Opinie o diecie

Opinie czytelników bloga o diecie przyspieszającej metabolizm

Jeśli chcesz zamieścić tutaj swoją opinię o diecie przyspieszającej metabolizm – napisz do mnie.

Aga, 38 lat

Drodzy Panowie, Kochane Panie,
minęło moje 28 dni. Ważyłam 122,6 kg, teraz jest 118. Mam 38 lat. Na diecie byłam może dwa razy w życiu. Raz schudłam 30 kg i przytyłam zaraz potem 40. Innym razem spadło 20 i przybyło tyle samo. Najgorsze zawsze było to, że w dietach brakowało mi ciast, gdyż jestem „ciasteczkowym potworem”. Na szczęście tu są.

W tym miesiącu zjadłam chyba więcej  warzyw i owoców, niż w ciągu swojego życia. Zawsze jadłam na mieście, taka praca, od rana do wieczora, teraz noszę pudełka i gotuję sobie codziennie. Jakoś zaczęłam mieć ochotę. Bałam się, że zabraknie mi serków i mleka, bo bardzo lubiłam nabiał, ale jakoś nie brakuje mi tego w diecie. Chyba mam jakąś dobrą fazę :). Największym plusem diety jest to, że nikt mi nie narzuca restrykcyjnie, co mam jeść. Mam tyle rzeczy do wyboru. Jest tyle przepisów, że zawsze coś znajdę dla siebie. Eksperymentuję i już wiem, do czego wrócę w następnym tygodniu, a czego raczej nie zjem.

Najtrudniejsza jest dla mnie I faza o poranku. Czuję ogromny głód, ale na szczęście noszę ze sobą „marchewkę ratunkową” do pracy. Generalnie mam trzy produkty ratunkowe: „Marchewkę ratunkową”, kiedy czuję głód między posiłkami w I i II fazie, „chleb ratunkowy” z warzyw w trzeciej fazie, jak mi brakuje pszennego i „ciasto ratunkowe”, odpowiednie dla każdej fazy, jak mnie korci, żeby iść do  cukierni. Codziennie napędzam swój organizm zdrowym jedzeniem, to ważne gdyż jeszcze miesiąc temu napędzałam go mąką, cukrem, mlekiem, kawą i różnymi E.

Mam więcej siły i energii, lepiej mi się myśli. Proszę trzymać kciuki, by udało mi się również w tym kolejnym miesiącu. Autorce bloga, Pani Ewie bardzo dziękuję, za to że trudne rzeczy wyjaśnia w prosty sposób.

Aldona, 53 lata

Dołączam i ja! Dziś dzień 28. diety przyspieszającej metabolizm.
Na początek parę słów, po co mi dieta. Mam 53 lata, koszmarne skłonności do tycia i jestem weteranką dietową (czytaj: przyzwyczajona do małych porcji, z minimalną ilością tłuszczu i węglowodanów). 10 lat temu przytyło mi się nie wiadomo jak i kiedy 16 kg. Wtedy furorę robił Dukan, zawzięłam się i w 3 miesiące zgubiłam ten balast. Waga trzymała się do czasu, kiedy 3 lata temu dopadła mnie menopauza i po zastosowaniu HTZ 6 kg wróciło w podskokach. Czego ja nie próbowałam… No i z nieba spadła mi pani Pomroy ze swoją książką, trochę dla mnie za „amerykańską”, więc trafiłam na ten blog i wsiąkłam.

Dieta sama w sobie nie była dla mnie jakimś szokiem logistycznym, bo od 10 lat odżywiam się z zegarkiem w żołądku co 3 godziny i przyzwyczajona jestem do pilnowania się co jem, niefolgowania słodyczom, właściwie moim jedynym grzechem podstawowym jest skandalicznie mała ilość płynów, które wypijam. Potrafię dzień przeżyć na filiżance herbaty.

Początki były niełatwe ze względu na te ponad 2 „hektolitry” wody z imbirem i cytryną (moje nerki doznały szoku i połowę doby spędzałam w toalecie) i wielkość porcji. Uwielbiam owsiankę i często jem ją na śniadanie  i całkowicie się nią najadam na 3 godz do drugiego śniadania, a kiedy widziałam jeszcze obok miseczkę warzyw, to miałam odruchy wymiotne. Po pierwszym tygodniu, stwierdziłam, że skoro jedzenie ma mi sprawiać przyjemność, to nie może tak być, zwiększyłam ilość warzyw do posiłków w stosunku do tego jak jadam zazwyczaj, ale już nie do końca pilnowałam tych „dwóch szklanek”.

Kolejna niedogodność to białko do każdego obiadu, normalnie robię mięsne obiady 3-4 razy w tygodniu, a latem jeszcze rzadziej, a tu tygodniowe zakupy to mięsa jak dla pułku wojska, ale przynajmniej mój mięsożerny syn był szczęśliwy 🙂 No i te „normalne” teraz sezonowe owoce tylko 2 razy w tygodniu, w 3. fazie ratowały mnie odkryte na potrzeby tej diety hiszpańskie śliwki i portugalskie maliny, które zawsze omijałam z daleka, bo wyglądały „plastikowo”, ale okazały się całkiem „zjadliwe”. Ale miałam takie chwile, że zabiłabym za jabłko albo klementynkę. Dziury po warzywach, które uwielbiam ale nie w ilościach hurtowych zapychała kiszona kapusta, którą uwielbiam, która jest bardzo zdrowa i to ona pozwalała mi przetrwać jakieś chwile, że „coś by się zjadło”.

Generalnie postanowiłam pociągnąć dietę jeszcze przez tydzień, do świąt Bożego Narodzenia, a potem wracać na nią w każdym pierwszym tygodniu miesiąca, zobaczymy jak będzie z utrzymaniem efektów.

A efekty są następujące – 5 kg, 3 cm w biuście (niestety, bo biust mam raczej po ojcu niż po mamie ;-), za to aż 8 cm w pasie (znowu mam talię! :-))) , w biodrach 4 cm, w udzie tylko 2 cm, ale jestem typem gruszką i tam jest moje miejsce strategiczne, gdzie niepotrzebne kilogramy są wręcz przybetonowane.

Więc schudłam tyle, ile chciałam, waga spadała równomiernie, w 1 tygodniu 2 kg, a potem regularnie po 1 kg, więc bardzo zdrowo. Mam tylko nadzieję, że ten metabolizm naprawdę się obudził i nie zaśnie tak od razu. Dietę z czystym sumieniem polecam, choć pewnie lżej na niej będzie osobom z natury „raczej” zdrowo i regularnie się odżywiającym, które muszą coś tam skorygować w tempie metabolizmu, który z wiekiem niesprawiedliwie zwalnia, a przy okazji w wyglądzie.

Dla osób odżywiających się nieregularnie, zapychających się tym co pod ręką, nieprzyzwyczajonych do codziennego przygotowywania posiłków to będzie prawdziwe wyzwanie, przygotowywanie pudełek do pracy, liczenie kiedy wypada kolejna przekąska, planowanie posiłków na tydzień, ale wszystko da się zrobić, ważna jest logistyka i poświęcenie jednego weekendowego popołudnia na przygotowanie różnych „półfabrykatów”, z których codziennie świeżo zrobiony posiłek jest absolutnie możliwy.

Więc Moi Drodzy, naprawdę warto, naprawdę działa i jest wyrazem dbania o zdrowie, a tego wszyscy mamy sztuk 1.
Bardzo dziękuję Ewie, gospodyni bloga Szybka Przemiana, za wielką pracę, świetną motywację, przejrzystość treści, to niesamowicie ułatwia przejście przez tę dietę. Trzymam kciuki za dietujących i za tych dojrzewających do decyzji!




Beata, 52 lata

Witaj Ewo, po pierwsze – bardzo dziękuję za twoje rady i przepisy na blogu! To jedyne miejsce, z którego czerpię wiedzę o diecie, a jestem na niej 6. tydzień.

Zdecydowałam się z 3 powodów:

  • Po pierwsze mam 52 lata i ważyłam 8 kg za dużo, a wszelkie inne diety skończyły się efektem jojo i sporym osłabieniem. Na dodatek przechorowałam się 3 lata temu i najadłam sterydów, co mi nie pomogło w dobrej kondycji fizycznej. Zastanawiałam się, czy moje osłabienie, senność i totalny brak energii nie wynika po prostu z wieku, ale czułam, że coś tym jednak powinnam zrobić. Wtedy – dzięki córce – dowiedziałam się o diecie i odkryłam bloga Ewy 🙂
  • Powód drugi: znajoma córki schudła kilka kilogramów w miesiąc – ale dla mnie ważniejsza była informacja, że dostała taki przypływ energii, że jest w szoku. No i to, że trzeba jeść, żeby schudnąć. To mi dało do myślenia.
  • Powód trzeci: na blogu przeczytałam, że zaczynamy dietę od ziaren, żeby uspokoić nadnercza. Jestem biologiem, więc ta wiadomość mnie olśniła. Wszystko mi się ułożyło w logiczny ciąg. Policzyłam, że obie z córką jemy połowę za mało i to od lat. Jestem od wielu lat na diecie niedoborowej i nawet o tym nie wiedziałam. Przy czym wystarczyło mi myślenie o jedzeniu, żeby stopniowo przybierać na wadze.

Mój organizm otrzymywał spójną informację: jest głód na świecie, śmierć głodowa nadchodzi. Zareagował prawidłowo – jak u wszystkich zwierzątek na zimę albo w okresach suszy – zmniejszył metabolizm do minimum! Tyle, żeby przetrwać do lepszych czasów. Stopień niżej niż sen zimowy czy letarg. Mój mózg otrzymywał informację: nie rób tego, nie ruszaj się, siedź na kanapie, bo jak stracisz trochę energii to umrzesz! Nie uzupełnisz jej, bo nie ma czym. Jeśli tylko coś zjadłam – a ochotę na słodycze miałam stale – to oczywiście organizm wrzucał w „opony zimowe”, czyli na zapas, a nie w energię do wydania. W czasie głodu nie ma sentymentów. Przeżyje ten, kto siedzi w norce i ma największy zapas w boczkach. Żeby pracować i funkcjonować, ratowałam się kawą i siłą woli, ale zmęczenie narastało. To byłam ja sprzed 6 tygodni.

Po tygodniu zwariowanej diety, której ustawienie wymagało postawienia na głowie całego mojego żywienia i spowodowało w kuchni istne pobojowisko, poczułam się niespodziewanie lepiej! W drugim tygodniu ogarnęłam kuchnię i moje codzienne życie. W trzecim – zabrałam się za ogród i nowe przepisy z bloga. Po miesiącu rodzinna uznała, że mam chyba „motorek w d…” bo biegam po domu od świtu i trudno za mną nadążyć. To jestem ja dzisiaj – taka jak sprzed 10 lat. Czuję się jak wybudzona ze śpiączki.

Waga – zgubiłam 2,5 kg, ale w obwodach ponad 3 cm – to daje dużą różnicę w wyglądzie i samopoczuciu. NIGDY nie wrócę już do tego co było. Odkryłam proste sposoby na zdrowe, nieprzetworzone jedzenie, owsianka + kakao+ pomarańcza (przepis), to śniadanie wszechczasów, rosołki uwielbiam, gotowanie mnie już wcale nie męczy! Mogę sobie pozwolić na wydanie nadwyżek energii na cokolwiek. Rano budzę się prawie 2 godziny wcześniej, więc dnia mi przybyło. Myślałam, że jestem sową, a tu nagle zwyczaje skowronka mnie dopadły.

Nie mam ssania na ciastka – te przepisy z diety są super, ale przede wszystkim nie ciągnie mnie do cukru, kawy i konserwantów. Odtrułam się. Jem 2 razy więcej niż dotąd i o dziwo poznałam na nowo uczucie głodu… O przekąskach przypomina mi sam organizm… Kontynuuję dietę, bo jednak chcę jeszcze zgubić parę kilo, ale traktuję wagę na luzie. Zdrowie jest dla mnie najważniejsze. Kilka osób już zaraziłam dietą. Ciekawe jak im pójdzie… Pozdrawiam i zachęcam wszystkich pogrążonych w niskokalorycznym letargu do pobudki. Trzeba jeść, żeby żyć.
Ewo – wielkie dzięki za twoją pracę! Bez bloga nie dałabym rady!  Wydrukowane produkty na każdą fazę, zasady i jadłospisy – to była podstawa, żeby w ogóle brać się do tej diety!




Barbara, 62 lata

Jestem częstym gościem Pani bloga. Nieraz kilka razy dziennie. W połowie października usłyszałam o szybkiej przemianie. Zobaczyłam na własne oczy efekty jej stosowania. Czytałam w kółko, drukowałam zasady i przepisy. Nie do końca wierzyłam, że uda mi się i czy znajdę na to siły. Mam 62 lata. W lutym ważyłam 84 kg przy 165 wzrostu. Od początku ferii zimowych – 15 lutego rozpoczęłam dietę. Reagowałam książkowo, tak jak Pani opisywała. Brzuch opadał. Nagle wszystkie spodnie spadały ze mnie. Ale ja nadal nie wierzyłam, że zmieszczę się w mniejsze. Po 6 tygodniach zgubiłam około 10-11 kg. Wtedy przeszłam na 3. fazę codziennie. Nie było wtedy przepisów na 4. fazę. Minęło 3,5 miesiąca. Ważę 69 kg. Kocham taki sposób odżywiania. Nie odczuwam problemów z ograniczeniami.

Nie dość, że sama schudłam, zaraziłam moje koleżanki z pracy. Teraz około 6 jest na tej diecie i mają już widoczne efekty. Ja jestem ich konsultantką, cha, cha, cha. Takie odżywianie to mój nowy styl. Na proszone obiady robię potrawy z Pani diety. Wszyscy są zachwyceni. Jestem szczęśliwa, że dowiedziałam się o Pani istnieniu.




Elżbieta

O diecie dowiedziałam się od przyjaciółki, która stosowała dietę już 3 tygodnie ( z dobrym skutkiem 🙂 Skąd ona o diecie wiedziała – nie wiem. Przez 2 tygodnie przygotowywałam się do podjęcia wyzwania – przeczytałam chyba wszystko co Pani napisała na blogu. Zadałam też mnóstwo pytań koleżance. 1 lutego rozpoczęłam dietę przyśpieszającą metabolizm :))) Bałam się bardzo, jakie uzyskam rezultaty i w jakim okresie – ponieważ jestem w okresie menopauzy (stwierdzone przez ginekologa, w oparciu o badania hormonów i objawy).

Dietę według faz stosowałam przez 8 tygodni – przez ten czas schudłam 4,5 kilograma. Miałam kryzys w 7. tygodniu – kiedy to „śniły” mi się wszystkie niedozwolone potrawy – np. bułka z z masłem i serem żółtym, którą zresztą w końcu zjadłam – po czym stwierdziłam, że wcale mi tak nie smakowała, jak pamiętałam z okresu, z przed diety – cha, cha. Nie miałam ochoty w tym czasie na słodkości, tylko na tłuste potrawy i do dzisiaj cyklicznie mi się to pojawia.

Po tych 8 tygodniach przeszłam na 4. fazę i  w tym okresie schudłam 2 kg :))). Obecnie robię tygodniową powtórkę diety i dzisiaj na wadze miałam łącznie mniej 7 kilogramów, co jest dla mnie niesamowite!! Wyglądam rewelacyjnie – co potwierdza mąż i koleżanki – mężowi wierzę, bo generalnie nigdy nie ściemnia, koleżankom trochę mniej :-). Ale najważniejsze jest to, że czuję się świetnie!!!

Dietą zainteresowałam się z kilku powodów:

1. Najbardziej przekonywującym argumentem był brak nabiału w diecie. Nabiał zakwasza organizm, co powoduje zaburzenie metabolizmu na poziomie komórkowym, rzeczywiście jedynym dopuszczalnym przez lekarzy naturalistów produktem jest jogurt grecki (chociaż dokładnie nie wiem z jakiego powodu), oni nie zalecają nawet produktów kozich, ze względu na laktozę. Nabiału nie jadłam od 2 stycznia (wtedy jeszcze nie wiedziałam o diecie) i do momentu rozpoczęcia diety schudłam 1,5 kilograma.
2. Dużo warzyw i owoców  – bardzo lubię :)))
3. Umiarkowany ruch – ciężko pracuję na dwóch etatach i po przyjściu do domu, zamieniam się w stworzenie kanapowe :-).
4. Ziarna – długi czas nie jadłam ziaren wszelkich i gdy zdarzyło mi się np. oczyszczać organizm samymi warzywami i owocami przez 3 tygodnie – zrzucałam tylko 0,5 kilograma :((( Na nowo w tej diecie odkryłam smak kasz – pęczaku i jęczmiennej, zdrowymi makaronami też nie pogardzę !!!!!
5. Brak w diecie żywności modyfikowanej – nawet nie wiemy jakie świństwa jemy!
6. Brak cukru – od jakiegoś czasu w kuchni nie używałam już cukru, tylko ksylitol, na rynku są słodkości z ksylitolem – trochę drogie, ale czasami kupię sobie czekoladę czy cukierki. Piekę też zdrowe ciasta, które na zdrowe wcale nie wyglądają :))).
Myślę, że każdy zwraca uwagę na coś innego, ale te argumenty były dla mnie dosyć istotne. Chcę jeszcze napisać o jednej rzeczy – a mianowicie o wodzie. Ludzie generalnie piją mało wody, mimo że trąbi się o tym wszędzie. Przyznaję, że miałam problem nie tyle z piciem samej wody, ale z odpowiednią ilością. Od momentu zmiany moich nawyków żywieniowych swobodnie wypijam 2 litry wody – bo po prostu ciągle chce mi się pić :))). Rano po przebudzeniu wypijam dwie szklanki wody, a po 40 minutach zjadam dopiero śniadanie – organizm potrzebuje około 30 minut na wchłonięcie tej wody. A potem w ciągu dnia, to nawet już tego nie kontroluję – wszędzie chodzę z butelką. Ale się rozpisałam… Jeszcze raz Pani bardzo dziękuję, bo przyznam się, że straciłam nadzieję na ładną sylwetkę, a tu się okazuje, że nawet w okresie menopauzy można być piękną :)))

IndianaM, lat 56, Warszawa

Mam 56 lat i rozpoczynając dietę ważyłam 64,8 kg przy wzroście 177 cm. Nie mam nadwagi, ale marzę o powrocie do kondycji sprzed kilku lat, kiedy ważyłam 61 kg. Przez 5 tygodni stosowania diety zrzuciłam 3 kg, czym byłam zachwycona, bo w ostatnim okresie żadne inne czary typu znaczne zwiększenie aktywności, ograniczenie węglowodanów, etc. zupełnie nie skutkowały.

Największą trudność sprawiło mi poświęcenie dużej ilości czasu na przygotowywanie posiłków. Miałam wrażenie, że kiedy tylko posprzątam po jednym posiłku, muszę przygotowywać kolejny. A życie jest przecież zbyt krótkie żeby prasować ; )) No i wielokrotnie dość długo szukałam informacji o ilościach produktów w przepisach. Książka Pomroy jest bardzo chaotycznie napisana; zdarzają się sprzeczne informacje w różnych rozdziałach, etc. Najbardziej mnie tu ratował blog Ewy!

Odstępstwa. Od początku postanowiłam, że nie zastosuję się do zasady wyłączenia soi. Od kilku lat przyjmuję wyciąg z soi ( to jest moja naturalna HTZ ). Zresztą uważam, że estrogeny mają wpływ raczej na dystrybucję tkanki tłuszczowej, niż na jej gromadzenie, w końcu to z powodu zmniejszenia się poziomu estrogenów tak trudno jest nam utrzymać wagę w okresie menopauzy. No więc zostawiłam swoje tabletki, dodawałam też sos sojowy.

Dwa razy w czasie tych 5 tygodni zdarzyło mi się wypić po lampce czerwonego wina na uroczystej kolacji. Kilka razy nie udało mi się zjeść wszystkiego, co miałam zjeść (szczególnie na początku), albo wypić całej „zadanej” wody. Nie miałam marzeń o słodyczach, bo już dawno się z nimi rozstałam. Myślałam tylko o kromce świeżego razowego chleba z białym serem. Ale zaczekałam z tym do końca diety.

Organizacja. Przesunęłam sobie fazę I na wtorek, bo w pierwszym tygodniu poszłam na wieczorne zajęcia z łososiem wędzonym w torebce i to nie był najlepszy pomysł; łatwiej jest zjeść owoc lub orzechy z fenkułem etc. Ten łosoś wędzony w ogóle mnie zawiódł, bo myślałam, że to będzie najszybsza szamka w II fazie, tymczasem nie byłam go w stanie zjeść bez pieczywa (winda po 2 kęsach). Zamieniłam też podwieczorek z kolacją, bo w środku dnia najczęściej jestem w domu, a wieczorem wychodzę z przekąską w torbie. To jest zresztą tryb do którego jestem przyzwyczajona.

Robiłam wszystko, żeby spędzać jak najmniej czasu w kuchni, więc wszystkie obiady i kolacje przygotowywałam na 2 dni. Wieczorem namaczałam fasolę, ciecierzycę, a rano gotowałam w czasie przygotowywania się do wyjścia, żeby mieć gotowy produkt do potrawy. Zgodnie z zasadami makrobiotyki nie używałam żadnych strączkowych z puszki, bo nie mają one żadnej energii życiowej. Moczyłam z rana ryż dziki lub brązowy i kaszę, żeby pobudzić ich energię. Po namoczeniu dużo szybciej się gotują. Odstępstwem było tylko stosowanie mrożonego szpinaku, ale świeży szpinak zabiera duużo czasu.

Czego się nauczyłam? Jedząc potrawy zgodnie z zasadami diety czułam się dość dobrze, bo nie była to duża rewolucja w stosunku do codzienności. Jednak zauważyłam, że na co dzień jem mniej białka, a więcej węglowodanów. Nie piję też aż tyle płynów. Więc staram się teraz trochę zmieniać dietę w tym kierunku. Zauważyłam, że niektóre bardzo proste dania np. warzywa z fasolą bardzo mi smakują, chociaż nie mają tłuszczu, nie potrzebuję dodawać nawet soli… Pochwała mało przetworzonego jedzenia! Dwa przepisy z III fazy są moimi przebojami: kasza owsiana z tahini na śniadanie i curry kokosowe z ryby!

Co dalej? Z diety wyszłam z powodu zmęczenia tym gotowaniem, chociaż chętnie jeszcze przez miesiąc lub dwa pozostałabym na diecie, żeby ustabilizować metabolizm i uzyskany efekt. Niestety przez ostatnie miesiące dwa z trzech zrzuconych kilogramów do mnie wróciły. Zastanawiam się, na ile jest to kwestia pewnej psychofizycznej równowagi. Jestem przekonana, że jest jakaś naturalna harmonia, której lepiej nie burzyć; lepiej się z ciałem nie siłować. Tylko dlatego zdecydowałam się na zastosowanie diety przyśpieszającej metabolizm, bo nie jest agresywna, ograniczająca. A jednak nadal marzę, żeby ważyć znów 61 kg!

Może latem, kiedy mam więcej czasu, wrócę do diety. Jeśli tak się stanie napiszę Wam o tym.

Tymczasem dziękuję za wsparcie Ewie i forumowiczom (nadal zaglądam na stronę), życzę Wam zdrowia i powodzenia w Nowym Roku oraz Wszystkiego Szczupłego!

Anita

Właśnie zakończyłam 28-dniowy cykl diety. Schudłam równo 4 kg 🙂 To dla mnie duży wyczyn, gdyż przez ostatnie 4 lata nie udawało mi się to mimo bezustannych wysiłków. Mam niedoczynność tarczycy i dużą nadwagę, więc u mnie to dopiero pierwszy krok na drodze do lepszego życia. Jestem szczęśliwa, że znalazłam tę dietę, a właściwie to nie znalazłam, bo poleciła mi ją przyjaciółka. Jak tak dalej pójdzie (trochę boję się zapeszać) i nadal będę chudła, to będę ją na rękach nosić do końca życia 😉
Dieta jest nie tylko skuteczna, ale przede wszystkim przesmaczna !!! A ten blog, w którym znalazłam mnóstwo fajnych przepisów dostosowanych do tego, co można kupić w naszych polskich sklepach, to dla mnie coś wspaniałego. W książce składniki są często są dla mnie „z kosmosu” i choć oczywiście można pokombinować i samodzielnie sobie pozamieniać, to ja niestety z leniwców jestem i myślę, że gdyby nie ten blog, poddałabym się szybko.

Mąż na początku krytykował patrząc, jakie ilości warzyw zaczęłam kupować, jęczał, że „kolejna dieta, kolejny wymysł” nie wierząc w ogóle, że przyniesie to jakiś efekt. Trochę mu się nie dziwię, bo tak jak wspomniałam odchudzałam się baaardzo długo i bez rezultatów.  Ale gdy zobaczył pierwsze efekty najpierw zamilkł, a później zaczął nieśmiało, a stopniowo coraz odważniej próbować, co gotuję i wyjadać mi z garnków 😉

Przez 28 dni zdarzyło mi się zgrzeszyć kawą oraz weekendowym drinkiem niestety z colą zero. Gdyby nie to, pewnie schudłabym jeszcze więcej. Poza tym jedzeniowo chyba trzymałam się tak jak należy.

Podsumowując: ja zaczynam drugi miesiąc z radością i optymizmem, polecam dietę wszystkim, którzy stracili już nadzieję na schudnięcie, bo sama do takich osób należę.

Aaa… i jestem przykładem tego, że nie warto ważyć się codziennie, bo można stracić motywację. Ja tak robiłam i miałam momenty zwątpienia, ponieważ waga w ciągu tygodnia potrafiła się wahać i to sporo, zauważyłam że po weekendzie zawsze był wzrost lub zastój, ale w drugiej połowie tygodnia spadał z nawiązką. Przyjęłam więc, że obowiązujące dla mnie ważenie jest w sobotę rano i kierując się tym mogę powiedzieć, że chudłam dokładnie 1 kg tygodniowo. Pozdrawiam serdecznie Ewę, dziękuję za bloga i proszę o trzymanie kciuków za mój pozytywny ciąg dalszy. :))

Karolina, autorka bloga Cukromania.pl

Z dietą Pomroy spotkałam się po raz pierwszy na początku roku. Koleżanka wysłała mi e-maila z linkiem do tej strony. Moja pierwsza myśl to: „Jejkuuuu, kolejne dietetyczne banialuki. Powymyślane, żeby utrudnić człowiekowi życie itp”. Kiedy jednak zagłębiłam się w dietę, doszłam do wniosku, że ona jest naprawdę zdrowa i rozsądnie ułożona. Co by o niej nie mówić – trzeba przyznać, że bazujemy na produktach naprawdę wspaniałych dla naszego organizmu.

