Weekendowy Atak, czyli roznieć swój metabolizm … w 2 dni!

Hit bloga: 2-dniowa dieta odnawiająca, oczyszczająca i naprawcza o nazwie Weekendowy Atak – wcale nie musi być przeprowadzona w weekend, mogą to być dowolne 2 dnia tygodnia. 

weekendowy-atak

Zobacz też koniecznie mini diety z książki „The Burn”:

Co to takiego?

  • 2-dniowa dieta, w czasie której pierwszego i drugiego dna jemy to samo,
  • nie musi być stosowana akurat w weekend, mogą być inne dozwolone 2 dni,
  • pomocna, kiedy jesteśmy zestresowani, mamy wiele zachcianek na niezdrowe przekąski, przesadziliśmy z przetworzonym jedzeniem itd,
  • podkręca metabolizm, poprawia samopoczucie, „spłaszcza” brzuch, sprawia, że skóra i włosy wyglądają lepiej – i to wszystko, jak zapewnia Pomroy, w zaledwie 2 dni!
  • celem Weekendowego Ataku nie jest szybkie zrzucenie wagi, lecz podkręcenie zszarganego metabolizmu.

Weekendowy Atak –  MENU (dzień 1. i dzień 2. – jemy to samo)

Śniadanie

  • Herbata „Weekendowy Atak” – przepis poniżej
  • Smoothie „Weekendowy Atak” – przepis poniżej

Drugie śniadanie
Owoc do wyboru – szczegóły poniżej

Obiad

  • Herbata „Weekendowy Atak”
  • Zupa „Weekendowy Atak
  • Owoc do wyboru

Podwieczorek
Owoc do wyboru

Kolacja

  • Herbata „Weekendowy Atak”
  • Zupa „Weekendowy Atak”
  • Owoc do wyboru
  • Opcjonalne proteiny – osoby, które w ciągu dnia intensywnie ćwiczyły mogą zjeść 80 g białej ryby, indyka lub 1/4 szklanki soczewicy.

Jedzenie bez ograniczeń –  można jeść w dowolnym momencie i bez ograniczeń:

  • zupa „Weekendowy Atak”,
  • seler naciowy,
  • ogórek,
  • cytryny,
  • limonki,
  • jícama (kłębian kątowaty, rzepa meksykańska) – w Polsce niedostępna w sprzedaży, można kupić nasiona i hodować samemu.

Woda –  codziennie tyle, ile wynosi 1/3 twojej wagi podzielona przez 10 (herbata się do tego nie wlicza).




Herbata „Weekendowy Atak” (1 porcja, 3 x dziennie)

Pobudza trawienie, oczyszcza krew, pomaga w detoksie wątroby.

Przepis oryginalny:

  • 1 torebka herbaty miętowej,
  • 1 torebka herbaty imbirowej,
  • 1 torebka herbaty z łopianu.

Zalać wszystkie 3 torebki 250 ml gorącej wody. Zaparzać przez 5 minut. Jeśli napar będzie zbyt mocny w smaku, można rozcieńczyć wodą.

Przepis dostosowany do polskich warunków:
Takie rzeczy jak wyżej, to tylko w Ameryce. Pomijam już fakt, że wszystkie herbatki wg Pomroy powinny być organiczne. U nas nie uświadczymy herbaty w 100% imbirowej, jeśli już to z dodatkami, jak również herbaty z łopianu, który z tego co widzę jest u nas stosowany raczej jako wywar zewnętrznie.
W Polsce robimy tak (na 1 porcję):

  • 1 torebka herbaty miętowej,
  • 1 cm korzenia imbiru startego na tarce,
  • 1 łyżeczka korzenia łopianu (do kupienia np. tutaj).

Imbir wrzucić do 250 ml gotującej się wody, gotować ok. 20 minut, 3 minuty przed końcem dodając łopian. Odcedzić, dodać torebkę mięty, wyjąć po 10 minutach.

Smoothie „Weekendowy Atak” (1 porcja)

Zawarte w tym śniadaniowym koktajlu proteiny i błonnik zawierają mikroskładniki, które już od rana rozkręcą przemianę materii, a ocet jabłkowy i sok z cytryny pozwolą utrzymać odpowiednie pH organizmu.

  • 1-2 szklanki jarmużu, szpinaku lub rukoli,
  • 1/4 szklanki surowych migdałów,
  • 2 łyżki soku z cytryny,
  • 1 łyżka octu jabłkowego lub octu kokosowego,
  • 1/4 awokado,
  • 1 daktyl bez pestki lub suszona figa,
  • 150 ml mleka kokosowego, ryżowego lub migdałowego,
  • 1/2 szklanki wody,
  • 4-5 kostek lodu,
  • 2 łyżeczki kakao lub 1 łyżeczka cynamonu (opcjonalnie).

Migdały wrzucić do blendera, miksować do momentu, aż zostaną dokładnie rozdrobnione. Dodać pozostałe składniki i miksować do momentu połączenia. Można uzupełnić wodą lub którymś z mlek, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Moim zdaniem można pominąć kostki lodu (z wyjątkiem upalnego lata). Nie mieszkamy w Kalifornii 😉

Owoce (do wyboru):

  • arbuz (szklanka pokrojonego w kostkę),
  • różowy grejpfrut (pół dużego),
  • czarne jagody lub borówka amerykańska (szklanka), dostępna jest mrożona,
  • gruszka chińska (jedna średnia) – do kupienia w supermarketach, widziałam np. w Carrefourze.

Zupa „Weekendowy Atak” (bardzo smaczna)

Z podanych składników otrzymamy ok. 10 szklanek zupy. Jedna porcja to minimum 2 szklanki. Tę zupę możemy jeść bez ograniczeń. Każdy z jej składników ma właściwości alkalizujące lub detoksykujące.
Czas przygotowania: 25 minut.
Czas gotowania: 40 minut.

