Dzień 4. Dominacji białek ciąg dalszy

4Dzień 4. Faza 2. (czwartek)

Śniadanie: łosoś wędzony 100 gram, seler naciowy
II śniadanie: kilka plasterków wędliny bez azotanów, ogórek
Obiad: zupa z kurczaka z cebulą, czosnkiem, selerem naciowym, imbirem i szpinakiem
Przekąska: kilka plasterków wędliny bez azotanów, papryka, ogórek
Kolacja: sałatka z tuńczyka, papryki, ogórka, selera naciowego + ocet balsamiczny
Oraz: 2 l wody, 3 herbaty miętowe, 1 kawa zbożowa

Ta dieta białkowa nie byłaby taka zła, gdyby można dodać do potraw jakiś sos, posypać serem, dorzucić coś tłustego po prostu, co podniesie smak. Owszem, można się najeść, ale pozostaje taki jakiś … niedosyt. Nie głód (głodu nie odczuwałam dziś w ogóle), ale zachcianka.

W każdym razie ja już planuję menu na jutro, kiedy w końcu pojawią się tłuszcze. To będzie naprawdę duża odmiana po 4 dniach beztłuszczowych. Jak pisze Pomroy, organizm po kilku dniach bez tłuszczu, kiedy dostaje w końcu tłuszcz – zaczyna spalać własny. I oby miała rację 🙂 A jeśli dzisiejsza białkowa dieta ma go do tego przygotować – to może warto pomęczyć się trochę z białkami…

Mam już gotowe na jutro składniki do humusu – cieciorkę w puszce i tahini (masło sezamowe), na które akurat była promocja w Organic Farma Zdrowia (to jedyny ekosklep, do którego mam szansę zajrzeć, bo mam blisko, więc ta nazwa będzie się pojawiać, co nie znaczy, że nie ma innych, dobrych, tego typu sklepów). Tahini można też zrobić samemu – ziarna sezamu praży się na patelni, studzi i miksuje z oliwą. Przepis na hummus zamieszczę oczywiście w przepisach.

Mam też przygotowane na jutro pieczarki – grzyby są dozwolone w każdej fazie diety przyspieszającej metabolizm, a w fazie 3. można je podsmażyć 🙂

Jeśli chodzi o dzisiejsze menu, użyłam po raz pierwszy tuńczyka z puszki w sosie własnym w kawałkach, a nie takiego mocno rozdrobnionego i jest zdecydowanie smaczniejszy, lepiej też wygląda. Warto dać 2-3 zł więcej za puszkę, zwłaszcza, że w fazie 2. wybór produktów nas nie rozpieszcza.

Miałam dziś znowu ćwiczyć, ale zrezygnowałam – po wczorajszych ćwiczeniach poważnie rozbolał mnie kręgosłup – najwyraźniej coś robiłam nie tak i nie mam pojęcia, jak się powinno ćwiczyć z hantlami…

Jest też sukces – po raz 1-szy od początku diety nie bolała mnie głowa w związku z odstawieniem kofeiny. Pozostało jednak uczucie porannego rozbicia. Może jutro będzie już OK.

Zapraszam do zapisania się do newslettera,  w którym przesyłam ciekawe materiały niepublikowane na blogu.

Dołącz do zamkniętej grupy na Facebooku Szybki metabolizm – wiedza i wsparcie.

Zapraszam także do mojego blogowego sklepiku m.in. z jadłospisami w wersji full wypas i e-kursem „Dieta dla początkujących”.





Posted in:
About the Author

Ewa - SzybkaPrzemiana.pl

Absolwentka psychodietetyki i autorka bloga SzybkaPrzemiana.pl, gdzie od ponad 3 lat propaguje zdrowe odżywianie, aktywny styl życia i doradza w zakresie diety przyspieszającej metabolizm.

  • venes

    Jak wcześniej pisałam miałam problem z przekąskami w tej fazie, bo nigdzie blisko nie mogłam znaleźć nic bez azotanów, a dziś sprawdziłam przepis na domową szynkę z indyka lub kurczaka i jestem w szoku jakie to proste – w następnym tygodniu na 2 fazę będzie jak znalazł. Wystarczy namoczyć mięso w marynacie ( wiele różnych przepisów na stronach jest na marynatę) a potem wstawić do piekarnika – masakra. Uważam że nie ma co przepłacać jak samemu można upiec. Pozdrawiam.

