5 produktów dla dzieci, których lepiej nie dawać dzieciom

To, że produkt jest przeznaczony dla dzieci, wcale nie oznacza, że przysłuży się ich zdrowiu, bynajmniej – czasem jest wręcz przeciwnie. Przedstawiam 5 produktów dla dzieci, których producentom bardziej zależy na zbijaniu kasy niż na zdrowiu najmłodszych, a na dodatek kłamią.

nutella-metabolizm

1. Nutella

Skład: cukier, olej palmowy, orzechy laskowe (13%), kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (7,4%), mleko odtłuszczone w proszku (6,6%), serwatka w proszku, emulgator: lecytyny (soja), wanilina

Produkt, który ma marketing wręcz doskonały – wszyscy myślą, że to krem orzechowo-kakaowy i samo zdrowie. A tymczasem jego główne dwa składniki to… cukier i olej palmowy. Cukier – wiadomo; olej palmowy – najtańszy tłuszcz, najgorszej jakości, zawierający szkodliwe nienasycone kwasy tłuszczowe.

Co jest w Nutelli zdrowego? Orzechy i kakao stanowiące 20,4% zawartości całego produktu. Wyobraźmy sobie łyżeczkę Nutelli i wyodrębnijmy z niej 1/5 zawartości. Ile tego jest? Tyle co kot napłakał, gros produktu to zlepek cukru, taniego oleju i odrobiny mleka w proszku. W latach 90-tych popularna reklama tego produktu głosiła m.in. „(…) porcja zdrowia co dnia, Nutella, co dzień energii smak”. Większość ludzi w to wierzy. Gdzieś w Internecie widziałam przepis, pod którym ktoś dopisał całkiem szczerze komentarz: „dodaj trochę Nutelli, będzie jeszcze zdrowiej”.

nutella-dieta-metabolizm

W moim domu również pojawiła się Nutella. Babcia sprezentowała dzieciom pod moją nieobecność, powiedziały jej, że rodzice często im to kupują… Zjadły, domagały się więcej, ale po jakimś czasie zapomniały.

Jeśli lubisz smak Nutelli możesz przygotować w domu sobie czy dzieciom jej zdrową wersję, w internecie jest wiele przepisów na zdrową nutellę, np. ze śliwek.

A jeśli jesteś na diecie przyspieszającej metabolizm, polecam krem czekoladowy z awokado, do którego można dodać zmielone orzechy laskowe lub krem czekoladowo-orzechowy z cieciorki, który zyskał na blogu spore grono zwolenników.

2. Sok Kubuś

Skład (wersja banan, marchew, jabłko): woda, przeciery z: marchwi (28%) i bananów (14%), sok jabłkowy z zagęszczonego soku (11%), cukier trzcinowy, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, witamina C, aromat.

Sok Kubuś to niewiarygodna bomba kaloryczna – jedna butelka zawiera 8 kostek cukru! Ma w składzie nie tylko przeciery z marchwi i banana (produktów o wysokim IG), ale też zagęszczony sok, czyli koncentrat owocu oraz cukier, nie ma znaczenia, że trzcinowy. Taki produkt powinien być ewentualnie deserem (choć lepsze byłyby świeże owoce), podawanym w małych ilościach (sprzedawany jest w butelkach 300 ml), a nie codziennym napojem do zaspakajania pragnienia – tę potrzebę zaspokoi woda, a nie słodzony koncentrat owoców.

Poza tym producent pisze: wysoka zawartość witaminy A. Podaje nawet na opakowaniu normę dla osoby dorosłej: 100 ml Kubusia zaspokaja 30% zapotrzebowania na tę witaminę, czyli jedna butelka Kubusia 300 ml prawie całkowicie pokrywa dzienne zapotrzebowanie u dorosłego! Ale czy Kubuś to napój dla dorosłych, dlaczego nie są podane normy dla dzieci? Może dlatego, że zapotrzebowanie u dzieci jest o połowę mniejsze i że wypicie jednego Kubusia dziennie już prowadzi do przedawkowania witaminy A, a przecież inne spożywane przez dziecko produkty również ją zawierają.

Tymczasem w polskich warunkach, przy zbilansowanej diecie nie grozi nam niedobór witaminy A, więc jej zwiększone spożycie nie tylko nie ma sensu, ale także może być szkodliwe. Kto nie wierzy, niech zapyta dowolnego pediatrę o „chorobę Kubusia”, która objawia się m.in. przedramionami w kolorze pomarańczowym, co jest spowodowane odkładaniem się beta-karotenu.