  • 1/4 szklanki oliwy z oliwek,
  • 2 szklanki pokrojonego pora (białe i zielone części, z minimum dwóch porów),
  • 1 szklanka pokrojonego selera naciowego,
  • 2 łyżki posiekanego czosnku,
  • sól morska,
  • 2 szklanki obranej i posiekanej w plasterki marchwi,
  • 2 szklanki obranych i posiekanych w kostkę patatów (słodkich ziemniaków),
  • 2 szklanki fasolki szparagowej pokrojonej w mniejsze kawałki,
  • 2 litry bulionu z warzyw bez chemii i cukru,
  • 4 szklanki cienko pokrojonej kapusty,
  • 1/2 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu,
  • 1/4 szklanki świeżo posiekanej natki,
  • 2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny.

Podgrzej w dużym rondlu oliwę na średnim ogniu. Dodaj por, seler, czosnek, szczyptę soli i gotuj 7 minut mieszając od czasu do czasu. Dodaj marchew, pataty, fasolkę i gotuj kolejne 4 minuty, okazjonalnie mieszając.
Dodaj bulion. Zwiększ ogień i doprowadź do wrzenia. Dodaj kapustę i pieprz. Zmniejsz ogień, przykryj i duś pod przykryciem, aż warzywa będą miękkie. Zdejmij garnek z ognia, dodaj natkę i sok z cytryny. W razie potrzeby posól do smaku.

Wspomagacze Sukcesu – aby zwiększyć skuteczność Weekendowego Ataku możesz także:

  • Stosować peeling z 1/2 szklanki soli gorzkiej (Epsom) i 1/2 szklanki sody – wymieszać te dwa składniki i wlać tyle wody, aby utworzyła się gęsta pasta. W czasie gorącej kąpieli lub pod prysznicem, używaj peelingu szczególnie w okolicach limfatycznych takich jak przedramiona, okolice szyi, pachwiny.
  • Stosować szczotkowanie ciała na sucho.
  • Wybierać aktywności fizyczne, w trakcie których pocimy się, np. sucha sauna, hot joga, gorące kąpiele, hot body wrap, czyli owijanie ciała folią.

A jak Wam się podoba Weekendowy Atak – macie ochotę wypróbować jego działanie?

Tekst powstał na podstawie materiałów H. Pomroy.

> Drukuj stronę w przyjaznym formacie <

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.




Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Mecia

    brzmi świetnie!

  • malgorzata katrenak

    podoba mi sie!

  • Malaga

    No tak, po świętach trzeba powrócić do normalności…(mam na myśli rozsądne odżywianie się:)) Ten „Weekendowy Atak” podoba mi się:) i to bardzo! 🙂
    Ewo, myślisz że jest sens, aby przedłużyć go do kilku dni? Te ostatnie dni „świętowania” były dla mnie naprawdę bardzo zgubne i czuję, że wszystkie Twoje wskazówki i rady w odniesieniu do mojej osoby (a raczej mojego obżarstwa) powinnam przynajmniej podwoić 🙁

    • Myślę, że można przedłużyć, byle nie za długo, bo nie za bardzo białko tam nie widzę. Może opcja 2 dni jak podaje Pomroy + 2 dni z białkiem – jakiegoś kurczaka czy fasolę dorzucić do zupy.

  • Malaga

    Dzięki za szybką odpowiedź:) A jeśli chodzi o łopian to lepiej korzeń czy taka herbatka w torebce też może być?

  • Asia

    Korzeń łopianu można kupić w aptekach lub zielarniach.

  • Dorota

    Dziewczyny ja czekam aż Wy to zastosujecie i powiecie co i jak 🙂 może wydaje mi się, ale za dużo roboty z tym wszystkim 😉 a może to tylko takie wrażenie, które również towarzyszyło mi przy rozpoczynaniu tej diety. Na razie nie zamierzam próbować. Dziś na wadze 61,6 kg i mam chrapkę na 5 z przodu w tym tygodniu. Niech ona w końcu nadejdzie. Dziś faza II a jutro powinnam już osiągnąć wagę sprzed świąt czyli 60,8 kg, zobaczymy. Jestem bardzo grzeczna więc liczę na nagrodę 🙂 trzymajcie się ciepło, pozdrawiam!

  • Darek

    po tygodniu treningów zrobić sobie 2x w miesiącu taki detoks 🙂 toksyny i tłuszczyk precz…fajna regeneracja

  • Marta-Sara

    Zrobiłam zakupy na ten weekend, ale…
    nie było dziś selera naciowego, może będzie jutro, bo ludzie pytają i nadchodzi weekend (ale czy można to pominąć/zastąpić ???) – może mi się uda go zdobyć, bo bywał

    gorsza sprawa z herbatką
    imbiru tez dziś nie widziałam, może będzie jutro
    ale z łopianem nie będzie lekko….. cóż najwyżej go pominę i postaram się zdobyć na nast. raz, może uda mi się dotrzeć do innej apteki, bo dziś pani wyglądała na lekko zszokowaną moim pytaniem 🙂

    no i na mleko nie ma co liczyć, bo wszystkie z cukrem, najwyżej dam dodatkową łyżkę masła migdałowego i 150 ml wody – czyli planuję dać 3 łyżki masła migdałowego zamiast migdałów oraz mleka i nie męczyć miksera rozdrabnianiem migdałów – mógłby tego nie przeżyć

    • Marta-Sara, życzę powodzenia mimo wielu przeciwności 🙂

    • evon

      Ja mleko ryżowe zrobiłam sama. Znalazłam przepis na stronie vegan. 1 szklanka ryżu moczymy od 6-8 godzin. Dolewamy 4szklanki wody i 40 min na bardzo wolnym ogniu gotować ze szczypta soli. Następnie zmiksowac na Papke i przepuścić przez gażę. Wychodzi bardzo gęste można ewentualnie rozrobic trochę woda. I gotowe.