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      Całkowicie się zgadzam. Trzeba tylko pamiętać, żeby marynata nie zawierała niedozwolonych składników jak np. tłuszcz czy gotowe przyprawy np. z mąką. Dozwolone są wszelkie świeże i suszone zioła, musztarda, ocet balsamiczny, więc na pewno można zrobić coś pysznego.

  • Agnieszka

    Muszę wrócić z tym pytaniem do książki, ale dlaczego odpadają twarogi? Na fazę białkową byłoby idealnie 🙁
    Jakoś kompletnie nie wyobrazam sobie śniadania z samego lososia czy tunczyka. Ewidentnie będzie mi czegoś brakowało.. Btw, czy ktoras z Was pokusila się policzenie całodziennych kalorii? Pewnie nie przekraczają 1000…

  • venes

    Autorka obala teorię liczenia, kalorii już na samym początku książki, a z tym żeby przy diecie wykluczyć nabiał spotykam się już kolejny raz, że niby produkty nabiałowe są już tak przetworzone że jest mało w nich białka, tak jak mówią że nie ma mleka w mleku:)

  • Aga

    A jak waga?
    Ważysz się codziennie?
    Czy czekasz na grubszy (znaczy chudszy 😀 ) bilans? 🙂

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      Wyroby mleczrskie zawierają cukier – laktozę, który źle wpływa na metabolizm. Pomroy podaje też kilka innych powodów. Generalnie nie jest ona przeciwniczką nabiału, poleca z niego zrezygnować tylko w czasie tych 28 dni, gdy na planie 1-szym jest metabolizm.

      Wagę podam na koniec każdego tygodnia.

    • venes

      Waga można powiedzieć że lekko się zmniejsza, ale z tego co zrozumiałam dopiero 3 faza to spalanie, 2 faza to uwalnianie tłuszczy, więc mam zamiar zważyć się dopiero w poniedziałek i zrobić wielkie oczy z wrażenia 🙂

  • zielonygroszek

    ja dzisiaj nie mialam jak zabrac jedzenia, wypadl mi nieoczekwany wyjazd… zjadlam na obiad salatke gyros, skladala sie z: kapusty, ogorka, pomidora i miesa gyros (kurczak) (taki rawdziwy gyros, nie jakies badziewie smazone) i bez sosu, mam nadzieje, ze niezbyt to wplynie na spadki… I musialam wypic kawe, przeziebilam sie, huczy mi w uszach, jestem nieprzytomna, boli gardlo…

    ciekawe, czy leki (np tabletki na gardlo, sa w koncu slodkie) maja jakis wplyw na to, co sie teraz dzieje (powinno dzic) w moim organizmie?

    mimo wszystko wierze, ze bedzie spadek- samo odstawienie glutenu sporo daje, dodatkowo spore ilosci warzyw (alez mi smakuje papryka!!!) i wody (dzis mi nie idzie, mam do nadrobienia ponad 1,5 litra) powinno dac niezly spadek.

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      Sałatka gyros jest OK, jedna kawa też nie zaszkodzi – nie dajmy się zwariować. Leki na pewno mają jakiś wpływ, ale trzeba się wyleczyć, bo – intuiucja mi podpowiada – metabolizm lepiej działa w zdrowym organizmie.

  • ida

    Witajcie dziewczęta 😉

    Jestem na tej diecie dzień czwarty i…. jestem zaniepokojona 🙁
    czuje się lekko roztrzęsiona i mnie mdli 🙁
    nie wiem czy to efekt mojej niechęci do mięsa? 😛
    A już wczoraj się cieszyłam, ze ten pierwszy dzień białkowy za sprawa warzyw nie był taki zły.
    Czy któraś z Was czuła się podobnie? Bo nie wiem co robić…
    I boje się że dzisiejsza sałatka z białka i szpinaku może mi się cofnąć. Chyba złamię zasadę i zjem jogurt naturalny na śniadanie, bo on zawsze ożywia moje jelita 😉

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      To dopiero 4. dzień, więc nie jesteś przyzwyczajona do nowego sposobu odżywiania. Jeśli ten jogurt Ci pomoże, to może faktycznie zjedz go.

