Po wakacjach. Bezkarne szaleństwa?
Czas na podsumowanie wakacji. Czy udało mi się zachować wagę pomimo 2 tygodni spędzonych poza domem i wielu wakacyjnych pokus? Wyjechałam na wakacje zaopatrzona w moje żelazne zapasy – puszki z tuńczykiem, płatki owsaine, orzechy nerkowca, jabłka i jedzenie na drogę w plastikowym pudełku 🙂 W pudełku miałam kawałki indyka pieczonego w musztardzie oraz plastry papryki i ogórka – to dwa najbardziej trwałe warzywa nadające się zabrania ze sobą w drogę. Zamierzałam zachować równowagę, to znaczy kontynuować zdrowe nawyki, a jednocześnie w kontrolowany sposób pozwalać sobie na różne odstępstwa, bo od czego w końcu są wakacje? Wyżywienie mieliśmy w zakresie własnym, robiliśmy sobie śniadania i kolacje (to duże ułatwienie), a na…
2 tygodnie po zakończeniu diety. Metabolizm daje radę
Obiecałam napisać, jak zakończyły się moje eksperymenty żywieniowe w zeszłym tygodniu (opisałam je tutaj). Na razie pełny sukces – waga sprawdzona w połowie tygodnia wynosiła 58,2 kg, czyli tyle ile w momencie zakończenia diety. W minionym tygodniu prowadziłam eksperymentów ciąg dalszy. Napiszę pokrótce, jak to wyglądało, może informacje te przydadzą się innym osobom kończącym dietę. Przede wszystkim, moja obecna dieta jest inspirowana fazami diety przyspieszającej metabolizm, choć oczywiście nie jest to już dieta, o czym za chwilę. Tak jest mi wygodniej, nie muszę zastanawiać się i kombinować co by tu zjeść, sięgam po prostu po menu, do którego po paru miesiącach stosowania diety jestem przyzwyczajona. Można powiedzieć, że jest to…
Tydzień po zakończeniu diety. Ostrożność z odrobiną szaleństwa
Dokładnie tydzień temu osiągnęłam swój cel – waga pokazała 58,2 kg. Postanowiłam jeszcze przez tydzień kontynuować dietę dla utrwalenia rezultatów. I, ku mojemu zdziwieniu, w środę rano zobaczyłam na wadze 57,7 kg! Zaczęłam zastanawiać się, co się takiego stało, że ostatnio moje chudnięcie przyspieszyło. W ciągu 5 dni zrzuciłam 1 kg, a w ciągu ostatnich 12 dni – 2 kg. A przecież moja waga jest już jak najbardziej prawidłowa, wg norm przy wzroście 167 cm, widełki dla prawidłowego ciężaru ciała wynoszą 54,4 – 69,4 kg. Czyli zostało mi tylko 3,5 kg do niedowagi (he he), a chudnę jak gdyby nigdy nic. Nic jednak nie dzieje się bez powodu. Zaczęłam analizować przyczyny. Nic w…
13. tydzień diety. Wcale nie pechowy
Waga po 13. tygodniu: – 0,5 kg. W sumie od początku diety: -10,8 kg. Zostało 1,2 kg do osiągnięcia celu. Waga w końcu ruszyła, od razu 0,5 kg w dół. Miałam już chwile zniechęcenia, o czym pisałam w zeszłym tygodniu, ale ten spadek zmotywował mnie na nowo. Tym bardziej mnie to cieszy, że weekend spędziłam poza domem, a nie ma większego zagrożenia dla diety niż wyjazdy. To jest często ten moment, kiedy – będąc na diecie – zaczynamy robić odstępstwa albo od razu idziemy na całość. W sumie jestem tak blisko celu, że mogłabym spokojnie zrobić jakieś odstępstwo, ale nie chcę odkładać w nieskończoność momentu osiągnięcia celu. Chętnie przeszłabym już na 4.…
12. tydzień diety. Blisko końca?
Waga po 12. tygodniu: – 0,8 kg. W sumie od początku diety: -10,3 kg. Zostało 1,7 kg do osiągnięcia celu. Chyba w końcu wykrakałam – waga jakby się zatrzymała, bo mam ten sam wynik już od jakiegoś czasu. Ale jest już bardzo blisko końca i na dodatek poniżej nieprzekraczalnej dla mnie wcześniej granicy 60 kg. Tak, po raz pierwszy od 6 lat (czyli od czasu pierwszej ciąży) zobaczyłam na wadze 5-tkę z przodu! Straciłam już nadzieję, że to nastąpi i jest to naprawdę niesamowite uczucie osiągnąć coś, co wydawało się prawie niemożliwe. Tymczasem minął 12-ty tydzień diety i niestety obserwuję u siebie spadek motywacji. Mam wrażenie, że mój organizm odrobinę zaczął się buntować. W tym tygodniu 1. fazie…



