  • słoneczna szarotka

    Hej Wszystkie Dziewczyny i Ewa!!!

    Na początku wszystkiego słonecznego i samych cudowności w tym Nowym Roku!!! Oby ważne rzeczy były zawsze ważnymi i nic ich nie przysłaniało!!! ;))
    Dorota dzięki za pamięć i gratulacje wyników!!! Gratulacje dla wszystkich, którzy wytrwali…!
    Mój czas świąt i Nowego Roku to czas intensywnej pracy, intensywnego treningu (bieganie) i braku diety…co skończylo się fatalnie…:(
    Dziś drugi dzień na Ataku…
    Zobaczymy co mi z tego wyjdzie… mam zamiar być 4dni, a potem tydzień diety i znów przerwa…tak mi się niestety układa, że na dietę wrócę dopiero od lutego…
    Atak bardzo mi się podoba, przypomina mi moją uluboną dietę „zupa kapuściana”, która jest bardzo smaczna, a smoothie jest pięknie zielone a takie właśnie lubię 😉

    Jeszcze raz samych słoneczności i postaram się częściej odzywać, choć nie jest łatwo gdy nie jest się na diecie, waga szaleje, a Wy takie silne!!! 😉

    • Dorota

      Cześć szarotko słoneczna 🙂 fajnie, że jesteś 🙂 ja nie byłam taka silna jak myślisz, po świętach waga pokazała 64,3 a przed świętami było 60,8. Na szczęście dzisiaj na wadze tyle co przed świętami, ale jeszcze nie 5 z przodu (czyli kolejny tydzień czekania przede mną). Czasem się wściekam i przeklinam 2 fazę, użalam się nad sobą, że już tyle dni jestem na diecie, bo jakby nie było dzisiaj jest mój 120 dzień diety (minus tydzień świąteczny i parę innych w których zgrzeszyłam) i dalej nie widzę tej upragnionej 5 z przodu. Zawaliłam w święta z dietą, to teraz 12 dni musiałam poświęcić na powrót do wagi sprzed świąt. Coś za coś 🙂 w święta nie wchodziłam nawet na wagę żeby się nie denerwować, dopiero po świętach także może ograniczaj kontakty z wagą do minimum zanim nie wrócisz na dietę…
      O raju… jak piszesz, że to Ci przypomina zupę kapuścianą to ja nawet się za to nie zabieram, bo na samą myśl o tej zupie mam dreszcze.
      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Trzymaj się cieplutko! 🙂

      • Monika

        Dorota ja się zastanawiam jak to możliwe, ze przez tydzień przytyłaś ok. 3 kg? CO jadłaś? Nie piłaś wody, nie jadłaś regularnie? O co chodzi?

        • Monika

          Poczekaj jeszcze trochę i zobaczysz tę 5 🙂 ja też nie wierzyłam, że się uda, a jednak :)) Uszy do góry

          • Dorota

            Jadłam dużo ciasta i to pewnie ten cukier i niezdrowy tłuszcz mnie zgubił. Na kolację wigilijną zjadłam kilka pierogów, barszcz z uszkami i samą rybę bez surówek i ziemniaków. Ale jakiś czas po kolacji kawa i ciacho.
            Nie jadłam białego pieczywa tylko żytnie i to kromeczkę na śniadania w 1 i 2 dzień świąt z sałatką jarzynową z majonezem. Ale w ciągu dnia ze 2 czy 3 razy kawa i ciasto. Na obiad zjadłam ziemniaki z roladą ze schabu z pieczarkami i mizeria (ze śmietaną 18%). Podobnie w 2 dzień świąt.
            Faktycznie mało piłam a jak już to herbatę albo kawę. Wody mało.
            Waga z 64,3 szybciutko spadła (przez pierwsze dni do 61,6, potem trochę podskoczyła do 62,3 po 3. fazie) i tego 1,5 kilograma tak długo się pozbywałam więc uznaję, że to był realny wzrost wagi przez tydzień. Dzisiaj już tak pięknie, bo waga sprzed świąt, ale 3. faza więc waga pewnie znów coś tam podskoczy. Kółko się zamyka 🙂 teraz nie mam żadnych świąt na horyzoncie więc uznaję, że w przyszłym tygodniu ujrzę to co chcę na wadze 🙂 chociaż przyjeżdża z Holandii moja szwagierka z mężem i będę dla nich piekła bagietki (Mikołaj przyniósł w tym roku maszynę do pieczenia chleba :)), ciasta i takie inne więc chyba zaknebluję sobie usta żeby nie podjeść czegoś he he 🙂

      • słoneczna szarotka

        To u mnie właściwie podobnie, niestety nie piłam, a o regularności lepiej nie mówić… 🙁
        A co do zupy nie chciałabym nikogo zniechęcić… Dorota przecież lubisz zupy, więc musisz spróbować!!! Diety kapuścianej jest dużo wersji, może Twoja nie ma nic wspólnego z Atakiem? Odwagi 😉
        Dzięki za wsparcie!
        Monika gratulacje!!!

        • Dorota

          Wolę zaczekać na pierwsze opinie a tymczasem kulam się dalej tym razem na fazie 3 🙂

        • Monika

          Dzięki wielkie,
          Od poniedziałku znowu na diecie, powtórka tygodniowa, ale nie jestem zadowolona, bo na razie nic nie spadło. A było już tak pięknie 🙂 Nic czekam dalej dziś 2 faza, może coś ruszy. W razie czego jeszcze przedłużę sobie powtórkę.