  • ida

    Zawsze lepie zjeść coś co się przyjmie 😛
    choć jakby nie patrzeć jogurt naturalny to białko i laktozy w nim już nie ma 😉
    wystarczy tylko sprawdzić czy nie ma mleka w proszku, by czuć że się człowiek dobrze odżywia 😉
    Poza tym czy w Stanach są jogurty naturalne? Bo może nie ma ich na liście, gdyż tam ludzie ich nie jedzą?:)

    A tak przy okazji, gdzieś już o to pytałam, ale nie pamiętam gdzie, bo śledzie, to w Stanach chyba też nie są popularne i zamiast drogiego tuńczyka czy łososia można zjeść legalnie takiego śledzia?

    W ubiegłoroczne święta odkryłam śledzia świeżego. Z przyprawami, serwowany z grilla baardzo pyszny ;-D

    • Ewa / SzybkaPrzemiana.pl

      W ekosklepach w USA jest wszystko, Pomroy wymienia wiele „kosmicznych” składników. Ona świadomie zabrania wszystkich produktów mlecznych i nie chodzi tylko o laktozę, w książce jest to wytłumaczone. Ale tylko na diecie, potem można jeść.

  • Agnieszka

    Dzisiaj spojrzlam na fazę druga lekko przychylniejszym okiem. 😉 zaczełam dzień od sałatki – tuńczyk cala puszka, papryka, ogórek, seler naciowy pokrojony. Było jadalne, bardzo sycące, właściwie to chyba tylko sprawa wewnętrznych oporów przed jedzeniem ryby na śniadanie, jakoś mi nie pasuje… Zglodnialam lekko dopiero kolo południa, wtedy zjadlam salatkę z selera naciowego, kolejnej papryki i zalecanej ilości wędliny bez azotanów. Btw, byłam dziś w krakowskiej organic farma, mieli jeden rodzaj takiej wędliny i nie zachęcała wyglądem. Na przyszłość chyba w zwykłym mięsnym będę kupować szynkę reklamowana jako bez E. Cena droga, acz akceptowalna! Nie będę demonizowac tematu azotanów, bo wobec leków które zazywam, to azotany to pikus dla mojej wątroby 😉 Na obiad zrobilam kapustę z kurczakiem. O matko, genialnosc i prostota tego dania przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Było przepyszne!! Tak dobre, ze 1/4 porcji, bo zrobilam tylko na dziś, wyjadla mi córka 😉 Za tydzień zrobie taka regularna kolacje dla wszystkich. I jeszcze pol woreczka fasolek na parze. Na podwieczorek ziem resztę fasolek plus 50g łososia, a drugie 50g ze szpinakiem uduszonym na kolację. Dziś uczciwie mówiąc nie narzekam ani na głód, ani na koszty 😉 A teraz idę czytać menu na jutro 😉

  • asia r

    Już czwarty dzień wczoraj zrobiłam zupę krem z indyka,selera naciowego,fasolki szparagowej,
    brokuły,cebuli, zostało mi na dziś, wczoraj jednak nie poszłam na fitness gdyż bardzo bolała mnie głowa,poszłam na godzinny spacer.Dzisiaj łosoś na śniadanko z ogórkiem,niestety seler naciowy nie dla mnie ,przekąska to plasterki indyka na soli z musztardą francuską,piję wodę i rumianek oraz herbatę roibos.

  • kysza

    Ewo, czy w 2 fazie nic sie nie zmieniło i nie jemy pomidorów, marchewki i rzodkiewki?
    Mam też pytanie o rybę. Jedyna jaka była dostepna, to mintaj. Kupiłam i zjadłam 🙁

    • Hej, w 2. fazie nie jemy pomidorów i marchwi, ale rzodkiewkę tak (w każdej fazie). Mintajem się nie przejmuj 🙂

  • Marta-Sara

    Poza śledziem, sardynkami i szprotami z oleju, które jadam wyłącznie w fazie 3. przestałam się przejmować tak bardzo rybami i fazami.
    Ze 2 razy przedłużyłam fazę 2. do piątku i wtedy na przekąski jadałam wędzone ryby, właściwie cały dzień różne ryby, bo kasz ani strączkowych nie można, ewentualnie rano „jajecznicę” z białek i zieleniny.
    Wydaje mi się, że makrela wędzoną na gorąco ma jakoś mniej tłuszczu (takie płaty sprzedają w Biedronce), a szprotki wędzone są dość suche, choć wiadomo, że w „mięsie” mają zdrowe tłuszcze. Łosoś wędzony jest trochę tłusty, a dozwolony w fazie 2. 🙂

    Nie ma się co stresować mintajem – on jest jakby biały.