Stwierdziłam, że spróbuję… Czymże jest kolejna dieta wobec tych wszystkich, na których byłam!? Wkurzałam się na początku. Nie umiałam połapać tych produktów, wkurzało mnie ciągłe stanie przy garach. Ale chudłam. Bardzo niewiele i bardzo powoli, ale jednak.

Dzisiaj mamy koniec października i muszę Wam napisać, że dieta jest we mnie tak bardzo zakorzeniona, że stosuję ją już zupełnie nieświadomie. Oczywiście, zdarzają się odstępstwa. W pewnym momencie wprowadziłam bardzo intensywne treningi crossfit. W pewnym momencie wydawało mi się, że zupełnie odstąpiłam od diety, a potem nagle odkryłam, że stosowałam ją zupełnie jej nie stosując (jasne, produkty były wymieszane, musiałam przełamać monotonię, było lato itp). W całym czasie stosowania diety schudłam ok. 13 kg. Piszę około, bo mam duże wahania wagi.

Przyznaję bez bicia, nie zawsze stosuję ją sumiennie i z aptekarską precyzją odmierzam porcje mięsa. Zdarza mi się zjeść całe jajco w II fazie albo kromkę razowca w I fazie zamiast owsianki czy też pstrąga większego niż w założeniu. No i najwazniejsze… Jem owsiankę, której nienawidzę, ale tak się do niej przyzwyczaiłam, że po prostu nie mogę jej nie jeść! Są momenty, kiedy popadam w ogromną samokontrolę, ale też takie, w których trochę odpuszczam. Nic się wówczas nie dzieje…. Nie tyję a po takim dniu, w którym sobie pozwolę na coś „nie z listy”, często mam większe spadki.

Tak jak pisałam, waga spada opornie. Bardzo. Jednak moje ciało zmieniło się tak, że wyglądam jak połowa siebie sprzed diety. Nie kumam tego, jak można nie widzieć spektakularnych efektów na wadze, a zauważać je tak bardzo w wyglądzie. Dzięki diecie (i ćwiczeniom też!) ujędrniło się moje ciało, poprawiła jakość skóry i moje samopoczucie. To zasługa życia bez chemii i bez przetworzonych produktów, dużej ilości warzyw i zdrowych tłuszczy.

Menu upraszczam totalnie.
W I fazie zjadam:
Śniadanie:owsiankę z dozwolonym owocem sezonowym + duże warzywo
II śniadanie: owoc (teraz grejfruty sweetie, które uwielbiam i gruszki)
Obiad: szpinak, pierś kurczaka smażona na teflonie, ryż brązowy/kasza gryczana
Podwieczorek: owoc (jak wyżej) + duże warzywo
Kolacja: puszka tuńczyka albo ryba z puszki w pomidorach plus duuuuuużo warzyw (plus czasami trochę ziaren, które zostaną z obiadu)

W fazie II:
Śniadanie: łosoś z ogórkiem
Przekąska: kabanosy z Biedronki (z kurczaka, bez konserwantów) + papryka lub inne warzywa dozwolone
Obiad: pstrąg pieczony w piekarniku lub smażony bez tłuszczu + kapusta kiszona
Przekąska: kabanosy z Biedronki (z kurczaka, bez konserwantów)
Kolacja: puszka tuńczyka z sałatami albo dozwolonymi warzywami. Teraz też czasami jem Newellę.

W fazie III (jestem w niebie 😛 ):
Śniadanie: placek owsiany z domowej roboty dżemem (słodzonym ksylitolem), smażony na oleju kokosowym i posypany siemieniem lnianym, słonecznikiem, dynią
Przekąska: 1/2 awokado z pomidorem (lub innym dozwolonym warzywem, natką pietruszki lub czosnkiem odrobiną oliwy) albo jem hummus, który pokochałam!
Obiad: schab/stek/indyk/kurczak + bataty + surówka lub dozwolone warzywa + owoc
Przekąska: 1/2 awokado z pomidorem (lub innym dozwolonym warzywem, natką pietruszki lub czosnkiem odrobiną oliwy) albo jem hummus
Kolacja: najczęściej sałatka, z majonezem (ale tylko odrobiną) lub oliwą z oliwek 🙂 Kroję w kosteczkę szynkę, kabanosa, biorę puszkę tuńczyka albo łososia, do tego wkrawam warzywny przegląd tygodnia, dodaję sezam/słonecznik/siemię lniane.

Tak najczęściej jem. Nie nudzi mnie ten stały repertuar. Stawiam na różnorodność w owocach i warzywach. Proporcje stosuję różne – raz dla 10 kg raz dla 20 kg, bo i apetyt mam różny, więc nie boję się okresowo tego zmieniać (np. przed miesiączką, kiedy jestem wiecznie głodna!)

Nie wiem czy to komuś coś ta opinia, ale stawiam uczciwość i rzetelną ocenę ponad wszystko 😉 Sama nie lubię mydlenia oczu w sprawie diet itp. A to nie jest dieta moim zdaniem tylko system żywienia, co podkreślałam tutaj wiele razy 😉

Hanna, 44 lata, Madryt

Na diecie jestem w tej chwili szósty tydzień. W ciągu pierwszych 5 tygodni schudłam 9 kilo, co uważam za niesamowity wynik, nawet biorąc pod uwagę ze przy okazji brałam też regulatory na nadmierna retencje wody. Co ważniejsze, widzę gigantyczne zmiany w obwodach, w pasie 12 cm mniej a w biodrach 6, reszta obwodów po 2-4 cm…. Czyli naprawdę działa!

Co ważniejsze, znikły wszelkie objawy obniżonego metabolizmu czyli zniechęcenie, zmęczenie, bezsenność mimo zmęczenia, szybkie przemęczanie się – wszystko minęło jak ręką odjął. Czuję się jak na nowych bateryjkach. 🙂

Mam zamiar być na diecie do chwili osiągnięcia albo 60 kilo albo dużych luzów w wymiarze 38.  Jeśli będzie to 8, 10 czy 14 tygodni, nieważne. Dieta mi się podoba i prawdę mówiąc chętnie bym na niej była cały czas.

Podoba mi się tydzień podzielony na fazy – każda ma swoje plusy i urozmaica tydzień żywieniowy niesamowicie. W szóstym tygodniu zaczynam mieć chętki na eksperymenty własne, zaczynam zmieniać dania z proponowanych na blogu menú, robię własne wariacje zestawów. Jak na kogoś kto ma skłonności do jedzenia w kółko to samo byle szybko i łatwo, jest to coś niespotykanego 🙂 Jednym słowem, polecam, bo warto!

Kasia, Warszawa
Wystawiam opinię na temat diety po 3 tygodniach jej stosowania. Moje uwagi:

  • schudłam 4,5 kg., co uważam za sukces,
  • dieta jest urozmaicona i na pewno nie jest się głodnym w trakcie jej stosowania, co zdarzało mi się podczas licznych prób odchudzania,
  • wprawdzie trzeba się nauczyć i przyzwaczaić do tego, co i jak jeść w poszczególnych fazach diety, ale to nie jest trudne, bo każdy w danej fazie znajdzie, coś, co lubi,
  • ja miałam ułatwione zadanie, gdyż Ewa ułożyła mi jadłospis, za co bardzo Jej dziękuję, z czasem go urozmaicałam, wiedząc już, co mi wolno, a co nie w danej fazie diety.

Reasumując: próbowałam wielu diet, od głodówek, poprzez diety w proszku typu Cambrige do diet 1000 kcal itp., ale dopiero na tej diecie „ruszyły” się moje kilogramy, poprawił się stan mojej skóry i czuję się lżejsza, bardziej energiczna. Czasami „zgrzeszę” wypijając kawę. Ale to takie małe odstępstwo. Sama się usprawiedliwiam…

Łukasz, 36 lat, Bruksela

Jestem na diecie z przerwami praktycznie od marca 2015 r. Mam teraz jakieś 86 kg, docelowo ma być 79-80. Szczerze mówiąc, nie mam raczej nadwagi, ale dużo biegam na długich dystansach, więc chcę być w niższym zakresie swojej odpowiedniej wagi – każdy kilogram liczy się dla kolan.

Moim pechem jest to, że bardzo lubię słodycze. A Belgia – kraj czekolady (i piwa!) w diecie specjalnie nie pomaga. Więc w ostatnich miesiącach przybyły mi 3-4 kg, co mnie trochę zaniepokoiło. Niestety nie byłem jak dotąd w stanie utrzymać diety przez pełne 4 tygodnie. Za pierwszym razem już po 10 dniach było -5 kg – fenomenalnie. Ale po zakończeniu 2 tygodni wyjechałem na dłuższe wakacje i sprawa się rypła, waga wróciła. Potem próbowałem jeszcze raz przez tydzień i znów 2-3 kg w dół, ale potem znów wyjazd (miałem dużo wyjazdów w tym roku). Te wszystkie efekty pomimo tego, że czasem jadłem śniadanie godzinę od wstania lub miałem krótsze/dłuższe niż zalecane przerwy między posiłkami!

W diecie podoba mi się jej różnorodność i fakt, że jedząc te posiłki, mam świadomość, że robię sobie przysługę. Jeśli się dobrze przyjrzeć, niczego tak naprawdę nie trzeba sobie odmawiać, poza nabiałem i zbyt dużą ilością rzeczy mącznych, które i tak są niezdrowe w nadmiarze. Niektóre składniki mogę w Brukseli dostać tylko w sklepach eko, a to swoje kosztuje, ale ogólnie rynek produktów bio jest tu dużo bardziej rozwinięty niż w PL, a nawet w zwykłych sklepach można dostać dużo rzeczy, po które w Polsce trzeba iść do Almy czy Piotra i Pawła.

Teraz mam miesiąc bez podróży i mocne postanowienie zakończenia diety, tzn zrobienia przynajmniej 4 tygodni. Dziękuje za wszystkie przepisy (lubię gotować, ale raczej odtwórczo niż autorsko, więc przepisy są dla mnie wybawieniem) i za wysiłek, jaki wkładasz w tę stronę. Myślę, że wielu ludziom blog szybkaprzemiana.pl będzie długo kojarzyć się z czymś, co zmieniło ich życie (w tym mojemu koledze, też Polakowi, który stronę mi polecił). Tak trzymać!P.S. Mam też aplikację na iphone’a. Pomaga w śledzeniu spożycia wody i sprawdzaniu, jakie pokarmy są danego dnia dozwolone (bo to nie jest łatwo spamiętać, nawet przy trzecim razie 🙂

Reylla, 34 lata, Łódź

Jestem na diecie od listopada 2014 r. Dowiedziałam się o niej dzięki mojej wspaniałej  sąsiadce Izuni i jej koleżance Basi – pozdrowienia dla Was 🙂
Kilogramy zdobyte w ciąży, przeróżne diety, zaniedbania ruchowe odbiły piętno na mojej sylwetce i samopoczuciu. Gdy tylko zapoznałam się z dietą ogarnęło mnie przerażenie. Zastanawiałam się kiedy znajdę czas,żeby gotować i jeść te posiłki. Poza tym zasady diety  były dla mnie dość skomplikowane.  Wtedy znalazłam blog Ewy i wielkie dzięki jej za niego, bo wyjaśnił mi wiele niejasności i ciągle wyjaśnia 🙂
Od września 2014 r. zaczęłam ćwiczyć 3-4 razy w tygodniu, niestety efekt to 1-2 kg na 2 mc. Dopiero kiedy zastosowałam dietę waga zaczęła pięknie spadać. Pierwszego dnia diety walczyłam ze strasznym bólem głowy  – a nie jestem zagorzałym kawoszem. Pomyślałam, że jak tak będzie jutro to nie dam rady. Na szczęście następnego dnia wszystko minęło. Z perspektywy czasu wiem, że popełniałam na początku diety mnóstwo błędów – np zjadłam pomidorki w 2 fazie:), jadałam pieczonego łososia w 2 fazie. Mimo tych błędów waga spadała. Po 28 dniach około  7 kg. Nie wspomniałam, że moim celem jest – 31,5 kg!!!
Pierwszy miesiąc mnie bardzo zachęcił 🙂 a na dzień dzisiejszy  jest już -24,5 kg. Uważam, że dieta jest świetna, bardzo różnorodna i pyszna. Moim największym problemem na innych dietach był brak słodyczy. Ta dieta zupełnie zaspokaja te pragnienia: ksylitol, kakao, mleko kokosowe, orzechy….i nic więcej nie potrzeba. Na tej diecie czuję, że odżywiam swoje ciało i umysł. Dzięki czemu lepiej wyglądam i szybciej myślę, rozwiązuje problemy i nie mam już problemów z koncentracja. Powiem wręcz, że mam małe ADHD. Stan ten powoduje, że bardzo często chodzę późno spać, bo mając tyle energii zbyt wcześnie nie zasnę, poza tym do późna gotuję, a kolacja o 23.00 też nie należy do rzadkości. Wiem , wiem….ostatnio doczytałam, że Haylie zaleca ostatni posiłek o 19.00. Dla mnie nierealne. Ja po prostu czekam 2 h po kolacji i idę spać. Wstawania porannego nie doświadczyłam, bo okres zimowy jest dla mnie zawsze trudny, gdyż brak słońca to problemy ze wstawaniem 🙂  
Oczywiście są też niestety wady diety- jest droga i dość skomplikowana!!! Jeśli chcemy dopieścić podniebienie pysznym jedzonkiem eko to to kosztuje. Poza tym ilości mięsa  jakie się zjada tygodniowo czasem mnie przeraża (jadłam największe porcje – 180 g mięsa i 270 g ryby). To wszystko kosztuje.
Jednak wolę wydać te pieniądze na zdrowe jedzenie niż tabletki odchudzające. Na diecie zdarzały mi się także biegunki – może to efekt dużej ilości  warzyw lub dołączenia tłuszczu w 3 fazie, może oczyszczania organizmu. Nie wiem co będzie po zakończeniu diety, bo nie wiem czy będę potrafiła wrócić do „normalnego” jedzenia. Mam teraz poczucie, że jedząc zdrowo szanuje siebie i swój organizm, więc dlaczego miałabym jeść sztuczną wędlinę czy nafaszerowane chemią chipsy. Jeszcze nie wiem, co zrobię kiedy osiągnę wymarzoną wagę. Muszę doczytać jak jeść po diecie :ppp
Chciałabym jeszcze raz podziękować Ewie za ten blog, a także Izuni i Basi za mobilizację. Uważam, że dieta jest godna polecenia każdej osobie z zaburzonym metabolizmem, ale także osobom, które chcą się zdrowo odżywiać.

Agnieszka, 44 lata, Kraków

Na diecie byłam 28 dni, schudłam 4 kg, 7 cm w pasie, 2 cm w biodrach, 2 cm w udach. Czuję się lżejsza, znacznie bardziej niż wskazuje to waga. Zaletą diety jest to, że każda monotonia trwa tylko dwa dni, a poaz tym nigdy nie byłam głodna. Brakowało mi natomiast nabiału, jestem wegetarianką i moja dieta, zwłaszcza faza druga była bardzo uboga. Zamierzam kontynuować dietę za kilka dni.
Dieta  przyspieszająca metabolizm wyróżnia się spośród innych diet tym, że jest bardziej urozmaicona, porcje są spore, sycące. Blog był pomocny, tylko dzieki niemu się za nią wzięłam. Dietę poleciłam już 3 osobom, dwie z nich już na niej chudną.

 

Isabela, 54 lata, Wrocław

W ciągu 28 dni schudłam 2,4 kg, a po 7. tygodniu – 4,1 kg.
Teraz o pozytywach diety:

  • chudnę,
  • zgubiłam trochę brzucha (to mój największy problem) i po założeniu bielizny korygującej wyglądam całkiem, całkiem 🙂
  • polubiłam ćwiczenia (brzuszki, hantle, spacery, skakanka),
  • przeprosiłam się z rowerem stacjonarnym i hula-hopem,
  • podjęłam decyzję, że w bezdeszczowe dni będę jeździła do pracy rowerem (ostatni raz robiłam to 2 lata temu) lub będę chodziła pieszo (do pracy mam ok. 3,5 km w jedną stronę),
  • zapisałam się na basen od 16 września (kocham pływanie, a ostatni raz byłam na basenie 4 lata temu),
  • jem regularnie, jak w zegarku,
  • odkryłam dzięki blogowi Ewy i książce p. Pomroy wiele ciekawych przepisów (np. czekoladowa owsianka, krem czekoladowo-orzechowy) i produktów (np. chleb esseński, ksylitol, herbata rooibos),
  • dieta pobudziła mnie do komponowania nowych potraw i samodzielnego wykonywania produktów, które z wygody dawniej kupowałam w sklepie (np. mleczko migdałowe, hummus),
  • regularnie co piątek chodzę na masaże, dzięki czemu nie tylko jestem coraz ładniejsza:) ale i bardziej zrelaksowana,
  • stałam się konsekwentna w trzymaniu się zasad diety (dawniej, przy innych dietach zdarzały mi się grzechy duże i małe, które prowadziły do katastrofy),
  • nie piję żadnego alkoholu (dawniej wino czerwone i ulubiony Jack Daniels, raz na jakiś czas, oczywiście z colą),
  • piję regularnie herbaty z mięty, pokrzywy, rumianku, skrzypu, chociaż bardzo mi brakuje zielonej herbaty,
  • brak wzdęć po fasoli, kalarepie, kapuście i innych wzdymaczach, co uważam za cud, bo przed dietą nawet po wypiciu szklanki wody mineralnej rano, mój brzuch osiągał rozmiary 6-miesięcznej ciąży.
  • planuję zakupy i nie zdarza mi się kupować czegoś, co nie jest mi potrzebne,
  • planuję ilości kupowanych produktów, więc nic mi się nie marnuje,
  • dzięki planowaniu zakupów oszczędzam więc pieniądze,
  • jestem pełna optymizmu i energii (chociaż bywały chwile zwątpienia i zniechęcenia).

To tak w skrócie.  Dziękuję Ewa za Twój blog, czytam go codziennie i zawsze znajduję we wpisach Twoich i dziewczyn coś nowego.  Życzę wszystkim Paniom powodzenia w zrzucaniu zbędnego balastu 🙂

 

Hanna, 58 lat

Mam 58 lat i niedoczynność tarczycy od wielu lat i od zawsze dużą nadwagę, stale na dietach, głodówkach i to wieczne jojo. Straciłam już nadzieję na powrót do zdrowia.
W końcu dzięki internetowi trafiłam na książkę H. Pomroy i od połowy lutego jestem na diecie, schudłam już 24 kg i chudnę dalej. System odżywiania jest bardzo atrakcyjny i NIE GŁODUJĘ tak jak do tej pory, nie mam zachcianek na coś niezdrowego. Czuję się świetnie, mam dużo energii i wyniki analiz bardzo dobre, nawet odstawiono mi lek na nadciśnienie.
Poleciłam dietę innym ludziom i już chudną, i czują się coraz lepiej.
Na tego bloga trafiłam niedawno i bardzo dziękuję, bo jest tu bardzo dużo cennych informacji.

 

Elżbieta

Witam! Na diecie jestem od 24.02.2014 schudłam przez 9 tygodni 13 kg . Dodam że w święta trochę podjadłam i miałam też ochotę na czekoladę. Podjadłam więc bez wyrzutów sumienia.

Z diety jestem bardzo zadowolona. Dodam, że chcę jeszcze schudnąć 12 kilogramów – to będzie szczyt moich marzeń. Daję sobie 2 miesiące. Do lutego nie myślałam nawet że schudnę choć 2 kg. A teraz wierzę, że uda mi się osiągnąć to, co wydawało mi się od 15 lat niemożliwe. Myślę tylko w jakim czasie to osiągnę . Poleciłam dietę wielu osobom z czystym sumieniem. Pozdrawiam wszystkich. Dam znać czy osiągnęłam swój cel.

 

Beata, 35 lat, Zielona Góra

W czasie 28 dni diety schudłam 5 kg. Nadal kontynuuję dietę, w czasie jej trwania czuje się świetnie. Pierwsze dwa dni bolała mnie głowa (odstawienie kawy).Teraz budzę się wcześnie rano około piątej i jestem już wyspana.

Na tej diecie nie jest się głodnym, chudnie się z pełnym żołądkiem.

Najgorsza jest dla mnie faza 2.  – dlatego, że nie przepadam za mięsem. Doskwiera mi też brak nabiału, brak kawy – nie ze względu na kofeinę, ale smak i aromat.

Czy ta dieta różni się czymś od innych diet? To raczej sposób odżywiania, nie dieta. Nie ma głodowania.

Bloga odkryłam, gdy skończyłam 28 dni diety, ale czytam codziennie, zawiera informacje (strona amerykańska), których nie znałam. Ponadto miło poczytać o zmaganiach innych. Dowiedziałam się też, ze wszystkie „dietowiczki” mają podobne problemy. I oczywiście fajne przepisy.

Dietę przyspieszającą metabolizm poleciłam już dwóm osobom, które ją stosują i chudną.

 

Małgosia, 60 lat, mazowieckie

Wczoraj skończyłam 4 tygodnie diety. Schudłam w sumie 4,5 kg, choć było już 4,8. Regularnie, w trzeciej fazie waga skakała do góry. Uważam, że był to dobry czas i wcale nie mam zamiaru rezygnować z takiego sposobu jedzenia, ponieważ:

  1. bardzo dobrze się czuję, mam masę energii, jasny umysł, jestem spokojna,
  2. ubrania zrobiły się luźne – mam wrażenie, że chudnę równomiernie, po trochu wszędzie,
  3. bardzo podoba mi się jedzenie 5 posiłków dziennie, w zasadzie to jest zgodne z zasadami, jakie stosowały nasze babcie i prababcie.
  4. dzięki Pomroy zrozumiałam, dlaczego przed laty zaburzyłam sobie przemianę materii – nieregularne jedzenie (np. w czasie studiów często nie jadłam przez wiele godzin, potem zapychałam się bułką i dziwiłam dlaczego nie chudnę, skoro jem tak mało) oraz żywienie się białym pieczywem i nabiałem. Bez reszty mogłam żyć. Jadłam niewiele, a mimo to zawsze trochę tłuszczyku miałam. Kolejne „wykroczenie” to rano kawa z mlekiem, a potem śniadanie po 2-3 godzinach.

Wracając do diety – uważam, że jest bardzo zrównoważona. Nie mam żadnych tzw. „smaczków”, nie czuję potrzeby jedzenia słodyczy, ani nabiału. Czuję się wypełniona i wewnętrznie spokojna.

 

Zielonygroszek, 29 lat, dolnośląskie

Na diecie przyspieszającej metabolizm schudłam 5 kg w ciągu 28 dni. Czułam się OK.
Zalety diety: faza 3, w której można jeść tłuszcze:) Ogólnie dieta ma fajne założenia – stawia na sporą ilość warzyw, wodę, dobre jakościowo mięso, wędliny, zdrowe smarowidła typu humus, masło orzechowe, awokado, olej kokosowy. Dość szybko widać rezultaty.

Wadą jest „biedna” faza 2. oraz brak możliwości picia kawy i herbaty innej niż ziołowa. Mam nadzieję, że utrzymam wagę, ale jeśli się zdarzy, że przytyję, wtedy na pewno do niej wrócę.

Dieta przyspieszająca metabolizm na pewno różni się od skrajnych diet typu kopenhaska, dukan i inne cuda na kiju. Jest od nich bardziej urozmaicona, choć też posiada ograniczenia.

 

Riverina, 53 lata, warmińsko-mazurskie

Na diecie ściśle wg wskazówek Pomroy byłam 4 tygodnie i schudłam 5 kg. Kolejne 4 tygodnie jadłam produkty wg diety, ale nie przestrzegałam ściśle faz, przytyłam z powrotem 1 kg. Biorąc pod uwagę mój wiek, to właściwie i tak sukces.

Czuję się na tyle dobrze, ze całkowicie zrezygnowałam z kawy i nabiału, energia w normie.

Dieta jest dość łatwa i do zrozumienia, i do stosowania. Jest dużo posiłków i jest dość urozmaicona. Właściwie nie ma przeszkód, żeby tak się cały czas odżywiać. Bardzo ważne jest zrozumienie roli poszczególnych faz i pokarmów. To pozwala zaadoptować dietę do warunków polskich, czyli wykorzystanie kasz popularnych w Polsce, czy chleba żytniego z ziarnami.

Dla mnie najtrudniejsze było pogodzenie diety z pracą, pamiętanie o tych przekąskach, a zwłaszcza podczas wyjazdów, w „gościach”, na konferencjach. Właśnie w marcu miałam dużo takich imprez i niestety kilka razy dietę złamałam, czyli np. wypiłam lampkę wina, zjadłam ziemniaki.

Potrzebuję schudnąć jeszcze 4 kg i dlatego zamierzam wrócić do jej ścisłego przestrzegania przez 3 tygodnie do świąt.

Bardzo żałuję, ze tak późno odkryłam bloga, bo jest na nim sporo ciekawych przepisów, podpowiedzi, no i w grupie raźniej.

Oceniam tę dietę bardzo wysoko i propaguję wśród znajomych, a także Twojego bloga.

 

Agnieszka, 39 lat, Kraków

Agnieszka na innej diecie schudła 16 kg w ciągu pół roku, a z diety przyspieszającej metabolizm skorzystała po to, żeby zrzucić ostatnie, najbardziej oporne kilogramy.