          • Dorota

            Tutaj doczytałam a wcześniej zadałam pytanie o dietę 🙂 nie zawsze w 1. fazie spada jak doskonale pamiętasz 🙂 cierpliwości 🙂

  • Monika

    Hahaha 🙂
    No to faktycznie, może być że realny przyrost to 1,5 kg.
    I chyba te ciasta, bo w sumie to jadłam mniej więcej podobnie, już to pisałam, ale bez ziemniaków, bo nie lubię. Życzę Ci byś ujrzała nie tylko jedną 5 ale dwie 😉

    • Dorota

      Dzięki Monia, czekam na to jak na zbawienie 😀

  • Nuviel

    Moja opinia o Weekednowym Ataku: 4/5 gwiazdek
    *Samopoczucie: b.dobre
    *Uczucie głodu: ZERO
    *Ochota na słodycze: TAK (ale przy świetach jadłam codziennie coś co miało słodki smak więc to z przyzwyczajenia organizmu). Rada: herbatka z przepisu hamowała ochotę na słodycze albo ochotę na „coś bym zjadła”
    Waga zrzucona: 1,2 kg
    MINUSY – Monotonna dieta, smoothe takie sobie
    PLUSY – na szczęście ten detoks trwa tylko 2 dni i zupa jest pycha. Herbata hamuje atak „coś-bym-tu-zjadła-słodkiego/kwaśnego”

    Po świętach w padłam w małą depresje i zniechęcenie do diety H.Pomroy, ale postanowiłam spróbować raz jeszcze i zaczęłam od tego 2-dniowego detoksu.

    1. Poranne smoothe mnie troche rozbawiło, bo koktajl na zdjęciu (przy oryginalnym przepisie) jest różowy. Praktycznie to nie ma szans na ten kolor. Koktajl ze szpinakiem i awokado musi być zielony i już :). Ja wsadziłam 1 daktyla i gdyby nie to, to chybabym nie była w stanie wypić tego cudostwa.

    2. Zupa pyyycha. Dla mnie rewelacja, a uwierzcie, ja nie umiem robić smacznych zup bo nie umiem dobrze przyprawiać. Troche sie bałam na początku, bo zrobiłam giga garnek od razu na dwa dni. Zauważyłam, że w Polsce (przynajmniej w małych miejscowościach) ciężko jest znaleźć słodkie ziemniaki, a jak już sie je znajdzie to są mega drogie (droższe niż w Holandii…..). Jednak radze dodać chociaż jednego, bo zupa jest bardziej konkretna a i słodkie ziemniaki świetnie zastępują „coś słodkiego”.

    3. Herbata: dla mnie osobiście to najlepsze odkrycie na tym detoksie. Będę stosowała tą mieszankę częściej,jak tylko będę mogła…bo jak same zauważyłyście składniki są prawie nieosiągalne. Ja się jednak trochę wycwaniłam i zdobyłam wszystkie te herbatki organiczne i w saszetkach.

    4. Ja się szczotkowałam solą na sucho i owijałam folią brzuch i uda (wcześniej cośtam wsmarowałam antycellulitowego). Skóra sie wygładziła, ale nic więcej. W sumie nie można oczekiwać zaniknięcia celulitu i spłaszczenia brzucha po dwóch dniach…

    Ogólnie dobrze mi ten detoks zrobił na oczyszczenie się po świętach i przygotowanie organizmu do kolejnej powtóki z diety. Od jutra jestem na normalnej diecie i mam nadzieje, że tym razem mi sie uda:)

    • Nuviel, bardzo dziękuję za opinię, jesteś niekwestionowaną pionerką Weekendowego Ataku 🙂 1,2 kg w 2 dni to dużo, zwłaszcza jak na takie menu (choć to nie odchudzanie jest celem tej kuracji). A te herbatki to pewnie poza Polską zdobyłaś? Pozdrawiam.

      PS. Organiczną herbatkę w torebkach z imbiru, a także z łopianu widzę na brytyjskim ebayu. Można też poszukać na innych europejskich ebayach wpisując nazwy w określonym języku.

      • Nuviel

        Podejrzewam, że schudłam ponieważ sporo przytłam przy świętach. Ale i tak mnie to cieszy. Już dzisiaj się nie ważyłam, bo waże się raz w miesiącu (z różnych powodów).

        Jeśli chodzi o herbatki to 100% imbirową, organiczną w Holandii można w sklepach znaleźć (no prosze, a ksylitolu to nie uraczysz tutaj!). Natomiast co do herbatki łopianowej to było troche ciężej. Można ją znaleźć na niemieckim amazonie (amazon.de), ale bardzo drogie, więc odpuściłam. Znalazłam firme która nazywa się ALVITA i trudni się produkcją i sprzedażą herbat ziołowych organicznych itp. Niestety w USA, ale dużo tańsze niż to co widziałam na niemickim amazonie. Moje cwaniarstwo polegało na tym, że poprosiłam kogoś kto był chwilowo w USA, żeby mi kupił tą herbatę i przywiózł. Uważam jednak, że można sobie kupić korzeń łopianu, zemleć i będzie sie miało to samo. I tak chyba też zrobie jak mi sie mój łopian wykończy. Są nawet dostępne takie torebki-filtry do herbat sypanych.

        Czy ktoś może widział herbate z mniszka lekarskiego? Podobno też jest bardzo dobra.

  • Marta-Sara

    Witam po weekendowym ataku

    No u mnie nie jest tak pięknie jak u Nuviel…
    żadnych spadów wagi, a nawet ok 0,5-1 kg na plusie

    Zupa dobra, choć nie jest prawie doprawiona, bo tylko sól i troszkę pieprzu, ale dużo warzyw i oliwa daje dobry smak. Nie wiem jak smakuje odchudzające zupa kapuściana, ale w tej jest tak dużo warzyw, że nawet do jarzynowej się nie da porównać.
    Zupa jest smaczna i spokojnie można ją tyle razy lub więcej zjeść.