    Ja jadam najczęściej łososia – wróżnych fazach, pstrąga, doradę, mintaja i inne – ale najczęsciej w fazie 3. Białe rybki w fazie 1. i 2. są dobre na kolację.

    Kilka zasad z książki, bo nie każdy ją ma:
    Generalnie dozwolone są filety, niby oczywiste, ale niektórzy lubią chrupiącą skórkę, po usmażeniu w fazie 3., a wg zasad diety skórkę zostawiamy.

    Sola, halibut, dorsz, jako białe ryby są na pewno dozwolone w każdej fazie
    oraz plamiak i rdzawiec – cokolwiek to jest, a także sardynki w zalewie wodnej i oczywiście tuńczyk 🙂
    W fazie 2. dochodzi: flądra, łosoś wędzony bez azotanów, ostrygi w zalewie wodnej
    W fazie 3. dochodzą: kraby, krewetki, łosoś – każdy, małże, okoń, ostrygi, płaszczka, przegrzebki, pstrąg, sardynki w oliwie, śledź, tuńczyk w zelewie własnej lub oleju.

    Takie urozmaicenie głównie fazy 2, ale też pozostałych. Bo samo mięso dla niektórych jest „niestrawne”.

  • kysza

    Marta-Sara, ja też dziekuję za tą dopiskę 🙂

  • Monika

    Dziś czwarty dzień, i o dziwo waga poszła do góry! Nie wiem co się dzieje, staram się jeść bardzo zgodnie z tym co Wy jecie. Wody piję ponad 2 l. Może za mało warzyw?
    Poza tym czuję się jakby ktoś mnie przeżuł i wypluł, czy ktoś też ma takie uczucie?
    Nie wiem czy dam radę dalej…

    • Monika, początki diety są czasem trudne, bo bywa ona szokiem dla organizmu 😉 Naprawdę warto wytrwać, bo wkrótce wszystko się unormuje i zaczną się dziać fajne rzeczy 🙂

  • Dorota

    Monika, najwidoczniej należysz do tej grupy osób u których waga zacznie spadać nieco później. Wiem, że to frustrujące, ale warto wytrzymać 🙂 co do samopoczucia to u mnie dziś dzień 7 i czuję leciutką poprawę i sama pisałam wczoraj, że mnie to martwi, ale Ewa mnie uspokoiła, że na wszystko przyjdzie czas więc czekam 🙂 może zbyt się przejmujesz wagą a stres to ogromny wróg w odchudzaniu… nie poddawaj się!

  • Monika

    Dziękuję dziewczyny za wsparcie, wytrzymam, muszę. Jeśli chodzi o stres, to niestety na diecie jestem jakoś bardziej rozdrażniona, wszyscy dookoła mnie wkurzają, stąd może przyczyna.
    Czy ryż pełnoziarnisty i brązowy to to samo?

    • Myślę, że to jest to samo, chodzi o nieprzetworzony ryż naturalny, a jak go zwał, tak zwał. Można zorientować się po długości gotowania, nieprzetworzony zawsze gotuje się długo.

  • Marta

    ja liczyłam kalorie – wychodzi naprawdę niewiele 😉
    Wczoraj miałam dzień 3 i jadłam łososia wędzonego (2x po 180g jak w porcjach, raz na przekąskę 90g) makrelę wędzoną (90 g na przekąskę) i kurczaka (120g) – wyszło mi leciutko powyżej 1000 kcal nie licząc warzyw, ale sałata i ogórki nie mają kcal prawie wcale…
    Więc wychodzi jednak dieta dosyć głodówkowa :/
    Ewo – dlaczego jadłaś ryby mniejsze porcje niż wg. zasad diety? A może ja nie doczytałam, że przy tłustych rybach się obcina ilości?…

  • Marzena

    A można jeść makrelę wędzoną? I co z dorszem?

  • Marzena

    O dorsza chodzi mi w 2 fazie?