3. Lemoniada Kubuś Play

Skład (wersja smak malinowy): woda, sok jabłkowy (11%) z zagęszczonego soku, cukier, soki z zagęszczonych soków z: cytryn (7%) i malin (2%), koncentrat barwiący z czarnej marchwi, witamina C, aromaty.

Kolejny mistrz wśród napojów dla dzieci. Oczywiście można cieszyć się, że nie zawiera sztucznych barwników i chemicznych aromatów (choć co do tego ostatniego nie ma pewności), a nawet ma witaminę C. Jednak zagęszczone soki owocowe i cukier to nie jest to, czego potrzebują nasze dzieci (i ich wątroby), na pewno nie będą od tego zdrowsze.

4. Napój kakaowy Puchatek

Skład: cukier, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu (16,5%), glukoza, emulgator: lecytyny (z soi), sól, aromat, witamina E, witamina C, tiamina, ryboflawina, witamina B6, niacyna, witamina B12, biotyna, kwas pantotenowy, kwas foliowy, węglan wapnia, węglan magnezu, tlenek cynku.

Myślisz sobie: kupię dziecku kakao, to idealny napój dla dzieci. Tymczasem ten „napój kakaowy” zawiera 16,5 % kakao, a główny składnik to – tradycyjnie już w produktach dla dzieci – cukier. Plejada witamin i substancji mineralnych też nie jest dziecku do niczego potrzebna. Wszystkie te składniki dziecko powinno czerpać z normalnego codziennego jedzenia: warzyw, owoców, zbóż, strączkowych. Ich dodatkowa suplementacja w sztucznej postaci może spowodować nie tylko przedawkowanie niektórych z nich (sporo produktów dla dzieci je zawiera), ale także rozleniwienie organizmu, który z czasem gorzej będzie wchłaniał składniki z naturalnego pożywienia. Są badania, które potwierdzają to bardzo niebezpieczne dla organizmu zjawisko. Mało się o tym mówi, bo informacje te są blokowane przez producentów witamin, a ponieważ na biednego nie trafiło, mają środki na to, żeby utrzymywać zmowę milczenia.

Mają też swoje sztuczki mające na celu wmówienie rodzicom, że dziecko skorzysta na wypiciu tego wątpliwej jakości trunku:

„koncentracja*, uczenie się*, pamięć*, *magnez Mg – pomaga w utrzymywaniu prawidłowych funkcji psychologicznych, 10 witamin, *cynk Zn – pomaga w utrzymywaniu prawidłowych funkcji poznawczych”

Taaaa, jasne, zwłaszcza z taką ilością cukru, które może powodować u dzieci pobudzenie i dekoncentrację.

Wracając do tematu kakao, ja robię następująco: 2 płaskie łyżeczki ciemnego kakao i czubatą łyżeczkę ksylitolu wsypuję do kubka, zalewam niewielką ilością gorącego mleka, mieszam do rozpuszczenia, a następnie zalewam do pełna ciepłym mlekiem. Przynajmniej mam czyste sumienie, że moje dzieci piją kakao, a nie roztwór cukru w mleku.

5. Nimm2 cukierki owocowe

Skład: syrop glukozowy, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, zagęszczone soki owocowe 1,3%* (z pomarańczy, limetek, cytryn, pomarańczy malinowych, aronii, ekstrakt z czarnego bzu), regulatory kwasowości (kwas cytrynowy, kwas mlekowy), kwas L-askorbinowy (witamina C), skondensowane mleko odtłuszczone, aromaty naturalne, amid kwasu nikotynowego (niacyna), octan DL-alfa-tokoferylu (witamina E), D-pantotenian wapnia (kwas pantotenowy), produkt z serwatki (z mleka), ryboflawina (witamina B2), chlorowodorek pirydoksyny (witamina B6), chlorowodorek tiaminy (witamina B1), kwas pteroilomonoglutaminowy (kwas foliowy), cyjanokobalamina (witamina B12), *odpowiada 5% soku owocowego

Tego już chyba nie ma sensu komentować: zlepek glukozy, fruktozy, cukru wzbogacony sztucznymi witaminami polecany jest jako zdrowy łakoć dla dziecka (hasło: „łakocie i witaminy”). Wiadomo, że dzieci zawsze będą jadły słodycze, ale nie wmawiajmy ich rodzicom, że odniosą z tego korzyści zdrowotne!