    Smoothie – dla mnie bez smaku, ale nie chciałam dodawać ani soli ani ksylitolu, bo w przepisie nie ma (podobnie jak ziół w zupie). Drugiego dnia jakiś lepszy smak mi wyszedł – lepiej czułam mleczko kokosowe (dałam 2 łyżki z puszki + 125 ml wody) i migdały (2 łyżki masła – odpowiednik 1/4 szklanki, wg przeliczników Pomroy) – i to poprawiło smak. Daktyl nie chciał mi się rozmiksować i po prostu musiałam go pogryźć – pewnie posłodziłby całość, ale bardziej mi tu słony smak pasuje. – ogólnie smak zupełni OK, ale bez szału

    grejpfrut 4 razy dziennie – porażka! U nas nie ma arbuzów o tej porze roku, borówki, które kupiłam na 1 porcję dziennie (choć na pewno to nie byłaby szklanka) nie smakowały mi i dałam dzieciom – na szczęście komuś smakowały, bo strasznie drogie. Więc jadłam grejpfruty – no niby w smaku dobre, ale męczące to danie 4 razy 🙂 Gruszki chińskiej nie znalazłam, może zwykła też może być…ale nie próbowałam, zjem dziś 🙂

    herbatka – ohyda!!!!! Podejrzewam, że to ten łopian. Spoko – dało się wypić na 1 wdechu 🙂 Kupiłam ten korzeń, ale wydaje mi się, że w saszetkach są suszone liście, a to nie to samo w smaku i podejrzewam, że w działaniu też…

    Nuviel pisze, że schudła, a ja mimo, że z WC korzystałam za każdym razem od popołudnia dnia pierwszego nie zrzuciłam nic, a wręcz mi przybyło. Nie miałam typowej biegunki, ale coś pośredniego i wychodziło ze mnie wiele razy (sorry za szczerość) – pomyślałam, że to efekt oczyszczania jelit. Ale coś mi nie pasowało. Dziś rano zjadłam płatki orkiszowe i już było OK.
    Aha i jeszcze chyba najgorsze były gazy – także w dniu pracy nie radzę! Od obiadu pierwszego dnia. Być może kapustę za krótko gotowałam – ale miało być tylko do miękkości – radzę wrzucić ją razem z marchewką, aby dłużej się gotowała. Wczoraj wieczorem to miałam brzuch jak balon – dosłownie! Wydęty, jakby w 6. miesiącu ciąży.
    Jak się na nim położyłam, to jakby na bardzo napompowanym balonie, który musi przepchać powietrze na boki, żeby nie pęknąć. Do rana było OK. Dziś już gazów zupełnie nie mam 🙂 Może dlatego jest to na weekend ?

    Jeszcze co do gotowania zupy: czas co najmniej 1,5 godz.
    Kroiłam wszystko na bieżąco i wrzucałam wg zaleceń. Niestety (jak we wszystkich przepisach) nie ma policzonego czasu na doprowadzenie do wrzenia po dodaniu każdego składnika – wydłuża czas. Tylko fasolkę dodałam na 5-7 minut przed końcem, bo tyle gotuje się mrożoną. Kapustę zalecam dodać z marchewką, albo wcześniej i potem kroić marchewkę i ją dodać. Przy tak długim gotowaniu wszystko przechodzi smakiem warzyw.
    A jeszcze wodę dodałam wcześniej, po podsmażeniu porów – inaczej by nie zmiękły, bo tej oliwy jest na dnie. Do robienia takiej porcji weźcie sobie największy możliwy garnek, najlepiej o szerokim dnie. Ja miałam 24 cm i podsmażyłam pory mieszając, żeby wszystkie się opiekły, a potem dodałam litr wody.

    Przepraszam za długość wpisu, ale jeszcze sobie przypomniałam, że chciałam napisać o wielkości porcji. W podanych składnikach jest za dużo pora – 2 pory, to ok. 2,5 litra (mierzyłam w garnku z miarką). Pory miałam po ok. 450 g. – więc wystarczy 1 mały.
    Wszystkiego w sumie dałam ok. 1,5 raza więcej i w sumie wyszły mi 2 garnki – po dodaniu kapusty już się nie mieściło w jednym, czyli 6,5 litra.

    Składniki na całą zupę na wagę (tak się u nas kupuje warzywa, a nie w szklankach 😉 )
    1/4 szklanki oliwy
    180-200 g pora – czyli 1 mały lub pół dużego – przekrojonego wzdłuż, bo ma być biała i zielona część (jak dacie więcej, to też będzie fajny smak)
    1/2 selera naciowego (ok. 250 g)
    czosnku dowolnie, ale ok. 1/2 główki – to będą 2 łyżki
    ok. 4-5 średnich marchewek – ok. 350-400 g
    ok. 300 g patata – jakiś mniejszy okaz, ja miałam ogromnego, dałam pół i wyszło na 1,5 porcji
    ok. 200 g fasolki szparagowej (1/2 mrożonki)
    zamiast bulionu dałam 2 litry wody – może to by podkręciło smak, ale nie wiem co tam dodać, ja daję i tak warzywa typu marchew, pietruszka, seler, por, sól, czasem pieprz; może dobry byłby listek laurowy albo ziele, ale zapomniałam o nich
    ok. 600 g kapusty – licząc z głąbem (u mnie 140 g), czyli nie więcej niż 1/3-1/2 małej główki
    1/2 łyżeczki pieprzu (dałam mniej, bo nie lubię zbyt ostrych zup)
    pęczek natki – posiekany z ogonkami
    sól morska – ok. 3- 3,5 łyżeczki, chyba że macie słony bulion, to mniej lub wcale
    2 łyżki soku z cytryny
    (chwile przed końcem gotowania, zaraz po fasolce dodałam liście odcięte z selera naciowego, traktując je jako dodatkową natkę – chyba nie musi się tyle gotować, co seler)

    Ze sportu miałam intensywny spacer w niedzielę.