To teraz moja opinia! 🙂 Pełne 4 tygodnie mijają dziś. Podam wagę z dzisiejszego poranka, bo coś tak czuję, ze jutro będzie więcej 😉 Ale tak to się kończy świętowanie urodzin w rodzinie, zarówno wczoraj jak i dziś 🙂 Choć menu było wręcz pode mnie ustawione, ale nie przyhamowalam na ilościach…

Po 28 dniach schudłam TYLKO 2,4kg, ALE ja mam juz wlaściwe BMI, więc nadwagi jako takiej do zrzucenia nie mam. Aczkolwiek liczyłam, że zamierzone 60 kg osiagnę… Dzis na wadze było 60,6. Dietę w obecnej formie pociągnę do Świąt, liczę ze to 0,6 mnie opuści 😉

Co do opinii, dieta jest nad wyraz smaczna, genialne masła migdalowe, hummusy, kurczak curry w mleczku kokosowym. Pewnego rodzaju problemem były dla mnie ilości. Np. jablko jako drugie śniadanie spowodowałaby, ze nie doszlabym z pracy na obiad do domu. Połączyłam więc drugie śniadanie z podwieczorkiem, do pracy robię sobie sutą sałatkę owocową i jakoś mogę dotrwać do obiadu. Czyli u mnie sprawdza się system 4 posiłków. Generalnie dieta jest rozsądna, zbilansowana, je się pysznie i dużo tzw. zdrowej żywności. Czyli naprawdę to nie dieta, a sposób życia.

A właścicielce  bloga serdecznie gratuluję, bo blog jest piękny, pełen smacznych przepisów. Będę z przyjemnością wciąż do niego zaglądać szukając w nim inspiracji 🙂

Do danych statystycznych, 39 lat, 163cm. Generalnie w ciągu ostatniego pół roku schudłam 16 kg i dieta przyspieszająca metabolizm była na sam koniec, w walce z ostatnimi kilogramami. Sprawdziła się, wiec polecam ją z ręką na sercu.

 

Batka, 30 lat, Londyn

Na diecie byłam przez cale 28 dni. Wzrost 156 cm waga startowa 71,2 po diecie 67,6. Jeśli chodzi o schudnięcie to ogólnie -3,6 kg i sporo utraconych centymetrów : pod biustem -5, talia -4, biodra -11. Ubrania zrobiły się dużo luźniejsze i wyglądam naprawdę szczuplej.

Dodam, iż w tygodniu 3 nie schudłam ani grama (może miało na to wpływ lekka chwila słabości gdzie oblizałam łyżeczkę po torcie i ogromny stres i nerwy przez cala niedzielę). Poza tym nie wykonywałam ćwiczeń fizycznych w zalecanej ilości, ograniczyłam się do 1x 40 min pilates w soboty, spaceru po parku w niedziele i nic więcej.

Ogólnie nie przygotowywałam posiłków z książki, przestrzegałam porcji, lecz komponowałam posiłki sama np. zalecana ilość białka + skrobiowe + duża porcja warzyw z danej fazy. Jadłam bardzo duże ilości batatów pieczonych i na przekąskę zawsze humus zamiast orzechów. Pracuje 5 razy w tygodniu po 12,5 godziny tylko na nocnych zmianach, gdzie spożywanie 3 posiłków nie było lat we, wiec czasami moja przerwa miedzy posiłkami wynosiła 4,5 godziny.

Jestem po diecie Dukana, na której chudłam 16 kg w 3 miesiące, które wróciły po kilku latach, przy czym okazało się, że mam niedoczynność tarczycy oraz wdała mi się astma, wiec sterydy i niedoczynność tez zrobiły swoje. Byłam również na saszetkach niskokalorycznych, czyli 600 kcal na dobę przez tydzień i nie chudłam nawet grama, wiec zrezygnowałam.

Po zakończeniu diety czuje się świetnie, kawę bym wypiła, ale dla aromatu i smaku, nie dla pobudzenia, gdyż mam wystarczający poziom energii.

Największą zaleta tej diety jest urozmaicenie posiłków bez meczącego liczenia kalorii, czy odmierzania składników na wadze. Byłam u profesjonalnego dietetyka, dieta była bardzo urozmaicona, ale przygotowanie 5 posiłków dziennie, gdzie wszystko musiało być odmierzane w gramach było naprawdę bardzo meczące i zabierało dużo planowania i czasu.

Dużą zaleta jest również fakt ze odżywiamy się zdrowo i nie ma potrzeby forsowania się na siłowni, ja jestem typem leniuszka (zmiany nocne po 12,5 godz. stresująca praca umysłowa) i brak ćwiczeń każdego dnia było dla mnie błogosławieństwem. Fakt, iż ze przez 5 dni można jeść słodkie ziemniaki był dla mnie niedowierzaniem i ratował mi życie.

Nie dopatrzyłam się konkretnych wad tej diety, mogę powiedzieć, że faza 2. nie należy do moich ulubionych oraz wolałabym, aby podane ilości np. kasz czy makaronu były podane przed ugotowaniem, było by łatwiej je przyrządzać.

Dieta różni się od innych diet przede wszystkim różnorodnością, gdzie możemy jeść i kasze, makarony, słodkie ziemniaki, owoce, ze względu na 3 dni gdzie można chociażby pozwolić sobie na sadzone jajko na oliwie czy oliwę w sałatce. Brak liczenia kalorii i odmierzania określonych gramów jest również nie bez znaczenia.

Założycielka bloga jest nieoceniona w swych fachowych radach, zawsze skora do pomocy i odpowiada na wszystkie pytania i rozwiewa wszystkie wątpliwości! Chciałam jeszcze raz serdecznie podziękować za pomoc oraz polecić przestudiowanie ksiazki oraz uczestnictwo i wspólne wspieranie się na blogu.
Z czystym sumieniem polecam tę dietę każdemu.

Marta Sara, 33 lata, woj. małopolskie

Na diecie jestem od początku marca. Licząc wszystkie tygodnie to zakończyłam 20., ale ścisłej diety było 6 tygodni (zgubiłam 7 kg), a potem jak się okazuje zazwyczaj coś spoza diety dodałam.

Przez całe ten czas jadłam zgodnie z fazami, ale waga się wahała, bo czasem zjadłam ODROBINĘ nabiału, pszenicy lub pszenicy z cukrem (ciasto, kilka paluszków, raz naleśniki) – dobra wiadomość jest taka, że waga nie szła szaleńczo do góry. Wahała się w granicach -5 -6 kilo.

Na diecie jadam czasami nawet 6 posiłków, jeżeli 3 godz. po kolacji jestem głodna i nie kładę się jeszcze spać jem przekąskę zgodna z fazą – tak zaleca Pomroy. Nie zaburza to spadania wagi!
Czasem jadłam też w nocy, gdy np. miałam dłuższą przerwę w spaniu, bo dziecko mi gorączkowało lub byłam z córką w szpitalu – głód zabija metabolizm, nie jeżdżę na pustym baku 🙂

Jadłam też od początku udka kurczaka i gotowałam na nich rosół zbierając ewentualny tłuszcz – gotuję już bez skóry, wiec tłuszczu jest niewiele. Pomroy w 2. fazie podaje przepis na zupę gotowaną na CAŁYM kurczaku. Ja chudłam!!! Zupka pyszna, mięsko też lepsze po ugotowaniu niż pierś. I jadałam szynkę wieprzową pieczoną w domu. Od 5 mies. nie jadam kupnej wędliny – a jak spróbowałam, to stwierdziłam, że mi nie smakuje.

W tym tygodniu zauważyłam też bardzo szybką przemianę materii, co kojarzę z tym, że biorę probiotyk 4 Lacti (spowodowany niestety zażywaniem drugiego antybiotyku: drogi moczowe i zapalenie gardła od dzieci) – mimo silnych leków waga spada 🙂 Probiotyk zastępuje fermentowany nabiał.

I jeszcze jedna ważna rzecz. Na początku zmierzyłam zalecane obwody i robiłam to co tydzień. Dzięki temu mam rzeczywiste wyniki. Ja widzę to oczywiście po ubraniach i niektórzy znajomi mówią, że chyba schudłam. Ale nigdy bym nie wiedzała ile zrzuciłam cm…biodra -6,5 cm, tali – 10 cm, uda razem 9,5 cm (udo prawe -4,5 cm, lewe -4,7 cm), pupa -7,5 cm, ramie lewe -5,6 cm (napięty biceps jest o prawie 2 cm większy niż luźny), piersi (niestety też) – 3 cm, waga: – 7,8 kg. I jeszcze widzę, że schudłam na twarzy, co mnie ogromnie cieszy, bo policzki zaczynały się robić okrągłe! Czyli ubywa równomiernie wszędzie.

Sport: raz na tydzień biegałam zwiększając dystans w każdym tygodniu – w pierwszym tygodniu szło mi cieżko i chyba po 6 min. skończyłam, potem doszłam do 30 minut (pomijając ostatnie 3 tyg. – najpierw chore dzieci, potem zakaz wychodzenia na słońce), w 2. fazie starałam się ćwiczyć w domu różne mięśnie – niekoniecznie z obciążeniem i nie zawsze ćwiczyłam (myślę, że nie więcej niż 15 min. maksymilnie), w 3. fazie chyba zawsze był spacer, czasami krótkie wyjście w góry – ok. 1 godz.

 

 

 

 

 

Dieta przyspieszająca metabolizm jako jedyna spełniła moje oczekiwania. Przeczytaj, co o niej sądzę:

Moja opinia o diecie przyspieszającej metabolizm

  • Hanna

    Mam 58 lat i niedoczynność tarczycy od wielu lat i od zawsze dużą nadwagę, stale na dietach, głodówkach i to wieczne jojo. Straciłam już nadzieję na powrót do zdrowia.
    W końcu dzięki internetowi trafiłam na książkę H. Pomroy i od połowy lutego jestem na diecie, schudłam już 24 kg i chudnę dalej. System odżywiania jest bardzo atrakcyjny i NIE GŁODUJĘ tak jak do tej pory, nie mam zachcianek na coś niezdrowego. Czuję się świetnie, mam dużo energii i wyniki analiz bardzo dobre, nawet odstawiono mi lek na nadciśnienie.
    Poleciłam dietę innym ludziom i już chudną i czują się coraz lepiej. Na tego bloga trafiłam niedawno i bardzo dziękuję, bo jest tu bardzo dużo cennych informacji.

    • Nie wiem jak się za tą dietę zabrać wszyscy piszą że naprawdę pochudli chyba działa muszę się psychicznie nastawić i przygotować odpowiednie menu dodam że też jestem po 50-tce
      i myślę że to już nie z chudnę jakoś nie mogę w to uwierzyć????

      • Alina, zagląda tu bardzo dużo pań w Twoim wieku i wszystkie na diecie przysp. metabolizm chudną 🙂 Jeszcze nie było przypadku, żeby któraś napisała, że dieta na nią nie działa. Autorka diety miała klientów po 70-tce i oni również chudli. Przemianę materii można podkręcić w każdym wieku. Każdy z nas ma jakieś niewłaściwe nawyki żywieniowe, kiedy się je zmieni, organizm od razu na to reaguje – z wdzięcznością :-). Pozdrawiam.

    • jolanta

      Hanno.Jestem w podobnym wieku i prosba, czy mozemy wymienic sie emailem.Przystepuje do diety i mam mnustwo pytan i niejasnosci.Potrzebuje pomocy w miare mozliwosci. Gratuluje efektow, pozdrawiam

  • Riverina

    Hanno, ogromne gratulacje- jesteś osobą, która przynajmniej na tym forum schudła najwięcej. Jesteś długo na diecie- napisz proszę, czy przestrzegasz jej restrykcyjnie, czy jakoś modyfikujesz? Jakie produkty wprowadzałas bez negatywnych skutków?

  • Marta-Sara

    33 lata, woj. małopolskie, 2 dzieci: 9 i 6,5 letnie.
    Na diecie jestem od początku marca. Licząc wszystkie tygodnie to zakończyłam 20., ale ścisłej diety było 6 tygodni (zgubiłam 7 kg), a potem jak się okazuje zazwyczaj coś spoza diety dodałam.

    Przez całe ten czas jadłam zgodnie z fazami, ale waga się wahała, bo czasem zjadłam ODROBINĘ nabiału, pszenicy lub pszenicy z cukrem (ciasto, kilka paluszków, raz naleśniki) – dobra wiadomość jest taka, że waga nie szła szaleńczo do góry. Wahała się w granicach -5 -6 kilo.

    Raz się skusiłam na gołąbki od mamy i to był olbrzymi błąd – waga poszła do góry z dnia na dzień o ok. 1 kg lub troszkę więcej. Nie wiem po jakim czasie zgubiłam te gołąbki (a w nich same niedozwolone rzeczy), bo wyjechałm nad polskie morze, gdzie przez 2 tyg. starałam się żywić mniej więcej wg faz. Po powrocie miałam o 1,5 kg mniej niż ten feralny wynik sprzed wyjazdu. Postanowiłam, że wracam na dietę ścisłą 🙂 żeby zgubić pozostałe kilogramy.

    Po pierwszym tygodniu – 1,5 kg (więc zostało mi 2,2 kg do osiągnięcie celu).

    Aha – na diecie (również tej ścisłej) jadam czasami nawet 6 posiłków, jeżeli 3 godz. po kolacji jestem głodna i nie kładę się jeszcze spać jem przekąskę zgodna z fazą – tak zaleca Pomroy. Nie zaburza to spadania wagi!
    Czasem jadłam też w nocy, gdy np. miałam dłuższą przerwę w spaniu, bo dziecko mi gorączkowało lub byłam z córką w szpitalu – głód zabija metabolizm, nie jeżdżę na pustym baku 🙂
    Jadłam też od początku udka kurczaka i gotowałam na nich rosół zbierając ewentualny tłuszcz – gotuję już bez skóry, wiec tłuszczu jest niewiele. Pomroy w 2. fazie podaje przepis na zupę gotowaną na CAŁYM kurczaku. Ja chudłam!!! Zupka pyszna, mięsko też lepsze po ugotowaniu niż pierś. I jadałam szynkę wieprzową pieczoną w domu. Od 5 mies. nie jadam kupnej wędliny – a jak spróbowałam, to stwierdziłam, że mi nie smakuje.

    W tym tygodniu zauważyłam też bardzo szybką przemianę materii, co kojarzę z tym, że biorę probiotyk 4 Lacti (spowodowany niestety zażywaniem drugiego antybiotyku: drogi moczowe i zapalenie gardła od dzieci) – mimo silnych leków waga spada 🙂 Probiotyk zastępuje fermentowany nabiał.

    I jeszcze jedna ważna rzecz. Na początku zmierzyłam zalecane obwody i robiłam to co tydzień. Dzięki temu mam rzeczywiste wyniki. Ja widzę to oczywiście po ubraniach i niektórzy znajomi mówią, że chyba schudłam. Ale nigdy bym nie wiedzała ile zrzuciłam cm…biodra -6,5 cm, tali – 10 cm, uda razem 9,5 cm (udo prawe -4,5 cm, lewe -4,7 cm), pupa -7,5 cm, ramie lewe -5,6 cm (napięty biceps jest o prawie 2 cm większy niż luźny), piersi (niestety też) – 3 cm, waga: – 7,8 kg. I jeszcze widzę, że schudłam na twarzy, co mnie ogromnie cieszy, bo policzki zaczynały się robić okrągłe! Czyli ubywa równomiernie wszędzie.

    Sport: raz na tydzień biegałam zwiększając dystans w każdym tygodniu -w pierwszym tygodniu szło mi cieżko i chyba po 6 min. skończyłam, potem doszłam do 30 minut (pomijając ostatnie 3 tyg. – najpierw chore dzieci, potem zakaz wychodzenia na słońce), w 2. fazie starałam się ćwiczyć w domu różne mięśnie – niekoniecznie z obciążeniem i nie zawsze ćwiczyłam (myślę, że nie więcej niż 15 min. maksymilnie), w 3. fazie chyba zawsze był spacer, czasami krótkie wyjście w góry – ok. 1 godz.

    Wszystkim życzę powodzenia i wytrwałości w ścisłym przestrzeganiu diety.

    • Serdecznie dziękuję za opinię, już zamieściałam. Gratuluję również efektów 🙂
      Pozdrawiam

  • siaka55

    Mam 36 lat, dwóch synów 14 i 12 lat.
    Dziś mój pierwszy dzień diety. To moja pierwsza dieta w życiu. Chciałabym schudnąć 5-7 kg.
    Na początek takie pierwsze moje spostrzeżenie: bardzo duże porcje, ja nie mogłam zjeść rano 1/2 szklanki płatków owsianych z 1/2 pomarańczy. Musiałam się mocno postarać żeby zjeść. Aż mam wątpliwość czy na tej obfitej diecie schudnę.

    • Witaj Siaka, jakie tam duże porcje, ja po śniadaniu z pół szklanki płatków i pół owocu jestem głodna za godzinę 🙂 A tak serio – być może nie jadłaś tak wszesnych śniadań dotychczas. Żeby rozruszać metabolizm, trzeba jeść, nie ma innego sposobu. Powodzenia!

      • siaka55

        Dzień drugi za mną. Niektóre porcje dla mnie dość duże, zwłaszcza płatków, bo ich nie lubię zbyt mocno. Bez problemu zjadam kaszę czy ryż. N jutro przede mną najgorsze dni (faz II), będzie mi brakowało ziarenek, ale już sobie przygotowałam: burgery z indyka i pierś z kurczaka na soli w musztardzie i młodą kapustę. Najgorzej przygotować coś do pracy. Wymyśliłam sałatę z tuńczykiem (jedno danie), kapustę pekińską + plastry piersi z kurczaka z musztardą.
        Takie moje spostrzeżenie po 2 dniach: ból głowy – chyba efekt odstawienia cukru, bo ja taka słodko lubna jestem. I jeszcze taka ogólna słabość, też myślę że to efekt wydalania toksyn z organizmu.
        Idę pobiegać po schodach i pokręcić hula hopem.
        Pozdrawiam.

        • siaka55

          A, zapomniałam, normalnie też jem śniadania tak o 6:45 i bardzo często jest to jajko sadzone i pomidorek. To mój zestaw startowy na dobry dzień :-).

        • To może zamiast nielubianych płatków ryż albo kasza?

  • Małgosia

    Witam,
    Od kilku dni, za namową mojego męża, stosuję się do zaleceń diety przyśpieszającej metabolizm. Jest ona bardzo ciekawie skomponowana, a wspólne przyrządzanie dań stało się przyjemnym wieczornym rytuałem :). Początkowo doskwierał mi brak kawy, myślę jednak, że było to bardziej związane z przywiązaniem do jej picia każdego ranka ze względu na smak i aromat niż z efektem pobudzającym 🙂 Niestety od 3 dni jestem mocno przeziębiona i biorę antybiotyk oraz inne leki (syropy na kaszel, witaminy itp.), w związku z tym chciałabym zapytać czy zaburza to mechanizm diety? (dodam, że aktualnie jestem w I fazie, jutro zaczynamy II) :), z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam 🙂
    ps. Gratuluję blogu, jest czytelny i zrozumiały 🙂

    • Witam, jak musisz brać leki to bierz, ja też tam jakieś brałam w czasie diety, ale nie przeszkodziło to w niczym. Jeśli chodzi o desery – czytasz po angielsku? Mam kilka przepisów Pomory, mogę Ci przesłać mailem. Pozdrawiam

      • Małgosia

        Dziękuję za odp. , poproszę o przepisy, postaram się przetłumaczyć 😉

  • Małgosia

    Mam jeszcze jedno pytanko, czy znacie jakiś fajny, prosty przepis na deser w fazie I? (chciałabym zrobić niespodziankę dla męża z okazji Dnia Chłopaka 😉 )
    dziękuję!

  • siaka55

    Hura 4 dzień diety za mną. Tak bardzo się cieszę, bo minęła pierwsza z czterech faz 2. A ja już wiem że dla mnie dieta taka najgorsza, to 2 faza. A w fazie 3 to mam tyle dań do wyboru, że aż nie wiem co będę jadła: jajeczko gotowane z pomidorkami, placuszki owsiane z jabłkami, kasza z malinami, łosoś pieczony z brokułem i cukinią, zupka pomidorowa, marchewka z groszkiem, leczko z ryżem, nugetsy z kurczaka…. Hm mniam mniam mniam…. Aż mi się nie chce wierzyć że na tych pysznościach schudnę 🙂 Pozdrawiam wszystkich na diecie

    • Dorota

      Gratuluję kolejnego dnia diety 🙂 zakorzeniłyśmy sobie w tych głowach, że nie można jeść smacznie i chudnąć a tu proszę. Zastanawia mnie tylko jedno: skoro Pomroy ma tyle lat doświadczenia w organizowaniu ludziom jadłospisu zgodnego z dietą przyspieszającą metabolizm, to dlaczego jej książka to praktycznie jedna wielka nieścisłość? Moim zdaniem powinna z głowy dyktować co i w jakich ilościach można jeść a wiadomo jak jest 🙂

      • Pomory metabolizmem zajmuje się długo, ale dietę zaczęła szeroko popularyzować całkiem niedawno. Być może dla pacjentów ustalała indywidualne zasady i nagle musiała je usestymatyzować w wersję „dla wszystkich”.
        Książka wygląda na pisaną w wielkim pośpiechu. Zasady diety ewoluowały w ciągu ostatniego półtora roku, ale chyba się już ustaliły 🙂

        • Dorota

          Dzięki Twojemu blogowi się ustaliły, bo gdybym bazowała jedynie na książce to byłoby ciężko 🙂

  • Monika

    Zdecydowanie jestem za, nie wiem czy bym się podjęła diety, gdyby nie Twój blog, Twoja wielka pomoc. Wielkie dzięki jeszcze raz!

  • siaka55

    Jestem po dniu 9, nie wiem czy chudnę, ale wiem że czuję się lepiej. Mniej ospale. Czuję też że uciekam przed jesienną depresją, która zazwyczaj mnie dopadała. Czuję że to zasługa zdrowego jedzenia i braku słodyczy (kawy nigdy nie piłam dużo 1- 2 kubeczki bardzo słabej z mlekiem takim od krowy i kawa często była zbożowa).
    Troszkę brakuję czekoladki, którą uwielbiam. Ale wiem, że po 4 tygodniach nie rzucę się na słodycze i będę się starała zachować pewne dobre przyzwyczajenia z diety.

    • Dorota

      Gratuluję lepszego samopoczucia 🙂 ja zauważyłam, że te złe demony żywieniowe, przez które przytyłam jeszcze siedzą w mojej głowie i tylko czekają na chwilę słabości, ale staram się z tym walczyć.
      Zauważyłam jeszcze jedną rzecz – w ostatnią niedzielę miałam egzamin na uczelni i zawsze kończyło się to ogromnym stresem, poceniem, szybkim oddechem a tym razem byłam bardzo spokojna, aż dziwne to uczucie było dla mnie. Jestem ogólnie dużo bardziej spokojna na tej diecie 🙂

  • T

    Rzadko piszę komentarze z uwagi na brak czasu, ale chciałabym potwierdzić, że częste zaglądanie do bloga bardzo mi pomaga w stosowaniu diety. To już siódmy tydzień, zrzuciłam 6 kg i spokojnie kontynuuję podjęte wyzwanie. Pewnie nie raz bym się poddała, gdyby nie szczere i pomocne wpisy Autorki bloga oraz innych osób, które są na tej diecie. Wielkie dzięki.

    • Dorota

      Piękny wynik, naprawdę! Wielkie gratulacje 🙂 a do jakiej wagi dążysz? Pozdrawiam

  • T

    Dzięki.
    Wynik byłby pewnie lepszy, ale w ostatnim okresie z braku czasu nie ćwiczę. Jedyny sport, jaki uprawiam to szybki marsz przed pracą i po pracy – łącznie około 1 godz. 🙂
    Chciałabym zrzucić jeszcze 4 kg. Teraz waga spada z trudem, skacze w górę i w dół. Nie poddam się jednak i piszę to dzisiaj, tj. w czasie Fazy II, która naprawdę mi doskwiera 🙂
    Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie:)

    • Dorota

      Planuję wytrwać 8 tygodni na tej diecie a jeśli nie osiągnę celu, to zrobię tydzień fazy 4 żeby organizm znów doznał szoku 🙂 a potem wrócę do 3. fazowej diety. Mi również doskwiera faza 2, ale da się ją przeżyć 🙂 powodzenia!

    • Końcowka idzie zawsze najbardziej opornie, choć mi akurat pod tym względem się udało. Być może pomogła witamina D, którą zaczęłam przyjmować przez przypadek (tzn. z innego powodu).

  • siaka55

    Dzień jedenasty. Faza II, której nie lubię, brakuje mi ziarenek, owoców i pomidorków. Ale już jutro faza III, boję się trochę, bo 12 godzin w pracy jutro jestem i nie będzie lekko. A dziś trochę zgrzeszyłam, do kawy inki dolałam nieco mleka (prosto od krowy)… po prostu rozpusta. Mam nadzieję, że od razu nic się nie stanie. Tak mało w tej diecie jest rzeczy które lubię pić… nie ma soków, kawy z mlekiem, kompotu który uwielbiam. Teraz piję wodę z limonką i świeżymi listkami mięty… trochę lepiej. A jutro wieczorem upiekę ciasto z produktów III fazy: może brownie, a może szarlotkę. Muszę coś mieć, bo na imieniny idę. Ale dam radę. 🙂

    • Nie widzę przeciwskazań, żeby w 1. fazie ugotować sobie kompot z jabłek, z cynamonem i ksylitolem (zjeść razem z jabłkami). W 3. fazie analogicznie można ugotować kompot np. z wiśni czy malin. I pić taki kompot w ramach posiłków z owocami.

  • siaka55

    Dzięki za radę, tak zrobię :-). Poszukam mojego przepisu na szarlotkę, ale ona jest raczej do III Fazy, bo jest masło. Ale wypróbuję z jajkami i z oliwą z pestek winogron. Jak wyjdzie „zjadliwa” to wpiszę przepis 🙂

  • siaka55

    Chciałam napisać że szarlotka jest to IV Fazy 😉

  • siaka55

    Dzień diety 14. Weszłam na wagę… i może 0,5kg mniej. Trochę jestem rozczarowana. Tak się zastanawiam dlaczego? Może dlatego, że ja zawsze jadłam mało, lub bardzo mało, często nie jadłam cały dzień. I może teraz mój organizm jest zdziwiony takimi porcjami i regularnością posiłków. Może potrzebuję więcej czasu, żeby coś się ruszyło. Przed dietą ważyłam 55 kg. Teraz 54,5… ale taka różnica to jest prawie żadna. Chciałam schudnąć 5-7 kg. Wrócić do wagi sprzed 1,5 roku, gdy na skutek leków przytyłam z 49 do 57kg w ciągu 3 miesięcy – leki sterydowe. Odstawiłam leki, a udało mi się zgubić 2 kg i dalej nic. Ale cóż, będę walczyć dalej.