Producenci Nimm2 są szczególnie perfidni w swych zabiegach:

„Produkcja cukierków nimm2 jest regularnie nadzorowana. Licencjonowany rzeczoznawca ds. badań składu chemicznego artykułów spożywczych – Dr n. przyr. mgr inż. E. Kirchhoff” Czytaj: cukierki Nimm2 są bezpieczne i po prostu super.

Czego brakuje na etykietach tych przeznaczonych dla dzieci produktów?

Bardzo sprytnie podkreślana jest obecność witamin (najczęściej sztucznych) i innych rzekomo korzystnych składników, ale brakuje kilku istotnych informacji, choćby na temat działania CUKRU, głównego składnika produktów dla najmłodszych. Postanowiłam wyręczyć producentów i przygotowałam mini ulotkę informacyjną na temat działania ich ulubionego dodatku.

cukier-metabolizm

Oczywiście wszystko jest kwestią umiaru, rozsądku. Wiadomo, że kanapka z Nutellą, parę cukierków czy Kubuś wypity od czasu do czasu nie zaszkodzą. Sęk w tym, że często spożywane są systematcznie, a rodzicom wmawia się, że są dla dzieci dobre. Kiedy patrzy się na statystyki nadwagi i otyłości wśród polskich dzieci (można zaobserwować to już na ulicy!) widać, że wielu w to wierzy.

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.




Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • Gosia

    genialne podsumowanie!! Gratuluje rozsadku i apeluje do rodzicow o rozsadek. Tak trzymaj Ewo 🙂

  • kasia

    Super, że ludzie coraz częściej zaczynają czytać etykiety i weryfikować co jest zdrowe a co nie. Jeżeli ktoś lubi sok Kubuś , to mogę śmiało polecić sok Leon- najlepszy skład jako widziałam jeśli chodzi o sok . Ale nie ten butelkowy, tylko ‚wyciskany’ 🙂

    • Masz rację Kasiu, czytanie etykiet to podstawa, niestety nie można z góry zakładać, że skoro produkt jest dla dzieci, to jest wartościowy.

  • Renata

    Jak fajnie, że z tych produktów moje dzieci znają tylko „sok Kubuś” i to od wielkiego dzwonu 🙂 A tak to woda lub herbata zaparzona w domu i samemu posłodzona 🙂

  • zjadacz

    nutella ma mniej cukru niż miód 😉 proszę porównać sobie i nie wpadać w tendencyjne zagrywki – ludzie jeszcze myślą, a biały proszek każdy wie ile je

    • Cukier zawarty w miodzie i cukier – sacharoza to są dwa różne cukry, nie można ich stawiać na jednej szali z napisem „cukier”.

  • Katarzyna Kwiatkowska

    Pomimo prób, moje dzieci nie dają się odzwyczaić od Kubusia, ale staram się choć trochę go „uzdrowić” rozcieńczam wodą mineralną:1/3 soku; 2/3 wody. Ale myślę, że ta lista nie jest kompletna- ile z nas daje dziecku kanapkę z wędliną, kupuje tani chleb pszenny…Moje dzieci jedzą frytki- robione przeze mnie a „smażone” bez tłuszczu- myślę, że nie trzeba kogokolwiek sądzić po pozorach i epizodach.

    • Tak, nie jest to kompletna lista, a jedynie 5 wybranych produktów. Nie mam też na myśli epizodów, bo takie trafiają się w każdej rodzinie, bardziej chodzi mi o długofalowy sposób odżywiania. Pozdrawiam

  • Aleksandra Kocurek

    a dla mnie jednym z najgorszych produktów dla dzieci reklamowanych jako zdrowe sa danonki – syf potworny oczywiście z syropem glukozowo fruktozowym. Jako młoda mama przy pierwszym synu sama je kupowałam , teraz ostrzegam wszystkich aby nie kupowac. chcesz kupić serek homogenizowany szukaj krótkiego składu np Rolmlecz, gdzie owszem jest cukier ale tylko cukier, nie ma zagęstników, skrobi itp

