Jak ułatwić sobie życie na diecie? Porady czytelniczek

Pomimo, że samodzielnie przygotowywanie posiłków to jedna z najlepszych rzeczy, jakie możemy dla siebie zrobić, wiąże się z tym trochę zachodu. Dlatego niezwykle cenne są różnego rodzaju nawyki i rytuały, które nie tylko ułatwiają życie, ale także pozwalają oszczędzać czas i wysiłek. Swoimi „patentami” dzielą się czytelniczki bloga z grupy facebookowej „Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie”.

Cooking.

Zobacz także: Dieta a brak czasu

Weronika:

Pewnie dla większości nie będzie to odkrycie, ale uświadomiłam sobie jak ważne jest wyrobienie sobie pewnych nawyków, powiedziałabym nawet rytuałów. Dzięki temu mniej czasu poświęca się na planowanie i przygotowywanie posiłków. Przykłady:

  • Strączki możemy jeść od piątku do wtorku. Dlatego w każdy czwartek wieczorem moczę całe opakowanie ciecierzycy. Dzięki temu mam bazę do hummusu, kotletów, sałatek i ciast oraz na 1-fazowe curry. Liczba możliwości jest ogromna.
  • W sobotę rano gotuję duży garnek kaszy, powoli i spokojnie, zawijając później garnek ręcznikami, tak jak robiła to moja babcia. Z jakiegoś powodu bardzo mnie to uspokaja. Kasza jest pyszna i dobrze przechowywana wystarcza do poniedziałku, czasem wtorku.
  • W każdą niedzielę wieczorem gotuję curry z ciecierzycy, batata, czasem wrzucam kawałki kurczaka.
  • We wtorek wieczorem piekę indyka na soli – przyda się na przekąskę w 2. fazie i „podsmażam” mięso mielone z cebulą – w zależności od nastroju będzie z tego chilli con carne albo wołowina po tajsku.

Resztę staram się urozmaicać, ale te punkty są stałe i powtarzalne.

Basia:

W niedzielę gotuję rosół na piersiach z kurczaka z jarzyną.
Cześć rosołu przeznaczoną na środę i czwartek – gorący wlewam do słoików. Druga część jest dzielona na pół i z połowy robię galaretkę z kurakiem na 2. fazę, a druga część idzie do zupy pomidorowej albo dyniowej na poniedziałek. Tę też gorącą wlewam do słoika.
Gotuję brązowy ryż, często na dwa dni .
Mięsko z piersi dodaje do zupy i do rosołu.
Gotuję też bigos na 2. fazę czyli półtorej kilo kapusty i dwie paczki kabanosa wrzucam do gara i mam na śniadanie i kolację w 2 fazie.

Marta:

Tez zauważyłam, że dieta idzie u mnie według konkretnego schematu i w każdym tygodniu mam dania, które zawsze powtarzam. Pamiętam, że w pierwszym tygodniu diety byłam przerażona, bo stałam cały czas przy garach, a kuchnia wyglądała jakby przeszło przez nią tornado 🙂 Teraz ogarniam wszystko szybciutko i jest OK.

Rena:

To już mój 6. tydzień. Faktycznie wszystko idzie dużo sprawniej i bez stresu. Początkowo bardzo się stresowałam, że mi czegoś zabraknie i że będę głodna. U mnie najczęściej robionym daniem jest zupa pomidorowa z mięsem, warzywami i ryżem lub komosą, makaronem. To jest danie, które daje mi poczucie bezpieczeństwa. Za to w drugiej fazie kapusta z koperkiem i mięsem, a czasem kabanosami. Mało oryginalne te dania, ale to jest baza, a jak jest czas to kombinuję i nigdy nie chodzę głodna.

Joanna:

Staram się gotować zawsze więcej i zamrażam w podzielonych porcjach. Dzięki temu w razie braku czasu na gotowanie, mam gotowe danie pod ręką. Dogotowuję jedynie kaszę lub makaron. No i robię zupę na 2. fazę. To głównie dotyczy jedzenia, które zabieram do pracy.

 Jeśli masz swój sposób na ułatwienie sobie życia na diecie – zostaw proszę komentarz.  

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.




Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Cukromania

    super patenty!! Ja też często gotowałam większe ilości, dzieliłam na porcje i mroziłam. Na pojemnikach przyklejałam plaster i pisałam, dla której fazy przygotowane było jedzenie. Po jakimś czasie zdarzało się, że przez cały tydzień nie musiałam gotować obiadów i kolacji. Wystarczyło sięgnąć po odpowiednie pudełko i np porcję piersi kurczaka albo mrożonkę warzywną

    • Dobry pomysł z podpisywaniem pudełek, ja czasem robiłam spis tego, co mam w zamrażalniku, żeby panować nad zapasami.

      • isiabelka

        ja od zawsze podpisuję, nawet gdy nie jestem na żadnej diecie:) Z tym, że zawsze zamrażam w woreczkach, bo moim zdaniem pudełka tylko marnują miejsce w zamrażalniku (ja mam tylko 3 komory)

        • Emilka

          Bardzo dobrym patentem jest mrożenie w woreczkach włożonych do prostokątnych lub kwadratowych pojemniczków. Po zamrożeniu pudełka się usuwa, a mrożonki się ładnie układają w zamrażarce 🙂