    • Siaka, myślę, że przyczyna jest prosta – chudniesz wolno, bo Twoja waga wyjściowa jest niska, z całą pewnością nie masz nadwagi, a Twoje BMI jak podejrzewam oscyluje w okolicy 21, więc nie możesz porównywać się osobami, które mają nadwagę i sporo kilogramów do zrzucenia 🙂 One będą chudły szybciej, zwłaszcza na początku stosowania diety, bo końcówka bywa trudniejsza. Twój cel, 49 kg, to bardzo niska waga, ile masz wzrostu?

  • siaka55

    Taki cel, ponieważ wysoka to ja nie jestem i obecnie z wagą 55 czuję się jak kulka. Mam 156 cm wzrostu. I chudnę chyba bardzo wolno.

    • Nie poddawaj się, to dopiero 2 tygodnie, jeszcze wszystko może się zdarzyć.

  • Monika

    Siaka, nie poddawaj się, ja myślę, że to właśnie dlatego, że nie masz nadwagi i tak opornie idzie.
    U mnie podobnie. Wczoraj skończyłam 28 dniowy cykl. Ubyło mnie niewiele bo -2,9 kg.
    Ale nie poddaję się i nadal walczę, chciałabym jeszcze schudnąć jakieś 4-5 kg. Zobaczymy

  • siaka55

    Staram się nie poddawać… dzień diety 15 rozpoczęty.
    🙂

    • Monika

      Właśnie czytałam opinię Isabeli, że ona bardzo opornie schodziła z wagi, ale ruszyło po 5 chyba tygodniu. Także trzeba walczyć!
      Dorota co tam u Ciebie? Dziś zaczynasz jak ja od 1 fazy 🙂

      • Dorota

        Monika tak, zaczynam tak jak Ty od fazy I 🙂 miałam przez ostatnie 3 dni po jednym dniu z każdej fazy. Waga spadła o 0,2 kg (w tym podniosła się wczoraj do 65,4 kg, ale przedwczoraj szalałam w parku linowym i mam okrutne zakwasy więc to było jak siłownia a po siłowni zawsze mi przybywało he he 🙂 dziś waga już spadła i pokazała równiutkie 65 kg).
        Wczoraj zrobiłam sobie herbatę owocową posłodzoną ksylitolem, zrobiłam dwa łyki i dałam mojej drugiej połowie, bo było niedobre. Jestem w szoku jak zmienił mi się smak. Podejrzewam, że jakbym teraz wypiła kawę z mlekiem to efekt byłby ten sam, ale póki co to nie próbuję kawy. Dziś jadę odebrać wit. d z apteki to będę zażywać i zobaczymy co będzie 🙂 a jak u Ciebie?

        • Monika

          Wiesz po skoku 0,2 kg po dniach proteinowych (!) od pt. do dziś stoję w miejscu. Zobaczymy co jutro zobaczę na wadze 🙂
          A ile tego ksylitolu wsypałaś do tej herbaty, bo ja sobie czasem słodzę nim miętę. I w porządku jest. Ciekawe jak na kawę bym zareagowała, a tak mi się chce latte…

          • Dorota

            Wsypałam łyżeczkę ksylitolu dość kopiatą i to nie chodziło o słodki smak, tylko o niesmak po samej herbacie, jakbym piła wodę z rozmoczonym kartonem he he.. wcześniej piłam i mi smakowała 😉 a bierzesz witaminę d? Zastoje są normalne więc trzeba to przeczekać.
            Miałam bardzo ciężki weekend jeśli chodzi o pokusy. Siedziałam w restauracjach i piłam herbatę i wodę a inni: makaron z serem, ciabatta z zapiekanym serem i grillowanymi warzywami, latte (którą też lubię ;)), grillowane kotlety z ziemniakami i surówkami. Myślałam, że nie wytrzymam już, że chociaż spróbuję kawałeczek tego czy tamtego, ale dałam radę. Dlatego teraz jak będzie weekend to będę na fazie III a na niej można zjeść na mieście choćby sałatkę z kurczakiem i warzywami 🙂

      • Rzeczywiście u mnie początki były trudne, ale efekty są znakomite. Obecnie jestem w trakcie 12. tygodnia, czyli kończę trzecie okrążenie (3 x po 28 dni).
        Marudziłam i załamywałam się, ale diety do dziś nie przerwałam. Zaręczam, że ta dieta działa.
        Konsekwencja jest drogą do sukcesu!
        I tego należy się trzymać!
        Pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂
        Isabela.

        • Monika

          To powiedz ile Cię ubyło w ciągu 3 cykli? Bo ja zaczęłam drugi i znowu opór ze strony mojego organizmu, ale tak jak piszesz nie poddam się i dojdę do wagi 54 kg 🙂

          • Monika,
            schudłam ponad 6 kg i chudnę dalej.
            Też chciałabym ważyć 54 kg, chociaż powiem Ci, że jeśli osiągnę 55 kg to zacznę jeść kozi ser, za którym bardzo, bardzo tęsknię.
            Czytałaś moją opinię, więc wiesz, ile mam lat i że jestem w trudnym dla kobiecego organizmu okresie, dlatego też moje chudnięcie jest powolne, jednak bardzo satysfakcjonujące. Wolę chudnąć wolniej, bo to też jest lepsze dla skóry, która się równomiernie obkurcza i nic mi nie zwisa:))
            Na początku zazdrościłam dziewczynom szybkiego zrzutu wagi, ale u schyłku trzeciego miesiąca nikomu już niczego nie zazdroszczę, Jestem szczęśliwa, pełna energii i zwężam wszystkie spódnice w rozmiarze 40, które kupiłam sobie na letnich wyprzedażach 😉
            Miłego odchudzania!
            Pozdrawiam, niezmiennie życząc wytrwałości w drodze do celu.

            I jak zawsze ukłony dla Ewy, autorki bloga i dobrego ducha naszego odchudzania.

            Isabela.

    • Dorota

      Mój organizm dopiero pod koniec 3 tygodnia się ustabilizował a tak – regularne skoki do góry o 0,5 kg czy nawet o 0,8 kg, ale nie poddałam się i waga spadła o 3,5 kg przez 28 dni 🙂 także trzymaj się dzielnie! 🙂

  • siaka55

    Dzień diety 16 – Zrobiłam sobie dziś ketchup domowy i … wylądował w koszu. Wiedziałam, że bardzo nie lubię octu, a jednak moja czujność się uśpiła i dodała, wprawdzie połowę tego co w przepisie, ale nie dałam rady go zjeść. w piątek zrobię drugi już bez octu :-).

  • siaka55

    Dzień diety 23. Nie myślałam że tyle wytrzymam. Podchodziłam z rezerwą do tej diety. A teraz muszę przyznać, że to całkiem do rzeczy sposób odżywiania. Może przedłużę jeszcze tą dietę. Zobaczę jak będzie się kształtował wynik wagowy. Bo moje założenia są ambitne. z 55 do 50 – 49. Zobaczymy czy spadło chociaż 2 kg. Moim zdaniem to byłby dobry wynik w 4 tygodnie. Ważyć się będę w czwartek. Zobaczymy.

    • Dorota

      Gratuluję dotrwania do dnia dzisiejszego 🙂 czekam z niecierpliwością aż pochwalisz się spadkami 🙂 pozdrawiam!

  • siaka55

    Najbardziej się boję że ich nie będzie… tak jakoś opornie mi idzie ;-(

  • alina

    nic tu nie mogę znaleźć o produktach bezglutenowych czy można by było włączyć do której z faz. Teraz w Tesco od 23.10 pojawiły się płatki i pieczywo bezglutenowe oraz wafle z nadzieniem orzechowym co o tym myślicie

    • Produkty bezglutenowe raczej nie będą odpowiednie, bo zawierają wiele sztucznych dodatków, których jak wiadomo na diecie unikamy. Zresztą ta dieta wcale nie jest bezglutenowa, choć jeśli ktoś chce może przeprowadzić w wersji bez glutenu.

  • siaka55

    Weszłam dziś na wagę, z wielkim strachem. I duże pozytywne zaskoczenie. Waga pokazała 52 kg. tak więc huuuuuurrrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaa 3 kg mniej. Nie spodziewałam się tego. Teraz przedłużę sobie tą dietę o 1 tydzień. Później zrobię mały tydzień wakacji dietowej. A później zamierzam jeszcze jeden cykl 28 dniowy.

    • Dorota

      Pięknie, gratuluję 🙂

  • Kasia

    Siaka 55 gratulacje! super wynik! A tak sie balas!!!!

  • Alina

    Chyba zgrzeszylam na 2 fazie zjadlam pół makreli wędzonej

  • siaka55

    Zakończyłam 28 dni diety. W początku czwartego tygodnia miałam wynik 3 kg mniej. Stwierdziłam, że jeszcze nie przerywał diety. Chciałabym zgubić jeszcze 3 kg. Ale to chyba będzie bardzo trudne. Trochę skrócę sobie tydzień dietowy, bo w 3 weekendy z kolei mam imprezy. Mój tydzień będzie wyglądał następująco: 2 dni I Faza, 1 dzień II Faza, 2 dni III faza. Sobota i niedziela: wolność…. ale bez przesady 🙂

  • Wiśka:)

    Ja też skończyłam 28 dni :)) wynik 4,5kg. Oczywiście dopadało mnie zniechęcenie jak moja waga stała i nic…ale całe szczęście, że jest Ewa i Wy dziewczyny :)))) ( czytając wasze opinie, podtrzymywanie się nawzajem ) dałam radę- a już na prawdę miałam ochotę rzucić to- dziękuję:)). Trochę eksperymentowałam. Mianowicie zamiast chleba esseńskiego piekłam chleb żytni z mąki Typ 2000, zakwas do chleba też z tej samej mąki. Zaczynam 2 okrążenie :)))

  • Dorota

    Super wynik i powodzenia 🙂

  • siaka55

    Wiśka, super. Podziwiam Cię. Też muszę dociągnąć do takiego wyniku, a chcę schudnąć jeszcze 3.

    • Wiśka:)

      Dziękuję :))) ja mam do zgubienia jeszcze tylko 9 kg 🙂 W tym tygodniu opuściłam się z ćwiczeniami i usłyszałam od koleżanki nie zacytuję w pełni bo ma takie niecenzuralne określenie jak ktoś się rozmydla: cyt- „No co ty?!! pózniej będziesz marudzić mi?! O nie… zap…aj” Mówi to w taki sposób, że aż się znów chce :))))) No i dzięki Wam też się chce 🙂

  • Bieta

    Witam wszystkie „Pomroyki „. Warto uzbroić się w cierpliwość. Kończę w tym tygodniu drugi cykl 28 dni . W pierwszym cyklu schudłam 5 kg . Byłam szczęśliwa z tego wyniku (mam 50 lat , mnóstwo diet za sobą , które zrobiły mojemu metabolizmowi wiele krzywd.) Pełna zapału rozpoczęłam drugi cykl myśląc, że waga równie systematycznie pójdzie w dół. I tu spotkała mnie niemiła niespodzianka . Waga przez 2 tygodnie nawet nie drgnęła. byłam naprawdę załamana , bo przestrzegałam bardzo zasad. Aż w 3 tygodniu nareszcie waga pokazała – 1,2 kg. Przetrwałam chwile zwątpienia i nabrałam dalszej motywacji do chudnięcia. Mam jeszcze do zrzucenia około 9 kg . Już wiem , że każdy organizm idzie swoim rytmem jedni chudną 3kg w ciągu trzech tygodni (np . mój mąż) , inni muszą uzbroić się w cierpliwość i nie poddawać się. Trzymam za nas wszystkie mocno kciuki i pozdrawiam Bieta

    • Dorota

      Dziękuję za te słowa, jestem dokładnie w trzecim tygodniu drugiego cyklu i waga poszybowała w górę. Przetrzymam to 🙂

      • Dorota

        Opłacało się czekać 🙂 dziś waga pokazała 64 kg (-1,3 kg), ale w tym jest kilogram, który mi przybyło więc oficjalnie -0,3 kg 🙂 mam nadzieję, że to był ostatni taki wyskok, bo trudno sobie wytłumaczyć zastoje lub skoki wagi w górę 🙂 pozdrawiam!

        • Monika

          Super… już sobie za każdym razem powtarzam jak widzę więcej lub stoi w miejscu, że mam sie nie denerwować, tylko spokój nas uratuje.
          Gratulacje Dorota! 🙂

  • T

    Bieta, ja mam 53 lata. Moje doświadczenia są podobne do Twoich. Ja też schudłam w pierwszym cyklu prawie 5 kg. Nie przerywałam diety, teraz kontynuuję 11 tydzień i łącznie udało mi sie osiagnąć minus 8 kg. Chciałabym zrzucić jeszcze 5 kg. Widzę, że daleka droga przede mną i gdyby nie czytanie wpisów na blogu, pewnie nie dałabym rady. Przyznaję się jednak, że nie jestem już taka gorliwa jak na początku – wtedy trochę ćwiczyłam, a teraz jedyny ruch to droga do pracy i z powrotem i to nie codziennie. W pierwszym cyklu miałam więcej zapału i energii. Nie poddaję się jednak, bo cieszy mnie, że zaczęłam chętniej patrzeć w lustro, zdecydowanie lepiej się czuję i wyglądam (chyba:)). Dla mnie najtrudniejsze sa weekendy – pichcenie dla rodziny różnych smakołyków, których nie można spróbować, spotkania ze znajomymi itp.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkie (jak to fajnie ujęłaś) Pomroyki. Super, że jesteście. Dzięki Ewa, dzięki wszystkim :).

  • Bieta

    T gratuluję wyniku. Zdecydowanie w naszym wieku chudnie się wolniej . Do tego zmiany hormonalne , które nam towarzyszą robią swoje. Ja przez większość swojego życia miałam wagę 65 kg przy wzroście 170 i w ciągu ostatnich 4 lat dobiłam do 80 kg (zaznaczam ,że zawsze bardzo zdrowo się odżywiałam). Stwierdziłam ,że jest to ostatni moment aby coś ze sobą zrobić, bo w przeciwnym razie z roku na rok będzie coraz gorzej. Ta dieta jest moją ostatnią deską ratunku. Cieszę się, że tak fantastyczne dziewczyny na czele z Ewą wspierają się nawzajem . Pamiętajcie dziewczyny Pomroyki MOC JEST Z NAMI .

  • siaka55

    Bardzo podoba mi się określenie Pomroyki :-). W weekend ważę się ponownie. Jestem ciekawa jaki będzie stan wagi, czy w dół, czy w górę? 28 dni trzymałam dietę tak restrykcyjnie. Piąty tydzień tak trochę mniej. Trochę się obawiam wzrostu wagi.

  • Bieta

    Hej Pomroyki:)
    Od poniedziałku zaczęłam 3 okrążenie. Waga od ostatniego ważenia nie drgnęła . Ale przestałam się tym już denerwować. W końcu powolne chudnięcie jest zdrowsze i zmniejsza ryzyko efektu jojo. Jeszcze jakiś czas temu schudnięcie chociażby 1 kg w moim przypadku graniczyło z cudem. Obecnie wazę 75 kg przy wzroście 170 (schudłam od 8 września – 6 kg) i jak dojdę do 68 kg będę przeszczęśliwa.( Nie należę do kobiet o drobnej budowie i w niższej wadze wyglądam niekorzystnie). Chcę znowu chodzić w rozmiarze 38 ( ponieważ moim hobby jest szycie powiesiłam w garderobie na widoku parę ciuszków w tym rozmiarze aby lepiej mnie motywowały do dalszej walki. pozdrawiam Bieta

    • Dorota

      Witaj Bieta 🙂 dziękuję za wsparcie. Dobrze, że o tym piszesz, bo wtedy takie osoby (w tym ja), którym zrzucanie wagi idzie opornie i powoduje frustrację, zaczynają na to spoglądać z innej perspektywy 🙂 dziś mija u mnie drugie okrążenie i jutro zaczynam trzecie. Od trzech dni się nie ważę, bo idą kobiece sprawy i pewnie tylko się zdołuję ewentualnym zatrzymaniem wody 🙂 życzę Ci rozmiaru 38, pozdrawiam! 🙂

  • Pati

    Witajcie Pomroyki 🙂 jutro rozpoczynam dluuugo odkladana diete.. Wkoncu sie za to zabralam.. Rozpoczynam z lękiem ze schudnac schudne a pozniej wszystko wroci. Mam 25 lat, wzrost 166 waga 75… Choruje na niedoczynnosc tarczycy, hashimoto i mam podwyzszony poziom androgenow, m.in. moje nadnercza zbyt wiele produkuja…
    Wiec chce zaczac te diete by schudnac, polepszyc wyniki hormonalne, poczuc sie lepiej z sama soba, pozbyc sie kompleksow i uwierzyc w siebie! Jest mi trudno, bedzie mi ciezko ale MUSZE wkoncu ruszyc bo od narzekania napewno nie schudne. Rodzina mnie wspiera, narzeczony rowniez:) pierwsze posilki na jutro przygotowane, jadlospis stworzylam przemyslany i ze wszystkim co lubie:) zycze powodzenia wszystkim Pomroykom 🙂 pozdrawiam !

    • Monika

      Życzę wytrwałości, warto naprawdę, jest smacznie, zdrowo i nabiera się dobrych nawyków.
      POWODZENIA!

    • Dorota

      Mocno trzymam kciuki 🙂 pozdrawiam!

      • słoneczna szarotka

        Hej Pati!
        Trafiłaś w dobre miejsce, tu na pewno znajdziesz wsparcie i pomoc!
        Super, że masz takie oparcie w bliskich, to bardzo cenne!
        Początki mogą być trudne, ale nie zniechęcaj się! Kolejne tygodnie są łatwiejsze 😉
        Powodzenia!!!

        • Pati

          Dziekuje dziewczyny za wsparcie i przywitanie:) dzis koniec dnia 3! 🙂 fakt ze teraz nie umiem sie zorganizowac z gotowaniem ale wprawie sie:) poza tym ze boli mnie dzis glowa od popoludnia jest ok:) (ten bol na pewno nie od kawy bo nie pijam normalnej, jedynie Inke od jakis 2 lat:) ). Niby faza 2 jest taka niezbyt bogata a ja jakos lepiej sie w niej ogarnelam niz w 1… Jakby sprawia wrazenie wygodniejszej:P no ale zobacze co bedzie dalej bo przeciez dopiero stawiam pierwsze kroczki… 😉
          Waga startowa byla 75,5 a dzis po powrocie z pracy zwazylam sie a tu 74,1 🙂 ciekawostka:) pozdrawiam serdecznie Pomroyki 🙂

          • Ból głowy może być symptomem odstawienia cukru. Powodzenia!

          • Pati

            Tralala dzis 7 dzien 🙂 waga wskazuje 73,1 (bylo 75,5) 🙂 to chyba dobrze co?? 🙂 🙂 czuje sie dobrze 🙂 jedynie czasem nie potrafie tego wszystkiego przejesc:P wczoraj bylam na imprezie andrzejkowej na ktora zrobilam dla zabawy ciasteczka z wrozba i jak juz je upieklam i sprawdzalam czy sa ok oblizalam palca z okruszkow i wydawaly mi sie tak slodkie ze az obrzydliwe a okazalo sie ze wcale nie byly slodkie (byla w nich 1 lyzka cukru waniliowego i 1 cukru pudru) tylko normalne a mi sie tak wydawalo przez to ze odstawilam cukier:) Poza tym kolezanka zrobila salatke z tortelini itd i pol wieczora patrzylam na nia, pachniala mi pod nosem a jak dostrzeglam w niej kukurydze to wlaczyl mi sie automat ze NIE mam na to ochoty i mi przeszlo i sie nie zlamalam 😀

          • Gratuluję, super wynik 🙂

  • Ewa K

    Witam Ewo, a co mam zrobić gdy wieczorem mam atak głodu na słodycze, jak to albo czym opanować. Dlaczego tak sie dzieje?

    • A jesz co 3-3,5 godziny? To powinno wyregulować poziom cukru we krwi. Może po prostu jesz za mało w ciagu dnia – to by pasowało do tego objawu. Jeśli byłaś wcześnej na dietach niskokalorycznych, pamiętaj – to nie jest dieta niskokaloryczna, musisz się najadać. Jak długo jestes na diecie? Jadłaś wcześniej dużo słodyczy?
      W zależności od fazy możesz w 1 i 3 zjeść owoc, w 2. np mus czekoladowy.

    • Malaga

      Witaj Ewa! Nie masz pojęcia jak dobrze Cię rozumiem:) Czytając Twój wpis czułam się jakbym słyszała siebie sprzed kilku tygodni (chociaż nawet teraz zbliżając się o końca 6tyg. zdarzają mi sie takie kryzysy). W takich momentach ratowałam sie jedzeniem na opór marchewki albo papryki. Wiedziałam, że muszę czymś zająć ręce więc wybierałam te warzywa dozwolone w danej fazie, które najbardziej mi „podchodzą”. Kiedy czułam, że naprawdę muszę zjeść coś słodkiego ratowałam się ksylitolem. Może nie powinnam polecać Ci tej metody, ale mi wielokrotnie ratował „życie” 🙂 (np. surówka z kapusty kapusty, ew. surowej z marchewką papryką i z…ksylitolem). Możliwe, ze robi Ci się niedobrze kiedy czytasz o takim połączeniu, ale uwierz mi że w momencie kryzysu byłam w stanie zjeść wszystko byle słodkie… Do czekolady mnie na szczęście nie ciągnęło bo blisko od roku zaprzyjaźniłam sie z dietą antygrzybiczną, ale to nie znaczy, że wszystko przychodzi z łatwością. Na pocieszenie powiem Ci, że teraz kiedy dobiega końca mój 6tydzień kryzysy „jedzeniowe” są coraz rzadsze i mniej spektakularne.
      Życzę Ci powodzenia i wierzę, ze również Tobie uda się stawić czoła i z każdego kryzysu wyjść zwycięsko! 🙂

      • Dorota

        Kiedy ja robię surówkę z kiszonej kapusty, cebuli, marchewki to zawsze daję ksylitol 🙂 słodzę nim także sos do spaghetti, herbatę (nie każdą) i owsiankę 🙂 faktycznie ta słodycz ratuje życie 🙂 Ewo w przepisach istnieje coś takiego jak mus czekoladowy – polecam go jak zjesz już wszystko i stwierdzisz, że dalej musisz zjeść coś słodkiego 🙂 pozdrawiam!

        • Monika

          Ja też używam sporo ksylitolu, może tu jest pies pogrzebany, że tak wolno nam waga spada? 😉

          • Dorota

            Jem maksymalnie 2-3 łyżeczki dziennie także nie jest to jakaś zawrotna ilość 🙂 owsiankę jem już tylko w 1. fazie, spaghetti robię czasami, surówkę z kapusty też nie codziennie a herbaty słodzone to maksymalnie 2 dziennie. Nawet mus czekoladowy odpuściłam w 2. fazie, żeby nie przesadzać z tym słodzikiem 😉 ale mam naprawdę stabilny poziom cukru we krwi, bo nie nosi mnie na słodkie, słodycz z herbaty wystarcza :-))))

  • riverina

    Wielokrotnie poruszałam tu temat nadmiernego apetytu na słodycze, z którym takze walczyłam bezskutecznie. Chcę napisać, jak to się u mnie potoczyło. Byłam na diecie tylko 1 miesiąc – luty, od tej pory odżywiam się wg fazy 4, nie przestrzegając faz, ponieważ nie dałabym rady chyba dłużej ściśle przestrzegać diety. Nie schudłam wiecej, ale i specjalnie nie przytyłam- wahania 1-2 kg nie biorę pod uwagę. Zrobiłam badania w kierunku cukrzycy i potwierdziła się insulinoopornosc oraz stan przedcukrzycowy- ewidentnie stąd ten niepohamowany apetyt na słodycze , a później niestety apetyt wogóle. od kilku dni biorę przepisany metformax, pokazałam diabetologowi tę diete, ucieszyło mnie, ze znał ją, kazał mi się nadal wg niej odżywiać, stwierdzając, ze prawdopodobnie spowodowała to, ze nie mam jeszcze pełnoobjawowej cukrzycy- jestem bowiem bardzo obciażona rodzinnie. Piszę o tym, żeby nie bagatelizować tego apetytu na słodkie, ale zbadać cukier i glukozę pod obciazeniem. Cieszę się również, ze mogę się tak odżywiać dalej, muszę tylko zwiększyć wysiłek fizyczny, a to dla mnie najtrudniejsze. Dobra wiadomosc to taka, ze wskazane jest wino czerwone w niewielkich ilościach. Oczywiscie dla Pań po diecie 🙂

  • alina

    Ja zawsze zaczynam od poniedziałku i do piątku jestem zgodnie z zalecona dietą najgorzej jest w weekendy kiedy gotuję więcej bo mam gości i to mnie gubi ale i tak schudłam bo to wszyscy zauważają. Napiszcie jak ktoś z was bierze wit. D jaka najlepsza jaka mam sobie kupić.

    • Anna

      Witamina D jest w tranie (przynajmniej w tym ktory ja biore). Tak samo jak kwasy omega-3, wiec warto to wziac pod uwage.

  • Anna

    Kończę teraz 3 tydzień. Po pierwszych 2 tygodniach waga spadła o 1,5 kg, w 3 tygodniu waga stoi. Fakt, czuję się lepiej, spodnie troszkę luźniejsze, ale dlaczego kg nie lecą? Mam nadzieję, że to przejściowe. Moja waga początkowa 68,8 kg waga docelowa 60 kg, waga obecna 67,3. Wzrost 161 cm

    • Dorota

      Waga potrafi się zatrzymywać. Doświadczyłam tego na własnej skórze, ale walczę dalej i efektem tej walki jest 61,6 kg na wadze a było 68,7 kg także warto powalczyć 🙂 no i przede wszystkim cieszyć się tym świetnym samopoczuciem 🙂 powodzenia i pozdrawiam!

  • riverina

    Mam wrażenie, że łatwo się zapomina, ze ta dieta nie jest stricte dietą odchudzająca, ale zmieniającą metabolizm. Pomroy wyraźnie pisze, że spadek wagi jest skutkiem naprawiającego się metabolizmu, więc na pewno ten proces przebiega w każdym przypadku inaczej .