    Mam nadzieję, że wnętrze mi się oczyściło po „szaleństwach” świąteczno-sylwestrowych.
    Wydaje mi się, że herbatka powinna być z liści łopianu (rozważałam zastąpienie jej pokrzywą, bo podobno ma dobre działanie oczyszczające, ale kupiłam korzeń łopianu). Być może imbir w saszetce lepiej zastąpić 1/4 łyżeczki suszonego (ja dałam surowy tarty).
    I na pewno trzeba dłużej gotować kapustę – marchewka jest miękka, a pataty się rozpadają, wiec pozamieniać kolejność dodawania.

    Ciężko wypić tą 1/30 * waga ilość wody, przy takiej ilości płynów w pożywieniu, ale u Pomroj zawsze czystej wody jest tak dużo, a dopiero potem herbatki, kawki 😉

    Powodzenia!
    Liczę na inne opinie 🙂
    Wg Nuviel herbatka ma fajny smak – Kalifornia i „zagranica” górą !

    • Bardzo dziękuję za szczegółową relację.
      Gruszka chińska – występuje też pod nazwą nashi (np. w Carrefourze widziałam ją tak nazwaną), jest smaczna, poświęcę jej osobny wpis.
      Łopian – Pomroy podaje tylko słowo „łopian” (burdock), więc ciężko określić o jaką część chodzi, ale wszystke (korzeń, liście, nasiona) mają zbliżone właściwości.
      I nie dziwię, że Pomroy poleca łopian na detoks, kiedy czytam to:
      „Łopian to wspaniały sposób na oczyszczenie krwi oraz środek na przyspieszenie wydalania toksyn z naszego ciała. Ponieważ korzenie, liście oraz nasiona łopianu są gorzkie, pobudzają one trawienie i pracę wątroby, jak również przyspieszają pracę trzustki. Łopian może być używany w celu polepszenia słabego trawienia, lepszego wydalania gazów, rozładowywania wzdęć, niestrawności. Łopian ma właściwości łagodnego środka przeczyszczającego. Łopian jest skutecznym lekarstwem przeciwko infekcjom bakteryjnym, jak również grzybicznym. Zioło to pomaga w przywracaniu przyjaznej flory bakteryjnej w jelitach. Łopian posiada średnie właściwości moczopędne, poprzez mocz pomaga w eliminowaniu toksycznych substancji z organizmu. Łopian może być używany na zapalenie pęcherza moczowego, zatrzymywanie się wody w organizmie, kamienie, piasek nerkowy. Pity jako gorący wywar, powoduje pocenie się, a co za tym idzie pomaga w eliminacji toksyn z organizmu.” (www.pl.herbs2000.com)

  • Marta-Sara

    Ewo,
    dziękuje za opis łopianu
    Pewnie zadziałał jak powinien 🙂

  • Dorota

    Dziewczyny jakby któraś nie wiedziała gdzie dostać bataty w przystępnej cenie – ja od jakiegoś czasu kupuję w biedronce po 6,99 kg a na początku jak jeszcze tam nie było, to kupowałam w carrefourze po bodajże 13 zł za kilogram więc różnica ogromna 🙂

    • Cena z Biedronki to bdb cena. Ja kupuję w ezakupy Tesco za 8,99 zł.

      • Kaja

        A co to za różnica, bataty czy kartofle, to jest prawie to samo. Babka jest w USA, więc sobie wymyśliła bataty, bo tam one rosną, i tam są tanie. U nas rosną kartofle. Trzymanie się tak dosłownie tych przepisów to jakiś absurd.

        • Między składem odżywczym i właściwościami ziemniaków i batatów jest przepaść, to są dwie zupełnie różne rośliny (ziemniak należy do psiankowatych, a batat do powojowatych).

          Ziemniaki mają dużo skrobi, powodują gwałtowny wyrzut cukru do krwi, więc kiedy chcemy tracić kilogramy, to nam nie pomogą.

          USA jest jednym z największych na świecie producentów ziemniaków, większym niż Polska, Amerykanie z pewnością zjadają więcej ziemniaków niż batatów, co widać w kuchni amerykańskiej.

  • Marta-Sara

    Witajcie,
    chciałam jeszcze dodać, że wczoraj wieczorem (poniedziałek po weekendzie oczyszczającym) zauważyła, że moja twarz nie jest opuchnięta (a od czego wcześniej była, to nie mam pojęcia???), znikało to tez jak byłam dłuższy czas na diecie
    Do tego wydaje mi się, że nie miałam odciśniętych skarpetek, a to tez już dość dawni nie występowało.

    Czyli detoks działa 🙂
    Jakoś ta oczyszczona krew w 2 dni wyciąga nadmiar wody z organizmu – fajnie!
    Znów mogę z przyjemnością popatrzeć do lustra
    Chyba ta opuchnięta twarz (choć myślałam, że jest jakaś pulchna) najbardziej popchnęła mnie do diety rok temu i fakt, że przestałam się dopinać w spodniach…

  • Emilia

    Witam.
    Czy można na diecie pić herbatki oczyszczające? W składzie mają w zasadzie same zioła: pokrzywa, skrzyp itd?

  • Emilia

    Witaj Ewo.
    Znalazłam coś takiego: http://www.helfy.pl/zywnosc/slodycze-przekaski/czekolady/czekolada-deserowa-80-z-ksylitolem-50g Co o tym myślisz? Wygląda obiecująco 🙂

    • Do składu nie można się przyczepić 🙂 Byleby zachować umiar, można jeść.