  • Marta

    Marzena – jakoś uznałam, że skoro łososia można to makrelę pewnie też… w rozpisce chyba jej nie ma, ale nie wiem czy za granicą w ogóle jest popularna… 🙂
    Dietę zamierzam kontynuować przez miesiąc ale szczerze powiedziawszy przy takiej kaloryczności (małej) i niewielkiej ilości tłuszczu za to wielkiej ilości warzyw – trudno nie schudnąć…
    To na co liczę to faktycznie może metabolizm skoczy do góry, ale ja np jestem non stop – może nie tyle głodna – co… czegoś mi brakuje.
    Mieszane mam bardzo uczucia na temat tej diety chwilowo… :/

    • Z perspektywy osoby, która skończyła dietę ścisłą 3 miesiące temu i kontynuuje wiele jej zasad na codzień, mogę powiedzieć, że mój metabolizm ruszył i to ostro. Pozwalam sobie na rzeczy, o których mogłam wcześniej pomarzyć i to bez żadnych konsekwencji. Ale to nie stało się z dnia na dzień, ani też po 28 dniach. Na ścisłej diecie byłam ok. 4 miesiące. I tak jak rownież na początku nie byłam do tej diety tak w 100% przekonana, tak teraz jestem entuzjastką, co nie znaczy, że wszyscy muszą się ze mną zgadzać 🙂

      Ty jesteś na diecie krótko, więc może nie przywykłaś (Ty i Twój organizm) do zasad, może dopiero się rokręcasz, a całkowicie rozumiem, że każdy na początku oczekuje spektakularnych efektów 🙂 U jednych pojawiają się od razu, u innych trochę pózniej.

      Jeśli czegoś Ci brakuje, to popatrz na listę dozwolonych produktów, na przepisy – może na coś właśnie masz ochotę? Polecam też mój wpis o tym, jak radzić sobie na 2. fazie diety http://szybkaprzemiana.pl/jak-przetrwac-2-faze-diety-przyspieszajacej-metabolizm/

      Powodzenia

      • Marta

        Hej Ewo,

        Nie jestem osobą, któa oczekuje spektakularnych efektów 😉
        Wręcz – uważam, że ta dieta w porcjach podstawowych jak najbardziej może dawać spektakularne efekty, bo schodzi na poziom 700-800kcal dziennie.
        Ja aktualnie stwierdziłam, że na razie będę kontynuować, ale z paroma modyfikacjami – po pierwsze moje porcje śniadaniowe są większe – przykładowo – 1/2 szklanki płatków + szklanka owoców. Nawet myślę, że zwiększę to do 1.5 porcji płatków czyli 3/4 szklanki.
        (swoją drogą wydaje mi się, że amerykański „cup” to nie to samo co nasza szklanka…;)
        To samo z ziarnami obiad/kolacja – szklanka ziaren ugotowanych (jak w zasadach) plus szklanka owoców (a nie pół+ pół).
        I jedząc tak – w sumie prawie podwójne porcja a’la Pomroy policzyłam zawartość kaloryczną – wyszło mi 1100 w 1 fazie…
        Nawet gdybym zjadła po kilogramie brokułów, ogórków i pomidorów to nadal będzie to mało, biorąc pod uwagę, że średnia podstawowa przemiana materii dorosłej kobiety to około 1400kcal i poniżej tego absolutnie nie powinno się schodzić…
        Niestety ta dieta to jeden wielki chwyt marketingowy o dostarczaniu paliwa dla organizmu – tego niestety wcale tutaj nie ma. Nie dziwię się, że ludzie chudną jedząc circa 800 kcal dziennie i zero tłuszczy…
        Oczywiście jest tu wiele pozytywnych zasad – nieprzetworzona żywność, odcięcie kofeiny, alkoholu itp – ale nadal wg mnie to spora ściema 😉 W głównych założeniach – czyli „jesz więcej i chudniesz więcej”…

        • Na pewno masz trochę racji, jednak jedno muszę przyznać – ta dieta niesamowicie rozkręciła moją przemianę materii i trzymam wagę, jojo brak. Tak jak wcześniej tyłam od byle czego, tak teraz naprawdę na wiele mogę sobie pozwolić (mam na myśli produkty spoza diety). Na pewno dieta poprawia ogólny stan zdrowia, jest dobra np. na serce. Poza tym dzięki niej osiągnąłam swój cel wagowy, co nie udawało mi się przez ostatnich 6 lat na innych dietach.
          A porcje śniadaniowe też sobie zwiększałam w 1. fazie, nie najadałam się tymi proponowanymi przez Pomroy.