  • Pati

    A ja sie pochwale ze od kiedy jestem na tej diecie i odlozylam cukier czuje sie o niebo lepiej 🙂 fakt ze slodycze ktore sa moja zmora czasem wolaja do mnie „zjedz mnie zjedz” niczym male chochliki zachecaja ale ja ostro mowie im Nie! I wiecie co? Dzis Mikolajki i wszedzie pelno pokus a ja nic z tego nie zjadlam a co dostalam odlozylam do polki z mysla „nie ruszac”:) wiem ze to moze nic takiego ale dla mnie to mini sukces ze 2 tyg nic slodkiego nie jadlam i nie chce tego! W pracy czestuja a ja grzecznie odmawiam lub oddaje komus kto chce:) czuje sie silna 🙂 i oby tak dalej 🙂 ta dieta naprawia moje zle nawyki 🙂 wiec ucze sie zyc zdrowo 🙂 staram sie trzymac zasad a jesli je lamie to nieswiadomie… Wiec jutro ostatni dzien 2 tygodnia na wadze dzis ujrzalam 72,5 (bylo 75,5) 🙂
    Problemem jest dla mnie uwaga … Gotowanie … Co sobie ugotuje z dostepnych tu przepisow nie smakuje mi 🙁 zjadam zeby sie nie zmarnowalo ale troche mam z tym problem bo wiem ze nie jest to takie smaczne jak chcialabym i chodzi tu raczej o moje umiejetnosci… No ale – trening czyni mistrza 😉 pozdrawiam !

  • Pati

    Aktualizacja: dzis o poranku waga wskazala 72,1 🙂 czyli 3,4 kg mniej 🙂 🙂 🙂

    • Dorota

      Pięknie gratuluję spadków 🙂 co do smaku potraw – ja z kolei jak zrobiłam pierwszy raz kokosowe curry z kurczakiem to krzywiłam się podczas jedzenia, bo smak curry mi przeszkadzał i jeśli będę kiedyś robić to na pewno dam mniej tej przyprawy.
      Z kolei jak robię schab pieczony na soli to papryki, ziół prowansalskich, soli i pieprzu nie żałuję.
      Numerem jeden jest dla mnie danie – chili z kurczakiem i dynią/batatem. Uwielbiam je i zawsze w 1. fazie gości u mnie na stole (daję np. mniej kolendry i nie daję kuminu).
      Musisz kombinować z przyprawami. Jeszcze jedna sprawa – na początku diety moje kubki smakowe były przyzwyczajone do smaku glutaminianu sodu i naprawdę ciężko było mi doprawić potrawę a teraz czasem mówię – a to za słone a to za słodkie (np. spaghetti z dodatkiem ksylitolu – mój mężczyzna mówi, że kwaśne a ja że za słodkie 🙂 on je cukier a ja nie). Powodzenia z eksperymentowaniem 🙂

  • riverina

    Pati, serdeczne gratulacje. Masz fajny wynik, to na pewno Cię motywuje. Co do potraw to tu jest tyle ciekawych przepisów, ze na pewno dobierzesz coś smacznego dla siebie.

  • Marta-Sara

    Pati,
    świetnie Ci idzie!

    Spróbuj może więcej ziół lub innych ziół użyć, żeby jednak jak najbardziej Ci smakowało.
    Mnie tu najmniej smakował imbir, a właśnie się dowiedziałam, że on na mnie dobrze wpływa i ogólnie na metabolizm, więc popróbuję z nim w mniejszych ilościach. Pozostałe zioła i dodatki fajnie podkręcają smak 🙂 (jak dla mnie) ale już nie mam siły gotować, POMOCY!!!………………………..jakoś bardzo odczuwam to, że to są „inne” potrawy, choć smaczne. To już 9 miesięcy diety

    Macie jakieś pomysły na zupy? Zamiśćcie proszę Wasze pomysły na stronce z przepisami. Lubię znać dokładnie proporcje (w razie czego modyfikuję, ale wiem czego się trzymać).

    Mój mąż wieczorem po pracy, to najchętniej ciepłą zupkę by zjadł. Smakuje mu taka z dużą ilością zieleniny z książki Pomroy dla 2. fazy, ale dzieciom nie. Robiłam kiedyś cebulową i porową, ale dałam dużo ziół (w sumie wg oryginalnego przepisu Kuronia) i córki chciały „taką jak dawniej” czyli z kostką rosołową, a bez ziół 🙁 Dziś będę walczyć z barszczem bez dodatków i jak mi wyjdzie to dam znać – to dla mnie największe wyzwanie!

    • Może pomidorowa z brązowym ryżem na piersiach kurczaka? Dokładnego przepisu nie podam, robię na oko.

  • siaka55

    Hej Poroyki,
    Pełen cykl diety zakończyłam pod koniec października. Schudłam 3 – 3,5 kg. Obecnie po miesiącu z wielką obawą weszłam na wagę i …. nadal ten sam wynik 52 kg. Tak że super.
    Oczywiście po diecie nie jem tak, jak jadłam przed dietę. Nadal nie jem: ziemniaków, nabiału, pieczywa, nie piję kawy ani herbaty, słodycze w bAAAAAArdzo ograniczonym zakresie.
    Jak mam głód totalny, to zajadam warzywa i owoce (ogórek kiszony, marchewka surowa, jabłka, kiwi, cyrtusy). Alkohol – czasami lampka wina.
    Zamierzam wrócić do diety na dwa tygodnie do świąt… a później po nowym roku cały cykl od nowa.
    Trzymajcie się 🙂

    • Dorota

      Ogromne gratulacje za utrzymanie efektów! Jest to bardzo trudna sztuka 🙂 pozdrawiam!

  • Marta-Sara

    Ewo,
    dzięki za podpowiedź, moja starsza córa lubi pomidorową, mąż też, za to młodsza mogłaby na okrągło rosół… ale z rosołu można zrobić wszystko 🙂
    Pomidorowa z pęcakiem im smakowała, ale zdecydowanie za gęsta – dawno nie robiłam, to może wykorzystam podpowiedź, żeby nie podawać w kółko makaronu

    Siaka55
    gratuluję utrzymania wagi

    Ja oscyluję w okolicy 57 kg – czyli wagi do której spadłam po 6 czy 7 tygodniach diety (marzec/kwiecień). Teraz miałam 2 tyg. diety, a w ostatnim tygodniu było trochę odstępstw. Widzę, że jest dobrze, choć chciałabym zrzucić jeszcze 3 kg. Do Świąt jeszcze 2 tygodnie, więc może coś drgnie.
    Przy nieregularnej diecie wraca mi chroniczne zmęczenie i niewyspanie!!! Coś strasznego! Czytam Wasze wypowiedzi i się mobilizuję do ścisłego przestrzegania choćby tylko 4 fazy

  • Eowina

    Cześć Dziewczyny!
    Jestem tutaj nowa i chciałam się przywitać 🙂 Już od dłuższego czasu śledzę bloga i postanowiłam przejść na dietę po Świętach. Jednak zrobiłam sobie małe wprowadzenie do diety i 4 tydzień staram się jeść zgodnie z fazami, nie jem nabiału i pszenicy, a kawę ograniczyłam do 1 dziennie. Czuję się świetnie, dieta bardzo mi się podoba, nic nie schudłam, ale też nie przytyłam, co mnie w sumie nie dziwi, bo jadłam trochę słodyczy i produktów niedozwolonych. Mam jednak kilka pytań:

    1. Czy jeśli będę w fazie 2 jadła całe jajka, bardzo zaburzy to dietę? Nie jestem w stanie przełknąć samych białek, brzydzą mnie, a nie wchodzą mi cały czas tylko mięsko i ryby? Tak samo czy dużym błędem byłoby jedzenie w fazie 2 pomidorów?

    2. Dlaczego właściwie nie wolno pić kawy? W wielu źródłach można wyczytać, że czarna kawa bez mleka i cukru jest naturalnym spalaczem tłuszczu

    3. Mam do zrzucenia ok 15 kg, jem teraz 1,5 porcji i tyle planuję na ścisłej diecie. Obawiam się tylko ilości orzechów w fazie 3 – dla mnie wychodzi ok 1/3 szklanki. Z ciekawości zważyłam je i to mniej więcej 50 g, a że orzechy są kaloryczne to w granicach 300-350 kcal! Czy to nie będzie za dużo, jeśli zjem orzechy na śniadanie i na przekąskę? Przecież z pozostałymi posiłkami to będzie z 1600-1800 kcal!

    4. Obawiam się, że mogę mieć problemy z wolnym schodzeniem kg, przez 1 tydzień mojego wprowadzenia do diety nie schudłam nic, a wtedy dość ściśle przestrzegałam zasad. Jak długo może trwać takie wolne początkowe chudnięcie lub jego brak? I co się wtedy robi-czeka cierpliwie aż ruszy samo, zmniejsza porcje do podstawowej?

    Wiem, że dużo pytań, ale chciałabym jak najlepiej przygotować się do diety. Przez ostatni rok przybyło mi po efekcie jojo 11 kg i bardzo chciałabym przerwać ten krąg tycia i osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Mam 173 cm wzrostu, ważę 76 kg, chciałabym w granicach 60-63 kg.

    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    • Witaj, Eowina!
      1. Żółtko i pomidor w 2. fazie – nie jest to zgodne z zasadami diety (choć nie zaliczyłabym tego do wielkich odstępstw). Przynajmniej na początku proponowałabym ściśle przestrzegać zasad, bo potem w razie wolnego chudnięcia będziesz się zastanawiać: „a gdybym nie jadła tego, czy tamego, to…”
      2. Kawa: http://szybkaprzemiana.pl/jak-rzucic-kawe-a-przede-wszystkim-po-co/
      3. Na diecie przyspieszającej metabolizm kalorie nie mają znaczenia, liczy się tylko to, CO jesz. Z pewnością możesz zjeść tyle orzechów. Do wyboru masz jeszcze np. awokado, pestki dyni czy humus.
      4. Sprawa indywidualna. Trudno powiedzieć, jak będzie w Twoim przypadku. Na tej diecie niektórzy na chudną od razu, a u niektórych metabolizm rozkręca się z czasem. Na pewno nie powinnaś zmiejszać porcji do podstawowej, dopóki nie będziesz ważyć 10 kg.

      Powodzenia!

  • Marta-Sara

    Witaj, Eowina!
    Może udałoby Ci się zrobić sałatkę z 4 białek na twardo + jakieś zielone warzywa, np. fasolka, brokuły czy papryka (każdy kolor), do tego cebula i czosnek, które fajnie podkręcają smak i jeszcze zioła, bo poprawiają metabolizm.
    Mnie omlet z białek sam w sobie też nie smakuje, ale jak posypię go solą czosnkową z ziołami + czosnkiem granulowanym, to jest OK (to taka szybka wersja, gdy wieczorem nie pokroję sobie cebuli i czosnku…)do tego daję pieczarki i jak mam to liście szpinaku.

    Co do całego jajka, to może 1 żółtko na 3-4 białka nie zaburzyłoby bardzo metabolizmu, a dodało smak żółtka. „Smażone” na wodzie – tzn. cebule i czosnek na wodę, potem „mokre” pieczarki i szpinak, po chwili dodaję białka.

  • Eowina

    Ewo, Marto-Saro bardzo dziękuję za rady i rozwianie wątpliwości. Faktycznie chyba spróbuję stosować się do wszystkich zaleceń diety bez wyjątku, ale to dopiero po Świętach 🙂 Nie planuję jakiś wielkich szaleństw, ale chciałabym z umiarem spróbować świątecznych potraw nie martwiąc się, czy przypadkiem nie jem czegoś niezgodnego z dietą.

    Białka jaj albo w ogóle sobie podaruję albo spróbuję je jakoś „oswoić”, na razie w ogóle nie próbowałam ich jeść samych, bo ogólnie nie przepadam za jajkami, a na myśl o samych białkach zbiera mnie na mdłości. Ostatnio czytałam o produkcie Newella opartym na białkach, może spróbuję. Próbowała któraś z dziewczyn na blogu?

    Mam naprawdę wielką nadzieję, że dieta na mnie zadziała, jestem już zmęczona jojo i chciałabym oprócz ładnej sylwetki po prostu nie tyć od każdej większej ilości jedzenia. Postanowiłam dać diecie i sobie 2 miesiące i albo się uda albo „poddaje się” i maszeruje do dietetyczki po indywidualny plan odchudzania (mam nr do dobrej, ale szkoda mi kasy, bo to 400-500 zł).

    Mam jeszcze pytanie do Ewy: czy książka lub aplikacja mówią coś o melonach? Można je jeść w którejś z faz?

    • Monika

      Witaj Eowina,
      Zapewniam Cię, że dieta działa, też byłam pełna wątpliwości, zwątpienia, chęci rzucenia wszystkiego w diabły, wytrwałam 14 tyg. i CEL OSIĄGNIETY!!! Jak w połowie września zaczynałam dietę, myślałam sobie, że nie dam rady do świat, jaki to odległy termin 3 m-ce! masakra jakaś, dziś wydaje mi się, że minęło jak z bicza strzelił. I chcę żywić się wg zasad diety, wydaje mi sie, że inaczej nie będę umiała już 🙂 Tak, nienawidzę fazy nr 2 i nigdy jej nie polubię, chociaż podobno nigdy nie mów nigdy :)))
      Dlatego apeluję do wszystkich by się nie poddawać w osiąganiu swojego celu!
      Powodzenia.
      Dorota jak tam u Ciebie?

      • Dorota

        No pięknie Monia, gratuluję!!! 🙂 ja dodałam komentarz pod wpisem Ewy po 14 tygodniu diety 🙂 u mnie na wadze dziś 60,8 kg czyli razem ubyło już 7,9 kg 😀 tyle, że ja walczę dalej, bo mam jeszcze trochę do zrzucenia. Tak bliziuteńko do 5 z przodu 🙂
        A jak u Ciebie? Pochwal się ile to łącznie Cię ubyło, jak samopoczucie, bo pisałaś, że przeszkadza Ci jeszcze brzuch. Pozbyłaś się tego? 🙂 uśmiechasz się, kiedy patrzysz w lustro?
        Jak przygotowania do fazy 4? Jesteś jeszcze tydzień na diecie, żeby utrwalić ją? Pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie gratuluję, jesteś dzielna, że zniosłaś te przestoje i gorsze dni 🙂

        • Monika

          Dzięki!
          Twój wynik też super prawie -8 kg. Dziś waga pokazała 53,9 🙂 czyli w sumie – 7,5 kg
          Jestem bardzo zadowolona, to co piszesz, że jeszcze nie mówić hop, bo 3 faza, ale też zauważyłam, że waga też nie szaleje.
          Brzuch mam mniejszy, ale myślę, że żeby się go pozbyć trzeba poćwiczyć brzuszki. Się zrobi.
          Przygotowania, nie nie robię żadnych, pon. wt. bede jeszcze na fazie 1 od wigilii normalnie 4 faza, szkoda, że te kg nie spadły mi w poprzednim tyg. to bym pobyła na diecie jeszcze ten, dla utrwalenia wagi 🙂 ale cóż.
          Po nowym roku znowu powtórka by zgubić to co przybędzie przez świeta 🙂

          • Dorota

            Do Twojego wyniku brakuje mi jeszcze całe 7 kg… ale na razie nie dążę do 54 kg bo nawet nie wiem jak będę się prezentować ważąc 55 czy 56, być może wystarczy, bo na dzień dzisiejszy na pewno jest jeszcze za dużo na wadze i kiedy patrzę w lustro 🙂 ale jest coraz lepiej a to najważniejsze 🙂 te czarne spodnie, które kupiłam podczas wakacji i ledwo się w nie mieściłam dziś już muszę co chwilę podciągać, bo są za luźne 🙂
            Pisałam gdzieś, że będę na rygorystycznej diecie na święta, ale po ostatniej 2. fazie nie wyobrażam sobie tego i mam taki plan, że na kolację wigilijną zjem rybę z piekarnika bez panierki, barszcz z domowymi uszkami i trochę ciasta migdałowego, które zrobię z przepisu Ewy na 4. fazę 🙂 na śniadanie świąteczne mogę zjeść takie pyszne kanapeczki jak na każde śniadanie 3 fazowe. Taka jedna najważniejsza zasada: jeść po prostu z umiarem i unikać wyrobów z białej mąki, cukru i niezdrowego tłuszczu. Zresztą to już nie pierwsze święta, podczas których nie muszę spróbować wszystkiego co znajduje się na stole 🙂
            Jak już pisałam ta dieta jest cudowna, bo jak nawet trochę popłyniesz i waga to odnotuje to błyskawicznie waga wraca do tej ostatniej wagi a nawet pokazuje mniej 🙂 a jeszcze świadomość, że przy zachowaniu zdrowego rozsądku nie ma efektu jo-jo (Ewcia jest świetnym przykładem).

    • Melon – w żadnej z faz.

      • Monika

        Ewciu, ale w 4 można już melona?
        Oto chodzi Dorota, ja spodnie zdejmuję bez rozpinania, ale tylko te rozciągliwe 🙂
        Dokładnie we wszystkim umiar i jakoś to będzie. Też zjem barszcz z uszkami/mimo, że będą z mąki pszennej/ zjem rybę, a co o kapuście postnej myślicie? Nie ma tam nic niedozwolonego, więc pewnie i tego spróbuję.

        • Dorota

          Kapusta z grzybkami i cebulką podsmażoną na oleju z pestek winogron – mniam! 🙂 a jak zdrowo 😀

        • W 4. fazie można pewnie wprowadzić, z umiarem, skoro nawet banany po diecie wg Pomroy są OK.

        • Nuviel

          Monika, polecam pierogi z mąki gryczanej. REWELACJA.

  • Dorota

    Nuviel to ja poproszę przepis na takie pierożki 🙂 a można z tego samego ciasta ulepić również uszka? Pozdrawiam!

  • Nuviel

    Bardzo prosze: http://dzikinasladowca.blogspot.nl/2014/12/pierogi-gryczane-ze-sliwka-bez-glutenu.html

    Tu pierogi są akurat ze sliwkami, ale ja je robie z kapusta i grzybami (OK, moja szanowna babunia je robi dla mnie :)). W przepisie jest rowniez dodatek mąki ziemniaczanej, ale mozna ja zastąpić tapioką, a wg, mojej babci można to olać i tak wychodzą na samej mące gryczanej….
    Wogóle blog który link podałam powyżej, jest fantastyczny. Znalazłam tam fajne przepisy np na sernik jakglany bez jaj, cukru i nabiału oraz fajne pierniczki ktore mozna wcinać bez wyrzutów (z umiarem:)).
    Pwodzenia.

    • Dorota

      Dziękuję 🙂

  • Monika

    Super, dzieki za przepis. Na pewno skorzystam.
    nooo kapustka to bedzie to!

  • Anna

    Witam, dzisiaj kończę 28-dzień diety.Schudłam 3,3kg przy wyjściowej wadze 74,9 i wzroście 178cm. No i przy 65-ciu latach. W zasadzie pewnie nikt nie zauważył tych ubytków wagi , bo przy moim wzroście i przedziale wiekowym umyka to w ogólnym „looku”, ale ja czuję się usatysfakcjonowana.Właściwie więcej nie chcę schudnąć, ale ten poziom nie był dla mnie do osiągnięcia już dobre parę lat. Czyli można, choć przy pewnym wysiłku w każdym wieku. Natomiast najtrudniejszy był pierwszy tydzień, zanim to ogarnęłam i gdybym nie natrafiła na ten blog Ewy nie wiem czy podjęłabym to wyzwanie.
    Bo to jest swego rodzaju wyzwanie, a właściwie praca do wykonania.
    Dziękuję Ewie, trzymam kciuki za wszystkie dzielne dziewczyny, które walczą, będę tu wracała, bo ciągle coś nowego się od was uczę.Pozdrawiam serdecznie!

    • Anno, gratuluję i również pozdrawiam 🙂

    • Dorota

      Brawo za osiągnięcie celu 🙂 pozdrawiam!

  • megi

    przydałoby by się tutaj jakies forum

  • Nika

    Witajcie, pozdrawiam Was wszystkie i przedstawiciele sie: mam 47 lat, mieszkam w Berlinie i jestem wielu nieudanych dietach,po ktorych kilo przybywaly z nawiazka ( ostatnia Dukana). Waga przedwczorajsza ( nie moja domowa) 74,6. Poznym latem w Biedronce kupilam ksiazke i od razu pozyczylam ja przyjaciolce ( ktora ja zastosowala i chociaz nie w 100 procentach sie jej trzymala schudla prawie 5 kg). Wzbudzila tym moje zainteresowanie,pozniej znalazlam ten blog i sledze go od bodajze 3 miesiecy. Tu wielkie podziekowania dla Ewy blog jest fantastyczny! I dla wszystkich ” Pomroyek” za wymiane doswiadczen, wsparcie i przepisy ( ktore juz zastosowalam w pierwszym dniu I fazy czyli przedwczoraj :)). Tak jest, jestem dzieki Wam na 3 dniu diety 🙂 i podejrzewam, ze juz zrobilam blad : dzis zamiast pol szklanki pieczarek do jajecznicy dodalam ciut ponad jedna, nie dodalam cebuli, szalotki ani szpinaku ( jadam jedynie surowy) + szczypiorku troche. Czy to bardzo duze blad? Tak ogolnie mam problem z gotowanymi warzywami, przede wszystkim kalafior, brokuly i wszystkie kapustowate, kapusta kiszona lub surowa jest ok. Moze macie pomysl czym te gotowane zastapic? Bardzo prosze o pomysly!
    Ewo, w Twoim wpisie z grudnia mowisz: melon w zadnej fazie, a ja wczoraj zjadlam na przekaske popoludniowa, bo w ksiazce na liscie produktow widnieje melon kantalupa i melon miodowy. Kolejny blad z mojej strony? Jesli tak, to niezle zaczynam, ale jadlam kantalupa! W kazdym razie jeszcze raz dziekuje wszystkim za bloga i serdecznie Was pozdrawiam zyczac pomyslnosci w Nowym Roku i realizacji zamierzonych celow!!!

    • Dorota

      Witaj Nika,
      Czy możesz uściślić czego dodałaś więcej do jajecznicy? Jajecznica była z samych białek czy dałaś żółtka? Ja to tak zrozumiałam, że dałaś szklankę pieczarek co absolutnym błędem nie jest, gdyż warzywa jemy bez ograniczeń 🙂
      Powodzenia z dietą! 🙂

    • Witaj Nika! W 2. fazie, o ile dobrze zrozumiałam pytanie, możesz też – z warzyw – jeść paprykę, ogórki świeże i surowe, seler naciowy, paprykę.
      Z melonem moja pomyłka, przepraszam, można w 1. fazie jeść kamtalupę i miodowego.
      Trzymam kciuki!

  • Nika

    I przepraszam bardzo za bledy, ktore sie wkradly, ale tablet,ktorego uzywam ma brzydki zwyczaj wklejania slow lub pisanie z duzej litery rzeczownikow, wiec cos przeoczylam. Nie mam w nim tez polskich znakow. Sorry!!!

  • Monika

    Witaj, wydaje mi sie ze nie popelnilas bledu jesli chodzi o pieczarki. To warzywa wiec mozna ich dowolna ilosc jeść 🙂
    Pozdrawiam i życzę powodzenia! I wytrwałości. Warto!

  • Nika

    Jajecznica: 2 bialka( wiecej jajek nie mialam, ok 20 g szynki 2% tluszczu, ponad szklanka pieczarek, troche szczypiorku . Mam czasem problemy z wcisnieciem takich duzych porcji, ale potem jestem glodna. Poza tym musze przyzwyczaic zoladek ( i jelita :() do takiej ilosci owocow i warzyw, a pecherz do tylu plynow, ale jak czytalam na blogu to nie tylko moj problem. dziekuje za odpowiedz i bede sie Was czesciej radzic, bo gotowane warzywa to moj koszmar od dzicinstwa 🙁

  • Karen

    Przeczytałam stare komentarze i bardzo mi się podoba to grupowe wsparcie 🙂
    Ja jestem dopiero w pierwszym tygodniu diety, pierwsżycie raz zaczęłam ja w lipcu, skończylam trzeci tydzień, a potem wyjechałam na wakacje i aż do teraz odkladalam powrót do diety.
    Mam 21 lat, 165cm wzrostu, a wagi nie znam, bo boję się na niej stanąć od jakiegoś czasu.. Pewnie kolo 65 kg (nie staje ma wadze bo boję się ze jeszcze więcej). Mój cel to 10kg, w maju mam wesele kuzynki, więc chciałabym na nim już wyglądać dobrze 😉
    Ogólnie lubię tą dietę jest bardzo przyjemna, gdyby ktoś mi przygotowywał te wszystkie posiłki to mogłabym całe życie tak jeść 😉 jednak strasznie nie lubię gotowac, chodzić na zakupy i „tracić czas” w kuchni. Boli mnie też brak nabiału, kawki i słodyczy, ale mam bardzo dobry nastrój i samopoczucie i więcej energii.
    Siadam tylko ze ćwiczę dużo, niekoniecznie zgodnie z fazami, bo trenuje siatkówkę i przygotowywuje się do maratonu. Mam nadzieję ze nie będzie to miało wpływu na spadek wagi.. Jak myślicie?
    pozdrawiam!

    • Witaj Karen. Pomroy nie poleca ćwiczeń niezgodnych z fazami. Rozumiem jednak, że stale uprawiasz sporty i nie chcesz z nich rezygnować po to, schudnąć 😉 Chodzi też o to, żeby niepotrzebnie nie stresować organizmu forsownym wysiłkiem, bo wydziela się kortyzol. Ty chcesz przebiec maraton 🙂 W Twojej sytuacji może po prostu rób, jak robisz, zobaczymy, co z tego wyniknie, najwyżej będziesz coś weryfikować w trakcie.