  • Katie S

    Typowe pierdo-lamento fit nazisty. Jak tam chcesz to sama karm sobie dziecko sama zielenina, ktorej ono na 99% nie znosi, bo dla niego jest niedobra. Ja wlasnie jem chleb(tostowy!!!! Baaardzo szkodliwy!!! Bo przeciez maka i drozdze sa taaakie rakotworcze, tyyle konserwantow, ojojojoj) z duuuza iloscia nutelli. Jak bede miala dziecko to tez bedzie jadlo. I co?
    Ps pudlo skarbie, nie jestem gruba i tlusta, mam niedowage 😉
    Wkurza mnie to najezdzanie na kazde jedzenie, bo wszystko jest niezdrowe i rakotworcze i wszystko zabija. Wiecie co? Niech jest. Ja i tak wole zyc kilka lat krocej jedzac to co lubie, niz cale zycie jechac na wyrzekaniu sie wszystkiego i jedzeniu samej zieleniny, jedzenia bez przypraw i innych zdrowych gowien, wmawiajac sobie caly czas, oszukujac samego siebie, ze to przeciez „taaakie pyszne”. Jestem pewna ze twoje dziecko byloby sto razy szczesliwsze, mogac zjesc raz czy dwa na tydzien kanapke z nutella, niz teraz, kiedy zapewne karmisz je samymi warzywami i gotowanym na parze miesem(ja bym sie zrzygala 😉 ), a na „deser” suszone sliwki, ktorych dzieci nie znosza 😉 i przestan sie srac z tymi chorobami – od jednego czy dwoch kubusiow mysle ze zaden dzieciak nie zachoruje. Ja nigdy nie pilnowalam swojej diety jakos specjalnie, bo uwazam ze wszystko jest dla ludzi. I nic mi nie jest.

    • Monika Potęga

      A jedz sobie do woli to świństwo. Tylko pamiętaj, że jak już rozwalisz sobie wątrobę, trzustkę, woreczek żółciowy, zapchasz jelita złogami, dorobisz się próchnicy, żylaków, problemów ze stawami i zaczniesz tracić energię i dobre samopoczucie, że o poważniejszych sprawach nie wspomnę, to powrót do zdrowia i normalności będzie mega trudny. O ile nie niemożliwy. To nie jest tylko kwestia tego, że zejdziesz szybciej, ale tego, że nacierpisz się zanim zejdziesz. Ja też byłam taka chojraczka, jak Ty. „Nie jestem królik by żreć trawę”. Do chwili, gdy nawet wypicie wody powodowało ból. Warzywa, jakie jadłam, to kalafior, ziemniaki, ogórek, pomidor, papryka, cebula i czosnek. Czasem jakaś sałata czy kapusta w gościach lub knajpie. Od tygodnia zwracam dokładną uwagę na to, co jem i piję. Żadnych napojów słodkich, soki robię sama, odkryłam, że warzyw mamy szeroki wybór. I że wcale nie muszą być mdłe i obrzydliwe. Pierwszy raz w życiu kupiłam dynię i zrobiłam z niej frytki z piekarnika – z ziołami i przyprawami – po prostu genialne, jak dla mnie lepsze od ziemniaczanych. A i zdrowsze, bo choć dynia ma wysoki IG, to ma niski ładunek glikemiczny. Zjadłam całą blaszkę, byłam najedzona, ale nie przejedzona, organizm świetnie reagował – zero bólu. Podobnie miałam z koktajlami warzywnymi. A w życiu, przecież to obrzydliwe. Dopóki nie spróbowałam. Piję je codziennie od tygodnia i nie wyobrażam już sobie dnia bez nich. Po prostu są pyszne, z wykorzystaniem soku z wyciśniętych w domu jabłek. Kupne słodycze absolutnie mnie już nie kuszą, bo organizm zaczyna się przestawiać i czerpać z pożywienia.
      Nie czekaj, aż będzie za późno, tylko zacznij być świadoma tego, co jesz już teraz. Szukaj smaków, próbuj dań z warzyw, z pewnością się zdziwisz, jak wiele można zrobić pysznych dań z samych warzyw. A i te gotowane na parze nie muszą być mdłe – kwestia przypraw i ziół. Ja już prawie soli nie używam, bo wystarcza mi to, co mam w przyprawach i ziołach, a zawsze dużo soliłam.
      To, że nie masz nadwagi, nie znaczy, że wszystko w Twoim organiźmie działa prawidłowo. Niedowaga też może być objawem choroby. Pomyśl o tym, zanim zaczniesz cierpieć z bólu przed przyspieszonym odejściem. Chyba, że jesteś masochistką, to smacznego w przetworzonej żywotności.