      • Emilia

        Zważając na cenę napewno zachowam umiar 🙂

  • No i chyba przyszła pora, żeby zrobić taki atak… Po 6 tygodniach diety zaczynam się łamać… Głupie – sama nie wiem dlaczego skoro jedzenie mi odpowiada… Zaczynam mieć ciągotki i koszmarni brakuje mi chleba… Problemy osobiste trochę mi rozregulowały to całe jedzenie, chociaż wiem, że nie jest to zbyt dobre wytłumaczenie… Jutro skompletuję składniki i zrobię takie dwa dni startowe. Nie mogę się poddać! Zmotywujcie mnie :/

    • Karolina, to całkiem normalne, nie jest łatwo ot tak zmienić swoje długoletnie nawyki. Zrób sobie ten atak, a jeśli to nie pomoże, zrobić sobie krótką przerwę w diecie i po paru dniach wrócić. W tym czasie nie ważyć się pod żadnym pozorem, na wagę wejść dopiero po tygodniu powrotu na dietę. Powodzenia!
      Przy okazji bardzo dziękuję za polecenie mojego bloga na Twoim, to dla mnie bardzo duże wyróżnienie 🙂

      • Ewo to ja Ci dziękuję za Twojego bloga 🙂 Bardzo go lubię również dlatego, że podobnie jak mój jest kierowany do określonej grupy osób a jego misją jest niesienie pomocy. Tyle, że u mnie chodzi o dzieci chore na cukrzycę, dorosłych cukrzyków i niesienie wsparcia w tym zakresie. I na mojej stronie odpowiednia dieta jest ważna!
        Co do ataku… przy koktajlu się poddałam hehe Ale zupa jest pyszna. Tak pyszna, że podłączył się pod nią mój mąż i jutro muszę ugotować znowu. Naprawdę mogę ją jeść codziennie! Jutro ugotuję bez oliwy to będę mogła jeść w znienawidzonej pierwszej fazie… chyba?? 🙂 A chipsy z jarmużu bossskie!!

        • Dzięki Karolina. Cieszę się, że dania diety smakują 🙂 Zaglądałam na Twojego bloga naprawdę podziwiam to, co robisz i jak super dajesz radę. Pozdrawiam.

  • kysza

    To coś nowego i chętnie spróbuję

  • mariola

    Zupa przepyszna, dodałam do niej imbir, kurkumę, kmin rzymski i suszone pestki chili. Nie trzymałam się ściśle proporcji, tzn. nie ważyłam składników, dawałam je na oko. Jeszcze smaczniejsza z kroplą mleka kokosowego.
    Na razie nie robiłam weekendowego ataku, gdyż piję inne zioła i nie chcę mieszać działania, poza tym stłukłam kielich do blendera i czekam na nowy, ciężko zrobić smoothie bez takiego wynalazku.
    Za kilka tygodni przeprowadzę eksperyment z weekendem i postaram się podzielić efektami oraz doświadczeniami. 🙂

  • Aleksandra R.

    Ewo trafiłam na Twojego bloga szukając informacji o tej diecie. Obecnie jestem na diecie montignaca udało mi się zrzucić 10 kilogramów ale jeszcze dużo przede mną. W zasadzie zasady komponowania posiłków są podobne tylko fazy inaczej ułożone i trochę inny dobór składników ale zastanawiam się nad podkręceniem swojego metabolizmu. Twój blog prowadzony jest w bardzo przejrzysty sposób. Mam do Ciebie pytanie czy wiadomo Ci coś na temat topinamburu w Twojej diecie. Bardzo go lubię i stosuję zamiast ziemniaków.

    • O, Montignaca znam doskonale, to świetna dieta, ale w pewnym momencie zaczęłam szukać czegoś nowego. Montignac jak najbardziej na tak, choć w tym momencie jestem przekonana, że częste posiłki (przekąski) i wycofanie nabiału przynajmniej na jakiś czas mają świetny wpływ na metabolizm i proces odchudzania.
      Jeśli chodzi o topinambur, to co prawda nie ma go liście na produktów dozwolonych na diecie, ale Pomroy wspomina o nim w którymś z artykułów w bardzo pozytywnym kontekście, z czego można wnioskować, że na diecie nie, ale tak w ogóle, po zakończeniu diety, na podtrzymaniu efektów – tak.
      Możesz za to jeść w 1. i 3. fazie słodkie ziemniaki – bataty. Montignac ich nie uznaje, ale tutaj są OK 🙂 Podobnie jak buraki czy dynia.

  • Monika

    Ewa robiłaś ten atak?
    Muszę chyba coś zadziałać, bo jestem na powtórce diety /tygodniowej/ a waga stoi w miejscu 🙁

    • Właśnie jeszcze go nie robiłam, jakoś wystarcza mi regularna dieta, ale dla celów poznawczych dobrze byłoby się zmobilizować kiedyś i go wykonać. Ale Ty spróbuj, może akurat coś ruszy.

      • Monika

        Spróbuję, tylko muszę ogarnąć łopian 🙂

      • Monika

        Zrobiłam, w pon. i wt. niestety u mnie też spektakularnych efektów nie ma 🙁 brzuch nie zmalał, a waga stoi w miejscu, w swojej górnej granicy akceptowanej przeze mnie.
        Zupa smaczna, herbata na ciepło też OK. Najgorzej koktajl. trochę zbyt mdły jak dla mnie. Także nie jestem zadowolona 🙁 Jedyny plus, że nie musiałam myśleć przez dwa dni co mam ugotować do jedzenia.
        Brak warzyw również mi doskwierał, pomimo tego, że w zupie jest ich całkiem sporo.

        • Monika

          Małe sprostowanie, chyba jednak działa dziś na wadze -1,2 kg :))))

  • Monika

    W sumie mnie też, bo stoi w miejscu. Tylko że nie chudnę. Muszę się zmobilizować, w sumie to tylko 2 dni, a efektu jestem ciekawa 🙂

  • Caroline Caroline

    Jestem po dwu dniowym ataku:
    – „spłaszcza” brzuch, niestety raczej sprawia że jest nadęty 🙁 stosowałam się idealnie do przepisów i gramatury.

    – efekt? + 2kg nie wiem jak to możliwe!!!!!!!!!