    • Dorota

      Zastanawia mnie jedna rzecz – mianowicie skąd wiesz, że chcesz schudnąć 10 kg jak nawet nie stanęłaś na wagę? :-))
      Z tymi treningami siatkówki i maratonem to obawiam się, że jednak będzie miało wpływ. Pomroy pisze, żeby nie forsować organizmu ciężkimi treningami. Według niej ciężkie treningi powodują stres dla organizmu a jak zapewne zdążyłaś przeczytać stres nie jest sprzymierzeńcem w walce z kilogramami 🙂 a jaka jest częstotliwość Twoich treningów na tydzień?
      Niech jeszcze Ewa się wypowie, jednak ja myślę, że kiedy naprawdę ostro trenujesz to również jedzenia na tej diecie jest zbyt mało… pozdrawiam i powodzenia! 🙂

      • Karen

        Siatkówkę mam 2, 3 razy w tygodniu po dwie godziny, ale jestem przyzwyczajona, trenuje tyle od podstawówki 😉 a bieganie narazie 2 razy w tygodniu. To fakt ze II fazie trudniej mi grać, jestem szybciej zmęczona, może rzeczywiście sprawę zalatwiloby zwiększenie porcji?
        A 10 kg to mówię tak w przybliżeniu, nie lubię się ważyć, chodzi mi o to żeby po prostu dobrze wyglądać. Zmierzyłam sobie obwody, więc będę widziała jakie zrobiłam postepy w poszczególnych tygodniach.
        Bardzo dziękuję za odpowiedzi, muszę rzeczywiście się zastanowić, szczególnie martwi mnie faza 3 gdzie polecany jest masaż i yoga, a ja chciałam robić sobie dłuższe dystanse w soboty…

        • słoneczna szarotka

          Hej Karen!
          Kocham biegać, ekspertem nie jestem, maratonów nie biegam, mój rekord to połówka, ale zdaża mi się, że tygodniowo zrobię 64km. Jeżeli chodzi o mój organizm to nieststy reaguje przybieraniem… 🙁
          Jak jestem na diecie, to nie biegam tyle, czasami w drugiej fazie ale raczej nie w trzeciej, ale tak jak powiedziała Ewa rób po swojemu i patrz, każdy orgamizm jest inny!
          Pozdrawiam i życzę osiągów!!!

          • Karen

            Bardzo dziękuję za odpowiedz, sprawdzę jak to u mnie będzie wyglądać w takim razie najpierw 😉

        • Dorota

          Karen, najlepszym sposobem będzie obserwacja organizmu. Jeśli nie będziesz chudnąć to spróbuj jeść 1,5 porcji tak jakbyś chciała zrzucić ponad 10 kg lub spróbuj choć troszkę dostosować fazy diety do aktywności. Nie wiem w jakie dni grasz w siatkówkę, ale z tego co piszesz trafia na fazę 2 więc jest to środa lub czwartek. Może lepsza w sobotę i niedzielę byłaby faza 1 kiedy jest sporo węglowodanów i dozwolone bieganie? Wtedy faza 2 w pn i wt a faza 3 w śr, czw i pt. Nie wiem, to tyle co mi przyszło do głowy, pozdrawiam 🙂

  • Nika

    Witajcie. Dziekuje Ewo, Te warzywa akkurat lubie! Mam pytanie co do ksylitolu z brzozy. Bylam tu juz w czterech sklepach i nie bylo, a juz nie pamietam, gdzie byla taka informacja. Tyle tego jest! Zamierzam przy okazji usiasc i wszystkie przepisy i informacja z wszystkich wpisow zebrac na jednym pliku, ale na to potrzeba czasu. Bede w przyszlym tygodniu w Szczecinie i chcialabym kupic ksylitol, kasze owsiana i tamari, ale nie pamietam czy to byl Real, auchuan czy jeszcze inny sklep? Prosze pomozcie!!! Juz nie moge sie doczekac jutrzejszego dnia i 3 fazy! Kupilam dzis u Turka humus, zapewnial, ze nie ma zadnego cukru. Co robicie z napadami na slodycze? Jak narazie udalo mi sie uniknac wpadki, ale nie wiem, czy dlugo wytrzymam!! Reklama w tv : mon cheri, moj absolutny faworyt, w sklepie regaly same za mna chodza…Ratuuunkuuu!!!!!

    • Dorota

      Nika, ja się ratuję tym w momentach ochoty na coś słodkiego http://szybkaprzemiana.pl/czekoladowe-ciastka/
      Napady na coś słodkiego miewam coraz rzadziej (jeśli dostarczamy dobre produkty do organizmu w stałych odstępach to nie pojawia się taki wściekły głód jak np. po drożdżówce czy po kilkugodzinnym niejedzeniu).
      Ostatnio zrobiłam sobie te ciacha do kawy w ostatnim dniu 3. fazy – tylko żeby były mniej grzeszne (już byłam po kolacji i nie powinnam w zasadzie już nic jeść) to nie dałam orzechów, oleju i dałam tylko jedno jajko. A i tak wystarczyły, żeby się nasycić 🙂 jeśli jadamy te ciastka jako śniadanie lub przekąska w 3 fazie to śmiało wszystkie składniki można dodać 🙂 pozdrawiam!

    • Tamari kupisz w supermarkecie na stoisku z żywnością azjatycką. Ksylitol i kaszę owsianą spróbuj w sklepie ze zdrową żywnością, zobacz tutaj http://www.dbajosiebie.com/zdrowa-zywnosc/szczecin

  • Nika

    Dzieki Dorota, jutro akurat 3 faza, ratujesz mnie!!! I tak jadlam zbyt wiele slodyczy ( 15-20 mon cheri dziennie), ale to chyba tak jak z kawa- moglabym „zabic” za jedna czekoladke wtedy, gdy nie wolno! I jeszcze jedno, dopiero przed chwila jadlam obiad, potem jeszcze przekaske, ale kolacji juz nie zjem, chyba, ze znowu bede siedziec i czytac blog do 6 rano ;). Czy to wielka tragedia jesli opuszcze jeden posilek, ale bede spala?

    • Sen się nie liczy, jemy co 3-3,5 h, chyba że śpimy.

    • Dorota

      Ja też aktualnie wstaję o takiej godzinie, że kiedy jem co 3 godziny to ostatni posiłek wypada o 23 i gdybyś szła spać dużo później niż o 23, to spokojnie możesz zjeść o tej porze kolację. Ja mam takie rozwiązanie, że np. o 9.30 jem śniadanie, o 13.30 2 przekąski, o 16.30-17.00 obiad i 20.00-21.00 kolacja. Dzięki temu nie omijam żadnego posiłku 🙂

      • Monika

        W przerwie świątecznej wstawałam bardzo późno, skracałam przerwy między posiłkami do 2 h, żeby się wyrobić, ze wszystkim. Mimo, ze nie byłam już na diecie, to starałam się jesć wg fazy 4. U mnie to działało, bo nie przytyłam.

  • Nika

    Dzieki Ewa. Te sklepy znajduja sie w tej okolicy, gdzie bede, wiec na pewno tam pojde. Pozdrawiam

  • Nika

    Dzieki Dorota, dwie przekaski naraz to tez niezly pomysl, ale jak narazie to i tak walcze z wielkoscia porcji, przewaznie nie udaje mi sie zjesc tyle, ile jest wymagane ( zle nawyki zywieniowe z poprzednich diet, czasem potrafilam jesc raz dziennie, bo na nic nie mialam apetytu, pomimo odczucia glodu). Ale sprawa warta przemyslenia, jak tylko troche rozciagnie mi sie zoladek :). Pozdrawiam

    • Dorota

      Jak już rozgrzejesz metabolizm, to sama będziesz odczuwać chęć zjedzenia posiłku 🙂 powodzenia 🙂

  • Nika

    Witajcie Pomroyki, przyznam, ze na poczatku po przeczytaniu ksiazki mialam watpliwosci co do tej diety, tzn.wydawala mi sie trudna do realizacji. Ok, najlatwiejsza nie jest, juz od dawna tyle nie gotowalam ( wylaczajac Swieta), i nie chodzilam prawie codziennie do sklepu po swieze produkty, ale jakos daje rade, tylko boje sie co dalej. Pracuje w nocy po 12 godzin, w roznych miejscach, plus dojazd do pracy, a nie wszedzie mam kuchenke mikrofalowa, zeby podgrzac obiad lub kolacje, a te wychodza mi akurat w pracy. Ten blog dal mi jednak „kopa”, zeby sprobowac, przede wszystkim dzieki wsparciu i radom, ktore sie tu dostaje. Tak, gdyby nie ten blog, chyba bym nie zaczela, lub bardzo szybko to rzucila, bo jednak jest sporo pracy. Aha, nie mam rodziny, ktorej trzeba codziennie gotowac, wiec moze mam latwiej, a moze nie i przez to takie nieregularne jedzenie, bo obowiazku gotowania nie bylo. W kazdym razie pierwszy tydzien jutro za mna, zobaczymy, co w poniedzialek rano pokaze waga, bo jak na 3 fazie nie przytyc? 😉 jest fantastyczna, wlasnie na sniadanie wpalaszowalam 2 ciastka czekoladowe + jagody ( zamrozonych byla szklanka, ale do rana jakos sie ” skurczyly”. Sledze objedzona jak bak i happy ;). Mam zamiar dzis i jutro pogotowac zapasy na 2 tygodnie, bo gdy pracuje nie mam na to czasu i zrobic napad na zamrazalnik mojego partnera, bo u niego stoi pusty,a ja mam pelna zamrazarke zapasow nie do diety, np.wedzonego suma kilka kawalkow i bigosik 😉 szkoda, ze tego suma nie mozna :(. Kilka pytan jeszcze mam: baaaaardzo brakuje mi nabialu, przede wszystkim mojej porannej szklanki mleka, kawa Inka bez mleka tez mi jakos nie wchodzi, no i serki i twarozki….czy macie moze jakas opcje na Ersatz? Drugie pytanie mi wylecialo, ale na pewno wroci i wspaniale jest to, ze jestescie i wspomagacie. Dziekuje. Pozdrawiam serdecznie, a ja bede dalej delektowac sie jedzonkiem 3 fazy 😉

    • Dorota

      Nika, gratuluję, że świetnie dajesz sobie radę na diecie w tak trudnych warunkach 🙂 ja delektuję się inką lub rozpuszczalną kawą z mlekiem i ksylitolem właśnie w 3 fazie i jakoś cały tydzień daję radę wytrzymać a w 3 fazie sobie pozwalam i chudnę. Myślę, że jak będziesz grzecznie dietować przez resztę tygodnia to nagroda w postaci inki z mlekiem w 3 fazie nie zrujnuje Twojej diety 🙂 pozdrawiam!

  • Nika

    Dzieki Dorota, pocieszylas mnie :), to chociaz tak sprobuje, w poniedzialek ide kupic Inke i ukochane mleczko tylko czy pelnotluste, bo zawsze pije to poltluste

    • Dorota

      Ja dodaję mleko 3,2% 🙂 naprawdę muszę spróbować zrobić mleko migdałowe, bo po krowim boli mnie żołądek… ale aktualnie lepsze mleko 3,2% niż kiedyś śmietanka do kawy 18% tłuszczu… pozdrawiam!

  • Nika

    Kurcze, nie dopiero znowu w 3 fazie, jakos dam rade

  • Witaj Nika,
    w 1 fazie możesz pić mleko ryżowe, a w 3. migdałowe i kokosowe. Dopilnuj tylko, żeby nie zawierały niedozwolonych dodatków. Trzymam kcikuki i również podziwiam Twoją determinację.

  • Nika

    Dzieki Ewa, musze tylko poszukac przepisu, bo wiele przepisow jest na roznych stronach, na migdalowe gdzies widzialam na Twoim blogu ( notabene super blog, podziwiam jak w codziennej karuzeli jeszcze na to znajdujesz czas). Pozdrawiam

  • Na mleko migdałowe jeszcze nie podawałam przepisu (na masło midałowe owszem), ale takich mlek można poszukać też w ekosklepach, też w internecie. Choć zrobienie samemu to też nie jest zły pomysł. Podobno dobre jest też mleko z orzechów nerkowca.

  • Nika

    Witajcie. Troche sie pogubilam z miarkami. Ewo, w przepisie na leczo napisalas w 3 fazie 0,25 szklanki ziaren. Tak zrobilam, ale to niewiele. Chodzi o juz ugotowane czy surowe, i tak samo pol szklanki, to chyba tez ugotowane? Wlasnie chce poporcjowac ryz i troche zglupialam :(. Prosze o pomoc !!!!!!!!

    • Chodzi o 1/4 szklanki ugotowanego np. ryżu. Tak, to niewiele, ale w 3. fazie najważniejsze są tłuszcze, węglowodany występują symbolicznie.

  • Nika

    Dzieki Ewa, wlasnie chcialam napisac, ze znalazlam na blogu o 1 fazie najczestsze pytania odpowiedz o wielkosci porcji ( musisz miec dosc tych pytan, sorry,ale jest to troche porozkladane na roznych stronach, na te weszlam dzis pierwszy raz). Dziekuje, przepraszam 🙂 i pozdrawiam

  • Nika

    Wlasnie spakowalam ryz: po pol szklanki, ale kiedy troche sie w woreczku ugniotl wyglada na 0,25 szklanki, wiec go zwazylam. Wychodzi ok 80 g. Czy Pomroy podaje na swojej stronie wage produktow/ porcji ? Niestety moj angielski jest fatalny, a po niemiecku nie pisza:(

    • Właśnie nie podaje, Pomoroy jest „szklankowa”. Ale nie przejmu się drobiazgami, parę ziaren ryżu w tę czy wewtę nie robi różnicy.

  • Nika

    Super, dzieki Ewa, wprawdzie porcje jak dla mnie sa dosc duze i mialam problem, zeby to zjesc czasami, ale czesto robie sie szybko glodna. Chcialam wlasciwie schudnac wiecej niz 10 kg, ale przestraszylam sie wlasnie wielkosci porcji. Pomyslalam, ze najpierw jakies 2 tygodnie do 10 kg, a potem podniose, albo i nie, zalezy od wynikow, ktore uzyskam i samopoczucia. Zadzialam intuicyjnie 😉

  • Nika

    Witajcie, nie wiem kto podal przepis na ciasteczka czekoladowe, ale te osobe moglabym calowac po peitsch ;). Pieklam je dzis po pracy do 10 rano i wlasnie spalaszowalam na sniadanie ze szklanka rozmrozonych jagod. Pyyyycha!!!!!! Tak mozna zaczac dzien ( wieczor). Do pracy spakowalam jedno na przekaske :). Juz sie na nie ciesze! Zalewam platki bardzo mala iloscia wody, wrecz musze jej ciut dodac, aby wymieszac skladniki i robie ok 1 cm grubosci. Wychodza rewelacyjne, mieciutkie. Mniam. I dzis waga pokazala mi 3 kg mniej, mam nadzieje, ze to nie tylko woda wyparowala ;), ale faktem jest, ze juz nie jestem taka spuchnieta! A to dopiero drugi tydzien. Szkoda, ze w tej fazie schudnac nie moge, ale bez tego wytchnienia chyba bym te diete rzucila. Bardzo duzo pracy przy nie no i ta 2 faza :(, na Dukanie mozna bylo chociaz nabialu sie najesc, ale nie narzekam. Serdecznie pozdrawiam i sprobuje wytrwac ( pracuje wlasnie na targach „zielony tydzien” i dookola tyle jedzenia z calego swiata i tyle wina ;)). Trzymajcie za mnie kciuki, abym nie ulegla pokusie;)

    • Dorota

      Trzymam mocno kciuki i gratuluję efektów 🙂 ciastka owsiane już kilka razy uratowały moją dietę 🙂

  • Eowina

    Ech, dziewczyny, jak ja Wam zazdroszczę tych spadków – u mnie po ponad 2 tygodniach solidnej diety nie ubyło NIC. Jestem zdołowana, przestrzegam diety, ćwiczę, a efektów brak, i wagowych i w centymetrach. Kurczę, jestem młoda, zdrowa, co jest grane? Chyba że jestem tym przypadkiem, na którym DPM nie działa…

    • Eowina, a masz z czego chudnąć? Stosowałaś już wcześniej jakieś diety? Masz wszystko w porządku z hormonami?

      • Eowina

        Tak, Ewo, mam z czego chudnąć, przy 1,73 cm ważę 78 kg. Wcześniej udało mi się zrzucić kg do 65 na 1200 kcal, ale zaliczyłam jojo po którym kg już nie chciały spadać. Miałam spore nadzieje związane z tą dietą i jest mi przykro, że nie działa. Hormony mam w porządku, robiłam badania w ubiegłym roku. Jeszcze podietkuję do pełnych 4 tygodni, a później chyba odpuszczę

        • Eowina, nie poddawaj się, u części osób dieta działa dopiero po czasie, może metabolizm potrzebuje po poprzednich dietach więcej czasu, żeby się rozkręcić. Na pewno przez te 2 tygodnie już wiele dobrego zrobiłaś dla swojej przemiany materii i w ogóle zdrowia.
          Polecam też suplementację witaminą D, pomaga w chudnięciu. Pozdrawiam.

  • Nika

    Wkradl sie blad, mialo byc ” moglabym calowac po pietach”, to komputerowe wstawianie wyrazow czasem zaskakuje. I jak dotad w pracy pokusom sie oparlam :))

  • nika

    Witajcie, siedze jeszcze w pracy i jestem zła na siebie! Byłam taka zmeczona, że napilam sie kawy. A że czarnej nie lubię dolałam mleka i słodziku! Czy całą dietę diabli wzięli, bo przy okazji kilka innych drobnych błędów też się wkradło, np. na przekąski w fazie 3 owoce zamiast warzyw? A tak mi dobrze szło,nawet dzisiaj na wadze zgubilam 300g. niby nic, ale to 3 faza! A teraz???!!!

  • nika

    No super, jeszcze z innego urządzenia podpisałam się małą literą, ale to ja Nika :). KIedy ta zmiana wreszcie się skończy :(! Do tego dochodzi jeszcze fakt, że w 27 dniu diety przyjaciółka (też na diecie, ten sam czas) ma okrągły jubileusz i bez wina raczej się nie obędzie. Ale mimo to pociagnę to do imprezy i dzień po, a potem może zrobię tydzień przerwy i zacznę od początku, bo na pewno do tego czasu nie osiągnę 10 kg. Zobaczymy czy dzisiejszą wpadką zaprzepaściłam wszystko, czy jednak nie. Może ktoś ma już jakieś doświadczenie w podobnym problemie? Pozdrawiam

    • Nika, taka jedna kawka z mlekiem i slodzikiem nie ma żadnego znaczenia, musialabyś kilka takich wypić, żeby miało to jakiś wpływ. Podobnie owoce na przekąski w 3. fazie, nie jest to drastyczny błąd. Nie przejmuj się niczym i nie stresuj, działaj dalej. Pozdrawiam.

    • Dorota

      Najważniejsze to się nie denerwować, bo stres zabija odchudzanie. Możesz śmiało kontynuować dalej 🙂

  • Dorota

    Kochane Pomroyki 🙂
    Piszę do Was po 18 tygodniu diety. Walka z kilogramami po świętach trwała kilkanaście dni, ale potem waga znowu zaczęła iść do góry i trochę w dół, ale kolejne kilka dni i przedłużenie fazy 2 do trzech dni w tym tygodniu (cóż za poświęcenie! :)) zaskutkowało spadkiem wagi i dziś ujrzałam 60,1 kg he he. Miała być 5 z przodu a jest kolejny psikus, ale już jestem spokojna, bo waga wreszcie ruszyła na dobre 🙂 chociaż jest zimno i ciężko to wróciłam też do wody mineralnej – staram się pić zamiast herbaty (choć piję 2 herbaty dziennie z ksylitolem, jedna earl grey a druga owocowa, ale reszta płynu to woda)
    Podsumowując po 18 tyg. diety łączny ubytek wagi wynosi -8,6 kg!!! 🙂 pozdrawiam i walczcie pomimo (czasem ogromnych) trudności 🙂

    • Karen

      Gratuluję takiego spadku i przede wszystkim- wytrwałości! to było 18 tygodni diety ścisłej czy miałaś jakiś tydzień, lub kilka dni przerwy? I jeśli mogę zapytać – jak mniej więcej rozkładal się twój ubytek kilogramów? No i ile schudłaś po pierwszych 28 dniach?
      Pozdrawiam 🙂

      • Dorota

        Dziękuję 🙂 przerwa w diecie to był tydzień świąteczno-noworoczny oraz dodatkowo łącznie kilka dni. Po 28 dniach schudłam 3,5 kg 🙂 z wagą naprawdę bywało różnie, często skakała do góry, ale patrząc na całokształt zawsze coś tam spadło i łącznie jest ponad 8 kilo na minusie 🙂

  • Monika

    Dorota, po pierwsze gratulacje, po drugie znaczy nie pijesz zalecanej ilości wody/płynów?
    To jest błąd, chyba, że źle zinterpretowałam to co napisałaś.
    U mnie po tyg. powtórce waga zadowalająca :), aczkolwiek jeszcze ten tydzień sobie pobędę na diecie, a co tam 🙂

    • Dorota

      Monia dziękuję 🙂 nie zrezygnowałam całkiem z płynów – piłam 2 słodkie herbaty tak jak pisałam wyżej a reszta (czyli kilka ładnych kubków) to były pite na zmianę mięta i rumianek bez ksylitolu. Ciężko było mi pić wodę, ale teraz widzę, że co woda to woda a nie herbata 🙂
      Świetnie, że u Ciebie waga zadowalająca, jaka zmiana, bo jak nie musisz to chętniej jesteś na diecie 😀

      • Monika

        Rozumiem….
        Chyba tak jest, że jak nie ma przymusu to jakoś łatwiej się jest na diecie 🙂

  • Nika

    Dzieki za wsparcie :). To naprawde jest bardzo pomocne, biore sie w garsc ;)!
    Dorota, gratuluje Ci super wynikow i wytrzymalosci! Tez bym chciala 5 na wadze, albo przynajmniej bardzo mala cyfre za 6, ale to oznacza wiecej niz 10 kg. Waga startowa byla u mnie 74,6 a dzisiaj , po doch tygodniach 71,5 , wiec jak na razie niezly wynik, ale moze to tylko woda? Nie wiem, czy wytrzymalabym 18 tygodni, ta dieta jest bardzo absorbujaca, tym wiecej podziwiam Ciebie. Pozdrawiam i lece do pracy, gdzie na kazdym stoisku patrza na mnie smakolyki targow „zielonego tygodnia”

    • Myślę, że to nie tylko woda, w końcu pijesz jej dużo na diecie. Dieta jest najbardziej absorbująca na początku, a kiedy ją dobrze poznasz, to tak wchodzi w krew, że nawet nie zauważasz, że jesteś na diecie. Pozdrawiam.

  • anklo

    Witam. Dzis 13 dzien diety. Poki co po pierwszym tygodniu ponad trzy kilo zjechalo w tym tygodniu juz zabardzo spadkow nie mam. Myslisz Ewo ze to przez to iz weszlam wlasnie w prawidlowe bmi ? Do zrzucenia mam jeszcze ok 15 kg ale juz po pieciu bede bardzo szczesliwa. Pozdrawiam wszystkich i licze na wasze wsparcie 🙂

    • Witam. Myślę, że to całkiem normalna sytuacja, organizm wykonał wysiłek i teraz zbiera siły do dalszej walki. Warto zawsze pamietać, że nawet wtedy gdy waga tego nie pokazuje, trwa naprawa naszego metabolizmu, która prędzej czy pózniej przyniesie skutki.
      Nie da się utrzymać przez cały czas b. szybkiego tempa chudnięcia, zwłaszcza mając cele długofalowe, będą zdarzały się okresy spadku i zatrzymania. Nie ma co się przejmować, tylko robić swoje, efekty na pewno się pojawią. Powodzenia!

  • anklo

    Dziekuje Ewo za odpowiedz 🙂 Chyba masz racje na poprzedniej diecie tez tak mialam ze raz spadala waga a potem obwody wiec moze i teraz tak jest. Odchudzam sie od poltora roku i udalo mi sie juz pozbyc balastu 50kg.A w sumie to 60 ale 10 wrocilo bo poleglam na wyprowadzeniu z diety. Kiedy po bardzo rygorystycznej diecie zaczelam wprowadzac nowe produkty organizm dopominal sie wiecej i wiecej. Nie potrafilam nad tym zapanowac. Mam nadzieje ze ta dieta wszystko zmieni i nie bede sie rzucac na jedzenie jakby to byl ostatni posilek w zyciu. Mam nadzieje szybko wrocic do 60 kg ktore jeszcze niedawno mialam a wisienka na torcie bedzie osiagniecie wagi 57. Mam jeszcze kilka pytan, byc moze juz gdzies wspominalas o tym ale nie mam zbyt wiele czasu wiec pidczytuje twojego bloga na przerwie obiadowej. Orientujesz sie czy mozna jesc kiszone ogorki i kapuste ? Bardzo brakowalo mi kiszonek na poprzedniej diecie. Dieta mi odpowiada i moge byc na niej ile bedzie trzeba ale zalozylam sobie plan ze na trzydziestke przebiegne dystans maratonu. Bede musiala zaraz ruszyc z pozadnymi treningami bo mam zaledwie pol roku. Myslisz ze bedzie to bardzo kolidowalo z dieta. Wiem ze Pomroy zaleca umiarkowany wysilek fizyczny ale ja nie usiedze na tylku. Co o tym myslisz kochana? A moze sa jakies panie ktore intensywnie trenuja na tej diecie ?

    • Anklo, 60 kg, jestem pod ogromny wrażeniem! Ile pracy musiałaś w to włożyć, nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić.
      Kiszone ogórki i kapusta – jak najbardziej tak, są nawet wskazane ze względu na probiotyki, jakie zawierają, poza tym oba warzywa mają bdb właściwości alkalizujące, więc są super dla odchudzających się (dziwna ta dieta, która ich zabrania).
      Co do maratonu, Pomory faktycznie zabrania tak dużego wysiłku. Chodzi o wydzielenie hormonu stresu, kortyzolu. Jak takie przygotowania mogą zakłócić dietę – nie wiadomo. To już Twoja decyzja – co jest dla Ciebie ważniejsze, odchudzanie czy maraton. Rozumiem, że dla Ciebie przebiegnięcie maratonu jest ważnym marzeniem, a ja jestem za tym, żeby tak łatwo z marzeń nie rezygnować. Ja na Twoim miejscu spróbowałabym i zobaczyłabym, co będzie się działo. Jeśli trening przeszkodzi w zrzucaniu wagi, to trudno, przebiegniesz ten maraton i potem schudniesz. A może wcale nie będzie tak źle i wszystko uda się połączyć. Pamiętaj też, że intensywnie ternując, wyrabiasz sobie mięśnie, a one też ważą i waga może stanąć w miejscu, mimo, że spalasz tłuszcz. Ale tu właśnie o mięśnie chodzi! Im jest ich więcej, tym lepszy metabolizm i szybsze spalanie. Mięśnie spalają nawet gdy nic nie robimy.

