Ulubieńcy roku 2016

Było już o Waszych ulubionych wpisach blogowych minionego roku, więc tym razem zapraszam do poznania moich prywatnych ulubionych typów z zakresu zdrowia i odżywiania w roku 2016. 

ulubiency-roku-2016-dieta-metabolizm

Czy też tak macie, że jakieś produkty, na które dotychczas nie zwracaliście uwagi lub których wręcz nie znaliście stały się znienacka ulubionymi? Ja tak właśnie mam, nie jestem typem osoby, która przez całe życie sięga po te sama dania, jednak miewam fazy, kiedy w kółko jem to samo. Oto moje tegoroczne typy zdrowotno-żywieniowe.

1. Borówka amerykańska

borowka-dieta-metabolizm

Był czas, że za nią nie przepadałam, jednak ostatnio zauważyłam u siebie wręcz objawy uzależnienia od tego owocu. Ma mnóstwo składników odżywczych i świetnie działa na wzrok, ale tak naprawdę zachwycił mnie jej smak i doskonałe komponowanie się z owsianką i pastą sezamową tahini, o czym napiszę szerzej poniżej.

Oczywiście pojawia się problem, skąd brać borówkę, kiedy nie ma na nią sezonu, czyli przez większość roku? Ja kupuję mrożoną na wagę w Tesco – kilogram kosztuje 17 zł, czyli nawet mniej niż świeża w sezonie, kiedy to opakowanie 200 g to koszt ok. 6 zł.

2. Olej kokosowy

olej-kokosowy-dieta-metabolizm

Jeszcze 3 lata temu tego produktu nawet nie miałam w ręku, a teraz stale mam go kuchni. Koniecznie nierafinowany, ponieważ tylko taki ma smak i zapach kokosu, i dużo więcej składników odżywczych niż bezwonny rafinowany. Choć nie powinno się na nim smażyć, łamię ten zakaz, ponieważ uwielbiam, gdy warzywa czy nawet jajko sadzone mają delikatny kokosowy smak (zobacz np. kurczak kokosowy z pieczonymi warzywami – to danie to poezja). Inne przepisy z wykorzystaniem oleju kokosowego:

3. Pasta sezamowa tahini

tahini-dieta-metabolizm

Tak jak nie lubię surowego sezamu, tak zrobioną z niego pastę sezamową – charakterystyczny składnik kuchni bliskowschodniej – to prostu uwielbiam. Jest gęsta, kremowa, orientalna. Szczególnie smaczna jest z owsianką z owocami, ale może być także dodatkiem do innych dań, np. bardzo dobre są placki cukiniowe z sosem tahini czy ciasto czekoladowe z batatów. Aha, oczywiście jest też kluczowym składnikiem humusu.

Tahini nie jest zbyt tania, więc warto zrobić ją samemu w domu – wystarczy podprażyć sezam na patelni, a potem dokładnie zmiksować z dodatkiem oleju. A jeśli wybieracie się na Bliski Wschód, można ją tam kupić w bardzo dobrej cenie, dużo taniej niż u nas. Ja przywiozłam spory zapas z Izraela (opakowanie 950 g kosztowało tam w promocji ok. 16 zł).

4. Owsianka

owsianka-dieta-metabolizm

To bardzo banalny ulubieniec, ale nic na to nie poradzę – owsianka to prostu mój hit. W „poprzednim życiu” stroniłam od węglowodanów bojąc się ich wpływu na wagę (i popełniając grzech diety niskowęglowodanowej, zobacz także tutaj), więc wciąż jest to dla mnie danie luksusowe. Nawiązując do wymienionych już ulubieńców, moim nr 1 jest owsianka z borówką amerykańską i tahini – chyba nigdy się nie znudzi.

Co ciekawe, jedzenie owsianki jest zaraźliwe.  W mnie w domu początkowo jadłam ją tylko ja, potem dołączyła córka, mąż i na końcu syn (i tylko on je ją na mleku). Bez mojego namawiania, drogą obserwacji i stałej dostępności produktu. Każdy je z innymi dodatkami i po swojemu, ostatnio płatki owsiane kupuję niemal w ilościach hurtowych.

Ostatnio odwiedził mnie brat mieszkający w innym mieście i na śniadanie został uraczony oczywiście owsianką. Potem donosił, że wiele godzin po śniadaniu uświadomił sobie, że nic jadł i w ogóle nie jest głodny. Tak właśnie działa błonnik zawarty w płatkach owsianych (w przeciwieństwie do pszennego pieczywa, które szybko podnosi poziom cukru we krwi i zaostrza apetyt na węglowodanowe przekąski). I zgadnijcie co? Oczywiście brat zaczął jeść owsiankę.

5. Brukselka

roasted-brussesls-sprouts

Nie ma zbyt wielu zwolenników i jako dziecko nie przepadałam za nią. W tym roku – lepiej późno niż wcale – odkryłam, że świeża smakuje zupełnie inaczej niż taka z mrożonki – jest jędrna, chrupka, ma wyczuwalne listki. Tegorocznym hitem była dla mnie brukselka podgotowana, a następnie podsmażona na oleju kokosowym. Pycha! Może połączenie tych smaków może wydać się nietypowe, ale dla mnie to strzał w dziesiątkę.

6. Kanał Blender

blender-dieta-metabolizm

To anglojęzyczny kanał na YouTube, ale też strona internetowa, gdzie dostępnych jest kilkaset darmowych filmów do ćwiczeń, które można wyszukiwać wg słów kluczowych, czasu trwania, stopnia trudności, ilości spalanych kalorii, użytych mięśni. Świetna pomoc i inspiracja do domowego treningu.

7. „Lecz się jedzeniem” H. Pomroy

lecz-sie-jedzeniem-diety-do-zadan-specjalnych-metabolizm-3

Więcej o książce pisałam tutaj, dodam więc tylko to bardzo inspirująca i mądra książka, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Znajduje się tam masa informacji o zdrowiu, o tym, jakie właściwości mają poszczególne produkty i wiele ciekawostek. Poza tym czasem potrzebujemy kopniaka, żeby zacząć uważać na to, co ląduje na naszym talerzu, a ta książka sprawia, że trochę inaczej zaczynamy patrzeć na te tematy.

A jacy są Twoi ulubieńcy 2016? Podziel się proszę w komentarzu.

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.




Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Aldona

    Te produkty wymienione powyżej (poza brukselką) lubię od dawna, więc na diecie żaden nie był jakąś nowością. Owsiankę lubię od dzieciństwa (moja Mama przed szkołą robiła nam mleczne zupy, mannę lub owsiankę i lubię je do dziś). Owsianka z jabłkiem i cynamonem czy z mrożonymi podgrzanymi owocami leśnymi to pychota bez dwóch zdań. Dla mnie odkryciem jest coś, z czego robię przekąskę w III fazie. Kroję na średniogrube plasterki surową marchewkę i posypuję garstką włoskich orzechów grubo pokruszonych. Na pierwszą przekąskę jem marchew z włoskimi, na drugą kalarepkę z laskowymi. Niby nic, ale połączenie tych smaków jest tak fajne, że ślina mi leci nawet kiedy o tym piszę. 😉 Miseczka takich „chrupanek” i na następne 3h zapomina się o jedzeniu. Pozdrawiam!