    • Hmmm, to dziwne. Nie byłaś czasem wcześniej na diece niskokalorycznej i niskowęglowodanowej? Takie wyjaśnienie nasuwa mi się w pierwszej kolejności.

  • Łukasz

    Jak rozumieć opcjonalność protein do kolacji? Czy one są tylko dla osób które ostro poćwiczyły, czy dla nich 800g białej ryby, a dla reszty mniej? Ile Indyka? Czy może być suszone mięso z indyka?

    Jeśli chodzi o herbatę to czy można ją przygotować wcześniej w większej ilości i później tylko korzystać? Czy zawsze musi być świeża? I czy trzeba pić ciepłą?

    • Tak, proteiny tylko dla mocno ćwiczących. Indyk i ryba – 800 g, może być suszony. Można herbatę przygotować wcześniej, pije się w dowolnej temperaturze.

      • Łukasz

        Dziękuję!

  • Ewa

    Mam kilka pytań:
    1. Czy pod hasłem „ogórek” kryje się również ogórek kiszony?
    2. Czy zamiast zupy mogę zrobić coś na kształt duszonych warzyw (bez zalewania bulionem)? Łatwiej byłoby transportować takie danie.
    3. Czy można zupę przyprawić kminkiem? Trochę obawiam się ewentualnych wzdęć…
    Pozdrawiam!

    • Może być ogórek suszony, warzywa bez bulionu też będą OK. Można doprawić kminkiem.

      • Ewa

        Dziękuję 🙂

  • golka_m

    Witam, mam pytanie dotyczące porcji dla osoby, która chce schudnąć 15 kg. Czy jemy przez cały cykl (28 dni) podwójną porcję, następnie porcję standardową (5,6,7 …itd tydzień diety)?? Czy w momencie gdy schudniemy te pierwsze 6 kg to od razu zmieniamy porcję na schudnięcie tych pozostałych 9 kg na porcję standardową??

    • Kiedy zostanie 6 kg do końca, nie zmieniamy porcji z dnia na dzień, lecz po rozpoczęciu kolejnego 28-dniowego cyklu.

  • Aldona

    A ja się chciałam pożalić. Po 5 tygodniach diety zgubiłam całe 6 kg. W święta nie wariowałam z jedzeniem, w wigilię 4 pierogi z kapustą i grzybami, łyżka kapusty z grochem i grzybami, kapkę ryby po grecku, czysty rosół grzybowy. Przez święta na obiad schab pieczony w rękawie (bez tłuszczu) z warzywami pieczonymi w piekarniku z odrobiną oliwy i przypraw. W ciągu 5 dni trzy nieduże kawałki makowca, parę pierniczków saute nielukrowanych, piłam jak pani Pomroy mi przykazała i moi mili plus 2 kg na wadze? Szok i totalne rozczarowanie.
    Od dziś wróciłam na dietę, ale jednak myślałam, że po 5 tygodniach kiedy bez problemu i zadziwiająco szybko wróciłam do swojej idealnej wagi jakoś dłużej uda mi się ją utrzymać, bo na żadne szaleństwa sobie nie pozwalałam, a tu jakiś sprint w górę… I co teraz do końca życia mam sprawdzać jaki jest dzień tygodnia i czy wolno mi zjeść jabłko czy nie? No, smutno mi się zrobiło. Ewo, pociesz strapioną 😉

    • Aldona, czasem to właśnie działa tak, że gdy przestajemy jeść w sposób przyjazny dla metabolizmu, waga idzie w górę, a gdy robimy sobie powtórkę diety – waga błyskawicznie spada w dół. Dlatego powtórki tak ważne są dla podtrzymania efektu. Myślę, że w ciągu paru dosłownie dni wrócisz do swojej poprzedniej wagi. Ja właśnie tak funkcjonuję i nie narzekam, bo powtórki diety są dla mnie narzędziem trzymania stałej wagi, co nie udałoby się z żadną inną dietą, a już na pewno nie z niskokaloryczną, która po pewnym czasie po prostu przestaje działać.

      • Aldona

        Tak myślałam….Wróciłam dziś do fazy drugiej i zobaczymy za parę dni, ale kurcze, smutno mi się zrobiło. Fakt, że pogoda teraz taka, że ruszam się tyle co z psem muszę połazić, a poza tym to nosa mi się nie chce zdomu wytknąć, ale zdołowałam się. Myślałam, że uzdrowiony metabolizm to jest choć trochę uzdrowiony metabolizm a tu kiszka wątrobiana…. W każdym razie dzięki za wsparcie.

        • 5 tygodni diety to ciut za mało na całkowite uzdrowienie metabolizmu, choć na 100% go podkręciło i wysiłek na pewno nie poszedł na marne. Metabolizmu psutego latami nie naprawi się w parę tygodni, niestety.

          • Aldona

            :-))) Kilogram spadł. To niesamowite jak mój organizm błyskawicznie reaguje na tą dietę. Teraz zgodnie z planem powtórek pierwszy tydzień miesiąca ciągnę dalej. Będę musiała jakoś bardzo staranie przemyśleć i poobserwować do jakich produktów spoza diety będę mogła wrócić, a o których zapomnieć. Ale najważniejsze, że odzyskałam humor i optymizm. Ewa, jesteś jak balsam na te nasze wykończone i psute latami ciała. Zdrowia i samych sukcesów w nadchodzącym roku.

          • 🙂 Chciałoby się rzec „a nie mówiłam?” 😉 Cieszę się, że odzyskałaś humor i również życzę wszystkiego dobrego!

  • Anna Sz

    Ewo, chciałam wypróbować Weekendowy Atak, ale nie mogę pić mięty. Czy można ją czymś zastąpić w herbacie? Albo wypić tylko herbatkę imbirowo-łopianową? Albo jakąś inną herbatę typu yerba mate?