAM SERDECZNIE

        • Smoczyco, proszę nie pisz dużymi literami, strasznie ciężko się czyta 🙂
          Po pierwsze – dlaczego uważasz, że efekty masz tylko dzięki ćwiczeniom? I czy ćwiczenia te były zgodne z harmonogramem diety? Jeśli chcesz mieć efekty na diecie przyspieszającej metabolizm, trening musi być dostosowany do faz i nie za forsowny. Zbyt duży wysiłek stresuje organizm, co utrudnia chudnięcie.
          Po drugie – jak to prawie nie jesz węglowodanów? Jeśli jesteś na diecie przyspieszającej metabolizm, to jesz bardzo dużo węglowodanów w fazie 1. (ziarna, owoce, strączkowe itd), w fazie 2. faktycznie nie, ale w 3. fazie znwów trochę ich jest.
          Po trzecie – jeśli jadłaś wędzonego łososia w fazie 2., to jadłaś też tłuszcze w fazie 2. I dlaczego w 3. fazie tłuszcze minimalnie, przecież tam je się tłuszcze 5 x dziennie.
          Pozdrawiam.

          • Smoczyca

            Ćwiczenia są dostosowane do poszczególnych faz, staram się bardzo nie forsować, bo też nie mam już tyle sił co kilka lat temu, raczej skłonna byłabym uznać, że powinnam ćwiczyć więcej ale boję się, że w ten sposób zwiększy mi się apetyt. Jeśli chodzi o węglowodany to moim zdaniem jem ich bardzo mało-w 1 fazie co najwyżej 2 razy rano owsianka i 2 porcje owoców -jakaś gruszka, ananas, truskawki, kiwi no i w 3 fazie przez 3 dni dodatkowo po 1 kromce chleba dziennie. Do obiadu w te dni daję dosłownie po 2 łyżki kaszy lub ryżu, bo więcej nie dam rady. Sama już nie wiem, gdzie popełniłam/popełniam błąd. Szkoda mi, bo dużo kasy i poświęcenia poszło na dietę,tym bardziej, że jak tu czytam dziewczyny mają takie efekty 🙁

          • Proszę przyjrzyj się zasadom diety. W 1. fazie je się 4 porcje owoców dziennie, powinnaś też jeść pół szklanki kaszy czy ryżu do obiadu oraz kolacji + oczywiście rano też jakaś owsianka. Skoro jesz mniej węglowodanów niż zaleca dieta, czemu uważasz, że jest ich mało 🙂 W 3. fazie 2 porcje owoców dziennie, ziarna np. owsianka na śniadanie + ziarna (faktycznie mała porcja) do obiadu lub kolacji. Poza tym taki np. humus jest z ciecierzycy, czyli też zawiera węglowodany. Z tego wszytskiego wychodzi całkiem spora ilość węglowodanów przez 5 dni w tygodniu.

          • Smoczyca

            przepraszam ale teraz jeszcze doczytałam ostatnią część Twojej odpowiedzi i nie bardzo to rozumiem „po trzecie – jeśli jadłaś wędzonego łososia w fazie 2., to jadłaś też tłuszcze w fazie 2. I dlaczego w 3. fazie tłuszcze minimalnie, przecież tam je się tłuszcze 5 x dziennie.” 🙁

          • Napisałaś, że tłuszcze je się tylko w 3. fazie i to minimalnie. Ja uważam, że w 3 fazie jest dużo tłuszczy – w każdym posiłku, czyli 5 x dziennie. Poza tym, w fazie 2. teoretycznie beztłuszczowej, je się łososia, więc de facto tłuszcze w niej są. Czyli w sumie tłuszcze jesz 5 dni w tygodniu.