    • Karen

      Gratulacje anklo!
      Ja też miałam ten problem, bo chciałam przygotować się do maratonu, ale na razie odpuściłam. Trenuję 3 razy w tygodniu siatkówkę (1 i 2 faza) i biegam w pierwszej fazie czyli wielkich odstępstw nie robię. Dieta na mnie działa, a najważniejsze jest dla mnie to, żeby schudnąć i bałam się sprawdzić, co będzie jak zacznę biegać co drugi dzień. Zostawiłam sobie maraton na 4 fazę, w kwietniu zacznę trenować to do września się przygotuję.
      Daj znać jak u Ciebie to działa no i na co się zdecydujesz 🙂
      Pozdrawiam!

  • Marta-Sara

    Gratulacje anklo!
    Chciałam się podzielić informacją dot. ewentualnego efektu jojo i wychodzenia z diety. Na moim skromnym przykładzie widzę, że jest dobrze. Po 6-7 tygodniach stosowania diety ścisłej zrzuciłam 7 kg i osiągnęłam 57 (chciałam 54). Potem dość długi czas trzymałam się prawie ściśle. W lipcu – miesiąc powtórki. Od września jadam coraz mniej ściśle. I nadal kręcę się około 57!!! Na początku grudnia wytrzymałam 1,5 tyg. ścisłej powtórki. I w styczniu weekend oczyszczający.
    Ciasta jem czasem minimalnie, ale większość jest tak przesłodzona jak na mój obecny gust, że długo jest mi za słodko i lepiej się obejść bez ciasta. Chleb pszenny smakuje mi jak wata – czasem zjem w sytuacji kryzysowej. Spoza diety jadam chleb orkiszowy i ser biały – najczęściej twarożek ze śmietaną 12%. Innego nabiału zazwyczaj unikam, zwłaszcza niekwaszonego i słodzonego. Mimo, że Pomroy odradza nabiał – nie jest taki tragiczny dla naprawionego metabolizmu.
    Aha – ostatnio zjadłam u szwagierki pierś kurczaka w panierce – wszystko było świeże, więc też smaczne, ale potem źle się czułam, a wieczorem miałam napompowany brzuch i zgagę…. Nie ciągnie mnie już wcale do polskich mięs z panierką.
    Bardzo dziwnie się czuję u rodziny widząc ile jedzą „niezdrowych” i niewinnie wyglądających posiłków. Ciężko zjeść u nich cokolwiek.

  • Nika

    Witajcie, niestety poleglam! Tak mi dobrze szlo, az zdechlo :(((((. Jedno male odstepstwo, potem drugie az w koncu poleglam na calej linii. Nie mam zbyt silnej woli i nie udalo mi sie dluzej odmawiac. I tak wszyscy mnie pytali czemu robie diete w czasie „zielonego tygodnia”, gdzie na kazdym rogu jest cos pysznego, wszyscy czestuja, itd. Ja dostalam od handlarzy kilka butelek wina i mase slodyczy, a to moja pieta achillesowa :(. Ale zrobie jeszcze jedno podejscie, z tym ze po kolejnych targach, bo od 2 lutego zaczyna sie „fruit Logistik ” i bede w hali z najpyszniejszymi melonami, jakie kiedykolwiek jadlam i innymi pysznosciami, a moge nie wytrzymac szczegolnie w drugiej fazie! Mam nadzieje, ze tym razem uda mi sie pociagnac chociaz te 28 dni. Pozytywne jest, ze na razie zbyt duzo nie przytylam, oby tak zostalo! Pozdrawiam i wroce za jakies dwa tygodnie

    • Nika, zdarza się. Co innego, kiedy jesteś w domu i sama decydujesz o zawartości lodówki, a co innego gdy przebywasz w otoczeniu kulinarnej rozpusty, wtedy to już trzeba mieć naprawdę silną wolę, a czasem i to nie pomoże 😉 Pozdrawiam.

    • Dorota

      Trzymaj się Nika 🙂

  • Marta-Sara

    Nika,
    spróbuj w dogodnym momencie, masz „ciężką” pracę 🙂
    Myślę, że jeżeli teraz utrzymasz duże spożycie warzyw i przerwy między daniami głównymi (odpowiednimi w składzie – bez nabiału i tłuszczów), to metabolizm będzie hulał nawet przy „podjadaniu” owoców i słodyczy (oby jak najmniej!)
    Trzymaj się!
    Jak zupełnie zrezygnujesz teraz z diety, to wrócić może być ciężko, niestety

  • anklo

    Dziekuje dziewczyny za mile slowa. Odrazu przepraszam za literowki ale nie mam polskich znakow na klawiaturze a jak szybko pisze to palce same na alty i shifty uciekaja.
    Poki co nie podjlam decyzji co do biegania. znaczy zaliczylam pierwszy biegowy trening w tym roku w niedziele (ja zaczelam od niedzieli wiec faza I) i nastepny bieg planuje na nastepna niedziele. W tym tygodniu walcze z przeziebieniem wiec na wielkie rezultaty nie licze, po drugim tygodniu waga poszla mi o kg do gory w stosunku do tygodnia pierwszego ale ja chyba przegielam z treningami kardio solidne poltorej godziny a silowy ponad dwie wiec pewnie organizm przeszedl w faze wstrzymywania zapasow. schudne nie schudne bardzo dobrze sie czuje na tej diecie wiec mam zamiar ja kontynuowac.
    To niesamowite ile sie juz w tym czasie nauczylam na temat odzywiania. teraz wiem ze mozna smacznie i zdrowo bez wielkich wyzeczen.
    nika wiem ze jest Ci trudno ale uwierz mi ze jak sie dobrze nastawisz to dasz rade i zadne cuda na kiju nie beda ci straszne az tak wielu wyrzeczen na tej diecie nie ma. ja niemal caly ubiegly rok bylam na bardzo restrykcyjnej diecie i nie przeszkadzalo mi pachnace pieczywo w pracy czy ciasta w kawiarni a nawet cukierki na stolowce. Jezdzilam z wlasnym jedzeniem wszedzie na wszystkie imprezy i wiem ze jak sie chce to mozna. Trzeba tylko sobie wszystko dobrze w glowie poukladac. Mam nadzieje ze ci sie uda 😉

  • Dorota

    Moje kochane Pomroyki!
    Dziś jest wyjątkowy dzień dla mnie – dzień 142 diety przyspieszającej metabolizm sprawił, że na wadze ujrzałam 59,8 kg!!! :-)))
    Druga sprawa, gorsza to taka, że wkrótce planuję wyjazd do Holandii i będę mieszkać w hotelu gdzie dają jedzenie (zanim pójdziemy na swoje mieszkanie) i nie mam pojęcia jak pogodzić takie jedzenie chociażby z namiastką tej diety… myślę, że może zupy i surówki zjem, ale np. kotlety są jedynie w panierce więc nie będę ich ruszać a zastąpię je innym białkiem. Nie można tam gotować samemu. Będę też dojeżdżać do Polski na studia, to będzie dla mnie wyzwanie, ale lubię wyzwania 🙂
    Nie poddawajcie się, warto się uprzeć, trzymać się planu a nawet jak zdarzą się wpadki (oczywiście zdarzały się i mnie) to zapominamy, głowa do góry i idziemy dalej 🙂 pozdrawiam! I walczę dalej 🙂

    • Gratuluję!

      • Dorota

        Dziękuję 🙂 chciałam jeszcze dodać, że od początku diety ubyło mnie łącznie -8,9 kg 😀

    • Monika

      Gratulacje Dorota!
      Dasz radę na czas hotelu, ja byłam na feriach i też jadłam to co było. Ale tak rozsądnie, tzn. wybierałam co mogłam, a jak nie mogłam to np zdejmowałam panierkę 🙂
      Nika dasz radę trochę trzeba się zaprzeć, ale jest to możliwe, a później już nie widzi się innego sposobu odżywiania tylko „leci” się dietą. Dziwiłam się jak Ewa pisała, że w czasie 4 fazy odżywia się mniej więcej zgodnie z fazami… ja robię tak samo teraz, dieta wchodzi w krew!
      Powodzenia!

      • Dorota

        Monia po miesiącu bez diety na wadze 4 kg więcej… ale stresu miałam co nie miara i to hotelowe jedzenie. Od dzisiaj wróciłam do diety. W międzyczasie zorientowałam się czy otrzymam w Holandii wszystkie produkty. Mam tu (4 km ode mnie) rewelacyjny polski sklep gdzie dostałam nawet makaron z brązowego ryżu 🙂 a reszta produktów w lokalnych marketach.
        Dodam, że nielegalnie ugotowałam wczoraj w pokoju (w łazience na małym palniczku) danie chili z kurczakiem i batatem. Po tylu dniach przerwy smakowało rewelacyjnie i podejrzewam, że jutro nawet łosoś wędzony będzie pyszny. Zakupiłam grilla elektrycznego i będę pichcić w łazience dietetyczne dania dopóki alarm się nie odpali 😀 bo ta przyjemność 400 euro kosztuje. Lodówki brak więc naprawdę przede mną spore wyzwanie. I płacić będę podwójnie, bo za obiady oraz za dietetyczne jedzonko, ale już tak źle się czuję, że musiałam wrócić na dietę.
        Jeśli tu czegoś nie dostanę to co 2-3 tyg jestem w Polsce także sobie dokupię co trzeba. Trzymajcie kciuki! Pozdrawiam 🙂

        • Dorota

          Po pierwszym dniu diety (byłam tylko jeden dzień na fazie 1, waga 63,4 czyli -0,6 kg. Organizm czekał z utęsknieniem na powrót do diety, bo waga spada i znowu mam chęć do życia 🙂 jutro w nocy podróż do Polski na uczelnię więc pojadę z pojemnikami ze śniadankiem na 3. fazę, bo czeka mnie śniadanie w busie 🙂 pozdrawiam!

          • Potwierdzasz zjawisko, które zaobserwowałam też u siebie – po powrocie na dietę waga błyskawicznie leci w dół, jak gdyby organizm pamiętał, że ten rodzaj pożywienia to sygnał do zrzucania wagi.

        • Monika

          Dorota, wszelki duch…..:)
          Miło Cię znowu przeczytać. To masz wyzwanie niezłe, warunki polowe, wcale nie dziwię się, że nie chciało Ci się być na diecie. Ale plan już masz, to działaj. Ciekawa jestem w jakim czasie zrzucisz te 4 kg.
          Bo ja np. jak robię powtórkę diety, to praktycznie po tyg. spada mi tylko 0,5 kg. ale może dlatego, że w czasie 4 fazy nie przybywa mi jakoś kg.
          Powodzenia i melduj się częściej.

          • Dorota

            Dzięki 🙂 będę tu codziennie, brakowało mi Was, ale brakowało mi też weny do pisania i chęci do czegokolwiek.
            Cieszę się, że waga u Ciebie nie skacze. Ja spodziewałam się skoku wagi do góry, bo mój jadłospis zdecydowanie odbiegał nawet od fazy 4. Musiałam stworzyć plan żeby działać 🙂 pozdrawiam!

  • Karen

    Gratuluję wytrwałości i takich wyników! To motywuje do działania!
    Pozdrawiam 🙂

    • Dorota

      Dziękuję 🙂 miałam sporo momentów załamania, ale trzeba walczyć mimo, że zdarzają się: zatrzymanie wagi, zniechęcenie i zmęczenie 2. fazą 🙂

  • Nika

    Dziewczyny, dziekuje za podtrzymanie na duchu, od nastepnego poniedzialku zaczynam od poczatku i chce przetrwac chociaz 4 tygodnie. Dorota, gratuluje sukcesu i wytrwalosci, dobry przyklad dla mnie, ze jednak mozna :). Uzbroilam sie w nowa ksiazke Pomroy z przepisami, w ktorej podaje sporo przepisow z aminokwasami kokosowymi. Gdzie mozna je kupic i jaka forme, tzn proszek, plyn? Chce troche w tym tygodniu pogotowac i pomrozic, to ulatwi mi przeprowadzenie diety, wprawdzie nie zawsze moge jedzenie podgrzac :(. Ale lepszy rydz niz nic. Pozdrawiam

    • Aminokwasów kokosowych, nie można kupić w Polsce, jest to płyn, sok z kokosa. Można zastąpić sosem tamari (wszystkie fazy) lub mleczkiem kokosowym (faza 3.)

  • Nika

    Dziekuje Ewo. Zastanawialam sie rowniez nad bekonem z indyka, ale jak dotad nie znalazlam go ani w Szczecinie, ani w Berlinie. Pozostanie mi wiec sprobowac jeszcze raz zrobic suszone mieso z indyka, pierwsze mi nie wyszlo :(. Tak samo zreszta jak schab pieczony z pieczarkami, troche lepiej wypadla piers z indyka z musztarda. Moze sprobuje nizsza temperature i ciut dluzej w piekarniku? Pozdrawiam

  • Nika

    Dzieki Ewo za zamieszczenie zmian, ulatwiasz nam zycie nawet nie wiesz, jak bardzo!!! Przypomnialo mi sie, ze w zeszlym roku robilam sobie rybe bardzo smaczna i bardzo prosto. Moze komus ten ” przepis” sie przyda : krojone pomidory ( 2-3 duze, moga byc z puszki) podsmazam na patelni z mala cebula, doprawiam sola i piepszem i ziolami prowansalskimi ( tyle, zeby bylo wyraznie czuc ). Gdy sa gorace klade na wierzch filety z ryby i przykrywam patenie. Mozna przewrocic, ale nie trzeba, jesli komus nie podoba sie, ze filet sie ” rozwala”. Po ok 10 minutach jest przapyszne danie, ktore bardzo pasowalo mi do lata. Nie probowalam z kuczakiem, ale to tez jest opcja lekkiej zmiany smaku. Pozdrawiam

  • Monika

    Ewo mam pytanie, czy w czasie powtórek diety, pijesz kawę? Oraz czy Twoje powtórki trwają tylko tydzień?

    • Tak, piję kawą, słabą (łyżeczka Inki + łyżeczka kawy), z symboliczną ilością mleka (w smaku nie czuć, jedynie kolor kawy zmienia). Nie piję kawy po godz. 16-17-ej, bo to zaburza sen.
      Moje powtórki z reguły trwają tydzień, ale np. kiedy wybierałam się na ferie zimowe, zrobiłam sobie 2 tygodnie, żeby na wyjeździe móc trochę zaszaleć czy po prostu jeść to, co jest do jedzenia, bez analizy, jak to wpłynie na wagę.
      Co ciekawe, lubię te powtórki. Przyzwyczaiłam się do jedzenia gotowanego w domu i kupne lunche nie smakują mi już jak kiedyś.
      Moje posiłki często zamieszczam na Instagramie, zapraszam do obserwowania: http://instagram.com/szybkaprzemianapl/

  • Monika

    Dzięki wielkie za odpowiedź.
    I już wiem co będę jadła jutro na obiad 😉 pysznie wygląda to danie na instagramie. Indyczka mam, ryż mam, batata z cukinią zrobię i pyszne jedzonko gotowe.
    Wczoraj czułam się jakbym przytyła ze 2-3 kg. dziś zaczęłam powtórkę z diety i weszłam na wagę by sprawdzić z czego startuję – ku mojemu zdziwieniu waga 53,3 kg, czyli tylko 0,3 kg mi przybyło. Też właśnie robię powtórkę w zależności od nastroju i tego jak jadłam w 4 fazie.

  • Nika

    Mam znow pytanie lub potrzebuje potwierdzenia. Wypadla mi dzis nagle praca, wiec bede na nogach co najmniej 7-8 godzin dluzej, niz bylo planowane. Poniewaz nie chce byc glodna wzielam ze soba do pracy dodatkowo jeszcze jeden posilek ( kurczaka duszonego w cebuli +3 srednie pieczarki surowe) i jedna przekaske i papryke, gdyby to bylo malo. Czy dobrze mysle, ze to ok? I jeszcze jedno, po przejrzeniu starszych komentarzy widze, ze taki apetyt na slodycze moze byc poczatkiem cukrzycy. Ja ostatnio zrobilam badania krwi ( pö 3 tygodniach diety i dwoch tygodniach odzywiania mon cher) i wyniki sa super. Lekarz pytal, czy odzywiam sie z ksiazki o zdrowej zywnosci ?! Wiec ta dieta rzeczywiscie reguluje prace organizmu. Ale potrzebuje czekolady!!!!!!! Czym ten apetyt oszukac? Mam tak zawsze w drugiej fazie, za to w pierwszej jestem czesto glodna!!!! Pozdrawiam

    • Obowiązuje zasada jedzenia co 3 godziny, więc dobrze, że wzięłaś więcej jedzenia.
      W 2. fazie możesz ratować się musem czekoladowym (można go upiec): http://szybkaprzemiana.pl/mus-czekoladowy/
      W 1. fazie jedz więcej sycących warzyw: marchew, słodkie ziemniaki, buraki, dynia itd.

    • Nuviel

      Nika,

      Dolaczam sie do pytania. Mam straszny apetyt na slodycze i nawet te dozwolone moglabym jesc w nieograniczonych ilosciach. Przez to wszystko mam straszne problemy zeby wrocic do diety, a musze, bo przytylam te 4kg ktore zrzucilam:( Jestem troche podlamana, ale to oczywiscie moja wlasna wina, bo nawet intensywan praca, brak czasu i stress nie jest tutaj usprawiedliwieniem. Chcialabym zrzucic 10kg do moich urodzin (koniec maja),wiec zdecydowalam, ze walcze.
      Znalazlam przepis na ciasto czekoladowe (lub waniliowe) ze slodkich ziemniakow bez jajek, tluszczu i maki (zdrowy tluszcz mozna dodac w formie zmielonych orzechow w fazie 3ciej). Ale jeszcze eksperymentuje z tym ciastem brownie/fudge. Wrzuce przepis w weekend. Co do 2giej fazy to moze Ewa wrzuci jakis deser ktory jest w ksiaze kucharksiej H.Pomroy? Czytalam, ze ma tam jakis przepis na lody cytrynowo-costam:)

      • A próbowałaś łykać tabletki z chromem? Hamują apetyt na słodycze, kiedyś je stosowałam i były skuteczne.
        W książce są 3 desery dla fazy 2: sorbet limonkowy, bezy cytrynowe, lody cytrynowo-limonkowe – nic innego jak sok wyciśnięty z owoców, posłodzony ksylitolem i zamrożony w foremkach do lodów.

        • Turja

          Tabletki z chromem regulują poziom cukru we krwi a to samo ma podobno robić dieta Pomroy. Wydaje mi się, że 2 tygodnie diety powinny wystarczyć, żeby przyzwyczaić organizm do braku cukru. Każda dieta wymaga silnej woli, nawet taka przyjemna jak ta 😉 Poza tym nie oszukujmy się, wszystko siedzi nam w głowie, jeśli naprawdę chcemy to możemy. Oszukiwanie się nawet dozwolonymi deserami jest kiepskim pomysłem jeśli ma się słaba wolę, bo będziemy je jeść cały czas myśląc, że ‚no przecież można’ i kręcić się w kółko. Lepiej pozwolić sobie na taki delikatny deserek w nagrodę za jakis pułap np. 2kg stracone itp. Powodzenia i wytrwałości! 🙂

        • Nuviel

          To jak to jest z tymi slodkimi ziemniakami? Mozna je jesc w fazie 1 i 3ciej i wielokrotnie Ewo pisalas, ze mozna sie nimi „zapychac” jak jes sie glodnym w tych fazach bo jest to warzywo….
          Ile mozna zjesc kakao i ksylitolu na dzien? Zadnego z nich nie jem codziennie ale sa to takie dwa skladniki z ktorymi czasami w przepisach udaje mi sie „przesadzic”,wiec dobrze by bylo miec wytyczne.

          • Co do słodkich ziemniaków – potwierdzam za Pomroy, że można je jeść bez ograniczeń, zwłaszcza w sytuacji głodu. Co do kakao i ksylitolu, autorka diety nie podaje wytycznych, moim zdaniem po jednej łyżeczce na porcję, okazjonalnie więcej.
            Generalnie zgadzam się, że lepiej jest powoli odzwyczajać się od słodkiego smaku, niż stale dostarczać sobie słodkości zgodnych z zasadami diety. Co innego, kiedy ktoś ma co jakiś napad na słodki smak i robi sobie deser z kakao i ksylitolem, a co innego kiedy takie desery je stale – to jest taki trochę zaklęty krąg, bo mimo diety przyzwyczajenie do słodkiego smaku utrzymuje się. A dieta właśnie daje możliwość zmiany smaków, nawyków.

  • Nika

    I jeszcze jedno pytanie: juz trzeci raz wychodza mi potrawy z piekarnika smaczne, ale za suche, a robie wg przepisow. Uzywam termoobiegu, czy trzeba skrocic czas lub zmniejszyc temperature lub to i to? Klopsiki z kurczaka z papryka sa pyszne ( dodalam jeszcze drobniutko pokrojone i mocno podsmazone pieczarki), ale dosc suche 🙁 i bardziej brazowy niz te na zdjecie.Nie wiem co robie zle.

    • Widzisz, ja nigdy nie używam termoobiegu, więc dane podane w przepisach dotyczą pieczenia bez termoobiegu. Podejrzewam, że powinnaś faktycznie piec krócej lub w niższej temperaturze, może wypowie się ktoś, kto zna się na termoobiegu.

    • Monika

      Wydaje mi się, że jeżeli używasz termoobiegu, to powinnaś zmniejszyć temperaturę i skrócić czas pieczenia. Takie chyba są zasady pieczenia z termoobiegiem że np. temperatura bez termoobiegu 190 st. to z termoobiegiem 160-170 st. Termoobieg może również przesuszać wypieki.

  • margo

    WITAM !
    EWO ZNOWU Z PYTANIEM ,CZY MLEKO MIGDALOWE ZASTEPUJE PORCJE TLUSZCZY I ILE GO MOGE UZYC? JUTRO CHCE DOLAC DO OWSIANKI!
    JESZCZE SIE NIE WAZYLAM ,MOZE JUTRO RANO!

  • Nika

    Dzieki, nastepny przepis wyprobuje w ten sposob, moze tym razem schabik i indyczek beda wreszczcie takie, jak powinny :). Pozdrawiam

  • margo

    po 4 dniach diety – 1.9kg ,ale teraz przy rarytasach tluszczowych pewnie podskoczy ,ale mam nadzieje ze nie bedzie to duzo.
    Ewo czyli mleko zastepuje ziarna tluszczowe!

  • Nika

    U mnie bylo tylko 1,0 i co mnie zdziwilo, w 2 dniu 2 fazy nie spadlo kompletnie nic w przeciwienstwie do mojego pierwszego podejscia, ale Kilo na tydzien jest bardzo dobrze. Od dzis 3 faza i na sniadanie byly 2 ciastka czekoladowe, szklanka jagod i mleko z migdalowe ( troche za duzo), ktore mnie mocno rozczarowalo, dosypalam wiec do niego Kakao i ksylitol . I bylo super! I jeszcze ( tu juz przesadzilam) pol garsci orzechow cedrowych, musialam ich koniecznie sprobowac, czekaja od wczoraj ;). Cholernie drogie, 4 Euro za 70 gram, ale raz nie zawsze ;), warto bylo sprobowac czegos nowego ( dla mnie). Mam juz niemieckie wydanie ksiazki pierwszej i jest kilka drobiazgow. Po pierwsze jest pieknie i kolorowo wydana, do przepisow sa zdjecia. W pierwszym zdaniu Pomroy mowi, ze jest zaklinaczem, a nie jak u nas suflerem metabolizmu, ale to drobiazg. Tabelki sa podkreslone kolorem, jakos przez to bardziej przejrzyste i odwrotne niz w polskiej, tzn dni tygodnia u gory, tez drobiazg. Interesujace bylo tlumaczenie bekonu z indyka jako ” Geflügelaufschnitt „, w doslownym tlumaczeniu wedlina drobiowa , gdzie w przepisie podane jest ungeräuchert ( niewedzona), a na liscie produktow ungepökelt ( niepeklowana). Przestaje wiec szukac bekonu z indyka !!! Pozdrawiam

    • Nika, z kolei jeśli chodzi o polskie tłumaczenie, to mam wrażenie, że kasza owsiana została przetłumaczona jako płatki owsiane, a kumin jako kminek 😉

      • Nika

        Trudno mi powiedziec, na liscie jest napisane ” Haferflocken kernig”, co oznaczaloby platki ziarniste :), badz tu czlowieku madry! I tez na liscie kminek ( kreuzkümmel). Moze masz pod reka jakis przyklad z przepisu, moze wtedy byloby latwiej sprawdzic

      • Nika

        Trudno mi powiedziec, na liscie jest napisane ” Haferflocken kernig”, co oznaczaloby platki ziarniste :), badz tu czlowieku madry! I tez na liscie kminek ( kreuzkümmel). Moze masz pod reka jakis przyklad z przepisu, moze wtedy byloby latwiej sprawdzic. Kern mozna tlumaczyc jako pestka lub jadro, wiec moze rzeczywiscie kasza, bo tu w kazdym przepisie a nawiasie jest ” kernig”, wiec mysle, ze jedno i drugie jest dobre, inaczej nie byloby a nawiasie

      • Nika

        I jeszcze jedno, Internet interpretuje kernig jako ” tresciwy”, wiec wyglada na kasze. Az poszlam do kuchni sprawdzic ;). Na jednym op. Haferflocken kleinblatt- malolistny :), na drugim Hafer Kleie czyli otreby. Ale dalas mi zagwozdke 😉

        • Niestety książkę zostawiłam w pracy, było tam danie (zupa czy chili), w którym występował kminek. Po pierwsze Pomroy w ogóle w przepisach nie używa tego składnika (w przeciwnieństwie do kuminu), po drugie akurat do tamtego przepisu tradycjnie dodaje się właśnie kumin. Cóż, zarówno kminek jak i kumin po angielsku nazywają się cumin 😉
          Z kolei wszystkie wyroby z owsa nazywają się po angielsku po prostu outmeal i jeśli chcemy wiedzieć, jaki to wyrób (kasza, płatki górskie lub błyskawiczne), to trzeba uszczegółowić.

          • Nika

            To przy okazji, bo obudzilas moja ciekawosc 😉

          • Aleksandra Nita-Lazar

            Kminek po angielsku nazywa się caraway. Kumin nazywa się cumin.