          • Dorota

            Ja dodam, że na początku tego roku byłam na diecie 1400-1500 kcal rozpisanej dla mnie przez dietetyczkę. Do tego codzienne treningi, waga a to trochę spadła, a to skakała do góry i zatrzymała się w pewnym momencie a ja mogłam sobie ćwiczyć po 1,5 godziny na siłowni bez rezultatów. Kolejna rzecz – na diecie przyspieszającej metabolizm nie jestem głodna a na tamtej diecie miałam niby więcej kalorii a głodna byłam niesamowicie.
            Miałam wypryski na buzi (teraz nie mam). Samopoczucie jest lepsze (wtedy byłam zmęczona pomimo bycia na diecie). Do tego Ewcia, u której kilogramy nie wracają. Gdybym była za mało odżywiona to organizm na pewno dawałby jakieś znaki po 5 tygodniach (podczas tamtej diety miałam zawroty głowy).

            Marto a policzysz, ile jest kalorii w 3. fazie? Ta jest najbardziej obfita w tłuszcze, więc jestem ciekawa 🙂 pozdrawiam

          • Marta

            Dlatego też ja jej nie rzucam tylko zwiększam porcje – raczej od nich nie przytyję, a może coś się ruszy 🙂 Bo ostatnio – przed rozpoczęciem diety – niestety miałam wrażenie, że wszystko jedno czy jem na kolację sałatkę z pomidorem czy lody pistacjowe – waga jak stała tak stała 😉
            Dla mnie ważne jest to, że w sumie jem zdrowe produkty… jeśli po 3 tygodniach nie będę widziała rezultatów to pewnie odpuszczę… Na razie jestem po 9 dniu – jutro faza 2 i czeka na mnie wreszcie łosoś 😉
            Dorota – w 3 fazie to bardzo zależy od tego co jesz… i to jest bardzo dziwne – bo np. jako warzywa masz oliwki, które niby możesz jeść do woli – a są bardzo kaloryczne…
            Jutro postaram się policzyć mniej więcej jadłospis 3ciofazowy 🙂

          • Oliwki zaliczają się do tłuszczów, nie warzyw, ale i tak jest dziwne, że można jeść np. pataty bez ograniczeń 🙂 Albo dynię w 1. fazie.
            Spróbuj dociągnąć do 28 dni, Pomory z uporem maniaka powtarza, że ważne jest „zaliczenie” całego cyklu. Weź też pod uwgę, że ludzie dzielą się na takich, którzy chudną szybko na początku i takich, którzy chudną po jakimś czasie stosowania diety 🙂

  • Marzena

    Sorry o dorszu doczytałam jeżeli chodzi o 2 fazę a co z 3?

  • Marzena

    Nie poddawaj się. Ja już jestem na niej 6 tydzień i schudłam 6 kg. Biorąc pod uwagę, że mam wyciętą tarczycę i 34 lata to nie jest źle. Dla mnie porcje są duże (jem po 1,5 bo mam do stracenia ponad 20 kg) i nadrabiam warzywami. Najgorsza jest 2 faza, na łososia już nie umie patrzeć dlatego pytam o makrele. Biorąc pod uwagę, że je się głównie nieprzetworzone rzeczy to jest to dieta zdrowa. A uwierz mi przerabiałam nawet diety saszetkowe i zawsze było jojo. Mam nadzieję,że teraz będzie inaczej.

  • słoneczna szarotka

    Druga faza za mną – nie była taka straszna i drugi dzień był dla mnie zaskoczeniem, nie jadłam już jak nakręcona…;)
    Pierwszego dnia miałam apetyt na owoce, ale drugiego nie.
    Menu dnia drugiego bardzo podobne tylko bez brukselki…;)
    A na kolację sałatka z tuńczyka, sałaty masłowej, czerwonej papryki i octu balsamicznego.
    Łosoś i białko kurze nie przejadły mi się, bo w pierwszej fazie proteiny to głównie była soczewica i fasola…
    Fazo trzecia witaj! 😉

  • Małgorzata Nahorniak

    Witam, czy ktoś jeszcze zaczyna te przedsięwzięcie? Czwarty dzień prawie za ma a ja zamiast być głodna nie mam w ogole ochoty na jedzenie. A jak pomyślę co jest w menu to robi mi się niedobrze. Czy to normalne? Czy może sobie darowac?
    Pozdrawiam