          • smoczyca

            Witam ponownie, pisząc o małej ilosci węglowodanów miałam na myśli to, ze mojej diecie wg mojej oceny jest ich mało. W 1 fazie zjadam trochę owoców do owsianki, 1 owoc na 2 śniadanie i czasem na podwieczorek. Do obiadu nie jem, bo nie przepadam za owocami i jak pisałam mam po nich wzdęcia, pewnie glówna przyczyna to siedząca praca 🙁 W fazie 3 chyba tez jem za mało tłuszczy, faza ta przypada u mnie na weekend, kiedy w ogóle mam mniejszy apetyt i teraz jak analizuję przykładowy jadłospis to u mnie na pewno brakuje podwieczorku, bo nie jestem głodna. Mam jeszcze jeden problem, nie wiem, czym mogę zastąpić białko, by jeść mniej mięsa, mnie wystarczy porcja co 3 dni, nie jestem mięsożerna a z kolei warzywa strączkowe źle wpływają na moje jelita ( zespół jelita drażliwego ), ogólnie mam tak mały wybór sposród produktów, po których nie mam doligliwości jelitowych, że wielu zdrowych i smacznych produktów jeść nie mogę. Zdecydowałam, że jeszcze raz zmodyfikuję moją dietę ale nadal nie wiem, czy mam zrobić jakąś przerwę po tych 4 tyg. czy ciągnąć dalej?

  • kysza

    Dziękuje za tą informacje o związku insuloodpornosci z niepohamowanym apetytem na cukier i zastopowaniem ubytku wagi. To chyba rzeczywiście jest powiązane! Jak dostane pastę sezamowa to spróbuję tego przepisu, bo cały czas zmagam sie z tym koszmarnym problemem potrzeby słodkosci.

    • A próbowałaś łykać tabletki z chromem? Hamują apetyt na słodkie, przetestowałam na sobie wielokrotnie w dawniejszych czasach.

  • Riverina

    Pasta sezamowa to tahini. Jest we wszystkich sklepach ze zdrową żywnoscią, różnych tureckich i arabskich lub w internecie. Ja sobie przywożę z Turcji, bo w Polsce jest nieprzyzwoicie droga, ale czasem muszę też tutaj kupić.
    A propos słodyczy- jem te powidła z waflami ryżowymi, na razie pomaga, tzn nie rzucam się na inne słodkie, aczkolwiek mam ochotę. Chyba poświęcę czas na lekarza i badania, wiem, ze jeśli okazuje się insulinoopornosć to trzeba przyjmować leki w zasadzie przez cały czas, jak przy cukrzycy. Miałam ogromną nadzieję, ze ta dieta, regulując metabolizm, wyleczy mnie z tej insulinooporności, lecz chyba tak się nie stało 🙁

  • kalulu

    Witajcie, Jestem dopiero drugi dzien na diecie, ale juz po drugim dniu odczuwam zdecydowana „lekkosc” ciala w porownaniu do poprzedniego stanu. Zaczelam diete 2 dni przed okresem co spotegowalo zamieszanie psychiczne i dalo odczucie zagubienia w zasadach itp (przed okresem jestem czesto maksymalnie roztargniona, panikujaca z byle powodu itd), ale po drugim dniu uspokoilo sie zamieszanie no i ta nowa „lekkosc” pomimo okresu jest fantastyczna. Jedynie nie moge sobie poradzic bez kawy 🙁 Pierwszy dzien byl fatalny, drugi zaczal sie fatalnie i o 11 zkapitulowalam i zrobilam sobie kawe (poszlam na kompromis i zrobilam czarna, a nie tak jak z zawsze z mlekiem) i popijalam ja woda goraca bo nie lubie czarnej kawy… i normalnie z minuty na minute ustepowaly moje okropne symptomy braku kawy. Niestety praca wymaga ode mnie pelnego psychicznego zaangazowania, a stan jaki zagoscil bez kawy bardzo utrudnial mi pracowanie i skupianie sie, czulam sie tak potwornie przymulona, oczy bolaly i bylo to nie do zniesienia. Moj plan to stracic 20kg. Wzrost 158cm, wiek 34 lata. Obecna waga 80kg. Bede na biezaco informowala o postepach. 🙂 Ah… mam tez trudnosci z wypiciem zalecanej ilosci wody w ciagu dnia… pomaga picie goracej wody – zaczerpniete z Kuchni wg 5 Przemian lub tez z Ayurvedy i w moim przypadku bardzo fajnie to dziala. Polecam! Pozdrawiam, kalulu