          • Dobrze wiedzieć, słowniki podają inaczej. Terminu caraway u Pomroy nigdy nie widziałam, widocznie nie używa 🙂

          • Aleksandra Nita-Lazar

            Mało kto tutaj używa kminku. Ale można go dostać 🙂
            Czwarty dzień mojej diety i -1kg – (42 lata, 168 cm, start z 66 kg, co prawda mniej mi zalezy na kilogramach,a bardziej na podkręceniu metabolizmu i zwiększeniu energii) to tak dla trzymania się tematu. Wspaniała strona (przebijam się przez wszystko, stąd posty w dziwnych miejscach), ogrom pracy – podziwiam Panią!

          • Trzymam kciuki i dzięki za uwagi językowe 🙂 Pozdrawiam.

  • Nika

    Dodam tylko, ze niestety nie znam angielskiego, bo sciagnelabym aplikacje i moze bylabym troszke madrzejsza, chociaz moze to niezla motywacja do nauki ? ;). A teraz polegam na tlumaczach i przede wszystkim Ewie i blogu, bo zagladam tu codziennie ;). Wielkie dzieki i pozdrawiam

  • Kitty

    4 tygodnie za mną, no i 3.6 kg.

    Szczerze mówiąc liczyłam, że waga będzie szybciej i efektywniej schodziła.
    Zaczynałam dietę z wagą 73.8 kg przy wzroście 1.74 m (BMI 24.38), mam 25 lat.
    Teraz jest 70.2 kg i BMI 23.19.

    Dietą zainteresowała mnie mama, która kupiła (kolejną) książkę o diecie (sama zresztą niezbyt potrzebuje żadnej). Przeczytałam od deski do deski, spisałam najważniejsze wskazówki oraz listę produktów i radośnie zaczęłam stosować.

    Dwa lata wcześniej schudłam z 78 do 71 kg. Był to dla mnie duży krok. Do jesieni 2014 utrzymywałam wagę – aż nagle wskazówka wagi poszła w górę (doszła do 73.8 gdy zaczęłam dietę). Jem w miarę zdrowo, od paru lat co mogę to słodzę ksylitolem , no ale na różne rzeczy po drodze sobie pozwalałam (kocham urzędować w kuchni).

    Dodatkowe 2.8 kg zrzuciłam prawie w pierwszym tygodniu (dokładnie 2,5 kg). To było bardzo motywujące, więc radośnie rozpoczynałam drugi tydzień. Niestety, mimo bardzo ścisłego stosowania się do wskazówek, od tego momentu wszystko zwolniło. Po drugim tygodniu przytyłam (!) do 71.7 – no ale bilans i tak był ujemny. Był to dla mnie bardzo stresujący tydzień – co zresztą odbiło się w trzecim tygodniu okropnym przeziębieniem. Mimo choroby i kilku odstępstw od jadłospisu (DLACZEGO do leków na zbicie gorączki jest dosypywany cukier!?) udało się zejść do 70.2. W czwartym tygodniu byłam jeszcze nie w pełni sił więc odpadły ćwiczenia i dłuższe spacery. No i wskazówka się nie poruszyła.

    Robię sobie teraz tydzień przerwy, z fazą 4 i kawą 🙂 . Potem będę kontynuować dietę do końca marca. Moim celem zawsze było 68kg ale z tą dietą widzę że i 65 jest osiągalne.

    Okres który wybrałam na dietę nie jest najlepszym- nie ma zbyt wielu „naszych” owoców i warzyw. Nie cierpię mrożonek, ale na ten czas trochę się z nimi przeprosiłam. Podczas tego miesiąca dwa razy dostała na coś uczulenia- podejrzewam pomarańcze lub seler naciowy. Mam też już dosyć mięsa- wysokobiałkowe dni dają popalić (ale nie przełknę soi).

    Z ćwiczeniami bywało różnie – dominowały spacery, ale kilka razy skusiłam się na treningi „z youtubem”. Jak tylko pozbędę się kataru i męczącego kaszlu na pewno do nich wrócę. No i masaże w fazie 3.

    Odkryciem diety było:
    * mleczko kokosowe – firmy Real Thai – tylko kokos i woda! Jest cudowne. Mogłabym je jeść łyżkami. Świetnie pasuje do kawy inki 🙂
    * pasty z ciecierzycy – coś cudownego
    *curry
    *chili con carne
    * wspaniałe możliwości blendera kielichowego- od mleka kokosowo- migdałowego, które po doprawieniu ksylitolem i solą smakuje identycznie jak krowie, po smoothiesy (jabłko + pietruszka <3 czy śliwki+migdały+mleko kokosowe+cynamon) … niestety wczoraj zepsułam drugi blender w tym miesiącu :/ strasznie słabe to robią – może możecie polecić jakąś markę?

    • Kitty, dziękuję za opinię.
      Jeśli chodzi o tempo chudnięcia, to nie da się utrzymać przez cały czas wysokich spadków, także nie zrażaj się, jeśli czasem będą niższe. Z własnych doświadczeń powiem Ci też, że im dłużej stosuje się dietę, tym sprawniejszy staje się metabolizm.
      Co do blendera, ja mam Braun 600 Vat Turbo i na razie się sprawdza.
      Trzymam kciuki!

      • Kitty

        Dzięki za słowa otuchy 🙂
        Brakuje mi tego blendera…
        Niestety spróbowałam już i tego z niższej półki (Amica BTK3011) – żył 4 dni,
        jak i z wyższej, który miał być niezniszczalny (Electrolux Expressionist Collection) – żył tydzień. Jakieś fatum. Zostaje jeszcze przetestowanie tej najwyższej półki typu KitchenAid.

    • Gaja

      Moja historia z ta dietą przez pierwsze 28 dni jest prawie identyczna, chociaż mam 60 lat. Też 1 tydzień super, czułam po ciuchach, że chudnę. Drugi tydzień – zastój, nawet lekko w górę, a trzeci tydzień od poniedziałku katar, taki silny, że kapało mi z nosa ciurkiem. Trwało to 3 dni, leczyłam się tylko naturalnie i zgodnie z fazami (w 1 fazie kasza jaglana, we wszystkich imbir, czosnek, rumianek itp.) Najgorzej, że nie miałam siły na ćwiczenia. W czwartek obudziłam się zdrowa i od tego czasu, chudnę. Myślę,że te przeziębienia w środku diety to trochę jest oczyszczanie się organizmu z toksyn, bo pojawiają się bardzo często w historiach diety. Potem były święta ….na trochę wszystko stanęło. Teraz jestem w 2 tygodniu nowego cyklu, dodałam dużo więcej ruchu, właściwie codziennie: siłownia, marszobiegi lub basen, tylko w piątek masaż z sauną i dopiero teraz zauważyłam, że chudnę, pani masażystka też to potwierdziła. Z zasady się nie ważę, bo tracę motywację jak są zastoje. Obserwuję po ciuchach, tak na oko od początku diety to jeden rozmiar mniej i już się robi luźny… Zważę się dopiero, gdy uznam, że wyglądam ok. i taką wagę będę chciała już utrzymać.

  • kinigini

    Jestem w 4 dniu diety. Dziewczyny, Wasze komentarze i opinie podnoszą mnie na duchu 😉 Gratuluje Wam, że przestrzegałyście tej diety przez minimum 28 dni 😀 Ah ta faza 2 jest okropna, ale już planuję jadłospis na kolejne trzy dni i to mi daje siłę.
    Mam 27 lat, 173 cm, 62 kg. pracuje 8 godzin przed komputerem, ćwiczę 4-5 razy w tygodniu (trening funkcjonalny, pole dance i stretching). Uwielbiam gotować i piec, a zwłaszcza jeść, przede wszystkim słodkie.
    Zdecydowałam się na dietę, ze względu na mój problem z wzdęciami.
    Moim marzeniem jest, aby zgubić 6 kg, ale będę zadowolona z każdego kilograma, bo dieta ma takie fajne przepisy w fazie 1 i 3.

    • Kinigini, powodzenia.

    • reylla

      Moim zdaniem masz już dobrą wagę do swojego wzrostu….

  • uki32

    Witam,
    dziś zaczęłam tą super dietę, ponieważ od jakiegoś roku ciągle jestem na różnych dietach więc postanowiłam to jakoś podreperować swój organizm. Mam jeszcze bardzo dużo do zrzucenia, ale jak se pomyślę, że zaraz po porodzie ważyłam 110 kg a teraz ważę 87 to i tak jestem z siebie dumna. Mam nadzieję, że przez ten pierwszy cykl schudnę chociaż te 7 kg. Najgorsze jest to, że nigdy nie lubiłam ćwiczyć i to mój najgorszy ból. Ale powoli może się w końcu jakoś do tego przyzwyczaję. Trzymajcie za mnie kciuk… A dodam jeszcze, że mierzę 176 cm.

  • Ada

    Hej dziewczyny!
    Całe życie walczę z nadwagą. Rzuciłam palenie i sobie odpuściłam, więc przybyło mi 15 kilo. Zaczęłam się odchudzać i każdy gram to katorga.
    Przeszłam na przyspieszaczkę, jestem po tygodniu diety. Zero efektów na wadze.
    Może dlatego, że wcześniej dwa miesiące byłam na diecie wysokobiałkowej, a ostatni tydzień przed Pomroy zmasakrowałam się dietą Kapuścianą. Może to PMS. Nie wiem.
    Pojadę do końca. Świetnie, że jesteście. Wasze komentarze są super.

    Buziaki.

    • Ada, nie poddawaj się i nie trać nadziei, po tylu dietach niedawno stosowanych metabolizm miał prawo zwolnić. Daj mu trochę czasu, wyeliminuj stresy, bierz witaminę D. Efekty muszą się pojawić. Trzymam kciuki.

    • Monika

      Powodzenia! na pewno ruszy, staraj się nie denerwować.

  • Szara

    Ada jestem w bardzo podobnej sytuacji 🙂 Dziś minął 11 dzień diety a mnie ubyło tylko 0,7 kg i stoję, ale nie poddaję się 🙂 w końcu żeby dietę ocenić, należy dotrwać do końca. W końcu waga ruszy. Nie ma wyjścia i łaski nie robi 😉

  • Dorota

    Dziewczyny poddałam się :/ nie daję rady tego ogarnąć organizacyjnie :/ i ten stres przy gotowaniu czy akurat ktoś mnie nie nakryje, mało zawału nie dostaję. Pracy za bardzo nie ma więc i finansowo nie jest dobrze, można powiedzieć, że zarabiam na bilet na uczelnię. Płacę za obiady i oprócz tego dieta mnie szarpie zbyt mocno po kieszeni, ehhh 🙁 to nie tak miało być..

    • Monika

      To współczuję :(( Może jak już się wszystko ułoży, to wrócisz? A tak to staraj się chociaż jakieś zasady stosować w miarę możliwości.
      Trzymaj się!

    • Szybka Przemiana

      Może próbuj po prostu trzymać się mniej więcej produktów diety, czyli chude mięso, warzywa, owoce, zdrowe ziarna, np. chleb razowy bez chemii. Nie wiem, czy w Twojej sytuacji nie byłaby dobrym rozwiązaniem dieta Montignaca, jest tańsza, dużo prostsza w stosowaniu na co dzień, można zawsze coś znaleźć jedząc poza domem, np. mięso bez panierki + warzywa zawsze są OK. Nie ma aż tylu restrykcji i fazowości, a jest zdrowa i skuteczna. A do diety przyspieszającej metabolizm wrócisz sobie w lepszych czasach – oby jak najprędzej. Pozdrawiam.

      • Dorota

        Dziękuję Wam dziewczyny za słowa otuchy. Przy tych hotelowych obiadach nie ma szans na zdrowe jedzenie, wszystko ocieka tłuszczem i codziennie jako surówka kapusta z dodatkiem śmietany lub majonezu. Mój żołądek oczywiście się buntuje, gdyż nie lubi takiego jedzenia. Chciałam jeść zupy i do tego mięso z surówką, ale zupy tak samo tłuste, mięso gotowe w panierce, której często nie da się jej oddzielić od mięsa a surówki jak wyżej. Muszę to jakoś przetrzymać i trochę kombinować we własnym zakresie. Dziękuję Wam.

  • siaka55

    Hej Poroyki,

    Dawno tu nie zaglądałam. Byłam na pełnym cyklu w październiku 2014 – schudłam 3,5 do 52 kg. Miałam rozpocząć cykl w styczniu, ale tak jakoś mi się nie składa. Poczekam więc do czasu jak pojawi się trochę więcej warzyw. Ale oczywiście nadal jestem na IV fazie, to znaczy, że staram się nie jeść pieczywa, ziemniaków i nabiału (tylko mleko do kawy zbożowej), nie piję kawy i herbaty, słodycze mocno ograniczone. Wynik jest taki, że ważę obecnie 50,5 – 51kg. Chciałabym zejść do 48kg. Dodam że mam 158 cm wzrostu i 37 lat. Pewnie gdybym przeszła pełny 4 tygodniowy cykl to osiągnęłabym ten wynik – muszę się zmotywować. Powiem Wam tylko, nie poddawajcie się, warto tą dietę stosować.

  • mariola

    Witam, w niedzielę zakończyłam cykl diety 28 dni.
    Mam 46 lat, przytyłam kilka kg pomimo trzymania mojego żywienia (LCHF) i pomyślałam sobie, że muszę coś zmienić w żywieniu, aby rozruszać metabolizm.
    Nieco obawiałam się zmian, gdyż choruję na cukrzycę II typu i dzięki mojej wcześniejszej diecie udawało mi się trzymać poziom glukozy na na tyle niskim poziomie, że od kilku lat nie musiałam brać leków.

    Pierwszy tydzień był dla mnie ciężki – zupełnie inne żywienie, bardzo duże objętościowo posiłki, do kórych mój żołądek po kilku latach skromniejszych porcji (tłuszcz syci na długo i wystarczy go niewiele) nie był przyzwyczajony. Bardzo wysoka ilość węglowodanów w diecie spowodowała także silne migreny utrzymujące się przez 8-9 pierwszych dni. Praktycznie wyłączyło mnie to z życia i ćwiczeń w tym okresie.

    Po okresie przystosowawczym poczułam się dobrze i mogłabym być na takiej diecie dłuższy czas, gdyby nie obawa, że cukrzyca wróci. Raz podczas stosowania diety miałam niewielką ilość cukru w moczu, co mnie na tyle przeraziło, że postanowiłam wrócić do mojego starego żywienia z modyfikacjami zaczerpniętymi z diety przyspieszającej metabolizm.

    Plusy diety – smaczna, skuteczna – schudłam 3,5 kg, co w moim wieku i przy niewielkiej wadze jest sukcesem – , zróżnicowana (oprócz fazy 2.. w której w kółko jadłam to samo – fasolkę szparagową, ogórki, sałatę i mięso, rybę – tylko to mi smakowało). Nie miałam najmniejszych kłopotów z utrzymaniem diety bez grzechów i większych odstępstw.

    Minusy – miałam momentami kłopot ze zjedzeniem porcji, w fazie 1. owoce jako przekąski dają duży impakt glukozy we krwi, co skutkuje głodem, zbyt mała ilość tłuszczów nasyconych zwierzęcych, które dla człowieka są najzdrowsze – gdyby tak nie było, nie odkładalibyśmy go jako materiału zapasowego, rezerwuaru witamin i energii, jako substancji zapewniającej nam stałocieplność i chroniącej nasze organy wewnętrzne przed urazami. Niedostarczanie tłuszczów przez większość dni w tygodniu objawiło się u mnie pogorszeniem stanu pięt (do tej pory nie wróciły do normy) i skóry. W dni z tłuszczem za to skóra stawała się miękka i aksamitna w dotyku 🙂

    Ogólnie – bardzo polecam dietę, w razie jakichkolwiek problemów z metabolizmem zamierzam ją powtórzyć.
    Obecnie żywię się zgodnie z fazą 4., jem jednak więcej tłustych mięs i nie stronię od masła klarowanego i niewielkich ilości smalcu.

    • Mariola, wielkie dzięki za opinię 🙂

    • mariola

      Po tygodniu z okładem od diety – trzymam wagę, nawet lekko schudłam jeszcze sądząc po ciuchach. Nie zawsze zjadam posiłek do 30 minut po wstaniu, kilka razy wyrobiłam się tylko z 4 posiłkami w ciągu dnia, ostatnio także nie idą mi ćwiczenia, mam problemy i ciężko mi się skupić na sobie. Większych grzechów nie popełniłam, tzn. jadam same dozwolone produkty plus tłuste mięsa – karczek, drób ze skórą. Raz zjadłam łyżeczkę majonezu sklepowego, w którym był cukier. Więcej grzechów nie pamiętam 😉

    • mariola

      Kolejny tydzień fazy 4. z grzeszkami za mną (jedzenie śniadania czasami zbyt późno, tłuste mięsa, niedozwolone gotowce w niewielkich ilościcach – łycha kupnego majonezu, gotowe pesto z serem, też łycha, tłuste mięsa, smażenie na smalcu lub maśle klarowanym, kilka razy zjadłam 4 posiłki zamiast 5) – spadek wagi 0,5 kg, ciuchy coraz luźniejsze.
      Może to zasługa smoothie z weekendowego ataku, jem go niemal codziennie, zawiera w swoim składzie ocet jabłkowy, który jak wiadomo posiada doskonałe właściwości prozdrowotne, zakwaszające żołądek i odkwaszające organizm.
      Jestem przeszczęśliwa!!! 🙂

  • kasia

    Hej, w ubiegłą środę zakończyłam przygodę z dietą i postanowiłam sie podzielić swoimi spostrzeżeniami.

    Zaczynałam od 64.5 obecnie est około 60.4 więc sukces 4 kg. Można powiedzieć że nie muszę się odchudzać, ale w momencie gdy zaczynałam chciałam zejść z ubrań o rozmiarze L do mniejszych, no i nie być tylko o kilogram lżejsza niż mó chłopak.

    Utrudnienia?
    Mój chłopak nie potrzebuje diety, więc miałam trochę pod górkę – kiedy a szykowałam sobie lub nam dania, on dodawał do nich produktów których ja nie mogę jeść, lub jadł słodycze zaraz po.

    Opinia
    Ale wracając do diety: pierwsza faza bezproblemowo, szczególnie lubię przekąski w formie jabłka. Druga faza – ogromna walka, najpierw trzymałam się na kabanosach z Biedronki. Po odkryciu przekąski z białka jajka przeszłam na nią, ale ostatnio w tesatch na nie tolerance pokarmową wyszło mi że mam zupełną nietolerancje jajek (wiedziałam że na coś mam, nie wiedziałam że na jaka) więc wróciłam do kabanosów z BIedronki. Drugą fazę z wielu względow zaplanowałam na sobotę i niedzielę. Trzecia faza to prościzna. Ale na niej zazwyczaj przybywało mi kilogramów.

    Oczywiście super – udało mi się schudnąć, a jak próbowałam po prostu ograniczać jedzenie słodkiego to nie miałam takiego powodzenia więc ciesze się. Najwięcej kilogramów traciłam podczas fazy 2 podczas której często byłam głodna. Więc wychodzi na to że jednak keidy czuje się głód to się chudnie. Faza trzecia jednak dodawała mi spowrotem troche gramów więc jest trochę inacze niż w książce Pomroy, w której mówi że właśnie w 3 fazie spalamy zdrowy tłuszcz i tłuszcz który sami mamy.Tyle jeśli chodzi o komentarz do diety.

    Jesli chdozi wciąż o fazę drugą, to główny posiłek to było: albo szaszłyki (przepis na tej stronie), kurczak w cebuli (również przepis z tej strony), ostatnio kurczak w szpinaku z kuminie rzymskim i pieprzem, także trochę miało smak indyjski.
    Robiłam sobie również deser z białek i stewii bo to jakoś najbardziej jako deser zabijało mój głód. Ogórki i papryka były moą ulubioną przekąską.

    Czego się dowiedziałam podczas diety?
    Że uwielbiam grejpfruta. I kiwi. Moje ulubione śniadania to owsianka z jednym z tych owoców. Na blogu widzę wiele wpisów o odkryciu hummusu, ja go jednak znałam wcześniej, więc nie podzielam aż takich fajewerków 😉 Zaczęłam też chodzić na pilates, na który nigdy wcześniej nie chciało mi się iść.
    Odkryłam też że prawie każda kiełbasa w sklepie jest niezdrowa koniec końców. Zaczęłam nałogowo czytać etykietki. Ostatnio nawet mama przynosi mi niektóre rzeczy do sprawdzenia.
    Nauczyłam się również jeść śniadania. I przez to wstawać wcześniej 😉

    Co teraz?
    W weekend miałam wyjazd integracyjny służbowy na którym nie jadłam nic słodkiego (wciąż myśląc o przebyte diecie) i wmiarę możliwości jeść wg 3 fazy. Napiłam się trochę alkoholu jednak ale wciąż nie wróciłam do kawy (tylko bezkofeinowaa) i herbaty (tylko miętowa). Dalej omijałam mleko i produkty mleczne (choć śniadanie z tego względu było problematyczne). Wróciłam do domu i przestraszona weszłam na wagę – nie było źle, waga oscykulowała w okolicach 60.7.

    Postanowiłam jednak niespoczywać na laurach, jako że wciąż mój rozmiar jest taki M/L a chciałabym bym wrócić do mojego starego – S/M ;-), a po drugie bo moja siostra ma za miesiąc wesele i chciałabym niekupować nowej sukienki (no i oczywiście wyglądać dobrze). W związku z tym zaczęłam dziś od nowa 28 dni z dietą,t ym razem jednak ustawiaja na pt sb i nd 3 fazę. Zaczęłam też chodzic normalnie na zajęcia które nie do końca pasują w fazę, ale już nei chce się tym bardzo przemować. Nie wiem też na ile mi to wyjdzie bo może w ciągu tygodnia szykuje mi się długi trzytygodniowy wyjazd z pracy i wtedy będę miała z tym problem. Ale jak narazie pełna optymizmu wracam do moich przyzwyczajeń

    • Kasiu, dziękuję za obszerną opinię o diecie, na pewno będzie pomocna dla osób, które zastanawiają się nad nią. Natomiast ciężko mi się zgodzić, ze stwierdzeniem, że chudnie się wtedy, gdy jest się głodnym 🙂 Głód nie sprzyja zrzucaniu zbędnych kilogramów. Ja też chudłam sprawnie w 2. fazie, jednak ta faza była dla mnie tak sycąca, że zdarzało mi się przegapić porę posiłku. Powodzenia w kolejnym cyklu diety!

  • vitra

    Witam, ja odchudzałam się z mężem, po miesiącu – ja schudłam 4 kg, mąż 6 kg. Dieta bardzo smaczna, zdrowa, oboje dobrze się czujemy i planujemy ją kontynuować. Jedyny problem jakie mieliśmy to ciągłe pytania czy możemy to jeść w danej fazie, zdarzały się wpadki np. pomidory w 2 fazie ale i tak myślę że jak na miesiąc czasu to poszło nam świetnie. Polecam dietę!

  • Monika

    Witaj Ewo,
    Pod długiej przerwie postanowiłam i ja napisać.
    Niestety nie będzie entuzjazmu.
    Zaczęłam dietę od 15.09.2014 r. w ciągu 3 m-cy schudłam 12 kg.
    Trzymałam wagę mniej więcej do maja ub. roku. Później były wakacje i się przytyło.
    Staram się cały czas trzymać zasad diety, próbowałam na nią wrócić, by zrzucić to co wróciło, ale niestety za drugim razem dieta nie działa.
    Czyli jest to dieta jak każda inna, która z 1 razem działa, kolejny raz już nie. Wniosek, trzeba być na diecie cały czas, bez większych odstępstw, by kg nie wróciły…Wg mnie nie jest prawdą to, ze po powrocie na dietę, spadają kg „natychmiast”
    Czy możesz Ewo, podzielić moją opinię?

    • Moniko,
      dzięki za podzielenie się swoją opinią. Każdy organizm jest inny lub być może potrzebuje innej kombinacji powtórek. Ile czasu minęło u Ciebie od zakończenia diety do kolejnej próby? Ile czasu minęło, zanim stwierdziłaś, że nie działa? Jeśli ta przerwa była długa, to organizm mógł potraktować tę dietę jak każdą inną, na której było się chwilę i przestało, myślę, że wówczas na efekty trzeba poczekać dłużej niż za 1. razem.
      Ja robię systematyczne powtórki tygodniowe lub dłuższe raz na miesiąc i na mnie dieta działa cały czas tak samo, gdy tylko wracam na nią, kilogramy spadają. Może potrzebna jest większa systematyczność?

  • Dietomat.pl

    Najbardziej zdrowa pozostanie dieta zbilansowana, która nie szkodzi nikomu, niezależnie od stanu zdrowia. Warto zająć się swoim ciałem i zdrowiem w sposób przemyslany.

  • Dorota Smusz

    Zdobyłam się na odwagę, żeby
    A generalnie to dla mnie wspaniała dieta ale dla mnie dwa wskazania
    są na razie nie do wykonania – nauczyłam się pić 1,5 l wody – a powinnam
    według diety 2,5 l
    – zakaz picia herbaty – jeśli nie napiję się
    gorącej herbaty po większym posiłku bardzo mnie boli żołądek, który jest
    do niej przyzwyczajony

    • Dorota,
      dziękuję za podzielenie się Twoją historią. Dla osób, które nie są w stanie pić odpowiednich ilości wody (a to może hamować chudnięcie), zaleca się picie herbatki z tego programu (3 x dziennie) http://szybkaprzemiana.pl/the-burn-2-burn-dieta-3-dniowa-wewn-stan-zapalny/ i wliczanie jej do codziennej porcji wody. Ta herbatka bdb nawadnia i wyrównuje poziom elektrolitów, sprawia też, że łatwiej jest pić samą wodę.
      Polecam patelnię z Ikea o nazwie TROVÄRDIG, kupiłam ostatnio i jestem zachwycona, doskonale smaży się bez tłuszczu.

  • Marta33

    Sprawdzają mi się herbatki
    odchudzające Slim Herbal System. Naturalne składniki, dużo
    ziół ale też odpowiednio ze sobą zestawionych. Nie są to zioła
    wsadzone do herbaty w ciemno, przypadkowo, co często widzę w innych
    zestawach na odchudzanie, gdzie to jest w ogóle bez jakiegoś
    naukowego uzasadnienia połączone ze sobą.