    • Kalulu, cieszę się po tak krótkim czasie odczuwasz pozytywne działanie diety. Co do kawy, są to niestety typowe objawy odstawienia kofeiny, mijają samoistnie po 3-4 dniach i zupełnie przestaje brakować kawy. Pozdrawiam i trzymam kciuki za rezultaty.

  • AneMar

    Witajcie, jestem na diecie z mężem (ma sporą nadwagę, ja dla towarzystwa, bo mam świetną przemianę materii od urodzenia) od tygodnia. Gotuję wyłącznie przepisy zgodne z jadłospisami z tej strony. Ćwiczymy też jak trzeba. Mój mąż niestety przytył 2 kg. i jest wściekły… Ja się nie zważyłam na początku, ale wydaje mi się, że nieco ubyło mi w pasie. Jedyny błąd jaki pewnie popełniamy to zbyt późne posiłki, bo kolacja nam przypada na 21… Nie damy rady wcześniej wstawać, bo mamy 2 dzieci (nastolatka i niemowlaka) i nasz dzień kończy się najwcześniej o 24. Poproszę o jakieś rady (czy zrezygnować z przekąski po obiedzie i jeść kolację, czy jednak zmniejszyć porcje…). Mąż jest gotów zrezygnować i stosować dietę z obozów koncentracyjnych – nic nie jeść…). Ratunku!

    • Czy mąż nie był czasem tuż przed dietą przyspieszającą metabolizm na diecie mocno niskokalorycznej?

  • Joanna Kapitułka

    Rozumiem, ze skoro w 1 fazie diety jest absolutny zakaz używania tłuszczu to odpada upieczenie sobie chlebkow gryczanych (1/3 szklanki oliwy na 2 szklanki mąki, reszta składników zgodna z dietą)

  • Adka

    Witam, mam 26lat i 8kg za dużo, w poniedziałek zaczęłam 3 tydzień diety. Niestety jestem niezadowolona z efektów ponieważ w pierwszym tygodniu schudłam 3kg i to wszystko co udało mi się zdziałać do tej pory. Nie ukrywam, że trochę zaczyna mnie to demotytwować. Pierwszy tydzień jadłam tylko i wyłącznie posilki z książki, którą zakupiłam, niestety 2 faza jest dla mnie ciężka i szukałam czegoś aby urozmaicić szczególnie te okropne śniadania:/ natknęłam się na Twój blog i nie ukrywam,korzystam jak najbardziej z przepisów i to nie tylko na fazę 2 ale również na pozostałe. Stosuję sie do zalecanych ćwiczeń i staram się przestrzegać godzin posiłków, chociaż ze względu na moje zajęcie jest to nieco trudne i bywa tak że zjem po 3.5 lub 4 godzinach kolejny posiłek ale żadnego nie pomijam, ostatni udaje mi się zjeść ok. 20 i w granicach 23-24 kończę swój dzień. Mam pytanie, co może być przyczyną zerowych efektów w 2 i połowie 3 tygodnia i co zrobić żeby waga się trochę ruszyła?

    • Duży spadek w 1. tygodniu i zatrzymanie się wagi w 2. tygodniu to częsta sytuacja, nie należy się tym przejmować tylko działać z dietą dalej, waga powinna wkrótce ruszyć. Nawet gdy nie widać efektów na wadze, metabolizm jest w tym czasie naprawiamy i efekty tego na pewno będą. Powodzenia.